ijaw
08.11.04, 14:23
UE wpadła na pomysł zatamowania imigracji, zwłaszcza z Afryki, Azji. W Danii
stosowane są już restrykcje nie tylko w odniesieniu do nielegalnych
imigrantów, ale także ich małżonków duńskich!! Mieszane małżeństwa zmuszane
są do opuszczenia kraju. Kto ulokuje uczucia w osobie z innego kręgu
kulturowego i zechce z nią związać się musi liczyć się z banicją!! Kraje UE,
nie wszystkie, wpadły na pomysł stworzenia "przejściowych" obozów dla
imigrantów, oczywiście poza Europą, najlepiej w Afryce, gdzie wiadomo nie
przestrzega się praw człowieka, o prawach uchodźców tymbardziej pamiętć się
nie będzie. Przeciwko szalonym pomysłom wystąpiła Polska i Francja, co w
praktyce nie wiele znaczy.
Europa starzeje się, przy zatamowaniu dopływu imigirantów z Afryki i Azji,
zostanie "twierdzą białych starców".
W Przekroju jest bardzo interesujący artykuł n/t, który choć obszerny
umieszczę w całości, ze względu na niełatwy do niego dostęp.
"EUROPA BEZ IMIGRANTÓW UMRZE
Twierdza białych starców - takiej przyszłości dla swojego kontynentu chcą
europejskie społeczeństwa. Politycy postanowili pójść za ich wolą i zamknąć
Unię dla imigrantów
MARCEL ANDINO VELEZ
Na pomysł jako pierwsza wpadła Wielka Brytania. W czerwcu 2003 roku, przed
unijnym szczytem w Salonikach, brytyjska minister do spraw imigracji Beverly
Hughes zaproponowała "regionalne centra ochrony". Trzeba przyznać, że niezbyt
klarownie tłumaczyła, o co chodzi. - Kluczowe dla tego pomysłu jest to, by
takie centrum było blisko kraju, w którym w danym momencie znacząca liczba
osób czuje, że musi zbiec przed prześladowaniami - mówiła Hughes. Propozycję
uznano za bełkotliwą wpadkę, a media i politycy zdążający na szczyt przyjęli
ją z zażenowaniem.
Temat obozów dla imigrantów poza granicami Unii powrócił tej jesieni, tyle że
już na poważnie. - Imigracja to bomba z opóźnionym zapłonem. Musimy zapobiec
zalaniu Unii Europejskiej przez masowy exodus - ogłosił pod koniec sierpnia
Rocco Buttiglione, minister do spraw europejskich w gabinecie Silvia
Berlusconiego i niedoszły unijny komisarz sprawiedliwości. Buttiglione
odświeżył pomysł budowania obozów w Afryce. Obozy miałyby służyć "udzielaniu
pomocy humanitarnej i informowaniu o szansach zatrudnienia w Europie. Ale
zajmowałyby się także identyfikacją i deportowaniem tych, którzy nie spełniają
wymogów lub nie byliby zdolni do integracji z naszym społeczeństwem". Pomysł
podchwycił szef niemieckiego MSW Otto Schily: - Musimy zatrzymać ludzi, którzy
przyjeżdżają do Unii nielegalnie, ryzykując życie.
Włochom i Niemcom przyklasnęła Wielka Brytania, kraje bałtyckie i Austria,
która zaproponowała, by obozy postawić także na Ukrainie. Hiszpania, Francja i
Polska są przeciwne pomysłowi. Odpowiedzialny za polską politykę imigracyjną
szef MSWiA Ryszard Kalisz skomentował to retorycznym pytaniem: - Jako Polak
jestem bardzo wstrzemięźliwy, bo co to znaczy obóz?
NA PRZYKŁAD MUKACZEWO
"Przy bramie stróżówka z potężnym reflektorem i powiewającymi flagami Ukrainy.
Wysoki betonowy płot zwieńczony drutem kolczastym, dalej w górę strzelają
blaszane wieżyczki, na nich uzbrojeni pogranicznicy. Pośrodku piętrowy
murowany barak, przed każdym wejściem strażnik w mundurze, szyby w oknach
pociemniałe od przyklejonych do nich twarzy. Widać kilka psich bud, ale ich
lokatorzy najwyraźniej zostali ukryci przed dziennikarskim okiem - wściekły
jazgot dobiega zza jakiejś drewnianej budki. (...) We wnętrzu baraku panuje
smród i duchota. Trudno robić zdjęcia, bo po minucie cały obiektyw pokrywa
szczelna warstwa skraplającej się pary. Tymczasem więźniowie w całym obozie
mają do dyspozycji tylko jeden prysznic, z którego na ogół leci zimna woda" -
tak opisuje obóz dla imigrantów w Mukaczewie na ukraińskim Zakarpaciu Marek
Tobolewski, który odwiedził go rok temu jako uczestnik warsztatów
dziennikarskich organizowanych przez Fundację Kultury Chrześcijańskiej "Znak".
- Od tamtej pory władze ukraińskie nie chcą wpuszczać do Mukaczewa nikogo -
mówi Agnieszka Kosowicz z warszawskiego Biura Wysokiego Komisarza Narodów
Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR). - Warunki są tam potworne.
Mieszkańcom groziłaby śmierć z głodu, gdyby nie dobra wola ukraińskich
pograniczników. Dzielą się z uchodźcami własnym wyżywieniem.
- Żaden z krajów Unii Europejskiej nie przestrzega w pełni praw uchodźców. W
obozach dla azylantów nagminnie łamane są nawet podstawowe prawa człowieka -
mówi Kosowicz. - Pomysł, by te obozy przenieść poza Unię, jest niesłychany.
Wyobraża pan sobie, jak to może wyglądać w krajach, które w ogóle są na bakier
z prawami człowieka?
Rys. REUTERS/FORUM, MM
W pierwszym półroczu 2004 roku liczba podań o azyl w krajach "starej" Unii
zmalała o 22 procent w stosunku do ubiegłego roku. Szczególnie zmalała liczba
wniosków o azyl w Wielkiej Brytanii,
która zaostrzyła kontrole w portach, patroluje także wybrzeże Francji.
Zwolennicy uszczelniania granic uznają to za sukces swojej polityki.
OBSZAR WOLNOŚCI
Takie obozy, może o nieco lepszym, ale zawsze na wszelki wypadek
zniechęcającym standardzie, miałyby rozwiązać jeden z najgorętszych problemów
"starej" Unii - zalew niechcianych imigrantów. Strategię walki z imigracją
nazwano po brukselsku Programem Haskim. Przewiduje on, że do 2010 roku kraje
Unii stworzą wspólną politykę imigracyjną, powołają centralny Europejski Urząd
Azylowy i zaprowadzą wspólną ochronę granic (choć powołanie jednolitego
korpusu wojskowego na razie budzi sprzeciw Wielkiej Brytanii i Polski).
Program Haski przyjęto w ostatnich dniach października na szczycie unijnych
ministrów spraw zagranicznych w Luksemburgu. Po wrzawie medialnej i protestach
obrońców praw człowieka tym razem mówiono nie o obozach, lecz o "systemie
obsługi uchodźców w krajach trzecich". Ta "obsługa uchodźców", zwieranie
szeregów pograniczników i służb imigracyjnych, ma w rezultacie przekształcić
Unię Europejską w "obszar wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości". Taki
jest oficjalny cel Programu Haskiego.
Rok temu dowódcy włoskich jednostek marynarki wojennej i ochrony wybrzeża
otrzymali nakaz otwierania ognia do łodzi z imigrantami, które nie zatrzymają
się na wezwanie. - Chcę słyszeć huk dział. Inaczej nie skończymy z tym
problemem - mówił ówczesny włoski minister reform Umberto Bossi.
W tym roku Holandia rozpoczęła deportację 23 tysięcy nielegalnych imigrantów,
którzy przybyli do tego kraju przed rokiem 2001. Wielu z nich ma już urodzone
w Holandii dzieci. Są deportowane razem z rodzicami.
Dwa lata temu współrządzona przez ksenofobiczną prawicę Dania wprowadziła
prawo antyimigracyjne, które radykalnie utrudnia Duńczykom zawieranie
małżeństw z osobami spoza Unii Europejskiej. Już prawie dwa tysiące takich par
mieszanych opuściło Danię. Mnożą się dowody na to, że UE chce być "obszarem
wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości" tylko dla wybranych.
NA PRZYKŁAD LIBIA
Do Unii dobija się co roku ponad dwa miliony ludzi. O tym, że imigracja nie
jest wymyślonym problemem, wiedzą najlepiej mieszkańcy włoskich wybrzeży, na
których od kilku lat ląduje 70 tysięcy niechcianych gości rocznie.
Światła włoskiej wysepki Pantelleria widać nocą z północnego wybrzeża Tunezji.
4 października zardzewiały kuter z 75 osobami na pokładzie pękł na pół parę
mil od wyspy. Utonęły 64 osoby - uciekinierzy z piekła Afryki Środkowej. Za
prawo wejścia na pokład kutra musieli zapłacić od półtora do dwóch tysięcy
dolarów. Oblicza się, że co roku na Morzu Śródziemnym tonie w drodze do Europy
pięć tysięcy ludzi.
Głównym miejscem desantu imigrantów we Włoszech jest wyspa Lampedusa. Na
początku października w ciągu jednego tygodnia na jej brzegach wylądowało 1000
osób, w tym 600 jednej nocy. Rząd włoski stracił cierpliwość i gwałcąc
konwencję genewską, wydał rozkaz natychmiastowej deportacji wszystkich
imigrantów, zanim złożyli wnioski o przyznanie im statusu uchodźcy. Żadnemu
nie pozwolono złożyć podania o azyl, co jest podstawowym prawem każ