Gość: Pozhoga
IP: *.marol.local / *.internetdsl.tpnet.pl
11.10.05, 12:39
Mapka po wyborach parlaamentarnych już była pouczająca, ale ta po wyborach
prezydenckich to istne cudo: kolory poparcia dla Tuska i Kaczyńskiego
dokładnie odzwierciedlają przebieg granicy dawnego zaboru pruskiego, z korektą
o Kraków, Łódź i Warszawę (tu też wygrał Tusk). Już prawie 90 lat po zaborach,
a tu ciągle podział jest wyraźny. Co ciekawe, Tusk wygrał także na tzw.
Ziemiach Odzyskanych, czyli pochodzenie regionalne w 2 czy 3 pokoleniu nie gra
roli.
Polska naprawdę nie jest krajem jednolitym: ci mieszkający bliżej granicy z
tzw. Zachodem chętniej popierają wolność gospodarczą, a gdzieś mają wojny na
górze. Ci mieszkający dalej na wschód częściej oczekują, że państwo / samorząd
zrobi za nich, da im, oraz są podatni na symbole / hasła nie związane z
gospodarką (zdekomunizować, zlustrować, zakazać itp.).
Polska Tuska to Polska "Zachodnia" i pragmatyczna. Polska Kaczyńskiego to
Polska "Wschodnia", niesamodzielna, żyjąca emocjami i tematami zastępczymi.
Jest jeszcze jeden ciekawy wniosek - ta kampania parlamentarno-prezydencka po
raz pierwszy odbyła się po linii socjalizm-liberalizm, a nie wg stosunku do
PRL. Otóż ludzi dekomunizowanie naprawdę nie interesuje. Wygląda na to, że
Kaczyńscy 15 lat życia zmarnowali uganiając się za celem, który mało kogo
obchodzi. Mieli jednak to szczęście, że skompromitowało się SLD i Cimoszewicz,
skutkiem czego mogli przygarnąć część elektoratu lewicowego (uwaga: w sensie
prawdziwym, a nie wg polskich kryteriów, gdzie typowa lewica - PiS - jest
błędnie określana mianem prawicy).
Pzdr,