Dodaj do ulubionych

Wędrująca klasa piąta

12.09.09, 09:06
Moja koleżanka tam pracowała w klasach początkowych,po swoich
lekcjach musiala wykonywać masę czynności bynajmniej nie
nauczycielskich.
Obserwuj wątek
    • ida.lipcowa Wędrująca klasa piąta 12.09.09, 09:08
      Aha,a w przedszkolu pani dyrektor często zatrudnia zielone studentki
      aby mniej płacic a reklamuje sie ,ze cały personel ma duże
      doświadczenie.
    • prawdomowna25 Wędrująca klasa piąta 12.09.09, 13:46
      Kiedyś moje dziecko chodziło tam do przedszkola. Nie miałam wielkich zastrzeżeń ale do podstawówki już córki nie puściłam. Jeśli chodzi o ciasne pomieszczenia to chyba nie dotyczy to tylko szatni... Kiedyś w sekretariacie, który nie miał bezpośrednio dostępu do światła dziennego siedziały czasem nawet 3 osoby. Nie byłoby w tym dramatu gdyby było ono "ciut" większe. Było wielkości może 4-5 m2 - za przeproszeniem ja mam większy kibel. Wiem też od znajomej nauczycielki, że nie wszystkie wypłaty były oskładkowywane... Powodzenia Pani Dyrektor.
    • papamama Wędrująca klasa piąta 12.09.09, 21:34
      Znam cała sprawę, bo córka sąsiadki chodzi tam do przedszkola.
      W szkole brakuje sal.Przeznaczona dla piątoklasistów była klitka na
      poddaszu ciemna duszna itp.Jeden z rodziców zgłosił sprawę do
      sanepidu.W odwecie dyrektorka wyrzuciła jego dzieci ze szkoły(i
      przedszkola).Pozostali rodzice sami zabrali dzieci ze szkoły.
      (dyrektorka usunęła także ich młodsze dzieci z przedszkola).
      Jestem pod ogromnym wrażeniem - rodzice pokazali niesamowitą klasę i
      solidarność.Myślę że dzięki temu ich dzieci nauczyły się
      czegoś,czego pani dyrektor pojąć nigdy nie zdoła- oprócz kasy liczą
      się też ludzie.
    • ijka Wędrująca klasa piąta 13.09.09, 00:05


      Drogi nauczycielu!

      eśli chcesz by nie obowiazywały Cię podwyżki nauczycielskie, chcesz
      podpisywać nieskończoną ilość umów na czas określony, przez lata nie
      mieć opłaconych wakacji i być tylko i wyłacznie środkiem do
      zarobienia wielkiej kasy...to ta szkoła jest właśnie dla Ciebie!
      • shiva772 Re: Wędrująca klasa piąta 13.09.09, 22:47
        Aż dziw bierze, że w naszych czasach tak może funkcjonować szkoła.
        Przy tych wszystkich pipach, kontrolach, nalotach z kuratorium.
        Ludzie weźcie się za tą dyrektorkę! Jestem w szoku...
      • ida.lipcowa Re: Wędrująca klasa piąta 16.09.09, 13:22
        ijka napisała:

        >
        >
        > Drogi nauczycielu!
        >
        > eśli chcesz by nie obowiazywały Cię podwyżki nauczycielskie,
        chcesz
        > podpisywać nieskończoną ilość umów na czas określony, przez lata
        nie
        > mieć opłaconych wakacji i być tylko i wyłacznie środkiem do
        > zarobienia wielkiej kasy...to ta szkoła jest właśnie dla Ciebie!

        Znając temat od strony nauczycieli,to zostało tu wymienionych tylko
        jakies 10 procent nieprawidłowości...
    • zetka42 Wędrująca klasa piąta 14.09.09, 19:07
      Ludzie, skąd w was tyle jadu?! Moje dziecko chodzi do tej szkoły, jesteśmy
      zadowoleni przede wszystkim z wysokiego poziomu nauczania ,i dobrych warunków.
      Co do sekretariatu- to bzdury!!! Jest duży i przestronny, sam widziałem. Nie
      wiem o co wam chodzi,"płacę i wymagam" - tak?. Pewnie, można przyczepić się do
      wszystkiego i zrobić aferę.
    • kaska.2011 Wędrująca klasa piąta 14.09.09, 20:16
      Ludzie, co wy wiecie na temat tej szkoły. To aż zazdrość bierze w
      jakich warunkach uczą się tam dzieci. Sale piękne , przestronne,
      podwórko pełne kwiatów.Dzieci czują się tam jak w domu.Ten, kto
      wypisuje te bzdury to nie ma zielonego pojęcia o warunkach jakie tam
      panują,robi to z zawisci.
      • osemek Re: Wędrująca klasa piąta 14.09.09, 20:34
        Zetko i Kasiu - to czemu cała klasa się przeniosła ze szkoły? Jak
        wyglądała sala tej klasy? Czy dzieci rzeczywiście zostały ze szkoły
        usunięte? Skoro jesteście tak dobrze zorientowane, to na te pytania
        na pewno też znacie odpowiedź i chętnie się swoją wiedzą tutaj
        podzielicie.
        • tomazinek Re: Wędrująca klasa piąta 14.09.09, 21:33
          Kazdy może się zatracić. Bładzić jest rzeczą ludzką przecież. A czy ktoś
          powiedział że na nauczaniu nie można zrobić biznesu??? Można tylko zachłanność
          to cecha bardzo prymitywna i trudna do ukrycia, a widać z powyższych danych że
          chodzi głównie o pieniądze i możliwości wycisnięcia z inwestycji (przedszkole,
          szkoła) jak najwięcej. Moje dzieci nie chodzą do tej szkoły, ale boje się
          pomysleć że myślenie może mięć podobne podstawy u innych dyrektorów i
          właścicieli szkół i przedszkoli w naszym miescie.
          Niech czarny PR i zainteresowania mediów skupią się na instytucjach gdzie
          dzieciaki spędzają kluczową część swojego życia.
          Rodzicom wieleki szacunek...
      • wolip Re: Wędrująca klasa piąta 16.09.09, 13:53
        Właśnie się zwolniła cała klasa piąta i opłat nie będzie pobieranych
        i wpisowego więc wyślij swoje dzieci a kwiaty pooglądają przez okno
        na poddaszu jak będzie pochmurno, moja odpowiędż nie wynika z
        zawiści zapewniam Cię,
    • zetka42 Wędrująca klasa piąta 15.09.09, 05:40
      Jest dużo innych klas w tej szkole,odeszła tylko jedna-dlaczego?Pewnie
      nastąpił jakiś konflikt interesów.Mam nadzieję że rodzice kierowali się dobrem
      dzieci,a nie tylko własnym honorem.Każdy medal ma dwie strony,nie wierzę aby
      tylko rodzice mieli rację w tej sprawie.
      • semibrave Re: Wędrująca klasa piąta 15.09.09, 08:04
        Chyba nie masz dzieci, że takie rzeczy wypisujesz, albo zostałeś oddelegowany na forum, żeby bronić interesów i opinii wiadomo kogo.
        Rodzice "strzelili zbiorowego honorowego focha"? Obrazili się na dyrekcję bez żadnego powodu?
        Rodzice na pewno kierowali się dobrem dzieci! Gdyby zrobiło to kilka osób, ale cała klasa? Powód musiał być poważny, na tyle poważny, że sprawą zainteresowało się Kuratorium Oświaty! I bardzo dobrze.
        • zetka42 Re: Wędrująca klasa piąta 15.09.09, 15:29
          jak bys czytal uwaznie to wiedzial bys ze mam dzieci,i ze jedno mam wlasnie w
          tej szkole,nigdy sie nie skazylo i nigdy nie nazekalo na warunki w tej
          szkole,wrecz przeciwnie-zawsze z usmiechem idzie na lekcje i z usmiechem wraca
          do domu,to co wypisujecie na temat warunkow panujacych w tej placowce to śmiech
          i kupa bzdur,z tego co wiem kuratorium nie mialo zadnych zastrzezen,a jak sie
          nie spodobalo kilku rodzicom to ich sprawa-jest jeszcze wiele innych szkol w tym
          miescie-powodzenia
          • miro-39 Re: Wędrująca klasa piąta 15.09.09, 16:22
            To może pora zajść do szkoły ( a nie tylko podwozić dziecko na parking) i samemu na własne oczy zobaczyć co się tam w tym roku dzieje, zanieść do prawnika umowę(o ile już ją dostałeś,zrozumiałeś i akceptujesz zapisy) i cieszyć się że wszystko jest ok. I nie oczerniaj ludzi którzy przez 7 lat!!! prowadzali dzieci do tej szkoły i przedszkola i w końcu zostali zmuszeni podjąć tak radykalne kroki dla dobra swoich dzieci w związku z zaistniałą sytuacją.
            P.S.
            Ciekawa sprawa "kuratorium nie miało zastrzeżeń"???- ale sprawa jest w toku, są poważne zarzuty i może dyrekcja wyciągnie z tego jakieś wnioski i dzięki temu w przyszłym roku nie będziesz zmuszony szukać tych innych szkół dla swojego dziecka.
            • zetka42 Re: Wędrująca klasa piąta 15.09.09, 16:57
              jak sie nie podoba-twoja sprawa,moje dziecko zostalo-twoje nie(chyba),ciesz sie
              ze zmiany i nie zawracaj sobie glowy-ciesz sie swoim szczesciem-moze w innej
              szkole osiagniecie wiecej
              • miro-39 Re: Wędrująca klasa piąta 16.09.09, 12:35
                Ja nigdzie nie napisałem że jest tam moje dziecko - moje już pisze w tym roku
                maturę,a tematem interesuję się służbowo i prywatnie. A to szczęście to wysyłam
                Tobie abyś był bardziej obiektywny i nie musiał dokonywać wyborów wbrew własnej
                woli i być do nich zmuszony.
                Pozdrawiam serdecznie.
            • semibrave Re: Wędrująca klasa piąta 15.09.09, 17:48
              miro-39 napisał:

              > To może pora zajść do szkoły ( a nie tylko podwozić dziecko na parking) i samem
              > u na własne oczy zobaczyć co się tam w tym roku dzieje,

              Widocznie gość uważa, że skoro płaci taką kasę co miesiąc to wszystko MUSI być w porządku. Jego zupełnie nie interesuje co tak naprawdę dzieje się w szkole. Płaci, podwozi, odbiera po lekcjach i koniec. Dlatego jest taki zdumiony.
              • w.koronkiewicz Re: Wędrująca klasa piąta 16.09.09, 14:05
                w owej szkole nie byłem. ale że mieszkam niedaleko zaszedłem do szkoły
                sąsiadującej z tu opisywaną dosłownie przez płot. bo słyszałem, że naprawdę
                super i że warto zapisać dziecko już wcześniej.
                w sekretariacie pytają o rocznik dziecka.
                - 2006 - odpowiadam i głupio mi, że szukam już szkoły dla 3-latka
                - wpiszemy pana na listę rezerwową. ma pan numer nr 52.
                - 52? a ile jest miejsc w klasie?
                - 16
                okazuje się, że dziecko najlepiej zapisać do szkoły tuż po urodzeniu. a
                najlepiej jeszcze będąc w ciąży.

                historia z ową wędrująca klasą wskazuje, że tak naprawdę najbardziej chorzy
                jesteśmy my. rodzice.

                • ida.lipcowa Re: Wędrująca klasa piąta 16.09.09, 18:00
                  No to Cie "pocieszę",ze jeszcze nie masz źle hahaha bo do niektorych
                  dobrych przedszkoli (bynajmniej nie prywatnych) rodzice chcą
                  zapisywać dzieci kiedy jeszcze ich nie ma na świecie.....
    • karmelka.4 Wędrująca klasa piąta 16.09.09, 18:23
      Szkoda, że autor artykułu nie sprawdził sam tych informacji odnośnie
      szatani. To jest najprawdziwsza prawda. Dzieci nie mają odpowiednich
      warunków. Jest ciasno, obiady są wydawane na dwóch przerwach 15
      minutowych bo za dużo przyjęto dzieci. Nie mieszczą się na stołówce.
      Klasa, którą dostali byli już piątoklasiści to mała klitka z
      ledwootwierającymi się oknami, ławkami ustawionymi tyłem do okien.
      Żenada. I za to się płaci ponad 600zł. W dobrą wolę kuratorium nikt
      z rodziców nie wierzy bo kontakcie z nimi wyrzucono pierwsze dzieci
      ze szkoły. Ja rozumiem własny biznes ale to nie jest warzywniak!!!
      Tu jest odpowiedzialność za dzieci!!! Jedynym dobrem tej szkoły są
      nauczyciele i dzieciaki ale jak tak dalej będzie to to co najlpsze
      odejdzie a zostanie mur. Opinia o szkole rozeszła się po całym
      mieście i to bardzo niedobra. Żadne zebrania tego nie zmienią.
      Potwierdziły to również wpisy na tym formum. Proszę autora artykułu
      o konsekwetne sprawdzanie tego tematu. Dla dobra dzieci. A tych co
      na tym forum pisali pozytywnie o szkole proszę o baczne przyjżenie
      się wszystkiemu. Zróbcie to dla własnych dzieci. Nie dla siebie. I
      nie piszcie, że decyzja rodziców dzieci z klasy 5 była niedobra. Ile
      trzeba dostać złego by zburzyć dziecku świat otaczający. Proszę o
      przemyślenie. Wszystkich.
      Serdecznie pozdrawiam
    • matka.dziekan Wędrująca klasa piąta 16.09.09, 23:29
      Jestem matką córki chodzącej już od kilku lat do szkoły. Niestety z
      roku na rok w szkole jest coraz gorzej. Problem leży w osobie p.
      dyr. Suchockiej i jej złych wyborów jako właściciela szkoły. Nie
      wiem tylko czy to jest świadome dzialanie czy nie.
      W ubieglym roku szkolnym nawet nie miała czasu ze mną porozmawiac -
      ciągle jej nie ma, lub zajęta. Lub trzeba sie było umawiać na
      termin, ale to tylko w szczególnym przypadku bo dyrektor nie ma
      czasu na żadne tam takie rozmowy. Ona i tak wie najlepiej.
      O ile początki szkoły były kameralne, i zawsze znalazł sie czas na
      rozmowę to teraz to ciągłe zwiekszanie ilości klas celem pogoni za
      pieniądzem powoduje systematyczne pogarszanie sie warunków
      lokalowych dla uczniów i nauczycieli.
      Jest ciasno, i to nawet w samym pokóju nauczycielskim. Ciasna jest
      sala gimnastyczna, ciasno jest też w stołówce. Dobudowanie
      skrzydła szkoly tak naprawdę tylko ciut zmieniło na lepsze, bo w
      międzyczasie doszły nowe klasy. W ubiegłym roku szkolnym p.
      dyrektor Zawojska byla ciągle chora a wiec ciągłe niekończące sie
      zastępstwa.

      Nauczanie języków to porażka, same młode nauczycielki, dziewczyny
      bez dużego doświadczenia, z których co chwila któraś zajdzie w ciąże
      a potem ciągłe zmiany. Dziecko po niemiecku ani be, ani me pomimo że
      już sie kilka lat sie uczy języka i jest w grupie zaawansowanej. Nie
      dziwota skoro to już druga nauczycielka a że bez doświadczenia to
      co?

      Angielski niewiele lepiej - juz 3 nauczycielki się zmienily. Co
      jedna zacznie uczyć to zaraz jaka zmiana. Córka żeby nie chodziła na
      prywatne lekcje to nie wiem jakby sobie radziła.

      W ubiegłym roku informatykę prowadził magister teologii, a w tym
      roku ma - no zgadnijcie, kolejny ewenement - pan od teatru, który
      jesli nawet coś umie to i tak bedzie miał problemy bo komputery
      stare a i wiele z nich się nie nadaje na naukę. Powinny zostać
      zmienione. Tylko z kim o tym rozmawiać - jak nie ma z kim? Z kolejną
      pania dyrektor w zastępstwie? Za rok znowu bedzie pewnie ktoś inny.

      W szkole brakuje pieniędzy - stara śpiewka że rodzice pózno płacą to
      nie stać szkoły na nagrody dla nauczycieli - taką wymówkę słyszałam
      rok temu na Boże Narodzenie, a i pewnie uslyszę w tym roku. Jak może
      brakować pieniędzy kiedy każdy rodzic co miesiąc płaci czesne i to
      niemałe. Podejrzewam że pieniądze gdzieś sie rozpływają, może te 3
      stające samochody pod szkołą mogłyby to wyjaśnić? Bo ja nie wiem.

      Tekwondo - jak nazwa wskazuje "sztuka walki" - córka mówi że to
      tylko ćwiczenia z rozgrzewki i rozciągania. Żadnej sztuki walki, nie
      dziwota ze zapał uczniów minąl i z tej nauki nic nie wynika.
      Uczniowie się rozciągają ale by coś zademostrować ze sztuki walki to
      nici.

      Z dobrych cech szkoły to trzeba wyróżnić przedmioty scisłe - tutaj
      nie mam zastrzeżeń. Nauczycielki mają doświadczenie i dobrze uczą.
      Bezpieczeństwo uczniów w szkole też bez zastrzeżeń.

      Dzieci zdolne i tak sie nauczą, a nie ma co sie łudzić uczniów tych
      mniej zdolnych szkola i tak nie nauczy.

      Córka pewnie ukończy szkołe, jednak gdybym miała drugi raz wybierać
      to obecnie nie posłałabym jej tu.

      Naprawdę wielka szkoda. Ze szkoły która miała mieć dobry potencjał
      do naucznia naszych dzieci, zrobiono "biznes" pod tytułem- wy
      płaćcie a my później zobaczymy. Tylko że p. Suchocka niestety
      pogubiła się już dalej.

      Jednak od szkoły powinno się wymagać znacznie wiecej bo to szkoła
      prywatna. Płacimy a za to dostajemy szkołe państwową w nieco tylko
      lepszym opakowaniu.

      Nie dziwię się ze część rodziców miała już dość i sie zbuntowała.

      Pani dyrektor - niech pani sie opamięta i wróci do korzeni. My
      chcemy zeby to byla Nasza Szkoła a nie li tylko byli "klientami".

      Pozdrawiam
      dzieka

      • maciejewska.ag Re: Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 09:29
        Witam,

        A ja ze swej strony dodam jescze pare rzeczy.
        W pokoju nauczycielskim jest tak ciasno że nauczyciele jak gotuja
        wode na herbate to szybko robi sie parno. Kiedys bylo ich tam w
        liczbie 3 i juz pani nauczycielka szukala innego pokoju zeby sie ze
        mna spotkac.

        Kucharki chodza czesto po korytarzu,bo jak mozna wysiedziec w
        kanciapie o powierzchni kilku metrow kwadratowych cale te 8 godzin.

        Sama bylam swiadkiem jak dostawa towarow do kuchni zostawiona
        wyladowana kolo dzwi wejsciowych

        W sekretariacie miejsce na przyjecie tylko 1 osoby
        Sama widzialam jak dostawa
        • maciejewska.ag Re: Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 10:16
          Witam na forum,

          No to i ja ze swej strony dodam jescze pare rzeczy o tej ciasnocie.

          W pokoju nauczycielskim jest tak ciasno że nauczyciele jak gotuja
          wode na herbate to szybko robi sie parno. Kiedys bylo ich tam w
          liczbie 3 i juz pani nauczycielka szukala innego pokoju zeby sie ze
          mna spotkac.

          Kucharki a te to chodza czesto po korytarzu, bo jak mozna wysiedziec
          w kanciapie o powierzchni kilku metrow kwadratowych cale te 8
          godzin. I wcale sie im nie dziwie..

          Kiedys z rana sama bylam swiadkiem jak dostawa towarow do kuchni
          zostawiona wyladowana kolo dzwi wejsciowych. Czy to jest ok zeby
          bulki i sery walaly sie ot tak?

          W sekretariacie miejsca tyle ze na przyjecie tylko 1 osoby, juz 2-ga
          musi poczekac na zewnatrz.

          Bibloteka otwarta cos 2 godziny dziennie o roznych porach. Kiedy
          chcialam w zeszlym tygodniu sie dowiedziec o ksiazkach dla syna do
          j.polskiego to byla zamknieta na 4 spusty i zadnej informacji kiedy
          pani biblotekarka laskawie ja otworzy. A jak jest juz otwarta to
          tylko po gora 2 osoby bo za ciasno.

          Ksiegowosc to kolejna jaka taka kanciapa z oknem w suficie, i tylko
          1 osoba jako petent bo juz dwie to nie ma miejsca. Mozna dostac
          klaustrofobii.

          Zamiast brac kase na nowe biznesowe pomysly jak otwarcie innej
          szkoly, nowe samochody, czy nowe mieszkania dla pani dyrektor i jej
          przyjaciela prosilbym kierownictwo o zainteresowanie sie stanem
          biezacym tego co posiadacie.

          Bo jak dlugo mozna tak bezczelnie zwodzic nas rodzicow? Brac
          pieniadze a co w zamian - w sumie prawie zadnej odpowiedzalnosci.
          Szkola to nie jest warzywniak. Za to co placimy -my chcemy dobrej
          szkoly z dobrymi warunkami a nie klitek dla dzieci i dla kadry.
          Wstyd!

          Agata
    • karmelka.4 Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 11:50
      Na zebraniu pięknie ładnie - misja społeczna a w rzeczywistości -"to
      jest mój biznes a jak się nie podoba to do widzenia".
      Przecież nie oszukujmy się oni dostają jeszcze po 250zł miesięcznie
      na każde dziecko. Plus pieniążki rodziców to razem 750 zł i plus
      wyżywienie. Strona internetowa nieuzupełniana - no chyba, że o nowej
      rekrutacji do 5 klasy. Brak planów zajęć. Internetowe dzienniki to
      fikcja. Podręczniki ze strony nie zgadzały się z tym co później nam
      powiedziano. Pieniądze wydane a nikt nawet przepraszam nie
      powiedział. Panią Dyrektor nawet na kwiaty do klas nie stać. Rodzice
      muszą swoje przynosić. Klasy nie mają dydaktycznych plansz czy
      materiałów. Smutek i nostalgia.
      A rodzice są tacy niegodziwi.
    • zaniepokojony_rodzic Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 17:21
      Sami jesteśmy sobie winni, że wysyłamy dzieci do szkół prywatnych. Państwowe
      szkoły w Białymstoku są przyjazne nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców. To
      już nie są te same szkoły, co z czasów PRLu. Pracuje w nich wykwalifikowany
      personel z doświadczeniem. Nie ma tyle zmian w kadrach, co jest tylko na
      korzyść dziecka. Nie musimy uganiać się za p. Dyrektor tygodniami, żeby jej
      coś zakomunikować. Poziom nauczania - bez zarzutów. A zresztą, kto nie chce,
      ten nigdzie nie będzie się uczył. To od rodzica zależy, czy dziecko pójdzie w
      następnym roku do tej samej szkoły, czy nie. No i taki drobiazg - nie ani
      wpisowego, ani czesnego.
      Wszystkie uwagi dot. szkoły na ul. Kisiela świadczą o tym, że coś tam nie gra.
      Płacimy, ale skąd u nas tyle śmiałości, żeby myśleć, że mamy prawo żądać? To
      jest prywatna placówka! Mało tego, jeżeli będziemy "niegrzeczni" i za odważnie
      podskakiwali od władz, to możemy dostać nauczkę - w następnym roku nie
      dostaniemy umowy do podpisania i tyle. To pozwala nam odbyć podróż w czasie i
      poczuć się jak uczeń, nad którego właściwym zachowaniem czuwa E.S.
      Płatniku szkoły prywatnej, przeczytaj umowę i pomyśl: gdybyś chciał z powodów
      osobistych zrezygnować z uczelni w trakcie trwania umowy, to E.S. jako
      właściciel zyskuje zawsze, a ty zostajesz z ręką w nocniku (uważnie przeczytaj
      całą umowę).
      Jeżeli ogarnie Cię zdziwienie, to przyjrzyj się, do jakiej placówki zapisałeś
      swoją pociechę. To jest biznes, a nie działanie charytatywne. I tak ma być, bo
      to nie "Nasza szkoła", a cała "Akademia biznesu".
      A my, głupcy, myślimy "prywatne" - to dla naszego dziecka lepiej!...
      P.S. Czy za stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, rozszerzonej na relegowane
      niewinne, niczego nierozumiejące ze świata dorosłych, dzieci, nie powinno się
      odebrać prawa do prowadzenie tego rodzaju placówki, takiej właścicielce, która
      rozminęła się z powołaniem? Świetnie sprawdziłaby się w prowadzeniu fabryki, w
      szczególności w dziale kadr.
      Drodzy pracownicy kuratorium, pomóżcie kobiecie i nie przedłużcie z nią umowy.
      Niech startuje w biznesie, tam nie zasłoni się przed krytyką, naszymi
      niewinnymi dziećmi, zdecyduje "niewidzialna ręka rynku".
      • antykompeter Re: Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 19:09
        Nic dodać. Nic ująć. Brawa za świetny wpis.
      • semibrave Re: Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 22:51
        Szkoły prywatne to jedna wielka ściema.
        Rodzice myślą, że jak zapłacą, to będą mieli lepszy "towar". A to tylko ich pobożne życzenia i naiwna wiara.
        A rzeczywistość jest brutalna.
    • ijka Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 19:35


      Znając życie...to całą winą za to , że ta sytuacja ujrzała
      światło dzienne...zostaną obarczeni nauczyciele..., którzy i tak
      zarabiją mniej niż w szkołach państwowych, nie dostają podwyżek itp.
      Pewnie utnie się im po motywacyjnym...jesli tam w ogóle coś takiego
      istnieje. Całe miasto huczy..na temat tej szkoły.Opinia...nie do
      pozazdroszczenia.A nauczyciele uciekaja stamtąd sami tam, gdzie ich
      trudna praca jest odpowiednio doceniana (nie tylko słownie i
      obietnicami). Za miłe słowa nie da sie wyżyć...
    • przedostatni.sprawiedliwy Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 19:43
      Witam!
      Szanowni rodzice, czy też kimkolwiek jesteście piszący na tym forum.
      Zagalopowaliście się w swojej rzece pretensji, żalów, jadu i
      zawiści. Stawiacie się najwyraźniej w pozycji panów życia i śmierci
      Naszej Szkoły, czyli: dyrekcji, pracowników administracyjnych,
      nauczycieli, rodziców no i dzieci - bo to oni wszyscy tworzą tą
      placówkę. Nie podoba mi się obrzucanie błotem ludzi tam pracujących
      i uczących się - bo dostaje się też memu dziecku oraz mi tylko
      dlatego że mam odmienne zdanie od uczestników tej nagonki. Problem w
      tym że jest was mniejszość, na co dowodem jest liczba dzieci
      uczących się w placówce i przez co właśnie pęka ona w szwach - czy
      to nie dowód na to że funcjonuje całkiem dobrze?
      Płacę to znaczy wymagam, żądam i decyduję o wszystkim - to wasze
      hasło przewodnie. Tylko czego żądacie: nauczycielki nie macie prawa
      zachodzić w ciążę - stan błogosławiony zburzy przecież tok
      nauczania, bo potrzebne będzie zastępstwo! Ciekawe jak ten "problem"
      ciąż rozwiązywany jest w szkołach państwowych - czy przypadkiem nie
      przez zastępstwa? A może panie tam też powinny mieć zakaz rodzenia
      według żądań rodziców? Chorować też dyrekcja ani nauczyciele nie
      powinni bo znów potrzebne bedzie zastępstwo i padnie tok nauczania.
      Sadzenie nazwiskami przy własnej anonimowości jest chyba bardzo
      wygodne - może by się tak ujawnić? Przesadziliście i to bardzo mocno.
      Mój syn uczy się w tej szkole od kl. IV i wiem od niego, że sporna
      sala była wcześniej przez kilka lat użytkowana w tej formie - uczyły
      się tam dwie klasy i dopiero teraz przestała się podobać. Anglistki
      pracują tam już od kilku lat i doświadczenie zdobyły, i o ile wiem
      były wcześniej jakieś sukcesy a i wynik egzaminu gimnazjalnego był
      bardzo dobry - to jest chyba weryfikowalne i świadczy o poziomie
      nauczania w szkole.
      Cały czas szukam w waszych wypowiedziach sensu i logiki:
      Jeśli placówka mi się nie podoba to szukam lepszej, tańszej czy
      bezpłatnej. Podobno najlepsze są placówki społeczne, ale najtrudniej
      tam się dostać bo trzeba zapisać dziecko z kilkuletnim
      wyprzedzeniem. Musi też ono spełnić surowe warunki weryfikacyjne:
      bardzo dobre oceny z przedmiotów i zachowania. Jeśli chodzi o
      warunki lokalowe to jest tam po prostu ciasno: budynki są z
      kontenerów albo po PRL-owskich przedszkolach czy żłobkach, czyli
      teraz dostosowywane na siłę. Ale nikt tam na to nie patrzy, bo liczy
      się przede wszystkim poziom nauczania. Rządzi tam rada rodziców więc
      dla wszystkich nadaktywnych jest to pole do wyżycia się (aż strach
      pomyśleć o nauczycielkach, które chciałyby zajść w ciążę). Według
      poprzednich wypowiedzi szkoły państwowe są równie dobre, tylko one
      mają doświadczoną kadrę, świetne warunki lokalowe, super
      wyposażenie, są bezpieczne a klasy liczą od 20 do 30 uczniów i są
      bezpłatne. Nic tylko przenosić do państwowej. Pędem!
      Ale ja przeniosłem syna właśnie z państwowej i podoba mu się na
      Kisiela - mi również (z wyjątkiem paru detali, które są do
      naprawienia). Płacę i wymagam - w granicach rozsądku i jestem w
      stanie zrozumieć, że ktoś chce mieć potomstwo i stawia własny
      instynkt rodzicielski ponad pracę - też tak kiedyś miałem. Nie
      rozumiem jak można płacić takie pieniądze i wciąż narzekać na
      wszystko - to tak jakby "robić" do własnego gniazda. To tylko
      świadczy o waszej frustracji, głupocie albo o braku zajęcia bo tylko
      wtedy człowiek szuka dziury w całym. Ja bym dawno dziecko zabrał i
      znalazł mu lepszą szkołę - przecież chodzi tylko i wyłącznie o dobro
      dzieci... czy aby na pewno również wam piszący te banialuki?
      Zostawcie w spokoju ludzi związanych z tą placówką i idźcie ziać
      zawiścią na swoje podwórko. Jak zabierzecie własne dzieci z tej
      szkoły to zrobi się tam luźniej i tym sposobem zrobicie dobry
      uczunek i przysłużycie się tym, którym się tam jednak podoba! Pa pa
      pa, szerokiej drogi.
      • maciejewska.ag Re: Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 22:29
        Witajcie czcigodni forumowicze,

        Pozwole sobie miec odmienne zdanie. Nie uwazam sie za osobe zjadliwa
        czy tez pretensjonalna, pelna zalow czy nienawisci. To jak bym
        slyszala posla Palikota lub Niesiolowskiego- takie bez sensu. Nie
        obrzucam nikogo blotem. Jedyne co zrobilam to otwarcie pisze o tym
        co sie sama bylam swiadkiem. Jezeli to ma byc zawisc to i niech tak
        bedzie. Ja uwazam ze nie ma sie czego wstydzic jesli sie pisze
        prawde.

        Jak ma wygladac wymiana opinii dalo sie odczuc na wczorajszym
        spotkaniu rodzicow w szkole o godz 17., kiedy grupka osob pytajaca
        się o jezyk angielski i juz 3-cia zmiana nauczycielki doslownie
        zostala zakrzyczana przez popleczniczke pani dyrektor. Wiec ja za
        taka dyskusje dziekuje wole anonimowe jescze forum.

        Ja nie twierdze zeby jakas nauczycielka nie ma prawa zajs w
        ciaze,chodzi mi o to tylko zeby zamiast 3 mlodych nauczycielek
        zatrudniono np 2+1 tj, 2 panie z duzym doswiadczeniem (juz raczej
        nie zajda w ciaze) i jedna mloda. A niech ma i sie uczy rzemiosla w
        szkole. I jak ona jedna zajdzie w ciaze to, nic przeciwko,to nie
        bedzie powtorki z dramatow. A tak rok w rok jest to samo -
        dezorganizacja nauki jezyka obcego. Znowu apiac od poczatku. No
        mozna sie wsciec po prostu. Przeciez na rynku jest masa dobrych
        nauczycieli z doswiadczeniem ktorzy z mila checia przyjeli
        propozycje by uczyc w komfortowych warunkach. Tylko ze to nieco
        kosztuje bo tzreba stawke posniesc. A tak to caly tem cyrk z tymi
        zmianiami. No i jesli mam byc otwarta to bardziej mnie interesuja
        postepy mego syna w nauce niz ciaze jakies pan czy jednej pani.
        Aczkolwiek przyjmuje ze dla owych pan jest akurat odwrotnie. Ale kto
        jest w koncu dla kogo? Szkola dla nauczycieli, no chyba nie. Szkola
        jest dla uczniow przeciez. I nie interesuje mnie jak ten problem
        jest rozwiazywany w szkolach panstowych. Bo to nie jest szkola
        panstwowa jescze.

        Ja wiem ze mozna zachorowac -nawet i przez rok jak w podanym
        przypadku (chocjaz przyznaje ze moze lepiej pomyslec o zmiane zawodu
        w tym przypadku bo po co zdrowie ma szkola rujnowac) -ale zeby taka
        choroba dezerganizowala szkole to chyba zle swiadczy o
        kierownictwie.

        Ja rzeczywiscie chce przeniesc dziecko ale z powodu a to
        lokalizacji, a to wygody, a to ze dziecko sie przyzwyczailo do
        kolegow i kolezanek bylaby to dosc trudna decyzja. Ale gdyby na
        osiedlu istniala w poblizu inna szkola prywatna o lepszej
        organizacji i kierownicwie i reputacji to napewno bym do i zrobila
        widzac i wiedzac co sie naokolo dzieje. O szkole panstwowej nawet
        nie wspomne bo widzac jaki mamy rzad w kraju to bylaby to gorsze
        rozwiazanie.

        Skoro stac mnie na szkole prywatna to chce byc partnerem a nie
        tylko "klientem" do oskubania. Skoro pani dyrektor traktuje nas jak
        dojne krowy to ja odpowiadam -dobrze -niech bedzie ze jestesmy tylko
        klientami ale wy za to ze wam przeciez placimy prosze o dobre
        warunki lokalowe dla dzieci i przywoity poziom nauczania a nie
        jakies polsrodki. Typowa nasza polska bylejakosc. Ale hola,hola
        dosc. To nie jest folwark wlasciciela. Jestem pod wielkim wrazeniem
        ze rodzice ktorych ani jednego nie znam potrawili tak sie zebrac i
        powiedziec "pass". Najprawde moj szacunek. I nie czuje w tym zadnej
        nienawisci. Tylko jak juz jest pieniadz jest wyznacznikem szkoly to
        niech ona bedzie warta tych naszych pieniadzy. przeciez nie wszyscy
        tak je maja. Niektorym rodzicom pomagaja dziadkowie, niektorzy sie
        zapozyczaja. I co dostaja? Sale ciemnice. Naprawde wstyd!

        Na zakonczenie dodam ze naprawde chce zeby szkola odniosla sukces, w
        moim przypadku jest to nauczenie mojego syna matematyki, 2 jezykow
        obcych, naszego jezyka ojczystego, geografii, fizyki chemii czy
        nawet ludzkiego dobra i patriotyzmu. Ale przy tych zmianach i
        zmaganiach wydaje mi sie to nie mozwliwe.


        Pozdrawiam.
        Agata
      • karmelka.4 Re: Wędrująca klasa piąta 18.09.09, 09:20
        Przeczytałam sobie wpisy na formum i żadnej żdnego jadu, zawiście
        nie zauważyłam. Tak jak nie zauważyłam sensu i logiki w Twoim
        wpisie. Masz prawo do własnego zdania ale pozwól mieć też i innym,
        którzy chcą dla swoich dzieci dobrze!
        To złośliwość, że są za cisne szatnie?
        To złośliwość, że dzieci nie nadążają z jedzeniem obiadów?
        To złośliwość, że nie mają się gdzie przebierać?
        To złośliwość, że mają się uczyć ( nie wszyscy) w ciemnych i
        dusznych salach?
        Czy to źle, że reagujemy na stwierdzenia pani dyrektor, że to jej
        prywatny biznes i jak się komuś nie podoba to do widzenia? Przecież
        to dla niej oddajemy swoje dzieci! A ona powinna zadbać o warunki
        takie by dziecko miało swobodę w poruszaniu się na korytarzu, by
        mogło zjeść w spokoju obiad. Nikt tu nauczycieli nie krytykuje. To
        oni oprócz dzieci nadają charakter tej szkole. Dzięki nim to się
        jeszcze jakoś toczy. Są otwarci, uprzejmi zawsze można na nich
        liczyć. Nikt ich żadnym błotem nie obrzuca. To, że rezygnują z pracy
        to przecież nie ich wina.
        Tak płacę i wymagam. Ale nie wymagam by moje dziecko było wywyższane
        czy uczyło się za kasę. Płacę i wymagam bo w nie inwestuję. To co
        mogę swojemu dziecku dać to moją miłość i dobre wykształcenie.
        Myślałam, że w tej szkole będzie to realizowane ale się pomyliłam.
        Dlatego oprócz płatnej szkoły płacę za dodtakowe lekcje. Śmieszne co?
        Nauczyciele odchodzą bo są słabo opłacani. A my zostajemy z ręką w
        nocniku.
        To bardzo źle, że placówka pęka w szwach. Każda szanująca się szkoła
        ma liczbę określonych miejsc i nie przyjmie nikogo ponad limit. To
        się nazywa renoma. To daje dzieciom już się uczącym bezpieczeństwo i
        godne warunki nauki. Jeżeli dla ciebie nabranie pod sufit jest
        świetnym rozwiązaniem to gratuluję pomysłu. Szkoła to nie sklep z
        ciuchami gdzie można naładować ile się da. Szkoła to misja. To
        przyszłość jaką próbujemy zapewnić swoim dzieciom.
        Naprawdę wielki szacun rodzicom 5 klasy. Po tym jak im powiedziano,
        że to prywatny biznes i jak się komuś to nie podoba to żeganam - i
        się pożegnali. Chciałabyś by z Tobą tak rozwiązywano szkolne
        problemy Twojego dziecka? Chciałabyś by Twoje dzieci wyrzucono na
        bruk tylko dltego że zwróciłaś komuś uwagę?

        Jedyny jad jaki znalazłam na tym forum to Twój wpis:
        "Zostawcie w spokoju ludzi związanych z tą placówką i idźcie ziać
        > zawiścią na swoje podwórko. Jak zabierzecie własne dzieci z tej
        > szkoły to zrobi się tam luźniej i tym sposobem zrobicie dobry
        > uczunek i przysłużycie się tym, którym się tam jednak podoba! Pa
        pa
        > pa, szerokiej drogi."
        Pozdrawiam serdecznie
        • maciejewska.ag Re: Wędrująca klasa piąta 18.09.09, 10:40
          Dowiedzialem sie wlasnie nieco wiecej o tym jak przebiegalo
          nauczanie w ubieglych latach, wiec uzupelniam

          - matematyka, pani na urlopie maciezynskim. Przypadkowy jak sie
          potem okazuje pan z Politechniki ma zastepstwo. Na pytanie o postepy
          dziecka mi mowi - cytuje z pamieci "wie pani, co ma byc to bedzie,ja
          i tak tutaj na troche tylko. A niech mi pani powie czym to sie to
          pani zajmuje?" Wychodzi ze pol roku - czy rok tego nauczania
          matematyki w plecy. Wiem jescze ze nawet szkola nie byla zadowolona
          z niego, to po co go bylo zatrudniac?

          j. niemiecki - lata ubiegle - pytam sie dziecko po kilka miesiacach
          o postepy (bo znam podstawy) a sie okazuje ze syn nic nie wie. 3
          miesiace nauki na nic, zero. Po roku nauki - pani juz nie uczy, jest
          nowa nauczycielka. Wynik dla dzieciaka - rok nauki jezyka obcego w
          plecy. Jescze nie wiem jak oceniac nowa pania, ale jako ze osoba
          mloda i bez doswiadczenia to nie wydaje mi zeby wynik ten byl dobry.
          Nie chce krakac, ale pewnie wyjdzie na moje. No to zeby chociaz byl
          to wynik dostateczny.

          - j. angielski to juz przechodzi ludzkie pojecie co sie wyprawia. Co
          jakis czas ( miesiace) zmiany. A jak jest juz w miare dobrze -i
          jakas stabilizacja - to osobe np. przesuwa sie do innego biznesu -
          np. szkoly Queen, gdzie osoby zainteresowane moga sie uczyc jezyka
          odplatnie. To dlaczego nie daje sie tam te mlode nauczycielki. Ja
          wole zeby ta pani (bo akurat umie i chce) uczyly mi syna niz zeby za
          dodatkowe pieniadze uczyla doroslych. Teraz kolomyja bedzie znowu bo
          beda wracac panie z urlopow wychowawczych i znowu beda jakies
          zmiany. No szlag mnie trawia. Dobra nauczuycielke dla innej szkoly a
          naszym dzieciom slabsze nauczycielki. Czy mam sie cieszyc? Nie, by
          naszym dzieciom daje sie zdecydowanie gorszy wybor. Gdyby tak w
          szkole "Quenn" te mlode panie nauczycielki uczyly to ludzie by sie
          powypisywali juz po kwartale. Kompromitacja z jezykiem angielskim za
          trwala niezdolnosc i to juz przez kilka lat i ta niemoc zeby to
          jakos ogarnac. Wyniki byly dobre bo pani przyszla i nieco te wiedze
          i uporzadkowala to teraz znowu jej nie bedzie,no ale przeciez
          bedzie "zmiana" - tylko czemu na gorsze niz na lepsze.

          - informatyka, jestem ciekawy jaka opinie by wyrazila osobo znajaca
          sie na komputerach. Czy jest w tych starociach chociaz jeden
          spelniajacy warunki? A co sie dzieci nauczyly? Mam wrazenie ze
          granie w gry komputerowe to nie za wiele. A nauczycielem byl
          katecheta, a teraz jest pan od teatru. Znowu mam podejrzenie ze rok
          nauki jak byl do tylu to i bedzie do tylu. Dziecko wyjdzie ze
          znajomoscia internetu i to wystarczy. No ladnie. Dlaczego nie mozna
          zatrudnic dobrych nauczycieli informatykow, tylko te jakies
          informatyki - teatry,lub informatycy -katecheci, ja sie pytam?

          - przedmioty scisle, ogolnie poziom troche lepszy -ale jak nauczac
          fizyki czy chemii - opowiadajac o doswiadczeniach. Gola tablica i
          stolik to stanowczo za malo. Czy na geografii otwiera sie mapy, bo
          nie widzialam zadnych map w klasie. Czy na biologii uzywa sie
          mikroskopu -bo tez nigdy nie widzialam w zadnej klasie. Czy sie myle
          twierdzac ze zadnych takich pomocy sie nie stosuje na lekcji?

          - choroby, dowiedzialem sie tez ze stan chorobowy drugiej pani
          dyrektor to nie nawet i rok ale dluzsza historia. Ja mozna
          doprowadzic ze taki stan paralizuje prace gimnazjum i szkoly.

          - stosunki osobiste miedzy kierownictwem a nauczycielami. Jak sie
          dowiaduje trwal konflikt ktory na pewno w wiekszym lub mniejszym
          stopniu byl odzwierdlony w nauczaniu. Dlaczego kierownictwo i kadra
          nie jest zgrane, co jest piewrszym skladnikiem na udana szkole. Ba
          nawet panuje/panowala z tego co wiem co najmniej nieufnosc jak nie
          wrogosc?

          - spytalem sie kolege ktory ma dziecko w przedzkolu - czy
          kiedykolwiek widzial pania dyrektor w ostatnim roku szkolnym w
          szkole bo jest dzien w dzien 2 razy w przedszkolu prowadzac
          corke. "Nigdy" padla odpowiedz. To czym jest pani tak zajeta zeby
          tak sie nie interesowac wlasnym biznesem. Przyznam ze ja tez jej nie
          widzialem no ale ze nie jestem zawsze w szkole to chcialam to
          potwierdzic.

          Pozdrawiam forum

          Aga
      • pchlaszachrajkamsz Re: Wędrująca klasa piąta 18.09.09, 14:41
        Witam!
        Zacznę od tego, że w każdej placówce prywatnej, społecznej czy państwowej nigdy
        nie będzie dobrze dla wszystkich. W każdym miejscu jest coś co się nam podoba,
        coś co negujemy.
        Jeśli chodzi o szkołę i przedszkole na Ksiela to mam swoje zdanie na ten temat,
        którym chciałabym się z Państwem podzielić.
        Jeśli chodzi o zatrudnianie młodych ludzi to ja właśnie z powodu braku
        doświadczenia nie pracuję w szkole, choć starałam się tam o pracę.
        Jeśli chodzi o zachodzenie w ciążę to nikt podczas zatrudnienia nie pytał mnie
        czy przypadkiem nie wpędzę placówki w dodatkowe wydatki tym, że trzeba będzie
        organizować za mnie zastępstwo. W poprzedniej pracy pierwsze pytanie jakie padło
        na rozmowie było: Czy Pani nie planuje ciąży? Odpowiedź z mojej strony nie mogła
        paść, bo razu usłyszałam, że jeśli planuję to umowa będzie ze mną podpisana
        tylko na 10 miesięcy. Zresztą w poprzednim przedszkolu (prywatnym) nigdy nie
        miałam podpisanej umowy na wakacje, bo po co mi płacić skoro jest mniej dzieci,
        więc nie muszę przychodzić do pracy.
        Pojawił się też wpis o tym, że na Kisiela nauczyciele po godzinach pracy robią
        jakieś "niepedagogiczne rzeczy". Niepedagogiczne rzeczy to ja robiłam w
        poprzednim przedszkolu, czyli myłam okna, prałam dywany na kolanach, wycierałam
        kurze, a po remoncie szpachelką zeskrobywałam farbę z podłogi.
        Jeśli chodzi umowę (pierwszą) jaką podpisuje nauczyciel to jest ona czas
        określony, ale nie na 10 miesięcy jak miałam poprzednio, tylko na trzy lata.
        Jeśli chodzi o zarobki to tu wiem, że stawkę, którą gwarantuje mi państwo
        dostanę na pewno (w poprzednim miejscu pracy dostawałam o 200 zł za mało, a
        dyrekcja powiedziała, że skoro nie mam umowy na cały rok to nie musi mi płacić
        wszystkiego), a dodatek za wychowawstwo jest o 200 zł większy nić w moim
        poprzednim miejscu pracy.
        Jeśli chodzi o wady placówki na Ksiela to też je dostrzegam, bo tak jak
        wspomniałam nigdzie nie jest idealnie. Ale każdy rodzic, nauczyciel czy
        ktokolwiek inny sam podejmuje decyzje o tym, gdzie chce pracować, czy
        przyprowadzać swoje dziecko. Więc, jeśli ktoś dostrzega same wady lub ich
        większość to nikt nikogo nie trzyma na siłę w placówce na Kisiela.
        • karmelka.4 Re: Wędrująca klasa piąta 18.09.09, 15:28
          Masz zupełną rację jeżeli chodzi o nauczycieli to ich decyzja jest
          tak samo ważna jak decyzja rodziców. I sama jestem przeciw zadawaniu
          pytań: Czy Pani planuje ciążę. To poniżej pasa. Ale z pracy łatwiej
          zrezygnować niż zabrać dziecko ze szkoły. Tym bardziej, że do tej
          pory gdy ta szkoła była w miarę kameralna, może nie było wszystko
          super ale jakoś tragicznie też nie. Teraz gdy zrobiła się z niej
          maszynka do zarabiania pieniędzy, my rodzice nie chcemy się z tym
          zgodzić. Jako nauczyciel przyznasz rację, że prowadzenie szkoły czy
          przedszkola to oczywiście jest interes ale nie za wszelką cenę. Nie
          za cenę bezpieczeństwa dzieci, ich warunków nauki (co za tym idzie
          dgy uczniowie mają lepsze warunki nauki to nauczyciele lepsze
          warunki pracy), warunków w szatni, świetlicy bibliotece. Nie można
          ot tak sobie zabrać dziecka. Nie można mu zmienić świata bo buzia
          mamusi nie podoba się komuś ze szkoły. Jako pedagodzy powinniście
          nas zrozumieć, że nie chcemy źle. Chcemy być, pomagać Wam ale też
          widzimy co się dzieje. Gdy ja się decydowałam na tą szkołę było
          to "ciepłe miejsce" jakże różne od publicznego molochu gdzie wszyscy
          są anonimowi. Teraz dzieje się inaczej i stąd ta reakcja. A jak się
          komuś pokazuje drzwi to przyjemne to nie jest.
          Serdecznie pozdrawiam :)
          • pchlaszachrajkamsz Re: Wędrująca klasa piąta 19.09.09, 08:48
            Karmelko.4!
            Cieszę się, że piszesz o swoich wątpliwościach ze strony Rodzica.
            Cieszę się, że też dostrzegasz wady placówki i, że chcesz je zmieniać. Problem 5
            klasy leży właśnie w sposobie zmieniana wad. Z tego co ja wiem, jeden z Rodziców
            zamiast udać się do Pani Dyrektor i porozmawiać o tym co się stało, porządnie
            uargumentować swoje stanowisko, wolał złożyć skargę w trzech miejscach. Tak
            chyba nie powinno się robić, jeśli chce się, by w szkole panowała domowa
            atmosfera? Rodzice, którzy współpracują ze mną też na początku roku dostrzegli
            pewne niedociągnięcia. Rozmową ze mną, z Panią Dyrektor zyskali to o co prosili
            w przeciągu trzech dni. Wniosek z tego, że się da, ale jak ważne są środki, by
            cel osiągnąć.
            Pozdrawiam :)
            • karmelka.4 Re: Wędrująca klasa piąta 20.09.09, 07:44
              Witam,
              Przy całym szacunku dla Twojej osoby pragnę zaznaczyć, że nie wiesz
              co piszesz. Najpier spotykano się z Pani Dyrektor a tak naprawdę to
              ona na początku nie miała ochoty na spotkanie z petentami tylko
              przyszedł "jakiś Pan" i on rozmawiał a raczej przekazywał info, że
              jak sie coś Wam nie podoba to droga wolna. Jak w taki sposób
              rozwiązywać problemy??? Jak??? To spotkanie było obraźliwe a każdy
              człowiek ma swój honor i nie powinien być pomiatany.
              A po drugie jak stworzyć rodzinną atmosferę w przeładowanej szkole,
              która jest maszynką do robienia pieniędzy. Nie da się. Fizyka.
              Ściany nie są z gumy.
              Tak naprawdę władze szkoły robią wszystko by ją zepsuć. Muszę Ci
              napisać, że byłampoza miastem i jak tylko powiedziałam w jakiej
              szkole uczy się moje dziecko to wszyscy więdzą o co chodzi. Myślę,
              że traktując rodziców i dzieci przedmiotowo właściciele szkoły
              strzelili sobie solidnego gola do własnej bramki!!!
              • pchlaszachrajkamsz Re: Wędrująca klasa piąta 20.09.09, 20:34
                Jeśli moja wypowiedź była niezgodna z prawdą to bardzo przepraszam. Nie byłam
                podczas tego zamieszania obecna osobiście. Tak zostało mi przekazane przez
                osoby, które były bliżej tego wydarzenia (nauczyciele i jeden z rodziców).
                Pozdrawiam Cię serdecznie karmelko4 :)
                • karmelka.4 Re: Wędrująca klasa piąta 21.09.09, 09:27
                  Witam,
                  Wniosek z tego, że trzeba wysłuchać obu stron każdego sporu. Zresztą
                  nie o to chodzi - nam zależy na bezpieczeństwie naszych dzieci. Na
                  tym by miały godne warunki do nauki, odpoczynku, posiłku. By nikt
                  ich nie wyrzucał ze szkoły, by rodzice byli traktowani z szacunkiem
                  jaki należy się zwykłemu człowiekowi. Nikt się nie chce tu
                  wywyższać. Oczekujemy merytorycznego i pedagogicznego podejścia do
                  dzieci nawet jeżeli to jest prywatny biznes. Rozmawiajmy jak
                  partnerzy a takie rzeczy nie będą się działy. Nam rodzicom również
                  zależy na dobrej opinii szkoły, w której uczą się nasze dzieci.
                  Pozdrawiam
        • ida.lipcowa Re: Wędrująca klasa piąta 20.09.09, 12:27
          pchlaszachrajkamsz napisała:

          > Witam!
          > Zacznę od tego, że w każdej placówce prywatnej, społecznej czy
          państwowej nigdy
          > nie będzie dobrze dla wszystkich. W każdym miejscu jest coś co się
          nam podoba,

          No wybacz ale jesli kogos zatrudnia sie w charakterze nauczycielki
          przedszkola a potem nakazuje sie kategorycznie mycie okien to
          dlaczego ma to sie podobac?Zeby sie chcialo byc sprzątaczką toby sie
          nie studiowalo 5 lat.Owszem -prośbą można wskorac wszystko ale nie
          odgórnym nakazem i brakiem "czarodziejskiego"(jka mawiają
          przedszkolaki) słowa "dziękuję".
          > Jeśli chodzi o zatrudnianie młodych ludzi to ja właśnie z powodu
          braku
          > doświadczenia nie pracuję w szkole, choć starałam się tam o pracę.

          No to ciesz sie,bo jeszcze jakis czas temu zatrudniano studentki
          wmawiajac rodzicom,ze sa to panie po studiach(przyklad mej znajomej)

          > Jeśli chodzi o zachodzenie w ciążę to nikt podczas zatrudnienia
          nie pytał mnie

          To jestes ewenementem.

          > Pojawił się też wpis o tym, że na Kisiela nauczyciele po godzinach
          pracy robią
          > jakieś "niepedagogiczne rzeczy". Niepedagogiczne rzeczy to ja
          robiłam w
          > poprzednim przedszkolu, czyli myłam okna, prałam dywany na
          kolanach, wycierałam
          > kurze, a po remoncie szpachelką zeskrobywałam farbę z podłogi.

          Obojetnie w jakim przedszkolu te czynnosci nie należa do obowiązkow
          nauczyciela.Co na to BHPowiec???Vezpieczenstwo i higiena pracy?Bylas
          przeszkolona do obowiązkow sprzątaczki?Bo jesli nie to kłania sie
          ostrełamanie przepisów...

          > Jeśli chodzi umowę (pierwszą) jaką podpisuje nauczyciel to jest
          ona czas
          > określony, ale nie na 10 miesięcy jak miałam poprzednio, tylko na
          trzy lata.

          Wiekszosc nauczycieli mialo podpisywane ( i ma) umowe na 10 miesiecy
          (bez wakacji)

          > Jeśli chodzi o zarobki to tu wiem, że stawkę, którą gwarantuje mi
          państwo
          > dostanę na pewno

          Pewnościa to całe piekło jest wybrukowane...










          • pchlaszachrajkamsz Re: Wędrująca klasa piąta 20.09.09, 20:41
            Ido.lipcowo
            W swoim wpisie chciałam pokazać (na własnym przykładzie, nie jakiejś mojej
            znajomej), że obecne warunki pracy mi odpowiadają. Jeśli będzie coś nie tak (jak
            w poprzednim miejscu) to jest jeszcze około 200 innych placówek w Białymstoku,
            gdzie mogę znaleźć zatrudnienie.
    • drhouse11 Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 20:58
      q
      • shiva772 Re: Wędrująca klasa piąta 17.09.09, 21:16
        Warunki jakie są każdy widzi, jak mu odpowiadają to płaci i posyła
        dziecko. Natomiast jeżeli nauczyciel ma umowę od wakacji do wakacji
        przez X lat(a na wakacjach ma sobie na bułki zarobić zbierając
        jagody???) to jest to powód aby tej dyrekcji sprowadzić na głowę
        pip.
        Co do zachodzenia w ciążę i chorowania - wszędzie takie "ekscesy"
        mają miejsce :))))
    • karmelka.4 Wędrująca klasa piąta 18.09.09, 11:33
      Słuchajcie każda z nas ma prawo zajść w ciążę. I nie oskarżajmy
      naszych lektrek, że planują sobie życie rodzinne. Jeżeli to jest
      prawda z ich umowami o pracę to i tak się dziwię co one jeszcze
      robią w tej szkole. To do dyrekcji należy zachowanie płynności i
      dbanie o poziom. No ale z niewolnika nie ma robotnika :)
    • wolip Wędrująca klasa piąta 18.09.09, 18:03
      Poczekajmy, popatrzmy na wyniki kontroli. Może coś się zmieni w tym mieście. A
      kolega "przedostatni sprawiedliwy" bardzo trafnie dobrał login " daleko w jego
      wypowiedzi do obiektywnej oceny sytuacji, tak jak chciał jest "przedostatni"
      bo za nim pozostała jeszcze pani Dyrektor/Właściciel" !!! Sprawiedliwość
      zostawmy Temidzie...
      • przedostatni.sprawiedliwy Re: Wędrująca klasa piąta 18.09.09, 20:05
        Kolego/koleżanko wolip gratuluję nadinterpretacji ;] mego loginu,
        lecz kolega/koleżanka posiada bardziej "wolip"ny. A co do kontroli
        to skoro przeprowadzane wcześniej nic nie wykazały to czemu te mają
        coś wykazać, skoro nic na lepsze przecież się nie zmieniło? Jaka
        Temida i jaka sprawiedliwość, skoro dyrektor szkoły z Narewskiej
        powiedział w tv, że przecież właściwie to nic się nie stało, więc o
        co chodzi?
        Nie wiem za co podziwiać rodziców sławetnej V klasy, że w taki
        sposób przenieśli swoje dzieci na początku roku szkolnego do innej
        szkoły? Owszem, skoro coś się im nie podobało mogli to zrobić w
        czerwcu, bez afery. Ale wywołali wojnę na której cierpią zawsze
        niewinni, a ofiarami są przede wszystkim dzieci. Skoro rodzicom nie
        podobał się właściciel to czy naprawdę spodziewali się że zabierając
        V klasę jednocześnie ich młodsze dzieci zostaną w przedszkolu tego
        samego właściciela? Ta wojna jest już chyba prowadzona na
        wyniszczenie a wtedy zostaje zawsze spalona ziemia i ta cała nagonka
        na tym forum ma temu chyba służyć, by zniszczyć wszystko i
        wszystkich?
        Pisząc o zawiści i złośliwości nie chodziło przecież o wytykane tu
        szkole: ciasne szatnie, brak przebieralni, duszne sale itp. to
        wszystko są wadyi niedociągnięcia, które mi też przeszkadzają, ale
        które są przecież do naprawienia. Niestety to bolączki wszystkich
        szkół i nie znam takiej która nie miałaby jakiś wad.
        Zawiść i złośliwości wychodzą gdy się operuje nazwiskami, gdy się
        włazi w czyjeś życie prywatne z buciorami, gdy rozsiewa się różne
        plotki i przede wszystkim gdy drugiemu człowiekowi życzy się klęski.
        Ja nikomu nie zazdroszczę że zbudował sobie dom, że jeździ trzema
        samochodami, czy że mu biznes kwitnie, a powyższe posty dobitnie
        świadczą o tym że wielu to bardzo "przeszkadza".
        Osoby, które na zebraniu dopytywały się o j. angielski, a
        które "zakrzyczała popleczniczka pani dyrektor" chyba nie zrozumiały
        że całe to zawirowanie wynika z kolejnych ciąż dwóch pań anglistek.
        Ale jeśli "problemu" ciąży nie rozumieją kobiety - matki to kto to
        ma zrozumieć? Jedynie koleżanka karmelka.4 się zreflektowała =
        brawo! Tak więc wszyscy władcy życia i śmierci oraz ustalacze i
        regulatorzy ciąż pań nauczycielek - powstrzymajcie swoje
        nieuzasadnione ciągoty do wnikania w czyjeś życie. Brzmi jak żart
        ale na Kisiela to już prawie rzeczywistość.
        Nie było z mojej strony złośliwości ani bynajmniej nie wzorowałem
        się na p. Niesiołowskim ani tym bardziej na p. Palikocie, kiedy
        nawoływałem do odejścia ze szkoły na Kisiela ludzi ciągle
        niezadowolonych i którym się tam ciągle nie podoba a którzy jednak
        trwają i płacą (płaczą chyba nie?).
        Pozdrawiam wrogów ;p
        • miro-39 Re: Wędrująca klasa piąta 18.09.09, 23:00
          Widzę sprawiedliwy ze na lekcjach z polskiego "czytanie tekstu ze zrozumieniem" byłeś na wagarach, nie doczytałeś lub nie chciałeś, że powodem zamieszania było to że z klasy zostali wyrzuceni uczniowie a Pani Właściciel ma za nic Statut własnej szkoły. Nie liczyło się dobro dzieci a tylko chęć pokazania rodzicom że w każdej chwili w czasie roku szkolnego można wywalić dzieci ze szkoły. To że rodzice pozostałych dzieci przenieśli ich do innej szkoły jest sprawą normalną (słowa właścicielki w wywiadzie!!!) Tym bardziej że nie było umów a w takim wypadku dwie strony mogą postąpić jak chcą i to bez konsekwencji.

          A co masz na myśli pisząc:

          Nie wiem za co podziwiać rodziców sławetnej V klasy, że w taki
          > sposób przenieśli swoje dzieci na początku roku szkolnego do innej
          > szkoły?

          Czyli w jaki sposób???Wpadli antyterroryści,bomby ,huk,porwali całą klasę i zawieźli do innej szkoły i wywołali wojnę??!!!

          W Twoim toku rozumowania to właściciel szkoły jest "Carem i Bogiem". Może ale nie musi podpisywać umowy a rodzic nie może wybrać innej szkoły i do końca edukacji dziecko powinno się uczyć w tej jednej szkole i modlić się codziennie aby któregoś dnia rano od mamy się nie dowiedział że on i brat idzie szukać innej szkoły? Wywalonych zostało łącznie 7 dzieci ze szkoły i przedszkola i dla Ciebie to normalne?TO JEST CHORE!
          A co do kontroli to wpisz sobie w wyszukiwarce i poczytaj, bo faktycznie było ich kilka i wcale tak różowo nie było.Pozdrawiam!
        • karmelka.4 Re: Wędrująca klasa piąta 19.09.09, 08:14
          Ja jako kobieta jestem przeciwko wytykaniu ciąż i podpieraniu się
          tym. I WCALE SIĘ NIE ZREFLEKTOWAŁAM!!! Drogi przdostatnisprawiedliwy
          zastanów się nad jednym: różne są wpisy na tym forum ale wszystkim
          chodzi nam o to by nie trktować nas instrumentalnie a naszych dzieci
          jak małych maszynek do zarabiania pieniędzy nie patrząc na to jakim
          kosztem się to robi. DLECZEGO TY NIE STANIESZ W OBRONIE DZIECI.
          Interesuje Cię tylko to co ktoś napisał o smaochodach Pani
          Dyrektor!!! Trzeba w końcu zatrybić to że rodzicom z klasy piątej
          nie zostawiono wyboru. Opisano tą historię na tym forum ale Tobie
          chodzi tylko bronić kogoś kto pokazał im drzwi. Jak mogli zabrać
          swoje dzieci w czerwcu skoro rozmowa odbyła się we wrześniu??? Czy
          Ty wiesz o czym Ty piszesz???Im, ich dzieciom zmienił świat. Ktoś
          kto prowadzi placówkę pedagogiczną musi myśleć o niej inaczej niż o
          szmateksie. Tym ludziom chodziło właśnie o tak delikatnie nazwane
          przez Ciebie "niedociągnięcia. " I co dostali? W zamiast rzeczowej
          rozmowy pokazano im drzwi. "To jest mój biznes i mogę robić co
          chcę" - jeżeli Ty to uważasz za pedagogiczne podejście to gratuluję.
          Wiesz co mogą w takiej sytuacji rodzice??? Nic!!! Bo jak można
          chcieć coś naprawić gdy druga strona nie chce. TYLKO ZYSK się liczy.
          To boli ludzi, którzy tak jak ja odkładają ciężko zarobione
          pieniądze by ich pociecha miała ciut lepiej. Napisałam już, że
          wsześniej ta szkoła była ciepłym miejscem, bezpiecznym wręcz o
          domowych charakterze. Teraz to zupełnie co innego. I czyim kosztem?
          Jak tak bardzo bronisz podejścia władz szkoły to odpowiedz mi na
          pytanie : czyim kosztem to się odbywa? Ty po temacie niedociągnięć
          prześlizgujesz się delikatnie a nam właśnie o to chodzi. Tobie
          ważniejsze jest, że ktoś tam napisał o samochodach. Jeżeli nie
          potrafisz zrozumieć o co tutaj chodzi to proszę daj sobie spokój.
          Pięniądze w życiu to nie wszystko. My rodzice nie dbamy o czyjeś
          samochody. Chcemy lepszych warunków dla naszych dzieci. To Ciebie
          jednak zupełnie nie obchodzi.
          :(
          A co do wchodzenia w czyjeś życie to Ty nie wszedłeś w życie
          rodziców kl V z butami??? Dowiedziałeś się czegoś wcześniej, że tak
          łatwo przyszła Ci ocena ich postępowania? To się nazywa brak
          konsekwncji i niespójność. Ale nie piszemy tu po to by komuś innemu
          wytykać jakieś braki.
    • ijka Wędrująca klasa piąta 18.09.09, 21:07

      Hmmmmm...to nie chodzi o zazdrość..a zwykłe człowieczeństwo. Jeśli
      dyrekcja do woli korzysta z podpisywania umów na czas okręslony-bo
      robi sie 2 miesięczną przerwę wakacyjną, a kiedy nie ma
      ciągłości..to można takich umów podpisywać niezliczone ilości..to
      mozna to nazwać ludzkim traktowaniem?Ludzie podpisują takie
      umowy...bo nie ma pracy...a dyrekcja korzysta z tego ile wlezie.
      Nauczyciel na wakacje ma zbierać jagody..a moze poziomki, czy
      truskawki-jak ktoś słusznie zauważył...To serce boli ,kiedy po kilku
      latach pracy o wyjeździe na wakacje bardzo bliska mi osoba mogła
      sobie pomarzyć jedynie, a jej wakacje polegały na innej kolejnej
      pracy, żeby sie jakos utrzymać...Na szczęscie juz dawno jej tam nie
      ma..i nie ma tego problemu...Jak można tak traktować ludzi..i
      wykorzystywać ludzi do tego stopnia...w tym samym czasie samemu
      jeżdząc na "wypasione" wakacje zagraniczne...Rozumiem ..biznes jest
      biznes...i chyba w tym wypadku najważniejsza jest jednak kasa..a
      człowiek...ciekawe ,ktore miejsce zajmuje tu człowiek:dzieci,
      nauczyciele i rodzice? Odpowiedź nasuwa sie sama...
      • maciejewska.ag Re: Wędrująca klasa piąta 19.09.09, 12:18
        Witam czcigodne forum,

        Ja jestem ani wrogiem pana "sprawiedliwego", ani tym bardziej pani
        dyrektor. Jesli my jestesmy dla pana wrogami to zycze zeby mial pan
        tylko takich wrogow. Szanuje pani dyrektor jako osobe i nie
        interesuje mnie jej zycie osobiste, ale niestety jako ze pelni
        funkcje ktore lekcewazy, to nikt inny tylko ona sama zapracowala na
        taka renome. Ale jesli to prawda ze ona osobiscie wyrzucila ze
        szkoly pare osob ktore zakwestionowaly klasowa "ciasnote i ciemnote"
        to nie mam juz szacunku dla takiej osoby. Mam naprawde nadzieje ze
        to nie jest prawda.. ze to jednak katalizatorem wybuchu bylo cos
        innego niz takie chamskie wyrzucenie ze szkoly. Takie - ja jestem
        tutaj wszystkim a jak sie nie podoba to i won!

        Dlaczego pani dyrektor nie bylo na spotkaniu z rodzicami, dwie inne
        panie wydelegowane w zastepstwiesie tlumaczyly jakos tak metnie, ze
        i trzecia pani "poplecznik" musial w koncu zareagowac jak zauwazyla
        ze takie tlumaczenia nie wystarczaja. Kontrola jescze trwa, bo
        wynikow do dzis nie ma, a juz inna pani dyrektor ( w zastepstwie?)
        na tym zebraniu tlumaczyla ze kontrola absolutnie nic nie
        potwierdzila. A ja sie pytam -to skad pani wie,jak jescze sie toczy
        kontrola? Nastepnie jescze te twierdzenie ze inna klasa nic nie
        miala do tej sali i sie zgodzila laskawie tam przeniesc. Mam
        nadzieje ze wiosna za rok nie bedzie upalna, bo wtedy dopiero
        wyjdzie jaka "laznie" dostali. Niech panswtwo poprobuja wysiedziec
        nawet po 8 godzin w takiej sali, nie dosc ze ciemnica to jescze pot
        ocieka po plecach, bo okien malo i do tego w dachu ze i ciezko je
        otworzyc.

        Pani dyrektor bryluje na zakonczenie roku szkolnego, gdzie wrecza
        laurki uczeniom za dobre i bardzo dobre wyniki w nauce. Oczywiscie
        to dobrze. Tylko dlaczego sie nigdy nie pochwali co szkola dala czy
        daje dzieciom i nam rodzicom. Jak sie wywiazuje ze swoich
        obowiazkow? Skoro jest tak ciasno to moze zbudowac - powiekszajac
        sale gimnastyczna bo ta zaciasna jest nawet na apele? A moze
        powiekszyc boisko - odkupujac kawalek placu od ksiedza. Mysle ze z
        odrobina dobrej woli po obu stronach i by sie dalo zalatwic.
        Przeciez tam tylko i tak sama trawa rosnie. Obecne boisko szkolne to
        placyk dobry dla przeszkolkow ale nie na lekcje wf dla
        gimnazjalistow. A prosze zobaczyc jaki tam panuje balagan, jakies
        lawki i stoliki sie walaja obok, poustawiane byle jak - wszystko
        takie jakies nieuporzadkowane. Ze tez to nikomu nie przeszkadza?
        Nawet kontrola tego nie zrobila z tymi lawkami porzadku. Czy dlatego
        ze wszedzie ciasnota,to nawet lawki i stoliki sie wynosi z sal i
        zostawia na boisku? Jak juz brakuje meskiej sily to moze pan
        przyjaciel pani dyrektor by pomogl je jakos poustawiac. Mogly sie
        zatrudnic i witac codzienne uczniow i rodzicow bo ze w szkole
        brakuje panow nauczycieli (czy nawet w ogole meskiej kadry) to fakt.
        Pozdrawiam sztarsza pania ktora jest obecnie odpowiedzialna za
        powitania w dzwiach i codzienne dzien dobry! A tak to tylko lazi,
        sam nie wie poco. Z wygladem na czlowieka z Pruszkowa moglby zmienic
        nieco ten swoj imeage. (przyznaje jestem troche zlosliwa,
        przepraszam). Mysle ze spadl by z glowy kapelusz tez pani dyrektor
        gdyby to ona raz na jakis czas powitala w dzwiach uczbiow i
        rodzicow. Dobry wlascieciel dba o swoich "klientow". No ale my to
        jestemy tylko klientami a i to jak sie wydaje "jakimis" tam tylko
        klientami.

        Nic sie nie dzieje na polu jakiejs przyjacielskiej rywalizacji ze
        spoleczna szkola obok. Przeciez mozna zagrac jaki nijaki mecz, tylko
        ze u nich bo maja duze boisko, na dzien sportu czy na jaki inny
        dzien. I to mogloby sie stac tradycja. A tam , mimo ze na stanie
        same baraczki (chociaz teraz cos tam tez buduja), to poziom naukowy
        jest znacznie wiekszy. I panie nauczycielki pewnie tez zachodza w
        ciaze i choroby sie tez zdarzaja. Tylko ze jest tam pewnie ktos kto
        wie jak zrobic tak by dzieci na tym nie tracili. Powinien tez byc
        tok takiej przyjacielksiej rywalizacji w nauczaniu z ta szkola, czy
        ja musze o czyms tym pisac? Nigdy jednak nie bylo zadnego
        zestawienia jak wypada szkola z ta podobna obok, bo tez odplatna. A
        nie bylo bo nie ma sie czym i pochwalic za bardzo. U nas 10
        laureatow, a tam cos tylko ze 30. Miejsca brakuje na wieszanie
        dymplomow. Zdolni uczniowie sobie i tak poradza. Zas cala reszta to
        jakos to i bedzie! A czemu by tak nie popracowac lepiej czy
        wydajniej i nauczyc innych 20 uczniow by tez ich zdjecia wisiely na
        szkolnej tablicy chwaly u nas, a nie tylko u nich?

        Robienie z nas tylko klientow, a nie traktowanie jak rodzicow i
        potem klientow (chociaz przyznam ze nie lubie tego slowa w szkole)
        to juz cud nad cuda. Pani dyrektor moze jezdzic i 4 samochodami, i
        miec inne szkoly, czy inwestowac w boyfrienda tego czy innego. Mnie
        tylko szlag mnie trawia kiedy sie tlumaczy ze nie ma pieniedzy np.
        na nowe komputery, czy na te dodatkowe 100zl dla personelu na Boze
        Narodzenie bo rodzice placa z opoznieniem. Czy nie ma pieniedzy by
        zatrudnic osoby z doswiadczeniem? Czy nie ma pieniadzy na
        zatrudnienie nawet na umowe na rok, nawet rok w rok innego "nativa
        speakera" do nauki angielskiego? Czy teraz ta darmowa oferta dla
        nowej 5-tej klasy temu nie przeczy ze nasze pieniadze sa
        marnotrawione? Chodza tez slychy ze ta darmowa klasa piata rowniez
        moze sie przeniesc na klase 6 -czyli ze my bedziemy przez kolejne 2
        lata sponsorowac balagan pani dyrektor? My placimy a nasze dzieci
        sie upycha po jakis klitkach to taki to jest model biznesu? Odsyla
        sie dobre nauczycielki jezykowe do szkoly "Queen" - gdzie za
        dodaktowa oplata powiedzmy ze 800zl (znizka 15% dla uczniow szkoly,
        powiedzmy) za semest moga doszlifowac angielski czy niemiecki czy
        pewnie i hiszpanski tez bedzie mozna. Przeciez to jest chore.

        I takie sa te biznesy "Naszej Szkoly" czy tez "Akademii Biznesu",bo
        juz sam nie wiem ktory to mamy obecnie model. Naprawde zaluje
        zamiast powolnego poprawiania wynikow, szkola pomalu toczy sie po
        rowni pochylej.

        Mam tylko nadzieje ze ten trend da sie odwrocic, moje dziecko juz
        konczy edukacje, ale dla was ktorzy macie swooje pociechy to
        przeciez powinno interesowac co szkola da za to ze jestescie
        jej "klientami". I chociaz jest coraz gorzej to naprawde zycze zeby
        bylo dobrze i bardzo dobrze. Zeby bylo czym sie chwalic a nie czuc
        tylko zazenowanie. Bo jak dalej tak pojdzie to nie tylko kuratorium
        bedzie sie interesowalo szkola, a zacznie radio i telewizja TVN.


        Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
        Aga
    • ijka Wędrująca klasa piąta 20.09.09, 09:01

      Racja...opinia poszła w miasto w trybie natychmiastowym.
      Ostatnio przejeżdzałem obok szkoły ósemką...i słyszałem jak dwie
      osoby gadają o tej szkole...niestety niepochlebne rzeczy. Nie życzę
      źle Pani dyrektor naprawdę, ale też nie szkoda mi jej wcale. Jak
      sobie przypomnę łzy najbliższej mi osoby,która w jednej chwili z
      radosnej młodej, ufnej dziewczyny zmieniła się we wrak człowieka
      (na szczęscie jak już wcześniej napisałem nie ma jej tam już,odbiła
      się od dna, które jej ta Pani zafundowała i szybko odzyła:))...to
      czasem sobie myślę..że teraz właściecielka ma zawodowo dokładnie to,
      na co sobie solidnie zapracowała: wielką kasę..i nic więcej...To
      smutne i nie do pozazdroszczenia.
      • antykompeter Re: Wędrująca klasa piąta 20.09.09, 10:20
        ijka napisała:

        ...to
        > czasem sobie myślę..że teraz właściecielka ma zawodowo dokładnie to,
        > na co sobie solidnie zapracowała: wielką kasę..i nic więcej...To
        > smutne i nie do pozazdroszczenia.

        A ja myślę, że ta pani właścicielka pewnie jest nadzwyczaj szczęśliwa, bowiem niektórzy przedkładają wielką kasę ponad wszystko inne.
    • jazocha Wędrująca klasa piąta 20.09.09, 18:51
      Tak kochani! Szkoła i przedszkole (nie zapominajmy o tych najmłodszych) to
      istny "raj"!!! Jeszcze dwa lata temu przedszkole miało swoją przestrzeń a
      szkoła swoją. Na piętrze przedszkolnym mieścił się: jeden oddział 3-latków,
      jeden oddz. 4-latków, jeden - 5-latków i jeden 6-latków tzw. zerówka. Teraz są
      dwie grupy 3l., dwie grupy 4l., 3 grupy 5l. i dwie zerówki. Siłą rzeczy coraz
      młodsze grupy przechodzą na piętro szkoły. Do tego to samo dzieje się z
      podstawówką. Sal lekcyjnych jest 6 a klas - 8. Rachunek jest prosty - komuś
      zabraknie miejsca. Szkoda tylko, że Dyrekcja nie umie liczyć. Później są takie
      kwiatki, że dzieci przenosi się na strych ewentualnie przerabia się pokój
      nauczycielski na salę lekcyjną. Jak w takiej sytuacji ma nie brakować szatni?
      (odeszła V klasa to i szatnie się znajdą). Wracając do przedszkola. Kiedy
      powiedziałam znajomej, że moje dziecko w prywatnym przedszkolu śpi na podłodze
      bo nie wystarcza leżaczków - potraktowała to jako dobry żart. Zazdroszczę
      klasie V bo mają już święty spokoj. Ja nie nie mogę zdobyć się na taki krok.
      Moje dziecko bardzo zżyło się z grupą. Myślę, że rozstanie z koleżankami i
      kolegami byłoby bolesne. Dlatego tkwię w tym przedszkolu mimo niekorzystnych
      zapisów w umowie, mimo pogarszających się warunków. Tłumaczę to sobie "dobrem
      dziecka". Myślę, że Dyrekcja świetnie zdaje sobie z tego sprawę i wykorzystuje
      z premedytacją ten fakt. Dlaczego właśnie klasie V zaproponowano przeniesienie
      na strych? Dlaczego Pani Dyrektor nie zaproponowała takich warunków nowym
      klasom pierwszym? Ciekawe ilu chętnych by miała wtedy?
      • karmelka.4 Re: Wędrująca klasa piąta 21.09.09, 09:18
        Witam,
        O wielu rzeczach słyszałam i mam świadomość możliwości wielu tzw.
        niedociągnięć ale żeby małe przedszkolne dzieci spały na podłodze???
        To się nie mieści w głowie!!! Jestem w szoku. Naprawdę już dawno nic
        mnie tak nie zbulwersowało jak ta informacja. Nie wiem jak opisać to
        co się dzieje w placówce. Mam tylko nadzieję, że autor artykułu
        zagląda na to forum i będzie miał więcej materiału do następnego bo
        to już jest szczyt wszystkiego.
        Jeżeli masz dziecko w przedszkolu to wyciągniesz wnioski z tego co
        się dzieje i nie pozwolisz na to by chodziło tam również do szkoły.
        Mojemu dziecku też już nie wiele zostało. Z utęsknieniem czekam na
        zmianę placówki. Chcę aby moje dziecko miało przynajmnie takie
        warunki jak w szkole publicznej (farsa prawda???), by nie musiało
        się kisić w śmierdzącej sali na poddaszu, by nikt mu nie powiedział,
        że musi się wynosić. Zresztą mam nadzieję, że każdy z nas piszących
        i czytających wpisy na tym forum wyciągnie wnioski.
        Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego poniedziałku.
      • miro-39 Re: Wędrująca klasa piąta 21.09.09, 09:58
        Nie przejmuj się Jazocha,jest jeszcze potencjał w tej szkole znaczy się w przedsiębiorstwie - przepraszam za nietakt! Jest duża sala gimnastyczna, bardzo jasna i przestronna gdzie można z rygipsu zrobić ścianki i wszystkie klasy wejdą . A gdy znów zabraknie miejsca to jak w dobrej firmie można zrobić system dwu-zmianowy:klasy 1-3 od 8 do 14 a 4-6 od 14 do 20. Mamy kryzys, firmy tną koszty,musicie to jako rodzice zrozumieć, przecież "wiecie co podpisujecie i nikt was nie zmusza" ale jak zechcecie odejść sami to już wiecie czym to się może dla was i waszych dzieci skończyć. Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia.
    • maciejewska.ag Wędrująca klasa piąta 20.09.09, 23:13
      Jestem ciekawa jakie beda ustalenia kontroli z kuratorium, bo pewnie
      w tym tygodniu cos bedzie juz wiadomo. Dziwi mnie tylko ze pani
      dyrektor gdzies sie ukryla i nie daje znaku zycia. No w sumie to i
      moze nie dziwi, unikanie spotkan to jej specjalnosc przez ostatni
      rok, czy nawet dwa. A moglaby przeciez na tym forum odpowiedziec na
      krytyke, gdyz na pewno wie o niej (skoro druga pani dyrektor na
      spotkaniu PR p.t. "ratowania twarzy" wspominala o forum na
      wyborczej). Jak dotad jedyna zmiana jest wydluzenie przerwy na
      zjedzenie obiadu, bo w takiej ciasnocie jaka ogolnie panuje na
      stolowce tworza sie kolejki zeby spozyc posilek.

      Oczekiwalabym rowniez jakiegos przeproszenia nas rodzicow, bo to ze
      jej "uciekla" klasa ze szkoly to chyba ewenement na skale Polski, a
      juz napewno na skale naszego miasta. I to akurat z takiej "dobrej"
      ponoc szkoly. Wstyd!

      Ag
      • karmelka.4 Re: Wędrująca klasa piąta 22.09.09, 08:53
        Wierzysz, że to będzie obiektywna kontrola?
        • wolip Re: Wędrująca klasa piąta 23.09.09, 13:38
          Jak w biznesie??? Obiektywna?? A znajomości?
          Echh.
          • ida.lipcowa Re: Wędrująca klasa piąta 23.09.09, 20:35
            Tajemnicą poliszynela jest ,ze pani dyrektor ma powiązania rodzinno-
            towarzyskie z....(dopowiedzcie sami kto wie) więc co do
            kontroli...hmmmm.....
            • karmelka.4 Re: Wędrująca klasa piąta 24.09.09, 10:26
              No to nadzieja w nas i w mediach :)
              • ida.lipcowa Re: Wędrująca klasa piąta 26.09.09, 12:53
                Tylko coś media zamilkły...koneksje zaczynają działać?
                • karmelka.4 Re: Wędrująca klasa piąta 28.09.09, 09:33
                  Mam nadzieję, że czwarta włądza jest jeszcze obiektywna :)
                  I coś wyników nie ma??? Ktoś coś wie????
                  I cicho tutaj...
    • karmelka.4 Wędrująca klasa piąta 30.09.09, 13:59
      miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,7093003,Kuratorium_nie_widzi_problemu_w__osemce_.html

      • filozof.bialostocki Re: Wędrująca klasa piąta 03.10.09, 14:34
        Dowiedz się kim był tatuś szanownej pani dyrektor a zrozumiesz
        wszystko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka