Dodaj do ulubionych

wesele w "Cechowej"

IP: 3.5.* / *.chello.pl 27.04.02, 22:35
Niedługo mamy zamiar urządzić niewielkie wesele na dolnej sali w "Cechowej" na
Warszawskiej. Czy ktoś z Szanownych Internautów mógłyby podzielić się
doświadczeniami z zabawy w tym lokalu ? Jakie plusy i minusy lub na zwrócić
uwagę ?
Obserwuj wątek
    • anka1 Re: wesele w 29.04.02, 15:33
      kurcze nie moge! ale wszystkiego najlepszego na nowej drodze, oby jak
      najgladsza byla!
    • Gość: luna31 Re: wesele w IP: *.duna.pl / 192.168.0.* 29.04.02, 18:41
      Fatalne miejsce, gorzej nie mogliście wybrać:ciasno i jedzenie pozostawia
      wiele do życzenia!Nową drogę życia zaczynać od tak przykrych doświadczeń?
      Nieładnie...
      • Gość: Spec Re: wesele w IP: *.fibercitynetworks.net 29.04.02, 20:44

        myslalem ze Cechowa zamkneli....

        mialem tam jakas impreze w technikum dawno temu. Bylo do bani i na trzezwo.
        DJ to chyba robil bale emerytow czy cos....
        • Gość: Rob27 Re: wesele w IP: *.mst.gov.pl 30.04.02, 12:07
          hmmm... do Cechowej miałem najbliżej z mojego ogólniaka... nie mam miłych
          wspomnień... po raz pierwszy w życiu piłem tam wódke... człowiek, młody,
          głupi.... delikatnie mówić źle się poczułem :-))))

          Nie wiem jak teraz tam jest, być może to już nie ten lokal. Wtedy jedzenie było
          kiepskie... O Chryste!!!! to było jakieś 10 lat temu!!!!! Jak ten czas leci...
          • ralston Re: wesele w 30.04.02, 12:28
            No to Rob późno zaczynałeś - hmm... do 17 lat abstynent. No, no. Dzisiaj byś
            się w ogólniaku nie uchował tak długo...
            Pozdrawiam,
            Ralston
            Pijak - Teoretyk
          • ormond Re: wesele w 01.05.02, 07:36
            No to jest temat na popularny watek: "Moj Pierwszy Paw", ale jakos nie mam
            odwagi go zaczac... moze jest ktos odwazniejszy ode mnie...?
            • ralston Re: wesele w 01.05.02, 10:47
              Mój pierwszy paw alkoholowy, zdarzył mi się w wieku lat 4-5. Wróciłem zgrzany
              po jakiejś intensywnej zabawie z podwórka i zobaczyłem stojącą w kuchni na
              stole butelkę oranżady (pamiętacie taki wynalazek zamykany na kapsel ze
              sprężynką?). Niewiele myśląc pociągnąłem solidnego łyka i... szczegółów nie
              będę opisywał. Powiem tylko, że zrobiłem się bardzo "wylewny". W butelce po
              oranżadzie był bowiem spirytus, którego część ojciec rozrobił z wodą w celu
              natychmiastowego spożycia z okazji odbywających się właśnie imienin. Resztę zaś
              przelał do butelki po oranżadzie i... resztę już znacie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka