Gość: sebas
IP: 217.97.203.*
27.10.05, 08:12
www.bialystokonline.pl/artykul.php?ida=9971
Pobity za kurtkę Legii
Na oczach policji białostoccy kibice pobili mieszkańca Siemiatycz. Policja nie
zareagowała, bo... nic nie widziała.
Pół Siemiatycz we wtorkowe popołudnie ze zdumienia przecierało oczy, kiedy na
środku miasta wysypała się z autokaru gromada kibiców Jagiellonii. Nie
zważając na policjantów na środku ulicy poturbowali jednego z mieszkańców. Za
co? Bo miał na sobie klubową kurtkę Legii Warszawa.
- Z pięćdziesięciu chłopa wybiegło i potłukło tego chłopaka, zdjęli mu też tę
nieszczęsną bluzę - opowiada naoczny świadek zdarzenia. - Zabrali mu też
portfel, ale później oddali. I to wszystko na oczach policji, która ich
konwojowała. Ten chłopak na teraz całą siną całą twarz.
Rozgrzewka przed meczem?
Białostoccy kibice trzema autokarami jechali na pucharowy mecz Jagi z
Górnikiem Łęczna. Konwojowali ich policjanci, w powiecie siemiatyckim -
miejscowi. Kiedy konwój zatrzymał się na światłach, kibice jednego z autokarów
zauważyli przechodzącego koło ronda, na placu Jana Pawła II w Siemiatyczach,
chłopaka. Na swoje nieszczęście miał on na sobie kurtkę z emblematem Legii -
znienawidzonego przez białostockich kibiców klubu ze stolicy.
- To było bardzo dynamiczne wydarzenie, trwało może dwie-trzy minuty -
opowiada Sławomir Petel, zastępca komendanta siemiatyckiej policji. - Na
światłach z jednego autokaru wybiegło kilkudziesięciu kibiców. I zaczęli tak
sobie biegać po placu Jana Pawła II. Przez te dwie-trzy minuty policjanci nie
byli w stanie nad nimi zapanować. Krzyczeli, żeby wrócili do autokaru, ale oni
ich nie posłuchali. Po prostu biegali sobie po tym placu.
Ktoś tu kręci
O pobiciu komendant nic nie wie. - Zresztą nikt pokrzywdzony się do nas nie
zgłosił - zastrzega Sławomir Petel.
Z naszych informacji wynika jednak, że pokrzywdzony mężczyzna zgłosił się na
obdukcję do miejscowego szpitala. Na policję nie chciał przyjść. - Przecież
policja wszystko widziała! On nawet próbował schronić się w jednym z
radiowozów, ale funkcjonariusze go nie wpuścili - twierdzi jeden ze świadków
(chce pozostać anonimowy).
Po pobiciu mieszkańca Siemiatycz białostoccy kibice wsiedli do autokaru i
przez nikogo nie niepokojeni pojechali na mecz Jagiellonii i Górnikiem Łęczna.