Dodaj do ulubionych

Płatne "orliki"? Prezydent nie widzi problemu

06.05.11, 03:16
kanty na okrągło:( wszystkie wystawy targi igrzyska to gigantyczne przekręty POzawyżane koszty łaPÓwki?

EURO 2012 =UEFA wybrała skorumpowaną Polskę i Ukrainę bo np. we Włoszech musiała by się dzielić z włoską mafią, PO=lska mafia rządowo PO=lityczno sportowa jest tańsza? co najmniej 10% wartości prac budowlanych pójdzie na łapówki? też gigantyczny przekręt?

ekoturystyka jest przyszłościa Polski! EURO 2012 =łapówki i długi =nowa wersja ”misia” =gigantyczne złodzejstwo przekrety jak za gierka pijaństwo, chuligaństwo!

np. wszedzie na świecie stadiony buduje sie poza miastem by kibice nie korkowali lub demolowali miast ze stacją kolejową parkingami w warszawie planuje się modernizację stadionów w centrum miasta :)

Co do Euro 2012, podobnie jak np. w Niemczech i wszędzie na świecie pozostaną tylko długi (taki socrealistyczny pomysł a la Gierek bis) - szacuje się ze cały zysk włączając sklepy, hotele, itp. wyniósł 500 mln euro, a wydatki 10 x tyle. Kibice stanowili zaledwie 0.01% turystów rocznie. Do tego pijackie burdy, dewastacja pociagów, hoteli odstraszają bogatszych spokojnych turystów powodując więcej strat niż zysków Polecam tekst: Dziesięć mitów Euro 2012

PO co PiS-owi stadiony ? - for money urzędnicy i działacze PiS chcieli wyprowadzić 100 milionów Jak informuje tygodnik "Newsweek" Tadeusz M., podejrzany o korupcję współpracownik byłego ministra sportu Tomasza Lipca, zeznał w prokuraturze, że pieniądze wyprowadzone z budowy stadionów miały iść na tajny fundusz wyborczy PiS. Przez Centralny Ośrodek Sportu miała zostać zrealizowana budowa Stadionu Narodowego w Warszawie. Inwestycja miała być warta 1,2 miliarda złotych. Z tej kwoty, w ciągu dwóch lat, urzędnicy i działacze PiS chcieli wyprowadzić 100 milionów, czyli niecałe 10% - podaje "Newsweek". pieniądze miały być wyprowadzane przy zamówieniach na usługi ochroniarskie, ubezpieczeniowe czy reklamowe

www.sfora.pl/Polska-kupila-Euro-2012-za-ogromna-lapowke-Powazny-zarzut-a25510 Polska kupiła Euro 2012 za ogromną łapówkę. Poważny zarzut Cypryjski działacz zapewnia, że ma dowody na korupcję. Spyros Marangos zapewnia, że w grę miała wchodzić kwota 11 mln euro. UEFA zaprzecza. Marangos to skarbnik federacji piłkarskiej Cypru, więc jego słowa zostaną potraktowane serio. W "sprzedaż" praw do organizacji Euro 2012 zamieszanych miało być przynajmniej pięciu członków Komitetu Wykonawczego UEFA, a do transakcji miało dojść w jednej z cypryjskich kancelarii prawnych - dodaje portal. UEFA z całą stanowczością odrzuca oskarżenia, ale ziarno zostało zasiane. O skandalu piszą już m.in. niemieckie i francuskie media. Gdybyśmy zajmowali się wszystkimi donosami bezgranicznie ufając informatorom, a nie mieli żadnych dowodów, to niewiele zostałoby nam czasu dla piłki nożnej - tvn24.pl cytuje sekretarza generalnego UEFA Gianni Infantino. Cypryjczyk donos złożył już dość dawno, ale UEFA nie paliła się do konfrontacji z działaczem. Ostatnie, planowane na 24 sierpnia spotkanie, kompletnie odwołując

wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kase-zgarnie-UEFA-a-Polsce-zostana-puste-stadiony,wid,13183340,komentarz.html
Euro 2012 może okazać się klęską właśnie wtedy, gdy przebiegnie zgodnie z planem.

Portugalia i Korea Południowa po mistrzostwach zostały z pustymi stadionami, z którymi nie bardzo wiadomo, co zrobić. To samo w RPA, gdzie np. w Kapsztadzie kontrahent wycofał się z obsługi obiektu po imprezie – okazała się kompletnie nieopłacalna. Kraj został z drogimi hotelami, w których nie ma komu mieszkać i pustymi autostradami z lotniska na stadion. Złośliwi internauci sugerują, by na zbudowanych obiektach organizować... ustawki – takie igrzyska bez trudu zapełnią trybuny, rozwiązując przy okazji problem niekontrolowanej przemocy.

Ktoś powie, że w odróżnieniu od mieszkańców RPA, my przynajmniej mamy czym jeździć po wybudowanych autostradach. Rzecz w tym, że akurat tych zabraknie – w niektórych przypadkach można wręcz wskazać, że budowa stadionu opóźni pozostałe inwestycje. Za cenę horrendalnie drogiego (droższego niż w Pekinie!) Stadionu Narodowego można by w Warszawie wybudować dwa mosty; Wrocław z powodu budowy stadionu (i rosnącego zadłużenia z poprzednich lat) właściwie zawiesił wszystkie pozostałe inwestycje, o wydatkach bieżących nie wspominając. Kilkaset milionów złotych na stadion w wypadku każdego z miast to nie jedyny koszt – inwestycje w imprezę sportową często wywracają do góry nogami dotychczasowe plany zagospodarowania. We wspomnianym Kapsztadzie, zamiast remontu starego wybudowano zupełnie nowy stadion – tylko dlatego, że okolice starego wydały się światowej federacji piłkarski niedostatecznie malownicze (czyt. były to slumsy). W Polsce rezygnuje się z rewitalizacji zaniedbanych dzielnic – albo z ogólnego braku środków (jak we Wrocławiu), albo też z powodu ich przesunięcia na tereny w pobliżu budowanych obiektów (casus Gdańska).

Pozostaje jeszcze sama impreza – przedsięwzięcie szalenie przecież dochodowe. Tyle, że dla UEFA (zrozumieli to nawet Szwajcarzy, których trudno posądzić o brak asertywności wobec zewnętrznych instytucji). Europejska federacja piłkarska została – mocą umowy z polskim rządem – zwolniona z wszelkich form opodatkowania każdej jej działalności w trakcie mistrzostw. Jeśli zabraknie środków na którekolwiek z imprezowych przedsięwzięć – koszty weźmie na siebie państwo. O takim drobiazgu, jak wyłączność UEFA import i sprzedaż (zwolnionych z podatków!) gadżetów z oficjalnym logo, nie warto nawet wspominać.

Może przynajmniej „ludzie zarobią”? Fakt, że zagranicznych kibiców ktoś będzie musiał nakarmić, napoić i przenocować (bo już odzieje ich – w oryginalne gadżety – wyłącznie UEFA). Wygląda na to, że sprzedane noclegi, piwo i golonka to jedyny potencjalny zysk, jaki polscy przedsiębiorcy, właściciele kwater i knajp są wstanie wypracować. Z tym że piwo i golonka – sprzedane przed i po meczu. Bo za „w trakcie” trzeba już będzie zapłacić (UEFA oczywiście) umowę licencyjną – bez niej nie wolno organizować zbiorowego oglądania.

To może chociaż prestiż? Abstrahując od faktu, czy ktoś jeszcze pamięta, że ostatnie mistrzostwa odbyły się w Austrii/Szwajcarii, umowa z UEFA sprawia, że być może nasz kraj jako całość da się zagranicznym widzom zapamiętać. Miasta już niekoniecznie – nie wolno im się posługiwać logo ani nazwą mistrzostw w ramach promowania swego wizerunku.

Przypadek Londynu (igrzyska olimpijskie 2012) pokazuje, jak wewnętrznie sprzeczny bywa postulat dostarczenia ludowi chleba i igrzysk – rząd Davida Camerona „ściął” niemal wszystkie obszary wydatków publicznych, z wyjątkiem infrastruktury olimpijskiej. W tym kontekście można od biedy uznać, że nie jest z nami tak najgorzej. Na kpinę zakrawa jednak fakt, że sporą część z naszych gwarancji zrzeczenia się dosłownie wszystkiego na rzecz UEFA podpisali ministrowie rządu walczącego ponoć o naszą „podmiotowość”.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka