Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Reggie Miller

    18.02.02, 12:39
    Dziś w nocy dał o sobie znać najlepszy strzelec w historii klubu z
    Indianapolis, rekordzista NBA pod względem trafionych i oddanych trójek, do
    tego szósty w historii pod względem procentu wolnych.
    Po meczu z Szóstkami jest już także 18 na liście graczy, którzy zdobyli
    najwięcej punktów w całej historii NBA. Reggie ma równo 22.200 punktów,
    wyprzedził niejakiego Clydea Drexlera, który tym samym spadł na 19 miejsce.
    Szczęśliwą datę zmąciła nieco karczemna awantura, którą wywołał były narkoman i
    alkoholik D.Colleman. Reggie i Derrick po krótkim spięciu zostali usunięci z
    parkietu, podobno nie można było ich uspokoić nawet po meczu w szatni.
    Reggie, jeszcze wielu sezonów w zdrowiu, szczęściu i dobrej formie, jeszcze
    parę okrągłych liczb jest do zdobycia! Niech się młodzi uczą. Indiana na zawsze
    będzie pamiętać Cię, jako najlepszego zawodnika. Nie tylko Indiana.
    Ave!
    Obserwuj wątek
      • Gość: Wilt Re: Reggie Miller IP: 195.117.2.* 22.02.02, 11:55
        Z pewnym opóźnieniem (ale za to szczerze ;-)) dołączam się do życzeń dla
        wielkiego Reggiego Millera. Osiągnął wiele, mimo że jego gra nie była tak
        doceniana jak to być powinno, bo grał dla prowincjonalnego i mało wpływowego
        klubu (wyobrażasz sobie, jak by rozdmuchano jego osiągnięcia, gdyby grał w
        Knicks, jak to zrobiono z Ewingiem?); najwyżej tylko w trzeciej piątce NBA, nie
        doceniano też jego obrony... Ale i tak nikt nie ma wątpliwości, że za to, co
        pokazywał w decydujących momentach meczów, szczególnie w play offs, jako
        prawdziwy "Mr Clutch" lat 90., następca pod tym względem Birda i oryginalnego Mr
        Clutch - Westa; za to wszystko Reggiemu należy się solidne miejsce w Hall of
        Fame. Uwielbiałem patrzeć, jak wykańcza Knicks (szczególnie rzutami w Madison
        Square Garden, prowokując Spike'a Lee :-)), a jak kibicowałem mu w 1998, kiedy z
        Chrisem Mullinem, Smitsem i Jacksonem byli o krok od pokonania Imperium Zła...
        P.S. W dodatku Reggie może się okazac jednym z naprawdę niewielu "franchise
        players", którzy do końca kariery będą grali w swoim klubie; jak wiemy, inaczej
        wybrali Olajuwon, Jordan, Ewing, teraz waha się Malone... Miller może pozostać
        ostatnim wiernym, razem ze Stockiem. Chociaż, z drugiej strony, wcale nie upieram
        się, żeby tak było: kiedy Reggiemu skończy się obecny kontrakt, niech wpadnie do
        LA na jeden sezon po mistrzostwo ;-), jak to teraz zrobił Richmond (tylko sądzę,
        że w podobnej roli Miller radziłby sobie znacznie lepiej; pewnie wiesz, że jest
        drugi w całej lidze w liczbie points per shot! To daje wyobrażenie, ile wciąż
        jest wart).

        Pzdr

        • reggie Re: Reggie Miller 22.02.02, 13:32
          Nie miałbym nic przeciwko, jeśli tylko takowe zaproszenie pojawiłoby się ze
          strony LAL, tak, Reggie miałby tytuł.
          Clutch shots na zawsze zostaną w pamięci nawet jego przeciwników, szczególnie
          właśnie te z NY i Chicago. Pamiętasz ten rzut nad Jordanem po uwolnieniu w
          ostatniej sekundzie?;-)
          Będzie mi go bardzo brakowało, jak zostanie zmuszony do zakończenia kariery...
          Pzdr.
          • Gość: LB Re: Reggie Miller IP: 217.11.142.* 25.02.02, 09:39
            reggie napisał(a):

            > Nie miałbym nic przeciwko, jeśli tylko takowe zaproszenie pojawiłoby się ze
            > strony LAL, tak, Reggie miałby tytuł.
            > Clutch shots na zawsze zostaną w pamięci nawet jego przeciwników, szczególnie
            > właśnie te z NY i Chicago. Pamiętasz ten rzut nad Jordanem po uwolnieniu w
            > ostatniej sekundzie?;-)

            Jordan był wtedy przez niego faulowany. :-)

            Pzdr,
            LB
      • Gość: nathan Re: Reggie Miller IP: *.acn.waw.pl 22.02.02, 15:11
        Rzeczywiście, jeden z lepszych graczy lat 90. Osobiście bardzo podobała mi się
        jego gra, potrafił jak nikt inny (oczywiście poza Jordanem :-)) doprowadzić do
        frustracji zespół przeciwny. Te jego trójki! To nie były zwykłe rzuty za trzy.
        To były niszczycielskie pociski :-))), czego dowodem był piąty mecz Finału
        konferencji Wscodniej w 1994 roku. No to, co tam zrobił z Knicksami to był
        poprostu majstersztyk.

        Reggie był chyba troche za impulsywny, nie zawsze potrafił utrzymać nerwy na
        wodzy. Często jego wybuchowy charakter nie pozwalał mu skupić się na grze i
        traciła przez to drużyna i on sam także.

        Do pełni szczęscia brakowało mu chyba tytułu. To gracz, który niewątpliwie
        zasługiwał na pierścień. Ale ...... No właśnie ale :-)))). Przytoczę tylko
        cytat jednego z najlepszych trenerów w tej lidze, który trafnie opisuję tę
        sytuację:

        Pat Riley, po porażce Miami z Chicago w finale konferencji '97 (1-4) - "Czasem
        możesz zbudować zespół, może to być wspaniały zespół - godny tytułu
        mistrzowskiego. Ale nie zdobędziesz tytułu, bo masz to nieszczęście, że po
        przeciwnej stronie gra Michael Jordan !!! "

        :-))))))

        Pzdr.
        • reggie Re: Reggie Miller 22.02.02, 18:26
          Kilka razy było już naprawdę bardzo blisko jednak. Nie mówię o finale z Lakers,
          bo tam nawet ślepiec przewidziałby zwycięzce, ale np. seria z Chicago w 99, 7
          meczy, w ostatnim naprawdę do trzeciej kwarty była loteria.
          Rok pózniej z Knicks Finał Konferencji. Sądziłem, że rozstrzygną go na swoją
          korzyść, a ze Spurs nie byliby chyba bez szans?
          O latach wcześniejszych juz nawwet nie mówię, bo nie chcę się niepotrzebnie
          denerwować... Albo Jordan, albo Shaq stawali na drodze. Głównie jednak Jordan.
          I tego mu głównie nie moge darować.
          Pzdr.
          • Gość: nathan Re: Reggie Miller IP: *.acn.waw.pl 23.02.02, 05:25
            To dlatego ta nie chęć do Jordana? Hmm.... No cóż, rozumiem w takim razie twój
            stosunek do niego. Zresztą, wielu jest takich zawodników. Sport jest piękny
            ale bywa też okrutny. Na tym to polega, ktoś musi wygrać, a ktoś musi
            przegrać.


            Michael Jordan - "W tym wszystkim chodzi o pożądanie wygranej."



            Pzdr.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka