Gość: Duńczyk
IP: proxy / 195.245.213.*
18.12.02, 07:42
Latem ubiegłego roku w tym szpitalu leżała moja mama.
Odwiedzając ją zauważyłem, jak po korytarzu zasuwa karaluch "na
oko" 5-6 centymetrowej długości. Było to około południa.
Wyobraziłem sobie, co musi się dziac w nocy. Jakie zdziwienie
wzbudziła u mnie reakcja personelu. Pani pielęgniarka
stwierdziła: A co, nie widział pan nigdy karalucha? Odniosłem
wrażenie, że wszyscy przyżwyczaili się do obecności tych stworów
i nikomu, oprócz pacjętów to chyba nie przeszkadza. Smutne to.
Szkoda tylko, że w swoich posiłkach muszą spożywać dodatkową
porcję białka.