Dodaj do ulubionych

Opera pogrzebie podlaską kulturę?

23.01.08, 12:21
Pytanie należy zadać ludziom wydającym decyzję o budowie i promującym ten pomysł, a którym woda sodowa do głowy uderzyła. Może zgłosimy sie do organizacji następnych Expo? Też abstrakcyjny pomysł....
Obserwuj wątek
    • Gość: tala Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.client.duna.pl 23.01.08, 13:09
      Dlaczego wszyscy zapominają, że Opera i Filharmonia Podlaska ma być przede wszystkim Europejskim Centrum Sztuki. Wydaje mi się, że tylko od umiejętności i zaradności przyszłego dyrektora tej instytucji będzie zależało, czy da się ją bez problemu utrzymać. Jeśli w tej instytucji bedą odbywać się konferencje, wystawy, przedstawienia teatralne, koncerty muzki (najogólniej mówiąc) "rozrywkowej", a nie tylko poważnej, to w końcu w Białymstoku będzie miejsce, które przyciagnie zwykłych ludzi. Obecnie nie mamy sali koncertowej na 1000 osób. a Hala Włókniarza, jak na 300 tysięczne miasto, to trochę za mało....
      • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 23.01.08, 13:20
        No opery nie lubią:) A tak poważnie, musimy poczekac, ale sądzę,że
        będzie dobrze:) I co to za stwierdzenia w stylu przerost ambicji!
        Albo mieszkamy w trzystutysięcznym mieście i aglomeracji w
        zasadzie,albo nie.
        Jest jakiś wyznacznik populacyjny decydujący o tym?
    • Gość: WOJTEK Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl 23.01.08, 13:38
      Za te pieniadze dawno wyprowadzono by akademie medyczna z palacu Branickiego
      i cos zaczeto robic z calym kompleksem palacu i ogrodami oraz oranzeria i
      tam mozna robic centrum podlasia kulturalne a tak zrobili was w banbuko
      nic nie bedzie bedzie hala sportowa i konferencje i targitargitargi np
      budowlane , mleczarskie,suknie slubne, ect i tak nie pokryje to utrzymania ,
      nikt nie mysli ze ceny energi rosna i w ciagu 3lat urosna o co najmniej
      o 80% , woda tez, cieplo tez biorac klimat Bialegostoku to jest wiecej o
      miesiac lub dwa okres grzewczy od innych rejonow polski projekt kompletnie
      nie trafiony
      • Gość: tala Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.client.duna.pl 23.01.08, 14:04
        Opera jest budowana przez władze samorządowe z budżetu województwa. Nie ma to żadnego związku z budżetem miasta,z którego jest finansowana rewitalizacja Plant, a tym bardziej z Akademią Medyczną. Akademii nie da się tak po prostu wyprowadzić, bo budynek Pałacu Branickich należy właśnie do niej, nie do miasta, ani władz samorządowych. Tylko od władz uczelni zależy, czy będą w przyszłości chciały przekazać historyczny pałac - miastu. Idąc tym tokiem rozumowania, to w Białymstoku nie powinniśmy budować "niczego" :)
        • Gość: hmm Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.homenett.pl 23.01.08, 15:10
          a dlaczego niby niebudowac,jedno ciagnie za soba drugie, i miasto
          sie rozwinie nietylko przez budowe hipermarketow,,nienalezy myslec
          ze nam sie nienalezy albo niezaslugujemy i niepowinnismy posiadac
          takiego budynku a to niby dlaczego nie? trzeba tylko miec pomysly
          zeby wlasnie wykorzystac ta mozliwosc posiadania takiego obiektu,,
          • Gość: tala Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.client.duna.pl 23.01.08, 15:14
            No właśnie o tym pisałam wyżej :) Białystok zasługuje na to, żeby być rzeczywistą stolicą regionu, nie tylko taką z nazwy. A stolicą nie będziemy dzięki budowie kolejnych hipermarketów, tylko dzięki rozbudowie infrastruktury, budowie lotniska , ale takze takich projektów jak Europejskie Centrum Sztuki
        • Gość: wojtek Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl 25.01.08, 13:47
          TALU nie rozumiemy sie czyz nie palacBranickich bylby wraz z ogrodami
          cenyrum i wyzytowka podlasia? , a co mnie interesuje kto jest wlascicielem
          to ci ,ktorzy sa we wladzach i biora grube pieniadze moga robic
          zamiany gruntow budynkowi ichwlasnoisci nic nie jest przypisane do konca
          swiata na wlasnosc , jesli bylas coc raz na proawdziwej operze z
          pierwszej polki to koszt insenizacji , scenografii, orkiestry i na
          zakonczenie primadonny icalej grupy spiewakow to jaki to koszt? ?, Bialystok
          nie ma zadnego festiwalu nawet o krajowym znaczeniu a co mowic o
          europejskim , a na zakonczenie to wszystko tworza ludzie i srodowiska jest
          srodowisko takie w Bialymstoku? na takim swiatowym poziomie/ nie ma i
          nie bedzie do tego dochodza wlasnie pieniadze nikt nie bedzie mieszkal w
          takiej miejscowosc i tego nie da sie nadrobic bryla gigantyczna opery, nie
          mysl zle ale Bialystok nie stanie sie centrum kultury poniewaz nim
          niebyl i nie bedzie z racjitez i biedy ale tez ibraku tego srodowiska ect
    • Gość: x Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.elpos.net 23.01.08, 16:54
      Zamiast tej opery lepiej by bylo zbudowac hale widowiskowo sportowa przy
      politechnice .Ale moze sie da przebudowac na galeie handlowa:))))))
    • Gość: alek Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.08, 16:54
      a propos Opery Podlaskiej to przypomniał mi się swego czasu głośny
      film Wernera Herzoga "Fitzcarraldo" Główny bohater postanawia
      zbudować operę w środu amazońskiej dżungli i ściągnąć tam Enrico
      Caruso :) Nie wiem, czy pomysł z operą w Białymstoku nie jest równie
      szaleńczy jak ten filmowy.
      Jeśli stawiać tylko na widowiska operowe to mało prawdopodobne żeby
      znależć chętnych do śpiewania w Białymstoku, chyba że im się bardzo,
      bardzo dobrze zapłaci.

      Pozdrowienia
    • Gość: szczupak A kto tam będzie występował? IP: *.aster.pl 23.01.08, 18:19
      A kto w tej operze będzie arie wyśpiewywał?... mam nadzieję że to nie będzie
      chór młodzieżowy z Grodna
      • followthesun Re: A kto tam będzie występował? 23.01.08, 18:20
        I po co te niemądre złośliwości?
        • Gość: faN Re: A kto tam będzie występował? IP: 82.139.146.* 23.01.08, 18:35
          followthesun napisała:

          > I po co te niemądre złośliwości?

          Mógłbyś odpowiedziec na trafnie postawione pytanie :). Kto tam będzie śpiewał. Przechodzimy do merytoryki, a nie przypuszczeń.
          • followthesun Re: A kto tam będzie występował? 23.01.08, 18:38
            Ludzie:)
    • Gość: Stanisław Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.pools.arcor-ip.net 23.01.08, 18:56
      No ale przecież w rozległych westybulach nowo-powstającej opery można byłoby
      wydzielić standardowe działki straganowe i dać w pacht tym dziarskim i rumianym
      handlowcom z Parc du Invalides. Wilk syty i owca zadowolona by była, nes pa?
      • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 23.01.08, 18:59
        A oui...
        • Gość: liberal Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.08, 20:27
          Pan Dyrektor Filharmonii i lokalne władze budują sobie pomnik za
          gigantyczne pieniądze wmawiając mającym wątpliwości, że nie dorosli
          i są bez elementarnego poczucia kultury...

          Muzyka klasyczna żyje dzięki mariażowi z władzą. I to jest
          równocześnie jej porażka.
          Nie o doznania muzyczne przecież chodzi. Raczej o podpisanie listy
          obecności w prestiżowym miejscu - Panie Naczelniku - Panie
          Redaktorze - Pani Dyrektor - Maestro... Najważniejsze są antrakty,
          koncert mozna spokojnie przedrzemać. Zasłona dymną jest egzaltowana
          młodzież i aspirujaca klasa średnia.

          Ciekawe, że dotowana jest w zasadzie tylko muzyka klasyczna.
          Sala na 1000 miejsc dostanie 20mln zł rocznie. Za ułamek tej kwoty
          moznaby w ciągu roku zorganizowac dowolną ilość koncertów każdego
          innego rodzaju muzyki, przyciągając co najmniej tyle samo
          publiczności.
          Czy to jest uczciwe, ze wielbiciele jednego rodzaju muzyki dostają
          taką dotację?

          • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 23.01.08, 20:47
            jak najbardziej uczciwe, bo na koncerty do filharmonii trudno się
            dostac, z powodu małej sali. A chętnych jest wielu:)
            I jeszcze drobiazg, w sali na tysiąc osób mogą się też odbywac inne
            koncerty i jest to jak najbardziej brane pod uwagę:)
    • Gość: szperacz Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.08, 21:08
      Przyczynek do historii najpewniej martwego monumentu
      www.jamiolkowski.pl/z_rady/klub.html
      • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 23.01.08, 21:12
        Tyle,że już nieaktualny.
        • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 23.01.08, 21:41
          Nieaktualne za naszą kasę :). Obstawiam w ciemno, ze biznesplanu ta inwestycja nigdy nie miała. I mieć nie będzie bo to pszeciesz KULTURA....
          • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 23.01.08, 21:42
            Poczytaj więcej i dyskutuj:)
            PSZecież to takie proste:)
            • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 23.01.08, 22:03
              Twoja percepcja postrzegania ironii, w np. słowie "pszeciesz", potwierdziła, że ty ani nie dyskutujesz, ani nie masz pojęcia o tym, o czym próbujesz tu gaworzyć. Mam nadzieję, że za dwa, trzy lata, gdy ktoś opublikuje bilans finansowy trwania tego cudu zwanego Operą Podlaską, ujawnisz się i opiszesz jak ty to sobie wyobrażałeś. Pośmiejemy się wtedy wspólnie, bez większego "dyskutowania"....
              • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 23.01.08, 22:07
                A twoja 'percepcja' jest cokolwiek nieuprzejma. Rzeczywiście trzeba
                poczekac. I chętnie się wtedy pośmieję:)
    • gieroy_asfalta Opera pogrzebie podlaską kulturę? 23.01.08, 22:32
      eeee tam , drobiazg. Wystarczy nie budować ani remontować ulic i
      chodników w Białymstoku i juz kasa na operę się znajdzie.
    • kundzior Opera pogrzebie podlaską kulturę? 24.01.08, 01:26
      Taaa do opery będą chodzić tylko turyści i Ci co mają kasę. Jak na mój gust
      żenada. W mieście gdzie średnio co 2 "młodzieniec" nagina w dresie Opera ich
      wyprowadzi na prostą :) W moim mniemaniu ta opera jest niezłą nabijalnią
      pieniędzy do prywatnych kieszeni jakiś urzędników. Ciekawe ile będzie kosztował
      bilet na jakieś widowisko w tej operze, bo jak tyle co na fajnawsze koncerty w
      filharmonii to ja dziękuje, za 1200 netto + jakieś dusigrosze lewuski to
      niestety mnie nie stać na taką atrakcje.
      • Gość: Adam Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.08, 08:29
        Jacy turyści? Chyba tylko ci, którzy przyjadą do Białegostoku kościoły zwiedzać. Białystok to zapyziała dziura, która nie ma nic do zaoferowania turystom. Widać jak nasza władza liczy się z nami, bo ja uważam, że miasto jest mieszkańców, a nie grupki oszołomów, mających twarz na wysokości krocza lokalnego kleru. Ciekaw jestem, jaki będzie następny, nikomu nie potrzebny, obiekt do zbudowania. Opera w Białymstoku? Gdzie ludzie zastanawiają się co włożyć do garnka i z czego przeżyć do pierwszego? Niestety, kulturą żołądka nie da się napełnić, a ci, co mają pieniądze na operowe koncerty też nie będą co tydzień do niej zasuwać. Za te pieniądze można było wybudować kilkadziesiąt kilometrów ścieżek rowerowych pod Białymstokiem, bo na pewno przyciągnęły by one więcej ludzi na rekreacyjną jazdą niż odparzanie dupy w operowym fotelu.

