Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    IP: *.cu.com.pl 23.01.02, 09:16
    I co poweicie na to ze Shaqu zagral niezly mecz skutecznosc 17-22 i osobiste 6-
    9
    a mimo to LAL przegrali
    Kobi zagral nieciekawie chociaz bez Shaqu rozegral 3 bardzo dobre mecze !
    Czyzby syndrom Ewinga ???
    Ciekawm co o tym myslicie ! Ja wiem ze to jeden mecz ale ...
    Obserwuj wątek
      • Gość: nathan Re: Lakers??? IP: *.acn.waw.pl 23.01.02, 14:21
        Nic to. Chyba bardziej wypadek przy pracy. W NBA niektóre mecze traktowane są
        lżej niż treningi (ponoć więcej meczy jest w rs niż treningów (!)). Czy
        syndrom Ewinga? Nie sądze, Shaq zagrał naprawdę dobry mecz. 40 pkt. (na
        niezłym procencie) 11 zb i 5 as. Zawiódł po całości Kobe i reszta drużyny. Na
        22 rzuty za trzy, oddane przez Jeziorowców, tylko 3 wpadły! (13.6%). Z kolei
        drużynie Nuggets z 17, 10 było celnych (58.8%!). Znakomicie też zagrał
        V.Lenard, przypomniał sobie chyba niedawny mecz z Sonics.
        Zawodzą też ostatnio Wizards :((. Fakt, że oprócz porażki z Nets we wszystkich
        meczach (grają teraz z mocnymi drużynami) nie wiele im brakuje do korzystnego
        wyniku. Czy to z T-Wolves czy z Sixers. Chyba odzczuwany jest brak Ryśka i
        Krzyśka :-)). Jordan gra swoje ale to za mało. Oby nie była to zbyt długa
        seria czego im życzę.


        Pzdr.
        • Gość: toms Re: Lakers??? IP: *.cu.com.pl 23.01.02, 15:09
          No tak trojki im nie wchodzily wogole
          raczej dystans u LAL byl kiepski bo fisher 3 na 12 rzutow
          za to nuggets wszystko siedzialo szczegolenie z ławki pomogl im Lenard
          co do Wizards to szkoda ze troche trwonia zdobycze 9 wining strike ale moze jak
          wroca do ustawienia pierwszej piątki to bedzie lepiej

          Ostatnio to ciekawi mnie San Antonio bo mieli super zryw a teraz seyjnie
          przegrywaja
          co to sie porobilo na nikim nie mozna polegac ! W tej sytuacji niezle wyglada
          Sacramento i nawet Nets
      • Gość: toms Re: Lakers??? nic nie rozumiem IP: *.cu.com.pl 24.01.02, 09:29
        tym razem i Bryant i shaqu zagrali dobrze nie bylo duzo strat
        40% skutecznosc zespolu a i tak przegrali i to z Clippersami
        ja patrze ze wogole LAL maja pecha jezeli chodzi o slabsze zespoly
        ktore rzeczywiscie potrafia niezle z nimi zagrac i wygrac
        co to sie porobilo ?

        Ta w polowie sezonu chlopaki maja bilans 29-11 ach łaza sie w oku kreci jak
        sobie przypomne pewna druzyne co miala bilans 41-3 :-)))
      • Gość: nathan Re: Lakers-Bulls IP: *.acn.waw.pl 07.02.02, 11:51
        Znowu wspaniały występ w wykonaniu Lakers i Kobe`ego pod nie obecność Shaqa.
        Bryant zdobył 38 pkt i był najskuteczniejszym graczem meczu. Gdyby nie to, że
        na 29 sekund przed końcową syreną Lakers przegrywali tylko 82:85. Wtedy to
        Fizer zablokował rzut Kobe Bryanta, trafił jeden rzut wolny, a po
        trzypunktowym airballu Bryanta dwa "oczka" z wolnych dodał Kevin Ollie i
        przewaga gości wzrosła do 6 punktów; To, że zgubił rekordowe w sezonie 8 piłek
        i to, że Jeziorowcy bez Shaqa przegrywają z najgorszą drużyną w lidze (już
        drugi raz! pierwszy moznaby tłumaczyć, a teraz?), grając przy tym jak drużyna
        ze środka ligi to wszystko idzie w dobrym kierunku, ażeby Kobe był
        przyszłością ligi.



        Pzdr.

        • Gość: nathan Re: Lakers-Bulls IP: *.acn.waw.pl 07.02.02, 11:52
          :-))))))))))))))))))))))
          • reggie Czekajmy teraz na koniec swiata 07.02.02, 12:43
            Wysadzcie jeszcze Staples Center, ukamieniować do tego KB, w ogóle puścić w
            diabły cały skład Lakers i ich dotyczczasowe dokonania, wymazać z kronik ich
            całą przeszłość. Dlaczego??? O Niebiosa, bo ośmielili się przegrać z Bulls, w
            tak bardzo ważnym i prestiżowym meczu przed ASW, w dodatku bez swojego
            najlepszego centra. Ten mecz był naprawdę tak ważny,że trzeba postawić krzyże
            przed SC i powiesić cały skład LA, włącznie z chłopcami ręcznikowymi, kelnerami
            z restauracji w Center, szatniarzami. Niech tłum się patrzy i się cieszy.

            Nic się nie stało. Nic. Po prostu. Kto napisze,że Lakers się staczają, upadają,
            to koniec ich dominacji, po prostu będzie bardzo złośliwy i krótkowzroczny.
            Pzdr.
            • Gość: nathan Re: Czekajmy teraz na koniec swiata IP: *.acn.waw.pl 07.02.02, 13:12
              Nie! chłopców od ręczników, kelnerów i szatniarzy oszczędzić. Budymku też nie
              palić bo ładny i nowy. Gdyby spalili to może ucierpieli by na tym biedni
              Afgańczcy (domysły o tak terrorystyczny).

              A czy nic się nie stało? Pewnie, że nic! Jak zwykle Kobe zaprzepaścił wygraną
              Lakersów więc, żadna nowość.


              Pzdr.

        • Gość: toms Re: Lakers-Bulls IP: *.cu.com.pl 07.02.02, 15:08
          W koncu nathan wiesz Bulls to najgorszy zespol w lidze bez żadnej gwiazdy
          natomisat LAL to mistrzowie wprawdzie bez Shaquila ale za to z młodą
          Supergwiazdą ! Chyba żadnego z graczy Bulls nie można porównywać do Kobiego
          prawda !
          tak sobei pomyślałem jak LAL zaliczyli od Bulls sweepa 2:0 ze ma to jakis
          wymiara metafizyczyny ze oto mamy dwukrotnych mistrzow mierzacych w 3 tytuł
          pozisadajacy supergwiazdy i tu nagle obrywaja od klubu ktory mial dwa razy 3
          tytuły z rzedu a ktory jest obecnie najgorszy w lidze !

          mam wrazenie ze to duch starych mistrzowskich bulls postanowil sprzedac mocnego
          kopa LAL zeby nie czuli sie zapewnie przed palyoff :-)))

          im dluzej graja LAL to coraz mniej mam watpliwosci ze dostali by ostro w tylek
          od Bulls 96!

          no nathan teraz tylko czekac jak LAL umoczą z Wizards :-))) to bedzie dopiero
          numer :-)
      • Gość: easy79 Re: Lakers??? IP: *.waw.cdp.pl 07.02.02, 18:27
        A mnie zastanawia szczególnie to dlaczego gdy przegrywaja np. Phily, SAS, czy
        nawt Wizards to kibice LA obecni na tym forum piszą że to świadczy o słabości
        tych drużyn itp. Natomiast gdy coraz częściej przegrywa LA to się okazuję że
        nic się nie stało i że o niczym to nie świadczy. Dla mnie jest to mała
        hipokryzja. Ale na pewno sie niedługo dowiem że wcale nie:))))
        Pozdr.
        • reggie Re: Lakers??? 07.02.02, 20:55
          KB trenował sobie po prostu rzuty przed ASW, trening wypadł w tym meczu nawet
          całkiem niezle.
          Stwierdzając słabszą postawę Philly, czy pisząc o nierównej grze Bucks
          stwierdzam tylko obiektywny fakt, bo zadna z najlepszych drużyn Wschodu nie
          potrafi nawiązać równorzędnej walki z teamami typu LAL, Mavs czy Kings,
          pojedyncze wpadki tych rzeczywistych wielkich z Zachodu potwierdzają tylko
          ogólna regułę o wyzszości Zachodu nad Wschodem. Wystarczy spojrzeć na stats na
          NBA.COM, Zachód wygrywa średnio ponad 6 na 10 spotkań z przeciwnikami z
          Konferencji Wschodniej. Przepaść jest jeszcze większa, jeśli przyjrzymy się
          dokoaniom tych głównych pretendentów do tytułu po obu stronach. Tu już przewaga
          Zachodu jest miażdżąca.
          Do Easyego: kiedy ja, albo Wilt, albo LakerFan zakładaliśmy jakieś osobne
          dramatyczne wątki, szkalujące wręcz dobre imię jakiegoś innego klubu w Lidze,
          który zanotował jakąś wpadkę? Odpowiedz brzmi - nigdy.
          Poniewaz na szydzenie z wpadek Philly, Bostonu, czy innych takich Bucks po
          prostu zabrakłoby po pewnym czasie miejsca, po drugie nie uważamy, aby to było
          szczególnie pożyteczne. Po co?
          Te drwiny z LAL i z KB uwidaczniają po prostu obawę pewnych kręgów na tym
          Forum, każdy słabszy mecz to obsesyjne wynurzenia nt ich upadku itd.
          Pocieszam się tylko tym, że nienawidzi się tylko naprawdę najlepszych, co
          niektóre elementy na tym Forum wciąż okazują, ku mojej wielkiej uciesze!
          Lakersi sa rzeczywiście najlepsi. KB jest rzeczywiście dominujący. Macie rację.
          Pzdr.
          • Gość: toms Re: Lakers??? IP: *.pl 07.02.02, 21:46
            Powoli zaczynam odnosic wrazenie ze im wiecej meczy przegra LAL w im gorszym
            stylu i z im gorszym przeciwnikiem tym Lepiej bo to znaczy ze są najlepsi :-)))
            aaaaaaaaaaaaaaaaaa.................
            ratunku.................
          • Gość: easy79 Re: Lakers??? IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 08.02.02, 02:13
            Reggie naprawdę nie wdzisz jednej ciekawej rzeczy? Otóż nie chodzi o
            szkalowanie dobrego imienia jakiejs drużyny (przynajmniej mi o to nie chodzi)
            ale o stwierdzenie prostego faktu. Otóż LA, drużyna uważana za głównego
            faworyta w wuścigu o tytuł prezentuje się zwyczjnie kiepsko. Po fantastycznym
            początku sezonu, kiedy udowadniali że zasługija na tytuł ostatnio się po prostu
            ośmieszją. I nie chcę tu od razu ogłaszać ich upadku czy coś takiego. Ot po
            prostu denerwuje mnie gdy czytam takie opinie które głosisz między innymi Ty,
            że jakoby LA na pewno zdobęda tytuł. Bo po tym co ostatnio pokazują zwyczajnie
            nie zasługuja na niego. A co do meczu z Bulls twierdzenia że był to taki sobie
            mecz, potraktowany treningowo jest zwyczjnie śmieszne. Po porażce w poprzednim
            spotkaniu wszyscy, i koszykarze LA i kibice zgodnie twierdzili że w rewanżu
            zemszcza się i to okrutnie. Tymczasem rzeczywistośc okazała się dużo
            okrutniejsza. Koby owszem rzucił na dobrej skuteczności sporo pkt, ale 8 strat
            w tym jedna w samej końcówce, a do tego przestrzelony rzut powoduja że śmiało
            można powiedzieć że zawiódł. A mecz był przez nich trktowany bardzo poważni,
            szło bowiem o prestiż. Okazało się że bez jedynego zawodnika który ma w tym
            teamie charakter zwycięzcy, tracą na wartości i to wyraźnie. I nie chodzi tu o
            chwilowy kryzys ale o przeciętnośc w dosyc długim okresie. W tej chwili są w
            tej lidze 3-4 drużyny. które sa z pewnoscia lepsze od Lakers. I przydałoby się
            aby niektóre osoby się z tym pgodziły. Bo jak słusznie zauważył Toms, z
            niektórych wypowiedzi wynika, że im częściej Lakers przegrywają to zdaniem
            niektórych tym bardziej są najlepsi, niepokonani i w ogóle super. Śmieszne co?

            Pozdr.
            • Gość: LakerFan Re: Lakers??? IP: *.chello.pl 08.02.02, 03:36
              see ya in june :-))))))

              wtedy się okaże kto zasługuje na tytuł. chociaż nie powiem takie wpadki mnie
              wkurzają. poprzedni sezon pokazał mi jednak dokładnie co jest najważniejsze.
              Houston swój drugi tytuł zdobyło startując z 6. pozycji, więc nie ma powodów do
              paniki. jak przyjdzie czas to miotły pójdą w ruch :-)))))))

              pozdro
            • Gość: Wilt Re: Lakers??? IP: 195.117.2.* 12.02.02, 15:51
              Gość portalu: easy79 napisał(a):

              > Reggie naprawdę nie wdzisz jednej ciekawej rzeczy? Otóż nie chodzi o
              > szkalowanie dobrego imienia jakiejs drużyny (przynajmniej mi o to nie chodzi)
              > ale o stwierdzenie prostego faktu. Otóż LA, drużyna uważana za głównego
              > faworyta w wuścigu o tytuł prezentuje się zwyczjnie kiepsko. Po fantastycznym
              > początku sezonu, kiedy udowadniali że zasługija na tytuł ostatnio się po prostu
              >
              > ośmieszją. I nie chcę tu od razu ogłaszać ich upadku czy coś takiego. Ot po
              > prostu denerwuje mnie gdy czytam takie opinie które głosisz między innymi Ty,
              > że jakoby LA na pewno zdobęda tytuł. Bo po tym co ostatnio pokazują zwyczajnie
              > nie zasługuja na niego.

              A propos faktów, przytoczę kilka; Lakers mają w obecnej chwili lepszy bilans niż
              przed rokiem. Przed rokiem zakończyli sezon 56-26 - czyli można się spodziewać,
              że w tym sezonie będą lepsi. Jeśli to oznacza (oceniając tylko regular season,
              już nie chcę dyskutować o ich najlepszym w historii play off run), że nie
              zasługują na tytuł, w takim razie 4 pytania; czy zdajesz sobie sprawę, że nawet
              najmocniejsze drużyny przegrywały ze słabeuszami? Taka jest właśnie NBA. Czy
              wszystkie drużyny poniżej 60 zwycięstw w sezonie (bo przecież wszystkie z nich
              przegrywały mecze ze słabeuszami) uważasz za nie zasługujące na tytuł? I czy
              wiesz, że w takim razie na tytuł nie zasługiwała przeszło połowa mistrzów NBA w
              historii? A także - pamiętasz, że wśród nich znajdują się Chicago Bulls z sezonu
              92/93 (57 zwycięstw) - czy oni również nie zasługiwali na mistrzostwo?
              Co do pisania o Lakers; czy nie dostrzegasz problemu? Dla wielu podstawowy
              sposób na zaistnienie na tym forum to albo pisanie dobrze o Wizards i oczywiscie
              Jordanie (czy był w Polsce jakikolwiek fan Wizards przed przyjściem MJ? To mi
              dopiero przywiązanie do klubowych barw)albo pisanie źle o Lakers, Kobem i na
              Shaqu - i tak na zmianę. Robi się to co najmniej nudne - jak tu prowadzić ciekawą
              i owocną polemikę z kimś, kto absolutnie każdy wątek wykorzysta do napisania
              czegoś w ten deseń, przy okazji zakładając 10 nowych wątków i na każdym z nich
              powtarzając to samo?

              A co do meczu z Bulls twierdzenia że był to taki sobie
              > mecz, potraktowany treningowo jest zwyczjnie śmieszne. Po porażce w poprzednim
              > spotkaniu wszyscy, i koszykarze LA i kibice zgodnie twierdzili że w rewanżu
              > zemszcza się i to okrutnie. Tymczasem rzeczywistośc okazała się dużo
              > okrutniejsza. Koby owszem rzucił na dobrej skuteczności sporo pkt, ale 8 strat
              > w tym jedna w samej końcówce, a do tego przestrzelony rzut powoduja że śmiało
              > można powiedzieć że zawiódł. A mecz był przez nich trktowany bardzo poważni,
              > szło bowiem o prestiż. Okazało się że bez jedynego zawodnika który ma w tym
              > teamie charakter zwycięzcy, tracą na wartości i to wyraźnie. I nie chodzi tu o
              > chwilowy kryzys ale o przeciętnośc w dosyc długim okresie. W tej chwili są w
              > tej lidze 3-4 drużyny. które sa z pewnoscia lepsze od Lakers.

              Tu znowu pytania; które? Bo nawet ze standings to nie wynika (LAL mają drugi
              bilans w lidze), więc to chyba jednak Twoje wishful thinking. Po drugie; jak
              sądzisz, co będzie w play off? Chyba jednak, jak to zawsze bywa, te rachuby sił
              się zmienią (np. Philadelphia będzie silniejsza niż by wynikało z regular season,
              a Sacramento - trochę słabsze, choć i tak przyznaję, że będą najgroźniejszym
              rywalem Lakers).

              I przydałoby się
              > aby niektóre osoby się z tym pgodziły. Bo jak słusznie zauważył Toms, z
              > niektórych wypowiedzi wynika, że im częściej Lakers przegrywają to zdaniem
              > niektórych tym bardziej są najlepsi, niepokonani i w ogóle super.

              Zdaniem których, przepraszam?

              Śmieszne co?
              >
              > Pozdr.

              A co do szans mistrzowskich Lakers, powtórzę w skrócie jeszcze raz; sa faworytami
              i to zasłużenie (na pewno mają więcej szans na mistrzostwo, niż Wizards - nawet w
              obliczu upadku Wschodu - na play off; a jednak krytycy mówienia o three-peat
              jakoś z reguły nie mają oporów przed mówieniem o play off dla Wizards). To LAL
              mają 2 z 4-5 najlepszych graczy w lidze, stanowiących najlepszą w lidze
              kombinację inside - outside; to oni mają najlepszego obok Pata (który jednak ma
              znacznie słabszą drużynę)trenera; to oni bronią 2 z rzędu tytułów mistrzowskich.
              Naprawdę trzeba to wszystko przypominać? W tym roku w dodatku w Lakers nie ma już
              kłótni, jakie wystąpiły w tamtym sezonie - i jeśli nawet role players za często
              jak na mój (i nie tylko mój) gust zawodzą, Kobe czasem ma zły dzień, a Shaq musi
              odpocząć z powodu swojego dużego palca - naprawdę; oczywiście wszystko może się
              zdarzyć, ale jeśli cokolwiek w ogóle można w tej lidze przewidywać, to właśnie
              kolejne mistrzostwo dla obecnego składu Lakers. A wszystkim, którzy uważają
              fakty, że LAL mają najlepszych graczy, najwięcej doświadzenia mistrzowskiego i
              bronią tytułu za "iluzoryczne przesłanki", radzę; niech sobie przypomną, czy aby
              na podobnych "iluzorycznych przesłankach" nie opierali swego czasu wiary w
              kolejne mistrzostwo Bulls. Skoro im było wolno, to chyba nam też, prawda?

              Pzdr
          • Gość: nathan Re: Lakers??? IP: *.acn.waw.pl 08.02.02, 03:59
            reggie napisał(a):

            > KB trenował sobie po prostu rzuty przed ASW, trening wypadł w tym meczu nawet
            > całkiem niezle


            Michael też właśnie skończył trening. Trenował sobie z Sacramento :-))).
            Oczywiście, jak to Michael nie obijał sie na treningu :-))))))).
            Reggie, co ty pleciesz?


            > Stwierdzając słabszą postawę Philly, czy pisząc o nierównej grze Bucks
            > stwierdzam tylko obiektywny fakt, bo zadna z najlepszych drużyn Wschodu nie
            > potrafi nawiązać równorzędnej walki z teamami typu LAL, Mavs czy Kings,
            > pojedyncze wpadki tych rzeczywistych wielkich z Zachodu potwierdzają tylko
            > ogólna regułę o wyzszości Zachodu nad Wschodem. Wystarczy spojrzeć na stats na
            > NBA.COM, Zachód wygrywa średnio ponad 6 na 10 spotkań z przeciwnikami z
            > Konferencji Wschodniej. Przepaść jest jeszcze większa, jeśli przyjrzymy się
            > dokoaniom tych głównych pretendentów do tytułu po obu stronach. Tu już przewaga
            >
            > Zachodu jest miażdżąca.
            > Do Easyego: kiedy ja, albo Wilt, albo LakerFan zakładaliśmy jakieś osobne
            > dramatyczne wątki, szkalujące wręcz dobre imię jakiegoś innego klubu w Lidze,
            > który zanotował jakąś wpadkę? Odpowiedz brzmi - nigdy.
            > Poniewaz na szydzenie z wpadek Philly, Bostonu, czy innych takich Bucks po
            > prostu zabrakłoby po pewnym czasie miejsca, po drugie nie uważamy, aby to było
            > szczególnie pożyteczne. Po co?
            > Te drwiny z LAL i z KB uwidaczniają po prostu obawę pewnych kręgów na tym
            > Forum, każdy słabszy mecz to obsesyjne wynurzenia nt ich upadku itd.
            > Pocieszam się tylko tym, że nienawidzi się tylko naprawdę najlepszych, co
            > niektóre elementy na tym Forum wciąż okazują, ku mojej wielkiej uciesze!

            Ooo! I tu masz rację! Nie nawidzi się właśnie najlepszych. Też jestem
            niezmiernie zadowolony gdy, jak to określasz, pewne kręgi atakują i nie znoszą
            MJ, a jest wielu z tych kręgów na tym forum.


            > Lakersi sa rzeczywiście najlepsi. KB jest rzeczywiście dominujący. Macie rację.
            > Pzdr.



            To, że Lakersi są najlepsi to fakt. W końcu są cały czas mistrzami.
            KB dominujący? Ale gdzie? Tylko nie mów, że na parkiecie. (no chyba, że giełdy
            papierów wartościowych :-) )


            Pzdr.
            • reggie Re: Lakers??? 08.02.02, 12:29
              LAL to aktualni mistrzowie Ligi. Mają najbardziej zwycięskiego trenera w Lidze
              (%). Mają najlepszego centra w Lidze. Mają najlepszego SG-SF w Lidze. Jedną z
              najlepszych ławek w NBA. Nie mają jakichś szczególnie dużych dziur w składzie.
              Jest to zespół wyjątkowy, dlatego mogą sobie przegrywać, kiedy im się to podoba
              nawet z Bulls, bo i tak w play offs znowu będą najlepsi. To po prostu taki
              zespół, który owszem, jeżeli wszystko wychodzi, ma najlepszy bilans w sezonie
              regularnym już, ale jeśli nie, nikt tam nie robi tragedii, bo wiadomo, że i tak
              liczy się Finał, a wcześniej Play Offs.
              LA to nie klubik w rodzaju Raptors czy Wizards, którzy ściubią wygrane,
              żeby "na mecze u siebie starczyło", na pierwszą czwóreczkę na Wschodzie, bo jak
              nie, to nie przejdą nawet 1 rundy.
              LA to nie interesuje. Mogą być pewnie 5,6,7,8 i tak nie liczy się dal nich
              jakiś smiweszny atucik własnego boiska, bo wiadomo,że sa i tak najlepsi.
              I tak nie sądzę, aby nie wygrali Zachodu w sezonie regularnym. Jeszcze pogonią
              Królów. Po ASG jest jeszcze sporo meczy do zagrania. A wtedy niech się boją
              przeciwnicy - bo tej machiny już zadna armia nie powstrzyma.
              Co było, co na zawsze, co dla wszystkich.
              Pzdr.
              • Gość: toms Re: Lakers??? IP: *.cu.com.pl 08.02.02, 13:34
                Reggie
                jestem mocno zdziwiony tym ze wszyscy fani LAL dadza sie pocwiartowac za to ze
                LAL wygra tytul w tym roku!
                Zastanawia mnie ta pewnosc siebie bo w sytuacji gdy LAL przegraja w playoff to
                za przeproszeniem wszystkie wasze wypowiedzi opierajace sie na tym bedzie mozna
                wyrzucic do smietnika a wy delikatnie mowiac osmieszycie sie
                Interesuje mnie totalny brak asekuracji! jakiejkolwiek! wszystko stawiacie na
                jedna karte!

                no cóż obecnie podstawowy argument to to ze LAL wygrali w switnym stylu
                zeszloroczne playoff! i w zasadzie jedyny argument!
                zwłaszcza po tym jak zapowiadali ze rozgromią Chicago i ... przegrali!

                tak dla ochlody przypomnijmy ze przed Jacksonem obrywali regularnie 4:0 w
                playoffach rowniez z Shaqu Kobim i super ławką a w 2000 bardzo ciezko, niemal
                rzutem na tasme wygrali z Portland!
                no coz jak ja to mowie pozyjemy zobaczymy...
                • Gość: calagan Re: Lakers??? IP: 10.135.129.* 08.02.02, 16:20

                  Smieszni jestescie (bez urazy). Spieracie sie o rzeczy male i blache. Lakers sa
                  najmocniejsi, co nie oznacza, ze tytul zdobeda napewno. Maja na to najwieksze
                  szanse. I to wszytsko. Podniecanie sie ich przegranymi jest smieszne, bo jakby
                  ktos nie zauwazyl - wiekszosc z nich jest z zespolami z dolnych rejonow. To
                  swiadczy o jednym. Lekcewazenie. Zly nawyk, ale juz go maja (lakersi). Trudno.
                  Faktem natomiast jest, ze w po graja zupelnie inna koszykowke. O luznym
                  podchodzeniu LA do meczow rundy zasadniczej swiadczy chociazby to jaki sklad
                  wystawiaja kiedy nie ma shaqa. Na PF gra Medvedenko. Ze niby nie ma lepszego?
                  Chlopak jest mlody i fajny, ale tylko w ofensywie. W defensywie to czarna dziura.
                  Niedawno czytalem o LA (jestem ich fanem dla jasnosci) chyba w ESPN. Porownanie
                  Madsena i Slavi. Slavia to 10min. ofensywy i dziury w obronie, a Mark to 10min.
                  obrony i zero ofensywy. Tyle na temat druzyny. Inna kwestia to ciagle atakowanie
                  zawodnikow (czyli Kobe`go). To ze ktos nie lubi Lakers - rozumiem, ja tez kilku
                  ekip nie lubie. Ale nigdy nie smialbym zaatakowac zawodnika, ktorego nie lubie (a
                  jest ich kilku) nawet po slabszym meczu. Moge to zrobic po zakonczeniu sezonu,
                  ale tylko odnosnie jego gry. Mam w glebokim powazaniu jego zachowanie. Chocby
                  nasladowal myszke miki to jest to jego sprawa i mi nic do tego (no chyba, ze
                  powodowaloby to jego slabsza gre). A tutaj niemal po kazdym slabszym (czyli
                  przegranym) meczu LA widze ataki na Bryanta. I co z tego ze mial airbala? Czy
                  przegrali przez to mecz? Nikt tego wprost nie udowodni. Prawdopodobnie tak, ale
                  czy to oznacza, ze jest dupkiem (nie twierdze, ze to ktos napisal, ale tak
                  mniejwiecej mozna odczytac niektore posty), czy oznacza to ze jest kipasem itp.
                  Nie sadze. Nie wiem tez dlaczego z uporem maniak twierdzicie, ze bez Shaqa lakers
                  sobie nie radza. Ja uwazam, ze taki sad moznaby wysnuc po jakis 15 meczach bez
                  niego. Dlaczego? Taktyka. Gra z nim powoduje ustawienie taktyki pod niego. Bez
                  niego trzeba inaczej rozlozyc ciezar gry. I to nie trwa 1h na treningu tylko
                  kilka meczow. Z Shaqiem rezerwowi i pozostali gracze piatki (poza Kobem) nie
                  musza sie martwic o punkty i walke na tablicach. Shaq zalatwia to za nich. On
                  skupia na sobie obrone (Kobe takze, ale na obwodzie jest zawsze luzniej niz pod
                  koszem). Gdy go nie ma sa mocniej kryci i jest problem. Ale i to po kilku meczach
                  zmienia sie (tak bylo w poprzednich sezonach gdy Shaqa nie bylo dluzej). Dlatego
                  dajcie sobie spokoj z pisaniem po kazdej porazce LA o ich slabosci. Bo czy sa
                  slabi przekonamy sie miedzy marcem, a czerwcem (w koncowce powinni zaczac grac
                  lepiej aby zapewnic sobie przewage parkietu). Lepiej napisalby ktos analize
                  ogolna odnoszaca sie do calej ligi.
                  • Gość: Kosa Re: Lakers??? IP: *.acn.waw.pl 08.02.02, 19:37
                    LAL jest najlepszym zespółem ligi, to fakt. Wystarczy spojżeć na skład, ale
                    porażka we własnej hali z Chicago to HAŃBA i ja na Waszym miejscu(nie jestem
                    fanem LAL ,góra sympatykiem)pogrążony w żałobie zamilkłbym na długi czas.
                    Macie chyba honor? i nie wstawiajcie bajek o mniej ważnych meczach.
                    Chyba ,że to już nie jest zawodowa liga?
                    Pozdrawiam.
                    PS. Swoją drogą niesamowity tydzień, bo to nie tylko LAL zadziwił Świat, ale
                    również ich piłkarski odpowiednik Real, umoczył haniebnie aż dwa mecze z
                    ligowymi leszczykami.Uszy do góry sport jest piękny!
                    • reggie Re: Lakers??? 08.02.02, 22:39
                      Jaka hańba? Co ty mi tu wsawiasz za teorie? Może jeszcze mam się powiesić?
                      Wiesz, kompletnie mnie to nie interesuje, mogą sobie przegrać i 10 kolejnych
                      meczy z GS, Clippers czy Raptors, ale i tak wiem, że jak przyjdzie ich czas, to
                      nikt nie ma nic do powiedzenia. A ten czas już nadchodzi.
                      LA Lakers mają szansę na jeszcze wiele tytułów i to zdobytych pod rząd. Nowa
                      dynastia już trwa, jesteśmy swiadkami nowej, pięknej serii w NBA.
                      • Gość: Kosa Re: Lakers???...reggie jesteś szalikowcem LAL? IP: *.acn.waw.pl 10.02.02, 20:02
                        Chłopie trochę realizmu, pisałem że są najlepsi, ale właśnie dlatego oczekuję
                        od nich najwięcej.A cyniczne bezkrytyczne wypowiedzi są śmieszne.
                        Pozdrawiam.
                      • Gość: Fan MJ Re: Lakers??? IP: *.alfanet.wroclaw.pl 10.02.02, 22:10
                        reggie napisał(a):

                        "ale i tak wiem, że jak przyjdzie ich czas, to
                        nikt nie ma nic do powiedzenia"

                        O to sie nie buj bo ja zawsze bede mial cos do powiedzenia

                        "a ten czas już nadchodzi"

                        Widze ze mam nowego proroka na forum

                        "LA Lakers mają szansę na jeszcze wiele tytułów i to zdobytych pod rząd. Nowa
                        dynastia już trwa, jesteśmy swiadkami nowej, pięknej serii w NBA"

                        Moze i masz racje.....ale seri Bulls nie uda im sie powtórzyc..


                        Pozdrawiam

                  • Gość: nathan Re: Lakers??? IP: *.acn.waw.pl 09.02.02, 14:06
                    Gość portalu: calagan napisał(a):

                    >
                    > Smieszni jestescie (bez urazy). Spieracie sie o rzeczy male i blache. Lakers s
                    > a
                    > najmocniejsi, co nie oznacza, ze tytul zdobeda napewno. Maja na to najwieksze
                    > szanse. I to wszytsko. Podniecanie sie ich przegranymi jest smieszne, bo jakby
                    > ktos nie zauwazyl - wiekszosc z nich jest z zespolami z dolnych rejonow. To
                    > swiadczy o jednym. Lekcewazenie. Zly nawyk, ale juz go maja (lakersi). Trudno.
                    > Faktem natomiast jest, ze w po graja zupelnie inna koszykowke. O luznym
                    > podchodzeniu LA do meczow rundy zasadniczej swiadczy chociazby to jaki sklad
                    > wystawiaja kiedy nie ma shaqa. Na PF gra Medvedenko. Ze niby nie ma lepszego?
                    > Chlopak jest mlody i fajny, ale tylko w ofensywie. W defensywie to czarna dziur
                    > a.
                    > Niedawno czytalem o LA (jestem ich fanem dla jasnosci) chyba w ESPN. Porownanie
                    >
                    > Madsena i Slavi. Slavia to 10min. ofensywy i dziury w obronie, a Mark to 10min.
                    >
                    > obrony i zero ofensywy. Tyle na temat druzyny. Inna kwestia to ciagle atakowani
                    > e
                    > zawodnikow (czyli Kobe`go). To ze ktos nie lubi Lakers - rozumiem, ja tez kilku
                    >
                    > ekip nie lubie. Ale nigdy nie smialbym zaatakowac zawodnika, ktorego nie lubie
                    > (a
                    > jest ich kilku) nawet po slabszym meczu. Moge to zrobic po zakonczeniu sezonu,
                    > ale tylko odnosnie jego gry. Mam w glebokim powazaniu jego zachowanie. Chocby
                    > nasladowal myszke miki to jest to jego sprawa i mi nic do tego (no chyba, ze
                    > powodowaloby to jego slabsza gre). A tutaj niemal po kazdym slabszym (czyli
                    > przegranym) meczu LA widze ataki na Bryanta.



                    Tylko powiedz jeszcze od kiedy ty śledzisz posty na tym forum. Po pierwsze to
                    trzeba zacząć od tego, że te ataki burkanie na zawodników to długa historia. To
                    nie jest tylko te kilka postów, które czytałeś. Sprawa sie ciągnie już od
                    miesiecy. Zaczeło się od ataków i mówieniu, że Jordan to cienias, a kończy (tak
                    mi się wydaje) na Kobe`ym.
                    Ty może nie śmiałbyś atakowac zawodnika, którego nie lubisz, ale sa tacy co to
                    robią. Nie lubia kogoś dla samego nie lubienia, takie masło maślane. Nie
                    dlatego, że kiepsko gra, tylko dlatego, że jest dobry i drażni niektórych.
                    To spowodowało, że teraz sprawa się ciągniei przybrałą w takią forme, a nie
                    inną.


                    I co z tego ze mial airbala? Czy
                    > przegrali przez to mecz? Nikt tego wprost nie udowodni. Prawdopodobnie tak, ale
                    >
                    > czy to oznacza, ze jest dupkiem (nie twierdze, ze to ktos napisal, ale tak
                    > mniejwiecej mozna odczytac niektore posty), czy oznacza to ze jest kipasem itp.
                    >
                    > Nie sadze. Nie wiem tez dlaczego z uporem maniak twierdzicie, ze bez Shaqa lake
                    > rs
                    > sobie nie radza. Ja uwazam, ze taki sad moznaby wysnuc po jakis 15 meczach bez
                    > niego. Dlaczego? Taktyka. Gra z nim powoduje ustawienie taktyki pod niego. Bez
                    > niego trzeba inaczej rozlozyc ciezar gry. I to nie trwa 1h na treningu tylko
                    > kilka meczow.


                    Oczywiście! A czy ty myślisz, że co oni robia na treningach? Przeciez oni nie
                    maja wytrenowanego jednego wariantu (w tym przypadku z Shaqiem) i graja to non
                    stop. A jak nie ma lidera to wszystko się rozpada i graja tak jak na podwórku,
                    czyli każdy sobie. Są od tego ludzie którzy opracowują różne opcje gry, własnie
                    na wypadek, gdy zabraknie jakiegoś zawodnika. Opracowywane są też rózne warianty
                    gry i rózne ustawienia. Poetm gracze ćwiczą to na treningach, a na meczach
                    pokazuja co z tej nauki wyciągneli. To, że poetm nie którzy nie sprawdzają się,
                    bo nie potrafią bądz nie umieja, to już inna bajka. Jak już zawodnik jest na
                    boisku to wtedy odgrywaja role: umiejętności, talent i psychika. Jednym tego nie
                    brakuje inni tego nie mają.


                    Z Shaqiem rezerwowi i pozostali gracze piatki (poza Kobem) nie
                    > musza sie martwic o punkty i walke na tablicach. Shaq zalatwia to za nich. On
                    > skupia na sobie obrone (Kobe takze, ale na obwodzie jest zawsze luzniej niz pod
                    >
                    > koszem). Gdy go nie ma sa mocniej kryci i jest problem. Ale i to po kilku mecza
                    > ch
                    > zmienia sie (tak bylo w poprzednich sezonach gdy Shaqa nie bylo dluzej). Dlateg
                    > o
                    > dajcie sobie spokoj z pisaniem po kazdej porazce LA o ich slabosci. Bo czy sa
                    > slabi przekonamy sie miedzy marcem, a czerwcem (w koncowce powinni zaczac grac
                    > lepiej aby zapewnic sobie przewage parkietu). Lepiej napisalby ktos analize
                    > ogolna odnoszaca sie do calej ligi.


                    Pzdr.
                    • Gość: calagan Re: Lakers??? IP: 10.135.129.* 11.02.02, 20:31
                      Gość portalu: nathan napisał(a):

                      >
                      >
                      > Tylko powiedz jeszcze od kiedy ty śledzisz posty na tym forum. Po pierwsze to
                      > trzeba zacząć od tego, że te ataki burkanie na zawodników to długa historia. To
                      >
                      > nie jest tylko te kilka postów, które czytałeś. Sprawa sie ciągnie już od
                      > miesiecy. Zaczeło się od ataków i mówieniu, że Jordan to cienias, a kończy (tak
                      >
                      > mi się wydaje) na Kobe`ym.

                      Posty czytam od kilku miesiecy, ale rzadko zabieram glos w dyskusji. I co z
                      tego, ze zaczelo sie od Jordana. Kto Ci kaze spierac sie z dupkiem, ktory wjezdza
                      na Jordana? Pisali tak. I dobrze. Odpisuje sie, ze zobaczymy jak bedzie gral w
                      meczach i czesc. A jak ktos jest chce to niech sobie pisze co chce. Gorzej kiedy
                      takie posty pojawiaja sie w tematach dotyczacych gry druzyn. Przykladowo
                      zaczynacie analizowac gre LA, a konczycie na stwierdzeniu, ze Kobe to dupek. Do
                      czego to prowadzi?

                      > Ty może nie śmiałbyś atakowac zawodnika, którego nie lubisz, ale sa tacy co to
                      > robią. Nie lubia kogoś dla samego nie lubienia, takie masło maślane. Nie
                      > dlatego, że kiepsko gra, tylko dlatego, że jest dobry i drażni niektórych.
                      > To spowodowało, że teraz sprawa się ciągniei przybrałą w takią forme, a nie
                      > inną.

                      To jest smutne, bardzo smutne. Ale to chyba typowo polskie (patrz Hannavald w
                      skokach).

                      >
                      >
                      > Oczywiście! A czy ty myślisz, że co oni robia na treningach? Przeciez oni nie
                      > maja wytrenowanego jednego wariantu (w tym przypadku z Shaqiem) i graja to non
                      > stop. A jak nie ma lidera to wszystko się rozpada i graja tak jak na podwórku,
                      > czyli każdy sobie. Są od tego ludzie którzy opracowują różne opcje gry, własnie
                      >
                      > na wypadek, gdy zabraknie jakiegoś zawodnika. Opracowywane są też rózne wariant
                      > y
                      > gry i rózne ustawienia. Poetm gracze ćwiczą to na treningach, a na meczach
                      > pokazuja co z tej nauki wyciągneli. To, że poetm nie którzy nie sprawdzają się,
                      >
                      > bo nie potrafią bądz nie umieja, to już inna bajka. Jak już zawodnik jest na
                      > boisku to wtedy odgrywaja role: umiejętności, talent i psychika. Jednym tego ni
                      > e
                      > brakuje inni tego nie mają.

                      Tak, ale to zupelnie co innego. To co oni cwicza na treningu, to zupelnie co
                      innego, niz gra na parkietach. Akcje z treningow oni wykorzystuja, w tych
                      krotkich chwilach, kiedy Shaq odpoczywa. Ale nieobecnosc gracza przez dluzszy
                      czas to co innego. Inne nastwienie psychiczne itp. (jak Shaq siedzi na lawie to
                      zawsze jest w mysli - jakby co to wroci i pomoze). Jakos Lakers radzili sobie w
                      poprzednich latach bez Shaqa (zanim zdobyli pierwszy tytul Shaq regularnie
                      opuszczal 20 meczow w sezonie) to i teraz sobie poradza. Teraz bedzie prawdziwy
                      sprawdzina dla nich, gdy nie bedzie go przez 10-15 gier.

                      >
                      >
                      > Z Shaqiem rezerwowi i pozostali gracze piatki (poza Kobem) nie
                      > > musza sie martwic o punkty i walke na tablicach. Shaq zalatwia to za nich.
                      > On
                      > > skupia na sobie obrone (Kobe takze, ale na obwodzie jest zawsze luzniej ni
                      > z pod
                      > >
                      > > koszem). Gdy go nie ma sa mocniej kryci i jest problem. Ale i to po kilku
                      > mecza
                      > > ch
                      > > zmienia sie (tak bylo w poprzednich sezonach gdy Shaqa nie bylo dluzej). D
                      > lateg
                      > > o
                      > > dajcie sobie spokoj z pisaniem po kazdej porazce LA o ich slabosci. Bo czy
                      > sa
                      > > slabi przekonamy sie miedzy marcem, a czerwcem (w koncowce powinni zaczac
                      > grac
                      > > lepiej aby zapewnic sobie przewage parkietu). Lepiej napisalby ktos analiz
                      > e
                      > > ogolna odnoszaca sie do calej ligi.
                      >
                      >
                      > Pzdr.

                      • Gość: nathan Re: Lakers??? IP: *.acn.waw.pl 11.02.02, 22:31
                        Gość portalu: calagan napisał(a):

                        > Posty czytam od kilku miesiecy, ale rzadko zabieram glos w dyskusji. I co z
                        > tego, ze zaczelo sie od Jordana. Kto Ci kaze spierac sie z dupkiem, ktory wjezd
                        > za
                        > na Jordana? Pisali tak. I dobrze. Odpisuje sie, ze zobaczymy jak bedzie gral w
                        > meczach i czesc.


                        Masz rację. Pisałem tak ale to nic nie dawało. Teraz z perspektywy czasu, trochę
                        niepotrzebnie wdawałem się w te sprzeczki, ale poprostu nie mogę znieść takiego
                        stawiania sprawy. Nie lubie kogoś bo takie mam widzimi się (w sumie można tylko
                        trzeba umieć to wyrazić). Istna głupota. Ja np. nie przepadam za dzisiejszymi
                        Lakersami, ale nie powiem, że oni są słabi bo to oczywiste, że nie są. Nie
                        przepadam za Kobe, ale wiem że to nie zły gracz.
                        Nie powiem, że nie lubie go bo rzuca po 50 punktów. Poprostu kibicuje innym, a
                        Lakersi sa ich przeciwnikami i dlatego moje sympatie są po przeciwnej stronie.
                        To poprostu nic innego jak zawiść i zazdrość. "Nie lubie tego bo jest najlepszy.
                        Dlaczego ja nie jestem taki" albo "wszyscy go uwielbiają i otaczają, ale my nie
                        lubimy takich jak on". Powód? Bo tak i już. Co za głupota.


                        A jak ktos jest chce to niech sobie pisze co chce. Gorzej kied
                        > y
                        > takie posty pojawiaja sie w tematach dotyczacych gry druzyn. Przykladowo
                        > zaczynacie analizowac gre LA, a konczycie na stwierdzeniu, ze Kobe to dupek. Do
                        >
                        > czego to prowadzi?


                        Właśnie do niczego.




                        > To jest smutne, bardzo smutne. Ale to chyba typowo polskie (patrz Hannavald w
                        > skokach).


                        Taak! Rzeczywiście podałeś idealny przykład. Ja osobiście nie widziałem, żeby
                        Hannavald bądz Schmitt obrażali albo darzyli niechęcią naszego Adasia. Ale na
                        forum i nie tylko można znalezć mnóstwo innych głosów. Że chamy, że nie lubią
                        Małysza. Jak raz Schmitt się ukłonił w stronę Adama po wygranej jego, to można
                        było usłyszeć: Specjalnie to zrobił! Ten gest był ironiczny! Napradwe to chciał
                        pokazać, że ma go d...... Tylko najśmieszniejsze jest to, że sam Małysz mówi co
                        innego. Np. po sobotnich skokach (za PS z dziennika Adama) Sven podszedł do
                        niego i powiedział z uśmiechem: Wiesz Adam, ty wiesz, że tam - wskazując na dużą
                        skocznię - będziemy liczyli sie tylko my dwaj. Tam walka o złoto rozegra się
                        między nami.
                        Dowiódł tym tym że liczy się i szanuje Adama. Gdyby tak nie było i byłby
                        przekonany o swojej wielkości, ignorując Małysza, nie zadawał by sobie trudu
                        nawet, mówiąc tak.
                        Ale niestety, w polskim społeczeństwie jest mnóstwo kompleksów (choć nie we
                        wszyscy je mają). Nie potrafimy docenić ludzi, którzy osiągają sukces, zupełnie
                        odwrotnie niż w Stanach. Jak ktoś u nas coś osiągnie to znaczy, że albo ma
                        układy, albo krętacz i mafioso. W sporcie chyba tego najmniej, bo tu weryfikacja
                        ocen zależy od umiejętności, choć i to nie zawsze. Zawsze znajdzie się ktoś kto
                        powie, że ten to ma załatwioną grę w drużynie bo go wujek, który jest prezesem
                        wkręcił. To jakie polskie! :-))))) Nie dlatego, że ma umiejętności tylko, że go
                        wujo wkręcił. W Stanach nie do pomyślenia.

                        >> Tak, ale to zupelnie co innego. To co oni cwicza na treningu, to zupelnie co
                        > innego, niz gra na parkietach. Akcje z treningow oni wykorzystuja, w tych
                        > krotkich chwilach, kiedy Shaq odpoczywa. Ale nieobecnosc gracza przez dluzszy
                        > czas to co innego. Inne nastwienie psychiczne itp. (jak Shaq siedzi na lawie to
                        >
                        > zawsze jest w mysli - jakby co to wroci i pomoze). Jakos Lakers radzili sobie w
                        >
                        > poprzednich latach bez Shaqa (zanim zdobyli pierwszy tytul Shaq regularnie
                        > opuszczal 20 meczow w sezonie) to i teraz sobie poradza. Teraz bedzie prawdziwy
                        >
                        > sprawdzina dla nich, gdy nie bedzie go przez 10-15 gier.


                        No właśnie, zobaczymy. Rzeczywiście trochę racji w tym jest, jak drużyna
                        ustawiona jest pod gracza to potem każdy jego szuka i na nim jest największa
                        odpowiedzialność. Wszyscy liczą na niego. Ale ja mówiłem o czymś troszkę innym.
                        Podobno Kobe (takie są głosy na tym forum) jest takim graczem na którym można
                        oprzeć zespół. Pewnie taka opcję mają i Lakersi gdy nie ma Shaqa. Ale Kobe
                        pomimo że jest świetnym graczem, nie radzi sobie w leadership. Takie jest moje
                        zdanie. Przecież gdyby to on miał te cechy to gra by była pod niego,a nie pod
                        Shaqa. Pamiętam jak Phil relacjonował pierwszy trening jaki prowadził z
                        Lakersami. Powiedział wtedy, że drużyna jest budowana pod Shaqa. Jak się to
                        komuś nie podoba może już iść do domu. To chyba o czymś świadczy.



                        Pzdr.
                        • Gość: calagan Re: Lakers??? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.02.02, 11:46
                          Gość portalu: nathan napisał(a):

                          >
                          > Taak! Rzeczywiście podałeś idealny przykład. Ja osobiście nie widziałem, żeby
                          > Hannavald bądz Schmitt obrażali albo darzyli niechęcią naszego Adasia. Ale na
                          > forum i nie tylko można znalezć mnóstwo innych głosów. Że chamy, że nie lubią
                          > Małysza. Jak raz Schmitt się ukłonił w stronę Adama po wygranej jego, to można
                          > było usłyszeć: Specjalnie to zrobił! Ten gest był ironiczny! Napradwe to chciał
                          >
                          > pokazać, że ma go d...... Tylko najśmieszniejsze jest to, że sam Małysz mówi co
                          >
                          > innego. Np. po sobotnich skokach (za PS z dziennika Adama) Sven podszedł do
                          > niego i powiedział z uśmiechem: Wiesz Adam, ty wiesz, że tam - wskazując na duż
                          > ą
                          > skocznię - będziemy liczyli sie tylko my dwaj. Tam walka o złoto rozegra się
                          > między nami.
                          > Dowiódł tym tym że liczy się i szanuje Adama. Gdyby tak nie było i byłby
                          > przekonany o swojej wielkości, ignorując Małysza, nie zadawał by sobie trudu
                          > nawet, mówiąc tak.
                          > Ale niestety, w polskim społeczeństwie jest mnóstwo kompleksów (choć nie we
                          > wszyscy je mają). Nie potrafimy docenić ludzi, którzy osiągają sukces, zupełnie
                          >
                          > odwrotnie niż w Stanach. Jak ktoś u nas coś osiągnie to znaczy, że albo ma
                          > układy, albo krętacz i mafioso. W sporcie chyba tego najmniej, bo tu weryfikacj
                          > a
                          > ocen zależy od umiejętności, choć i to nie zawsze. Zawsze znajdzie się ktoś kto
                          >
                          > powie, że ten to ma załatwioną grę w drużynie bo go wujek, który jest prezesem
                          > wkręcił. To jakie polskie! :-))))) Nie dlatego, że ma umiejętności tylko, że go
                          >
                          > wujo wkręcił. W Stanach nie do pomyślenia.

                          Swieta racja.


                          > No właśnie, zobaczymy. Rzeczywiście trochę racji w tym jest, jak drużyna
                          > ustawiona jest pod gracza to potem każdy jego szuka i na nim jest największa
                          > odpowiedzialność. Wszyscy liczą na niego. Ale ja mówiłem o czymś troszkę innym.
                          >
                          > Podobno Kobe (takie są głosy na tym forum) jest takim graczem na którym można
                          > oprzeć zespół. Pewnie taka opcję mają i Lakersi gdy nie ma Shaqa. Ale Kobe
                          > pomimo że jest świetnym graczem, nie radzi sobie w leadership. Takie jest moje
                          > zdanie. Przecież gdyby to on miał te cechy to gra by była pod niego,a nie pod
                          > Shaqa. Pamiętam jak Phil relacjonował pierwszy trening jaki prowadził z
                          > Lakersami. Powiedział wtedy, że drużyna jest budowana pod Shaqa. Jak się to
                          > komuś nie podoba może już iść do domu. To chyba o czymś świadczy.

                          Niekoniecznie. O tym czy Kobe jest graczem na ktorym mozna oprzec gre druzyny
                          bedziemy sie mogli przekonac dopiero za jakies 2 - 3 lata, gdy Shaq bedzie blizej
                          konca swojej kariery (albo go wcale nie bedzie, bo zgodnie z zapowiedzia, po
                          odejsciu Jacksona on konczy kariere). A to, ze jackson opiera gre wlasnie na
                          Shaqu wynika z czego innego. Latwiej znalezc jakiegos SG zdobywajacego sporo
                          punktow, niz centra tej klasy co O`Neal. W czasie slynnego konfliktu miedzy Kobem
                          i Shaqiem, Jackson stana po stronie O`Neala z dwoch powodow. Shaq jest graczem
                          bardziej doswiadczonym i ogranym, Kobe byl za mlody na przejecie sterow kandydata
                          na mistrza. Mimo, ze gra juz bardzo dojrzale (jak na swoj wiek), to nadal jest
                          mlodziakiem. I w waznych momentach moglby zagrac niewlasciwie (przez ostatnie 2
                          lata pobieral nauki w dziedzinie rozgrywania od Harpera). Nie dziw sie, ze
                          Jackson po pierwszym treningu stwierdzil, ze w druzynie ma panowac Shaq. Dac
                          liderowanie 22 letniemu dzieciakowi to by bylo wielkie ryzyko. Teraz powoli z
                          kazdym rokiem bardziej Bryant bedzie przejmowal role lidera i wtedy dopiero
                          bedziemy mogli zobaczyc, czy posiada te cechy przywodcze, czy tez nie. Na dzien
                          dzisiejszy nie ma co sie o to spierac. Liderem jest Shaq. A Bryant jest "tylko"
                          druga gwiazda w druzynie.

                          Pyzdro Calagan

                          > Pzdr.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka