Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    co robic w pol drogi

    30.07.02, 14:43
    5 lat temu zrobilam kurs podstawowy. bylam beznadziejna, ale bardzo mi sie
    spodobalo, mimo to od trzech lat nie bylam w skalach, sporadycznie panel,
    zero prowadzenia. no i dostalam syndromu dentysty: im bardziej nie jade w
    skaly, tym bardziej nie jade, bo uwazam, ze juz nic nie umiem, nie
    odwazylabym sie zalozyc stanowiska, matko, nawet wedki, o niczym bardziej
    serio nawet nie mysle. co mam zrobic? nie pojde drugi raz na kurs, nie mam
    wspinajacych sie znajomych, a na scianie, gdzie chodze instruktor takim
    wzrokiem patrzy na moje gramolenie sie na V, ze nie mam smialosci go o nic
    pytac...
    czy sa „jazdy doszkalajace” dla wspinaczy? czy jest jakas szansa, ze uda mi
    sie kiedys wyjsc poza V, jesli przez dwa sezony po kursie poza nie nie
    wyszlam?
    pzdr :-)
    Obserwuj wątek
      • marcin.mastalerz Re: co robic w pol drogi 30.07.02, 17:28
        Trudna sprawa. Bez wspinajacego sie znajomego chyba nie da rady. Mialem to samo
        - kurs podstawowy i tatrzanski 14 lat temu, 2 sezony lojenia i 12 lat dziury.
        Dopiero niedawno zaczal sie wspinac kumpel, a teraz prawie namowilem zone -
        wiec ruszylo. Moze namow chlopaka albo przyjaciolke - oni beda wlasnie robili
        kurs podstawowy a wtedy przy nich Ci sie odswierzy :-)
        • rebecca Re: co robic w pol drogi 30.07.02, 17:53
          rozwiazania najprostsze juz przetestowalam :-) maz gra w tenisa i ani mysli
          zmieniac hobby, kolezanka i expartnerka z kolei tak rozwinela skrzydla, ze
          teraz wspin ze mna jej nie satysfakcjonuje. czytalam, ze niektore szkoly
          oferuja „wspinaczke rekreacyjna”, dla ludzi, ktorzy nigdy nei byli na kursie.
          pomyslalam, ze moze to jest rozwiazanie dla mnie, ale nie wiem, czy to nie
          obciach :-))
      • kicia7 Re: co robic w pol drogi 31.07.02, 09:56
        Ja zrobiłam kurs trzy lata temu.W wieku, powiedzmy, średnim. Potem nie miałam z
        kim pojechać w skały z powodów różnych. W końcu na którymś górskim wortalu
        znalazłam ogłoszenie jednego takiego, co szukał kogoś do łażenia, napisałam i
        nawet jakoś to wychodzi. Chłopak jest ode mnie dziesięć lat młodszy i sporo
        sprawniejszy, więc wychodzi może nieco dziwnie - on włazi za mną z rękoma w
        kieszeni "na drugiego" po jakichś IV, bo wyżej to ja nie poprowadzę.A ja za nim
        ze smiercią w oczach na V-VI. W skałkach żeby było śmieszniej.Ludzie obok
        gapili się na nas parę razy jak na czubków, ale to ich problem.Może zamieść
        parę ogłoszeń w różnych miejscach, a nuż ktoś się zgłosi? Wygląda na to, żę
        jest rochę osób, które maja podobny problem.
        A jeśli instruktor patrzy "takim" wzrokiem to, moim skromnym zdaniem, jest po
        prostu głupi. Kichaj na niego!!!! Nie ma przepisu, że każdy musi się wspinać
        jak Adam Pustelnik. To ma być przyjemność, a nie od razu jakieś ekstremalne
        wyczyny!!!Powodzenia!!!!
        PS A może by tak założyć klub dla takich, co poniżej V+.Ciekawe ilu byłoby
        chętnych.
      • rebecca kicia 31.07.02, 11:00
        mnie zniecheca to, ze seriwsy wspin. sa zwykle dla kompletnych maniakow, no
        wiesz, dieta, ketoza, czy trzy godziny cwiczen na panelu dziennie wystarcza by
        w nowym sezonie zrobic VI.7 i tak dalej. a ja to tak weekendowo raczej...
        ale twoja opowiesc brzmi optymistycznie :-)
        a skad jestes? bo ja z wawy
        • kicia7 Re: kicia 31.07.02, 12:19
          A ja z Łodzi. Ale sama widzisz, że trochę takich weekendowych też musi istnieć -
          ty, ja, ten co tu wyżej pisał, to już trzy sztuki. Pewno jest więcej tylko
          może wstydzą się ujawnić. Bo z tym wspinaniem to jest jakoś dziwnie. Jak ktoś
          jeździ sobie spacerowo rowerem albo na basenie się tapla pieskiem, to nikt na
          niego dziwnie nie patrzy. A na ściance, jak sama pisałaś, instruktor robi
          dziwne miny, a w ogóle to trzeba od razu najmniej VI.3, bo poniżej wstyd. I w
          skałkach po takich łatwiejszych drogach, to głównie kursy chodzą, przynajmniej
          ja takie wrażenie odniosłam. To co zakładamy tutaj klub wspinających się
          weekendowo?
          • rebecca Re: kicia 31.07.02, 17:41
            wezel na koncu, wezel na koncu... to mzoe rzeczywiscie lepszy klub
            internetowych teoretykow? :-)
            dzieki za wsparcie
      • marcin.gala Re: co robic w pol drogi 31.07.02, 12:30
        uważam, że w takiej samej sytuacji znajduje się wiele osób. Dlaczego?

        - na podstawowych kursach uczy się zbyt wielu elementów. W czasie siedmiu dni
        początkujący musi nauczyć się wszystkiego, co jest związane ze wspinaniem. Tym
        czasem nie każdy chce wdzierać się na bardzo wysokie góry.

        - w naszych skałach brakuje łatwych, ubezpieczonych dróg - każdy, kto wspinał
        się za granicą na pewno widział - nawet dwójkowe, ubezpieczone drogi.

        - brakuje publikacji dotyczących wspinaczki skałkowej

        Krótko mówiąc nie obwiniaj siebie, strasznie fajnie że chcesz wrócić do
        wspinania. Niewątpliwie potrzebujesz w tej chwili towarzystwa, które wspinałoby
        się na podobnym poziomie. Nie wierzę, że na ściance na którą przychodzisz
        wspinają się sami mistrzowie. Jeżeli pojedziesz w skały, to też się do kogoś
        podłączysz - odwagi.
        A jeśli chodzi o umiejętności techniczne - nie demonizuj ich. Jeżeli byłaś na
        kursie, chodzisz na ścianę, obsugujesz przyrząd to dasz radę! W końcu nie
        święci garnki lepią. Zresztą samodzielne odkrywanie patencików da ci dużo
        satysfakcji. Rozpocznij od wędki.
        Tylko pamiętaj! stan z dwóch solidnych punktów i węzeł na końcu :)
        powodzenia

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka