Witam. Zapraszam do przeczytania moej recenzji Dead Nation

.
Zombiaki są z nami od dawien dawna, a jak na ironię pierwsza – a przynajmniej za pierwszą uważana – gra z tymi niezbyt sympatycznymi stworami pojawiła się dokładnie w roku moich urodzin. I choć zdaje się, że znamy je od dawna można śmiało założyć, że tytułem, który spopularyzował zgniłków w branży growej jest Resident Evil. Od momentu startu serii czternaście lat temu nie ma praktycznie choćby roku przerwy, w którym gracze nie mieliby okazji eksterminacji żywych trupów. W 2010 nie jest inaczej, bo oto przed nami Dead Nation.
DN w klimat wprowadza nas fajnie zrealizowanym intrem, w którym widzimy jak ludzkość broni się przed zagładą. Najwyraźniej nieskutecznie. Później gra zaczyna się według znanego nam schematu. Tajemniczy wirus, bohater, który nie ma nic do stracenia, szansa na znalezienie lekarstwa. Oczywiście nie może obyć się bez trzech gór – broni, amunicji i ciał zombiaków.
Sterowanie nie jest specjalnie skomplikowane, toteż każdy, kto lubi strzelanki – i miał do czynienia chociażby z genialnym Super Stardust HD od tego samego developera – poczuje się tu jak w domu. Lewa gałka to ruch, z kolei prawa odpowiada za celowanie. Do broni przymocowano latarkę, a podstawowy, nielimitowany oręż posiada celownik laserowy, co mocno ułatwia zabawę w początkowej fazie. L2 to sprint, który może uratować życie w wielu sytuacjach, z kolei R2 daje możliwość zaznajomienia zgniłków z naszym ostrzem. Aby strzelać musimy klepać R1, a z racji tego, że często będziemy używać wspomnianej podstawowej broni po pewnym czasie palec poprosi o urlop.
Do dyspozycji (L1) mamy też spory arsenał przedmiotów ‘’rzucanych’’ – np. flara, która przywabia zombich i daje nam chwilkę oddechu czy granat, a nawet dynamit. Bez obaw – ci, którzy lubią podpalać mogą odetchnąć z ulgą, koktajle mołotowa również obecne. Sterowanie jak widać jest całkiem sensowne, choć tu pojawia się pierwszy zgrzyt – zmiana broni jak i chociażby wspomnianych granatów odbywa się na krzyżaku. Tym samym czasem ciężko jest cofać się, prowadzić ostrzał, celować i jednocześnie szybko zmieniać gnaty w zależności od rozwoju sytuacji – szczególnie w gorących momentach. Na szczęście można się przyzwyczaić. Podobnie jak do przeładowywania z pomocą R3.
Ponieważ samo ubijanie kolejnych fal nieumarłych byłoby nieco monotonne twórcy zdecydowali się wprowadzić elementy RPG. Za zarobioną kasę możemy przede wszystkim dokupować broń, ale także ulepszać już posiadaną. Pieniądze wydamy też na amunicję, której zawsze jest za mało. To jeszcze nie koniec erpegowego sosu – na kolejnych poziomach znajdujemy też elementy pancerza, który następnie możemy sobie dowolnie pokonfigurować. Tym samym nasz bohater może być słaby, ale silny albo wytrzymały ale zręczny.
Do tego dochodzi jeszcze licznik podbijający nasze dokonania punktowe. Mnożnik rośnie wraz z ilością ubitych zombiaków, a mając na przykład x200 możemy znacznie podbić nasz wynik. Niestety, jeśli często będziemy padać ofiarą brudnych zębów i paluchów nasz ‘’multyplikator’’ bardzo szybko zjedzie do zera.
W walce pomogą nam również samochody. Alarm takiej maszyny przywabia niemiluchów i pozwala nam na chwilę oddechu oraz delektowanie się eksplozją, którą nawalający w auto zombie dość szybko spowodują. We wspomnianych pojazdach znajdziemy też kasę, zaś na rozsianych po levelach maszynach ‘’z napojami’’ można natrafić na apteczki. Rolę checkpointów przejęły tu budki, w których możemy zakupić wspomniane uzbrojenie i skonfigurować pancerz.
Jak zatem wygląda gameplay chyba już nie trudno się domyśleć. Warto jeszcze wspomnieć, że zabawa toczy się w rzucie izometrycznym, a jeśli kamera poszybuje nieco bardziej w górę – przypomina to nieco stary dobry Loaded. Graficznie tytuł prezentuje się naprawdę dobrze, otoczenie jest bogate w detale i jak na grę w której przeważnie jest bardzo ciemno – nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Zwłaszcza efekty wybuchów naprawdę ładnie rozświetlają okolice.
Nie gorzej jest od strony audio – zazwyczaj przygrywa nam szybka, choć w sumie niezapadająca gdzieś w głowie muzyka, ale od czasu do czasu DN umiejętnie ‘’gra ciszą’’. Nie jest to tytuł w żaden sposób straszny, to znaczy, że jeśli chcesz się bać – raczej źle trafiłeś. Mimo to wszelakie odgłosy zombich i innych stworów opracowano naprawdę solidnie. Gra plus konsola podłączona do kina domowego daje combo w postaci pewności, że ktoś właśnie stuka mi w okno.
Tytuł jest w pełni zlokalizowany, choć czasami teksty brzmią dość sztucznie, szczególnie te na ekranie ładowania. Mimo wszystko klimat został zachowany i po prostu przyjemnie odpalić grę z PSS, która wita nas w rodzimym języku. Warto też dodać, że pucharki do zdobycia są raczej proste, toteż łowcy platyny na pewno się ucieszą.
Poza wspomnianym minusem związanym z obłożeniem pada gra ma jeszcze jedną drobną wadę. Jest raczej mało różnorodnie. Brak tu jakichś walk z bossami, zaś zombiaki dzielą się na szybkie, wolne, słabe, silne itd. Poza nim jest jeszcze kilka stworków do rozwałki, ale na pewno nie jest to jakiś super urozmaicony bestiariusz. Z drugiej strony – być może nie należy oczekiwać więcej po grze o takiej tematyce. Poziomy są dość podobnie skonsturowane, toteż jeśli gramy przez dłuższy czas u niektórych osób mogą wystąpić pierwsze objawy ‘’monotonii pospolitej’’.
Do przejścia mamy łącznie 10 misji, zaś na każdą poświęcimy około 20 minut. Czas ten przy pierwszym przejściu gry może wydłużyć się dwu, albo i trzykrotnie, toteż Dead Nation starcza na całkiem długi okres zabawy. Mamy też multi – przez sieć albo lokalnie oraz rankingi online. Lagów nie odnotowano. Warto jeszcze wspomnieć o patencie z państwami, które najlepiej radzą sobie z zarazą. Obecnie jesteśmy na szóstym miejscu, zaś króluje USA.
Za możliwość rozwałki nieumarłych trzeba zapłacić prawie 50 złotych. Czy to dużo, jak na taki tytuł? Zdecydowanie nie. Naprawdę warto wysupłać te ‘’parę groszy’’, a jeśli posiadamy PS+ zapłacimy oczywiście mniej. Dead Nation będzie jednym z must have z PSS – to kawała świetnego strzelania, który miejmy nadzieję doczeka się DLC.
Jeśli chcecie ze mną zagrać – zapraszam. W temacie wiadomości wpisujcie ‘’Zombies Ate My Neighbor’’ – będę wiedział, że jesteście niezainfekowani.
A Wy co myślicie o grze?