Gość: Jerzy Prajzner
IP: 216.190.244.*
21.01.06, 04:09
Czytajac ten artykul odzyly we mnie stare emocje, ktore jak myslalem, sa juz
daleko poza mna. Moze dlatego, ze przed dziesiatkami lat bylem uczestnikiem
tych spraw i wydarzen, ze tak jak dla wiekszosci z nas wydarzenia te zmienily
nasze zyciowe drogi i nasze przeznaczenie. Za moj wklad nigdy nie zadalem
nagrod, uznania czy slawy. Myslalem zawsze o sobie jako o “wyrobniku” sprawy,
ktora pieknie ktos nazwal - Solidarnosc.
Razem z Lechem, Jackiem, Karolem, Feliksem, Staszkiem, Benkiem, Michalem,
Jurkiem, Mundkiem, Ala, Kazikiem, Ewa i tysiacami innych wspanialych ludzi
budowalismy podwaliny pod nowy porzadek…
Wiem, ze pamiec czasami nas zawodzi, a moze dlatego, ze kazdy z nas jest
niepowtarzalny, ze widzimy wydarzenia inaczej, rozni ludzie widza
rzeczywistosc troche inaczej. Pozwol wiec drogi czytelniku, tejze opinii,
skomentowac pewien opisany w powyzszym artykule fakt.
Jak to Benek Bujwicki lapidarnie ujal: “… tylko dla formalnego porzadku”
Staszka Marczuka stwierdzenie :
W przeddzień siedzieliśmy z Bujwickim w jednym z mieszkań, żeby opracować
porządek obrad, a tu wpada Prutis i powiada, że nic z tego nie będzie, bo u
Feliksa Gołębiewskiego, który był szefem powstającego związku w Biazecie,
siedzi druga grupa. Uznałem, że trzeba do nich jechać. W książce
telefonicznej znaleźliśmy adres Gołębiewskiego i mimo nocy pojechaliśmy.
Zaczęły się targi. Nie chcieli słyszeć o porozumieniu, bo my - w
przeciwieństwie do nich - uznaliśmy, że nie można być jednocześnie w starych
związkach i w "Solidarności".
drogi Staszku, nic bardziej rozmijajacego sie z prawda. Suggestia, ze ludzie
z Biazetu dozyli do uczestnictwa w starych zwiazkach i Solidarnosci i ze to
bylo glowna przyczyna nieporozumien, naszych dyskusji, czsami bardzo
emocjonalnych i goracych, wszak stawka byla wysoka, jest obrazajaca. Nie, nie
zadam przeprosin czy tez satysfakcji, chcialbym tylko dla tych, korych
zaiteresowal ten artykul, przedstawic moja wersje.
Do Bialegostoku przyjechalem poltora roku wczesniej wraz z rodzina, po
otrzymaniu tytulu magistra Politechniki Wroclawskiej wydzialu Elektroniki
(Jurku, Benek I Staszek nie byli wyjatkami) oraz odbyciu obowiazkowej rocznej
slozby wojskowej. Prace podjalem w Biazecie. W sierpniu 80 roku przyszedl do
mnie Feliks Golebiewski i rzekl: panie Jurku trzeba by zalozyc nowe zwiazki –
zgodzilem sie. Feliks byl zawsze bezposredni i pelen enrgii, to on byl
motorem zalozenia nowych struktur zwiazkowych w Biazecie. Zaczelismy
kompletowac liste z mysla o rejestracji naszej zakladowej organizacji jako
integralnej czesci organizacji Lecha Walesy w Stoczni Gdanskiej. Mielismy
nadzieje, ze jej sila i znaczenie uchroni nas przez czas jakis przed
mozliwymi represjami. Pojechalismy do Gdanska i dopelnilismy formalnosci.
Dowiedzielismy sie pozniej o MKZ-cie zarejestrowanym przez Benka Bujwickiego
i Michala Pietkiewicza. Wiem, ze Feliks kontaktowal sie z Pietkiewiczem, ale
nic z tego nie wyszlo. Tak to prawda, wszyscy mielismy w sobie wiele
nieufnosci, taki to byl juz czas... Postanowilismy pojechac na posidzenie KKP
I tam skonfrontowac Benka i Michala i ich MKZ. Tak tez sie i stalo. Nie bylo
przy tym wielkich przetargow, dyskusja byla krotka i rzeczowa, tak jak to
Benek przedstawil, postanowilismy przyjac opcje zerowa, stworzylismy nowy
MKZ. Postanowilismy, po powrocie z Gdanska, zebrac sie w Bialymstoku z
uczestnictwem wszystkich zaiteresowanych nowymi zwiazkami w celu ustalenia
tymczasowego przewodnictwa i zarzadu nowego MKZ-tu. Michal Pietkiewicz jako
reprezentant MKZ Regionu Bialystok na rejestracji NSZZ Solidarnosc w
Warszawie, byl nasza pierwsza wspolna decyzja. To prawda, ze w czasie
spodkania w Bialostockim PAX-sie wybrano trzech wspolprzewodniczacych, ja
zostalem jednym z nich. Jak by to nie nazwac, bylo to rozwiazaniem
kompromisowym i czasowym. Czasowym do czasu pierwszgo Walnego Zgromadzenia
NSZZ Solidarnosc Regionu Bialystok. Tak tez sie i stalo. Pierwsze Walne
Zgromadzenie, funkcje Przewodniczacego Regionu Bialystok powierzylo dla mnie.
Ja, Jerzy Prajzner zostalem wybrany pierwszym przewodniczacym Regionu
Bialystok. Z funkcji tej zrezygnowalem, ze wzgeldow rodzinnych, na poczatku
kwietnia 81 roku. Drugim przewodniczacym regionu zostal Feliks Golebiewski.
Trzecim przewodniczacym regionu zostal wybrany Stanislaw Marczuk.
Z powazaniem Jerzy Prajzner