Dodaj do ulubionych

Gilgamesza przypadki

14.12.09, 00:18


Takie recenzje kierunkowskazy przyciągają jak magnez
Dusza się w duchu do siebie uśmiecha,
dobrze wiedzieć,a jeszcze lepiej pójść zobaczyć,przeżyć coś więcej...
Warto !


Do Muzy
Laopold Staff

Mam pewność niezachwianą,wierzę uroczyście
Muzo, com ci nie przestał służyć i hołdować
Że mi się kiedyś, cudna, zjawisz osobiście
Ażeby mi za trudy moje podziękować

Lub może twa uraza skargę mi wytoczy
Żem nie był ciekaw ciebie,natchnień mych przyczyno
Albowiem nie widziałem cię nigdy na oczy
I nie wiem, czy brunetką jesteś,czy blondyną

Powód jest,ale - przebacz!
- nie lubię się smucić...
Chociaż bez ciebie,boska,lecz dla ciebie żyję
Więc przybądź i jeżeli chcesz mi co zarzucić
Zarzuć mi ręce na szyję...


*
dziękuję za naprowadzenie postaram zatrzymać się w biegu i kto wie...
- dusza chce ;)
Obserwuj wątek
    • tabliczka1 Starobabiloński epos spisany na 12 tablicach 14.12.09, 08:25
      Piękny tekst, wspaniała opowieść z kolebki naszych dziejów. Bardzo inspirująca, hm...

      TABLICA I

      Głowa jego jak u byka wzniesiona, oręża jego cios nie ma równych, drużyna jego staje na odgłos bębna. Bóg słońca, niebieski Szamasz, urodą go obdarzył, a bóg burzy, Addu, wielkim męstwem. Na ich obraz przez wielkich bogów stworzony, boską siłę posiada. Pierś jego na 12 łokci szeroka, członek jego mierzy 3 łokcie. Jako król wielki i potężny otoczył murami Uruk.

      Skarżą się mężowie Uruku: “Gilgamesz chłopców i dziewice od rodziców odbiera. Na wojny chodzi i zabawia się. Chce mieć pierwszą noc z oblubienicą.” Ich skargi posłyszał Anu, bóg nieba i ojciec bogów. Boski władca Uruku wezwał Aruru, biegłą w stwarzaniu, i rzekł: “Stwórz teraz istotę Gilgameszowi podobną. Niechaj ci będzie jak jego odbicie, jako burza sercu tamtemu równa. Niech w gród Uruku wstąpi, z Gilgameszem porywczym pójdzie o lepsze. Niechaj dzięki temu Uruk odpocznie.” To usłyszawszy, Aruru stworzyła w sobie istotę na podobieństwo Anu. Ręce swe umyła, uszczknęła gliny, plunęła na nią i w step rzuciła (I 1,27 ; I 2,7). Walecznego Enkidu w stepie stworzyła.

      Spotkał go myśliwy i w domu rzekł do ojca: “mąż jakiś ze wzgórz się zjawił, siła jego na kraj nasz ogromna. Nieustannie ugania się po wszystkich górach. Z dzikim bydłem karmi się trawą. Do wodopoju się tłoczy ze zwierzętami. Straszny mi jest.” Rzekł mu ojciec: “Pójdź do Uruku, tam jest Gilgamesz, którego jeszcze nikt nie pokonał. Opowiedz o potędze tego przybysza. Poproś go o nierządnicę ze świątyni Isztar i weź ją ze sobą. Ona go powali jak mąż potężny. Skoro ją ujrzy, wnet zbliży się do niej. Wtedy obcy się uczyni dla dzikich zwierząt, które z nim wyrosły na jego puszczy.”

      Gilgamesz kazał myśliwemu zabrać z przybytku Isztar nierządnicę Szamchad. W trzy dni miejsce swego przeznaczenia ujrzeli, w zasadzce siedli. Przyszło dnia trzeciego dzikie bydło do wodopoju i on z nim, Enkidu. Rzecze myśliwy: “Oto on, niewiasto. Obnaż swe piersi, przyrodzenie odsłoń, aby mógł cię posiąść. Zbądź się wstydu, wzbudź w nim żądzę, szaty swe rozrzuć, ukaż mu się naga. Spraw, by siła w nim wezbrała. Niechaj legnie na tobie. Uczyń mu, dzikiemu, sprawę kobiecą miłą. Obcym się uczyni dla dzikich zwierząt, które z nim wyrosły w puszczy.” Obnażyła Szamchad swe szaty, srom odkryła. Ujrzał to Enkidu i zapomniał, gdzie się był urodził. Przez sześć dni i siedem nocy wciąż dopadał i zapładniał Szamchad. Aż siódmego dnia miłością się nasyciwszy na zwierzęta swoje zwrócił oblicze. Zobaczywszy Enkidu, w skok pierzchły gazele. Porwał się Enkidu, lecz ciało ma słabe, nogi w ziemię mu wrosły. Obłaskawił się Enkidu, ale zyskał za to rozum i słyszenie rozszerzył.

      - Szamchad: Enkidu, czemu ze zwierzętami się w stepie uganiasz ? Pójdź do Uruku, kędy włada Gilgamesz, mocarz wyborny, wśród potężnych potężny. Ujrzysz go i pokochasz jak siebie samego.

      - Enkidu: Prowadź mnie Szamchad do miasta Gilgamesza, wyzwę go do walki. Jam jest w stepach zrodzony, jam jest mocarz.

      - Szamchad: Chodźmy, porzuć jednak swój występny zamiar, on jest silniejszy od ciebie. Gilgamesza ukochał Szamasz, bóg słońca, a Enlil i Ea rozszerzyli jego ucho na głos mądrości. Jeszcze tyś ze wzgórz nie przyszedł, już Gilgamesz we śnie cię ujrzał:

      - Gilgamesz: Matko, sen widziałem w nocy. Szedłem po ulicy, gdy wtem spadł topór niezwykły. Widok jego radość mi sprawił i pokochałem go. Podjąłem go i przy boku zawiesiłem.

      - Aruru: Człowiekiem ów topór. Tak przylgniesz do niego jak do niewiasty. Zrównałam go z tobą, więc mocny to towarzysz i zbawca przyjaciela w potrzebie. Mocny jest jako zastępy Anu.

      - Gilgamesz: Niech spada na mnie największe z nieszczęść, bylebym sobie zyskał mocnego druha.

      Tak opowiadała Szamchad.
    • tabliczka1 Re: Gilgamesza dzieje... 14.12.09, 08:32
      Zamieszczony fragment pochodzi z przekładu R. Stillera. Na tej kompilacji opiera się również spektakl Wierszalina.
      • ultramontanist1 Re: Gilgamesza dzieje... 14.12.09, 09:24

        Niezmiernie ciekawie owa "Tabliczka" prawi.
        Ja natomiast w tym nawale bialostockich imprez kulturalnych gotow sie jestem zgubic.
        Oto slynny impresario pan Koronkiewicz uczy kultury malych Bialostoczan zwierzeniami niejakiego Marszalka Popierdzialka a jaka grupe wieku ma na swoim celowniku - Wierszalin ze swoimi "rozerotyzowanymi zmyslowymi anielicami"??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka