Gość: andrzej
IP: 157.25.88.*
19.06.01, 09:22
To co się dzieje w naszej piłkarskiej lidze można określić krótko, jako
skandal. Jedni sprzedają mecze inni je kupują, a "kibice" przychodzą na mecze
nie po wrażenia sportowe, ale szukają sposobów rozładowaia frustracji
spowodowaną swoją miernotą moralną i chyba intelektualną.Jak bowiem nazwać to
co się stało w Białymstoku? Rasizm przez duże "R" to choroba, która drąży chore
umysły polskich sympatyków sfastyki i ideologii Hitlera. No cóż, jak mówi
przysłowie "głupich nie sieją, sami się rodzą". Wydaje się, że w Polsce panuje
pewna analogia im mniejsza miejscowość tym, większa nietolerancja. Być może
ciemnogród w Polsce wynika z ubóstwa ekonomicznego tych regionów? Nie wiem.
Przecież w Warszawie też jest pełno nietolerancji i rasistowskich debili (bo
mądrzy to oni chyba nie są). O ile z tą trudną rzeczywistością dnia codziennego
trzeba było iść na pewną tolerancję, o tyle sędziemu który zachowuje się jak
faszystowski propagandysta mówię stop. Dla takich nieetycznych zachowań w
polskiej lidze wyrażam swoje głośno liberum veto. Co robią panowie z PZPN w tej
sprawie? Otóż, nic nie robią. Uśmiechają się na zdjęciach, uczestniczą w
imprezie ślubnej Olego, a potem umarzają dochodzenie w sprawie wybryku swojego
kolegi, który proponuje faulowanemu graczowi z Nigerii banana, wzamian za
wstanie z murawy. Skandal panowie, wstyd i hańba.