leda16
13.11.10, 20:59
Była sobie parcela, długa na 124 m. a wąska - od ponad 100 lat w naszej rodzinie; wiano posażne mojej herbowej prababki. Granice słupami granicznymi pięknie zdobione. Graniczy z nią na południu dwóch sąsiadów. Od ulicy i I sąsiada wybudowanego też ok. 100 lat temu w granicy, gdzie obecnie od 12 lat rezyduje nowy właściciel, słupki graniczne gdzieś wcięło. Drugi sąsiad też od południa, ma je w stanie nienaruszonym. Sąsiad I. ni stąd ni z owąd, po 10-ciu latach wysyła mi mapę sytuacyjno-wysokościową z 2008 r. z której wynika, że granica nie idzie po linii domu lecz na ukos, w jednym miejscu uzytkujemy rzekomo 25 cm. "jego" posesji, w innym aż 50cm. na dł. 11 metrów. Biegnę więc do geodezji z żądaniem wyjaśnień bo przecież, na "cudzym gruncie" nie mogę dostawić garażu do budynku stojącego od 100 lat w granicy. Wyciągam wszystkie istniejące mapy za cene kilkuset zł. Wszędzie dom I sąsiada stoi w granicy z wyjątkiem tej ostatniej z 2008 r. Kierownik Wydz. Geodezji mówi, że różnice powstały z przyjętej metody pomiaru, gdy przyjmiemy normy UE, może być jeszcze inaczej, coś bąka o "pomiarach satelitarnych". Mapa ignoruje też dotychczasowe znaki graniczne (pewnie satelita nie dojrzał ich pod krzakiem), bo wg. niej zajmuję też 50-70 cm II sąsiadowi, który z tego się śmieje mówiąc, że znaki graniczne są najważniejsze. Oczywiście można się motać w kosztowne, przewlekłe rozgraniczenie, trwajace latami, przed którym mnie wszyscy ostrzegają łącznei z kier. Wydz. Budownictwa (pani kier. ma podobną sprawę w rodzinie). Budowąć garaż pozwoli jeśli udowodnię, że te 25 cm. jest moje, inaczej muszę odstąpić 3 m. i wycinać piękną, starą zieleń w tym 150 letniego jesiona, sosny, bzy czarne itp. A co myślicie o sprawie sądowej dotyczącej sprostowania błędu pomiaru? I Sąsiad nie będzie stroną (zresztą jest właścicielem dopiero 12 lat), postawię świadków (syn córki zmarłego II sąsiada jest właścicielem , córka ok.65 lat żyje). Powołają biegłego geodetę, to chyba koszt 600 zł, kwestia zasiedzenia też pewnie będzie przemawiać na naszą korzyść, nie będę się odwoływać do okręgowego, gdyż zwykle co rejonowy orzeknie, okręgowy przyklepie. Po prostu przy ich ścianie postawię 2 blaszaki które łatwo zwinąć bo nie są trwale związane z gruntem (takie sprawy też he, he trwają latami)