        Znalezione w sieci:

        Co to jest opera?
        To jest takie coś, że jak przychodzisz, to jest 19:00, a gdy po trzech godzinach patrzysz na zegarek, to jest 19:20.
        • Gość: Ja z Bojar Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.csk.pl 25.01.08, 17:41
          Udało Ci się Adam z tym czasomierzem.Ale z drugiej strony, jak mawiał Tewje Mleczarz ta piękna budowla może być chlubą tego zapyziałego miasta przybiałoruskiego. Dlaczego Białystok ma stać samymi okazałymi kościołami? Oczywiście piękny jest kościół św. Rocha, dawna fara przytłacza skromny stary kościółek i inne mniej czy więcej okazałe świątynie głównie rzymskokatolickie upiększają to peryferyjne miasto na równi choćby z malowniczą galerią handlową przy stawach na Mickiewcza. A tu jeszcze jeden akcent wielkomiejski przytłaczający architekturą wszystko, co dotychczas w Białymstoku zbudowano w okresie tych stu lat. Jeśli dyrektorem będzie menadżer z prawdziwego zdarzenia, a nie jakiś koleś kolesia z tych na pe i rekomendacją biskupa, to jeszcze będziemy dumni z tego skrawka Białegostoku, a ja przestanę pastwić się nad synami pachołów i rustykalną obyczajowością 3. już pokolenia wsioków wpisujących ciągle od nowa obyczaje hołoblowych antenatów w białostocki pejzaż
        • Gość: idzikczortu Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.sub-75-195-225.myvzw.com 25.01.08, 17:51
          Ze zdumieniem konstatuje, ze w Bialymstoku jest tylu specjalistow od
          ekonomii kultury. Potrafia od tak, na pstrykniecie palca, wyliczyc
          ile to strat przynosi wszystkim zaangazowanie sie w dzialalnosc
          kulturalna, a juz nie daj Boze - operowa.
          W glowe zachodze kto ich tego uczyl, ze kazdy przejaw dzialalnosci
          kulturalnej jest w jakims stopniu na bakier z prawidlami ekonomii?
          Kto ich tego uczyl, ze ekonomisci ktorzy sie licza na swiecie to
          prymitywy rodzaju, jak nie przymierzajac niejaki "Adam", z postu
          powyzej nie chodzacy do oper i nic a nic nie rozumiejacy czym jest
          opera?
          Ten akapit "Adama" o tych co chca kultury jako: "...grupka oszolomow
          majacych twarz na wysokosci krocza lokalnego kleru...", nadaje sie w
          calosci do ksiegi Guinnessa. I nie wiem co jest glupsze, przytoczony
          akapit czy podobnego poziomu jego "kawal" o operze by tego
          obfotografowanego "Adaska" umiescic w galerii (a jakze wystawianej w
          foyer Opery), najwiekszych lokalnych glupoli.
          Pewnie to bedzie dla tych domoroslych ekonomistow duzym
          zaskoczeniem, ze wszystkie liczace sie swiatowe gieldy (a to dopiero
          domena ekonomii), sa akurat w miastach gdzie sa znane opery, nawet
          gdy to nie sa stolice - vide: Milano, La Scala.
          • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 25.01.08, 18:43
            Nie Ty jeden jesteś zdumiony:(
          • Gość: domorosly ekonom Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 22:10
            > Pewnie to bedzie dla tych domoroslych ekonomistow duzym
            > zaskoczeniem, ze wszystkie liczace sie swiatowe gieldy (a to
            dopiero
            > domena ekonomii), sa akurat w miastach gdzie sa znane opery, nawet
            > gdy to nie sa stolice - vide: Milano, La Scala.


            No tak, przecież jest w Białymstoku giełda rolna...
            • Gość: liberal Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 22:59

              Jak to widzą gdzie indziej...

              Teatr operowy zawsze ma za mało pieniędzy; to nieodłączna cecha tego
              gatunku sztuki. Nawet Metropolitan Opera, nawet Opéra Bastille.
              Kosztowne są produkcje, jeszcze bardziej kosztowni są artyści.
              Publiczność, także polska, mająca szeroki dostęp do najlepszych
              operowych realizacji za pośrednictwem telewizji i nagrań, chce tego
              samego na żywo, na operowej scenie w swoim mieście.
              Rozmowa z marszałkiem Janem Kozłowskim
              Obecna dotacja dla Opery Bałtyckiej wystarcza na podtrzymanie jej
              egzystencji. Czy to ma sens?
              - W ciągu kilku lat podniosłem budżet opery o blisko 50%, do 6,5 mln
              zł, ale zdaję sobie sprawę, że w zasadzie idzie to na wynagrodzenia.
              Nie widzę, by przekazywane środki przekładały się na znaczący
              repertuar czy jakość działania opery. Z mojej strony pytanie jest
              więc takie: o ile trzeba by zwiększyć ten budżet, żeby opera w
              Gdańsku, najkrócej mówiąc, zaistniała w skali kraju?
              Jeszcze raz tyle.
              - Mnie na to nie stać. W Poznaniu partycypował w kosztach opery np.
              Kulczyk i prezydent miasta.
              A może Gdańska nie stać na teatr operowy z prawdziwego zdarzenia?
              www.e-teatr.pl/pl/artykuly/38553.html

              Sztukę muzyczną czy teatralną należy promować nie tylko w
              tradycyjnych miejscach, w których zazwyczaj zjawia się ta sama,
              elitarna grupa ludzi, która z roku na rok maleje. Na standardowe
              koncerty przychodzi w Warszawie coraz mniej ludzi.(...)Będąc przez
              cztery i pół roku pracownikiem miasta i mając wpływ na realizowanie
              mecenatu kultury, zauważyłem, że dofinansowując pewne tradycyjne
              formy kultury oraz istniejące od dawna zespoły instytucjonalne,
              popieramy utarte schematy. Instytucje często przestają dążyć do
              rozszerzania kręgu odbiorców, zamykają się w rutynowych działaniach,
              a dorastające generacje młodej publiczności nie są do nich
              przyciągane.
              - Czy nadal możliwe jest stworzenie w Warszawie sceny operowej,
              mogącej konkurować z najlepszymi w Europie?
              - Nie dorównamy najlepszym scenom europejskim z naszym obecnym
              budżetem. Takie są realia. Możemy konkurować pod względem jakości
              spektakli. Nasz budżet jest cztery razy mniejszy w porównaniu z
              mającą podobną liczbę pracowników La Scalą, a do Polski artyści nie
              przyjeżdżają już za 1/4 honorarium.
              www.teatrwielki.pl/readme.php?book=wywiady&book_id=1764&book_name=wywiad_2006_pietkiewicz_twoja

              Prasa doniosła o inicjatywie senatora Krzysztofa Cugowskiego
              pozyskania środków na ukończenie pomnika epoki radosnej gigantomanii
              lat 70 – tych – tzw. Teatru w budowie.
              Teatr ten widzę ogromny – od dzieciństwa. Początek budowy teatru –
              to okolice moich 3-cich urodzin, pamiętam kilka dat planowanego
              zakończenia, większość wypadała jeszcze w okresie mojej
              nieletniości – dziś, jako człowiek zupełnie pełnoletni (lub jak
              twierdzą złośliwcy – całkiem stary już) powinienem spokojnie
              podchodzić do obwieszczenia daty kolejnej.
              Od razu chcę zaznaczyć – jestem pełen uznania dla senatora, który
              podjął się zdobycia środków centralnych dla Lublina. Będę prawie
              szczęśliwy, jeżeli plan się uda i faktycznie za dwa lata w operze
              lubelskiej rozlegną się dźwięki muzyki i sopranowo-barytonowe
              śpiewy. A dlaczego prawie szczęśliwy, a nie w pełni?
              Teatr Wielki w Lublinie ( tak się kiedyś nazywał) to efekt
              nostalgicznie wspominanych przez wielu czasu wielkich budów – gdzieś
              tam powstawała Huta Katowice, gdzieś Port Północny – w Lublinie
              wielki teatr. Już wtedy odzywały się nieśmiałe głosy kwestionujące
              sens budowy takiego obiektu w mieście 300 tysięcznym – ale nie
              istniały te wątpliwości w oficjalnym obiegu. Na pytanie, kto
              zasiądzie na tej wielkiej widowni po kilku przedstawieniach – zawsze
              można było powiedzieć, że wielkoprzemysłowa klasa robotnicza, której
              z funduszu socjalnego ufunduje się bilety i autokarem zakładowym
              dowiezie.(...)
              Czy w najbiedniejszym regionie UE opera to artykuł pierwszej
              potrzeby? Czy może tylko zaspokojenie gigantomanii i lek na poczucie
              niższości – cóż z tego, że mamy niższe PKB od innych – ale my
              będziemy mieli operę! Cóż z tego że Rzeszów ma lotnisko – my operą w
              nich! Cóż z tego że Lublin nie ma obwodnicy – nie ma powodu omijać
              miasta z operą! I czy w skali kraju – kraju bez przyzwoitych dróg,
              jest sens wydawać 45 mln na operę w regionie, który nie będzie w
              stanie utrzymać jej na przyzwoitym poziomie?
              Ale pewnie na te pytania odpowiadać sobie będziemy po uroczystym
              otwarciu...
              www.celinski.net.pl/17.01.2006-la-scala-artykul-pierwszej-potrzeby.html

              Najbardziej bolesne dla mnie jest to, że musimy obracać się wciąż
              wśród pewnych tytułów. Komfortem byłoby granie dwudziestukilku
              spektakli w miesiącu. Wtedy można by dwadzieścia razy dać to, co
              publiczność lubi i pięć razy to, czego jeszcze nie poznała. Już w
              następnym sezonie można by zmniejszyć pulę ulubionych spektakli,
              tak, by publiczność zatęskniła za Traviatą, ale też żeby pokochała
              Schönberga, Berga, żeby pokazać pięknie zrobione opery współczesne,
              które są ciekawe. Gdyby w Polsce istniało normalne finansowanie
              czterech-pięciu oper, to powinny one prowadzić teatr repertuarowy,
              bardzo ambitny. Natomiast teatr, który jest zostawiony sam sobie i
              musi się utrzymywać z darów od sponsorów, nigdy nie będzie
              proponował repertuaru zamierzonego, ambitnego, bo nie może on taki
              być.
              www.trubadur.pl/Biul_21/Roz_Michnik.html

              www.teatry.art.pl/!inne/finanse/artyscin.htm
              i tak dalej i tak dalej, zapraszam do googla...
              • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 26.01.08, 00:15
                Gratuluję trafności uwag i konkretnej wypowiedzi. Marzeniami o wielkiej kulturze tego budynku nie ogrzejemy. Na razie na tym powinno się zakończyć dyskusję o sensie budowy opery w Białymstoku, a powinno się zacząć dyskusję co z nią zrobimy za parę lat, gdy na pierwsze remonty zabraknie kasy.
                • wielkasztuka Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 30.01.08, 10:47
                  Ad.1.
                  Panie Liberale z artykułu „Opera pogrzebie podlaską kulturę”
                  (www.bialystok.gazeta.pl – piątek 25.01.20078.). To jest uczciwe!
                  Mój Panie, aby zagrać w orkiestrze nawet „tutti” trzeba uczyć się od
                  6 roku życia i do końca uprawiania zawodu, a po osiągnięciu
                  wysokiego poziomu kwalifikującego do przyjęcia do dobrej orkiestry
                  pracuje się ćwicząc dodatkowo
                  w domu po 3 – 4 godziny dziennie.
                  Muzyk estradowy to zupełnie „inna działka” począwszy od takich
                  kryteriów
                  jak wykształcenie, uprawianej formy koncertowej, aż do pobierania
                  honorariów (kilkakrotnie wyższych niż dla muzyka filharmonicznego).
                  Radzę, skoro się o tym pisze lepiej poznać pracę tej pierwszej grupy
                  i nie dyskutować
                  nad przyjętymi jako niezbędne i oczywiste normami w kraju i na całym
                  świecie.
                  Ad. 2. Tala
                  W 300 tysięcznym mieście wychowano już na szczęście publiczność,
                  która tłumnie przybywa na koncerty, a ostatnio w salach filharmonii
                  najczęściej brakuje miejsc. Zapotrzebowanie
                  na znakomite wykonania, wielkie dzieła i czołówkę solistów ciągle
                  rośnie.
                  Nikt tak nie uważa, iż nie należy prowadzić również działalności
                  rozrywkowej. Takie koncerty i imprezy proponuje publiczności także
                  filharmonia. Dochód z działalności estradowej
                  i innych pokrewnych imprez „masowych”, plenery lub imprezy w
                  amfiteatrze trzeba umieć „robić” i po prostu chcieć i w tym jest
                  problem. A właśnie porównując - jeden zespół estradowy 5-8 osobowy
                  z Polski „w plenerach” kosztuje tyleż ile 60-80 osobowa orkiestra.
                  Wstęp do filharmonii jest biletowany, natomiast z imprez otwartych
                  nie ma żadnych wpływów, są tylko koszty, zapewniają tylko
                  zapotrzebowanie na młodzieżowe imprezy masowe – co niczego wzajemnie
                  nie wyklucza.
                  A czy ktoś wie, za jakie honoraria jeżdżą ekipy muzyków do szkół i
                  szkółek z audycjami muzycznymi?
                  Muzyczna treść audycji jest specjalnie przygotowana dla każdego
                  przedziału wiekowego –
                  od przedszkola do studenta. Te 800 audycji odbywa się także
                  w „głębokim” terenie, stanowi pracę od podstaw. Warto tam być, bo to
                  jedyny kontakt z muzyką „na żywo” dla dzieci
                  i młodzieży ze wsi i miasteczek naszego województwa, a honorarium
                  wykonawcy wynosi 30-40 zł za audycję.
                  Największy błąd naszych czasów to dyskusje dyletantów!!! Jesteśmy
                  zmęczeni destrukcją społeczeństwa pod hasłem „rozłożyć, zniszczyć i
                  wyrównać”. A może to zawiść? Najlepiej byłoby „zdołować” ostatnią,
                  mocno stojąca placówkę, nadal należeć do Polski B lub
                  C. Rozwój takiej placówki „wielofunkcyjnej” to także „znak czasu” i
                  nasze aspiracje…oby!
                  Bierzcie się Państwo do roboty, wzmacniajcie to, co ma szansę w tym
                  mieście powstać,
                  a Niesiołowskiemu podziękujcie, że jest, że ma wizję, że wyrzeka się
                  populistycznych działań
                  i wierzy, że jest taka potrzeba, aby w mieście – metropolii były
                  duże placówki kultury.
                  A tak nawiasem mówiąc – ceny biletów do filharmonii na podstawowy,
                  cotygodniowy repertuar kształtują się w wysokości 20-25 zł.
                  Natomiast cena najdroższego biletu to 35 zł.
                  Radzę odesłać do ciekawej lektury recenzenta Stanisława Olędzkiego z
                  ostatnich wydarzeń (strona internetowa OiFP oraz fragment treści w
                  załączeniu).
                  Inauguracja Jubileuszowego roku
                  Krzysztofa Pendereckiego

                  Ten koncert (18 stycznia) przejdzie do historii wydarzeń
                  kulturalnych Podlasia. Właśnie Białystok i Filharmonię Podlaską
                  wybrał Krzysztof Penderecki na miejsce ogólnopolskiej inauguracji
                  obchodów Jubileuszu 75-lecia swoich urodzin i 55-lecia działalności
                  kompozytorskiej, jako że pierwszy swój utwór, Sonatę na skrzypce i
                  fortepian (prawykonanie 1990, wydanie w 1992), skomponował w 1953
                  roku. Na uroczystym koncercie prowadzonym przez samego Mistrza
                  pojawili się przedstawiciele najwyższych władz resortowych (Minister
                  Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski), samorządowych i
                  lokalnych (Wojewoda Podlaski Maciej Żywno, Marszałek Województwa
                  Podlaskiego Jarosław Dworzański, Prezydent Białegostoku Tadeusz
                  Truskolaski). Przybyli również Metropolita Białostocki ks.
                  Arcybiskup Edward Ozorowski i Dyrektor Europejskiego Centrum Muzyki
                  Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach Adrianna Poniecka-
                  Piekutowska, a także wielu radnych sejmiku wojewódzkiego i miasta.
                  Program koncertu wypełniły dwie ósme Symfonie: G-dur Dvořaka
                  i „Pieśni przemijania” Jubilata. Zastanawiałem się nad powodem
                  takiego zestawienia, a mówiąc ściślej wybranie muzyki Dvořaka jako
                  dopełnienia własnej muzyki Kompozytora. Przecież nie chodziło tu o
                  analogię numeracji dzieł. Wydaje mi się, że można dostrzec, mimo
                  wszystkich oczywistych różnic, pewne głębsze podobieństwo treściowe.
                  Muzyka obu symfonii przepełniona jest duchem przyrody, lasu, drzew.
                  U Dvořaka są to wręcz osadzone od stuleci w europejskiej muzyce
                  idiomatyczne zwroty wywołujące obraz, czy lepiej - ducha lasu
                  (opadające sekundami melodia podparta dwudźwiękami: tercją - kwintą -
                  sekstą), inne motywy kojarzące się ze śpiewem ptaków, szumem drzew,
                  liści itp. Podobne klimaty, aczkolwiek ewokowane innymi środkami
                  kompozytorskimi, właściwymi dla obecnego, syntetycznego języka
                  Pendereckiego, odnajdujemy w „Lieder der Vergänglichkeit”.
                  Maestro w swej sztuce dyrygenckiej pozostaje pod wpływem własnej
                  estetyki kompozytorskiej, zwłaszcza późniejszych okresów twórczości,
                  a mówiąc ściślej pewnych wykładników obecnych stale w jego stylu,
                  takich jak monumentalizm, ekspresjonizm, udramatyzowana narracja,
                  nie można przecież oddestylować z osobowości muzycznej kompozytora,
                  gdy dyryguje. Penderecki nie mógł zatem przedstawić VIII Symfonii G-
                  dur Dvořaka w postaci najczęściej spotkanej na estradach i płytach;
                  musiał ją przepuścić przez filtr własnej estetyki muzycznej. Dlatego
                  usłyszeliśmy innego, niestandardowego Dvořaka, bardzo monumentalnego
                  i dramatycznego. Najdobitniej wyrażała tę estetykę wykonania
                  finałowa część Symfonii. Jej temat (Un poco meno mosso) dyrygent
                  przedstawił w bardzo wolnym tempie, dzięki czemu spotęgował kontrast
                  w stosunku do szybkich wariantów tego tematu (Un poco più mosso,
                  Tempo I). Nie tylko samo tempo determinowało dramatyzm i
                  monumentalizm ujęcia; równie ważna była dynamika i walory
                  brzmieniowe wykonania: soczyste brzmienie, wyraziste kontrasty
                  dynamiczne i akcentuacja, co dotyczyło wszystkich części arcydzieła
                  czeskiego kompozytora.
                  VIII Symfonia Pendereckiego jest cyklem dziewięciu pieśni do słów
                  niemieckich poetów (Joseph von Eichendorff, Rainer Maria Rilke, Karl
                  Kraus, Hermann Hesse, Johann Wolfgang Goethe, Achim von Arnim),
                  których wiersze, wykorzystane we fragmentach, mówią o przemijaniu,
                  pięknie przyrody i niemal wszystkie o tak drogich kompozytorowi
                  drzewach („Las koronami kołysze…”, „Lipa”, „Bez”, „W
                  kasztanowcu…”, „…lube drzewa”, „… drzewa nie widzą się nawzajem”, „Z
                  drzewa życia mi spada po liściu liść”, „O drzewo życia zielone…” -
                  to cytaty z tekstów kolejnych części „Pieśni przemijania”). Muzyka
                  tworzy nierozerwalną całość z tymi tekstami dopowiadając to, czego
                  nie może wyrazić samo słowo (Debussy: „Muzyka zaczyna się tam, gdzie
                  słowo jest bezsilne…”). Można w tej muzyce doszukać się
                  odpowiedników treściowych na różnych poziomach od dosłowności
                  onomatopeicznych po tworzenie odpowiedniego klimatu, nastroju,
                  zapachu - nocy, lipy, bzu, jesieni, mgły itd. Zrozumiałość tych
                  związków przy pierwszym słuchaniu dzieła była tym łatwiejsza, iż na
                  dużym ekranie słuchacze mogli śledzić polski przekład aktualnie
                  wykonywanych pieśni.
                  Kompozytor wyrażał się o poziomie wykonawczym w superlatywach, moja
                  ocena byłaby więc tu zupełnie nie na miejs
                  • scorro Nareszcie 30.01.08, 12:14
                    Ktoś normalny w normalny sposób wyraził swoją opinię, którą w dodatku uzasadnił.
                    Dzięki za normalny wpis.

                    ***
                    Białystok, ludzie, okolice - Twoje zdjęcia - pokaż je innym!
                  • Gość: liberal Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 11:47
                    Panie wielkasztuka, doceniam działania pana Niesiołowskiego, ich
                    potencjał promocyjny dla Białegostoku i życzę mu szczerze
                    powodzenia. Niemniej pozostanę przy swoim zdaniu, że budowanie opery
                    trąci megalomanią, a na jej utrzymanie na przyzwoitym poziomie
                    miasta po prostu nie stać. Udowadniają to wypowiedzi, które
                    zamiesciłem wyzej, bynajmniej nie dyletantów. Skoro większe i
                    bogatsze miasta mają z tym problem, można załozyc, że i tutaj nie
                    będzie łatwo.
                    Mój Panie, niech mi Pan wytłumaczy po co wydawać gigantyczne
                    pieniadze na trzecioligowe przedsięwzięcie skoro np. mozna obejrzeć
                    w multikinie bezpośrednią transmisję z najlepszych wykonań z
                    Metropolitan Opera(zapewne za te pieniadze wszyscy białostoczanie
                    mogliby je ogladac darmo przez najblizsze 50 lat). O takich
                    transmisjach wypowiadali się ostatnio w samych superlatywach
                    eksperci w Programie 2PR. Tak więc, chodzi o popularyzację muzyki,
                    czy budowanie monumentów?

                    Pozwoli Pan, ze jednak zdecyduję sie na dyskusję "nad przyjętymi
                    jako niezbędne i oczywiste normami w kraju i na całym świecie".
                    Gdybyśmy nie dyskutowali nad takimi normami, do dziś jeździlibysmy
                    dyliżansem...
                    Rozumiem, że są bardziej idiotyczne sposoby wydawania naszych
                    podatków niz na nauczanie gry na starodawnych instrumentach. Nie
                    jest jednak uczciwe wydawanie tak gigantycznych pieniedzy tylko na
                    jedną dziedzine sztuki. Nikt nikogo do nauki gry na instrumentach
                    nie zmusza, więc zostawmy te rzewne historie o nauce od przedszkola.
                    Muzyka klasyczna nie jest lepsza ani gorsza od innych. Poziom jej
                    skomplikowania i trudność wykonania nie wyznacza wcale jej jakości.
                    Prosty zegarek kwarcowy wskazuje ten sam czas co skomplikowany
                    mechaniczny.
                    Jak w każdej innej są utwory oddajace ducha swoich czasów,
                    uniwersalne, które długo bedą aktualne i cała masa chłamu.
                    Beethoven powiedział, ze muzyki się nie rozumie - muzykę się czuje.
                    Moim zdaniem więcej uczuc jest w punkowym kawałku Sex Pistols, niz w
                    odbębnionej o poranku dla młodzieży 5 Symfonii Mistrza. Ale ja
                    nikogo nie namawiam do wydania 20mln rocznie na punkowe koncerty w
                    Białymstoku...
                  • Gość: Ja z Bojar Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.csk.pl 01.02.08, 17:07
                    Czapki z głów -profani! Vivat "wielkasztuka" za Twojego posta.
      • lew.org.pl Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 09.08.08, 11:45
        > Taaa do opery będą chodzić tylko turyści i Ci co mają kasę. Jak na
        mój gust
        > żenada. W mieście gdzie średnio co 2 "młodzieniec" nagina w dresie

        chodzę w dresie, i jakoś lubię operę, ale tylko współczesną,
        najlepiej minimalistyczną, Adamsa, Nymana i Glassa. I moze ze
        starych Puccini jeszcze przejdzie...
        • ogabignac Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 09.08.08, 17:23
          A ty co tak pół roku zwlekał z odpowiedzio,. a!
          Ale dobrze rzeczesz.
    • boguslaw_debski Opera nam niepotrzebna 26.01.08, 12:20
      A to co już zbudowane, zamienić na kościół.
      Nic nam nie jest potrzebne poza kolejnymi świątyniami. Moim zyciowym
      celem jest sprawienie, żeby w całym podlaskim, tak jak i w
      Białymstoku, liczba swiątyń na kilometr kwadratowy i per capita była
      największa na świecie. Robiłem to jako radny miejski i wiceprezydent
      i będę teraz robił jako wicemarszałek województwa. Ratusz zburzyć,
      na rynku wybudowac duży kościół. KOlejny na rynku siennym, jeszcze
      jeden na placu inwalidów i terenach jagiellonii (taki szcególnie
      duży). Ale najwięszy, bo o powiezchni 200 hektarów, na 600 tysięcy
      wiernych - a co, z całego woejwództwa będę furmankami na sumę
      obowiązkowo zjeźdżać - to trza na Krywlanach wybudować.


    • kajmir Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 30.01.08, 12:45
      Powiem tylko tyle "a nie mówiłem"?
    • Gość: J-23 Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 01.02.08, 12:45
      Jak widać z marketingowego punktu widzenia nie ma ta budowa sensu. Z punktu propagowania kultury już może i ma. Nie ma jednak pewności czy w przyszłości się nie okaże, że niemałe pieniądze niezbędne do utrzymania opery nie będą bardziej potrzebne gdzie indziej. Liberał ładnie to wszystko ujął. Podejrzewam, że gdyby było to przedsięwzięcie opłacalne to powstałyby już prywatne ośrdki tego typu. Tutaj powstaną, ale za naszą kasę i dla dobrego nastroju miłośników muzyki poważnej.
      • Gość: idzikczortu Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.sub-75-193-223.myvzw.com 01.02.08, 19:17
        Panie "Liberale":
        Zglaszam swoje Liberum Veto! na panskie pojmowanie sztuki sluchanej.
        Na wmawianie mi, ze panskie sluchanie muzyki opudelkowanej w
        najnowsze wynalazki do odtwarzania, to jedyna droga i zagroda w
        ktora juz trzeba zaganiac niesfornych muzykow.
        Zbyt glosno Pan gra w jedna dutke z ekonomistami lokalnymi, bo bez
        szerszych perspektyw, abym ja nie doslyszal denerwujacych dzwiekow
        dutkowego falsetto.
        Po pierwsze, Panskie propozycje, ze mozna zastapic osobisty udzial w
        sztuce, bycia w operze, czucia jak dobry pasaz w oka mgnieniu
        podnosi temperature calej widowni, czuc wspolnote serc i nabierac
        checi walki o lepsze zycie w czasie choru niewolnikow w operze
        Giuseppe Verdiego - Nabucco, jakims mechanicznym szescianem ktory
        jedynie wydaje dzwieki to jakies nieporozumienie.
        To tak jakby Pan proponowal kochankowi zamiast jego zywej
        oblubienicy - plaski, podreczny, odtwarzacz DVD - a niech se
        popatrzy...
        Horribilis!
        Po drugie, Panskie dywagacje na temat jak bedzie wygladala kiedys
        muzyka i jakimi torami potoczy sie jej rozwoj, to pewnie ciekawy
        przyczynek do futurystyki rodem z Lema ale maja jakby ciut malo
        wspolnego z sama Opera Podlaska.
        ..........................
        Sklamalbym tez gdybym powiedzial, ze Panskie wypowiedzi nie sa
        wysokoprocentowym zaczynem pod szersza dyskusje.
        • Gość: liberal Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.08, 22:11
          Przyznaję, że dyskusja jest w zasadzie bezprzedmiotowa, mleko
          rozlane, nie ma co płakac.
          Budynek zaprojektowany przez doskonałego architekta powstaje, sala
          koncertowa na pewno się miastu przyda. Mam nadzieję panu
          Niesiołowskiemu pomysłów na sponsorów nie zabraknie, miasto się
          wzbogaci i będzie hojniejsze, Unia dołoży i wszytko potoczy sie
          cudownie. Zreszta nie ma innego wyjścia... :)
          Tylko proszę bez złosliwości o wąskich horyzontach i skąpstwie, bo
          fakty sa takie, że to niebogate miasto potrzebuje samochodu
          dostawczego, a funduje mu się rolls-royce.

          W zwiazku z tym, ze dyskusja o Operze sensu wielkiego nie ma,
          pozwalam sobie na dywagacje bardziej ogólnej natury.
          Panie idzikczortu.
          Nic Panu nie wmawiam. Doskonale wiem, ze muzyka na żywo to co innego
          niz odtwarzana (tu sporo ciekawych rzeczy na temat:
          physics.uwb.edu.pl/ptf/echa/w_siwak/audiosfera/audio.html )
          Natomiast wspomniany krytyk, który niejedną światową scenę operową
          widział trafnie zauważył, ze na transmisji w multikinie na pewno
          było lepiej słychać i widać niż na piatym piętrze balkonów w
          Metropolitan.

          Pisze Pan, że nabiera chęci walki o lepsze życie przy Nabucco
          Verdiego. Ja z kolei chciałbym byc ukojony przez ballady Coltrane w
          wykonaniu McTynera, albo dać się zahipnotyzowac magicznemu głosowi
          Stinga, usłyszeć melancholijne poezje Waitsa, wpaść w oczyszczajacy
          trans przy techno Jeffa Millsa.
          Niech mi Pan wytłumaczy w czym Pańskie doznania z koncertu są lepsze
          od moich, że mają być dotowane przez państwo? Ja dyletant, profan,
          zdejmuję czapkę i słucham.

          Muzyka poważna jest dziedziną elitarną, kosztowną. Myślicie, że
          Metropolitan Opera dostaje dotacje z budżetu federalnego? Chcecie
          się elitarnie zabawiać - płaćcie więcej za bilet, załózcie fundację
          wspomagajacą artystów itp. Nikt wtedy nie będzie zagladał do
          kieszeni, pytał o ile zarabia Dyrektor, czy jest sens budowac operę
          etc. A tak, nie dość że z podatków ogółu utrzymujecie waszą
          snobistyczna rozrywkę, to jeszcze ich pouczacie jacy to oni
          niekulturalni i nieobeznani...







          • hrothulf Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 03.02.08, 16:34
            Sala koncertowa może być wykorzystana (i powinna być) do koncertów z nurtów, o
            których piszesz. Jedno nie zaprzecza drugiemu. Po prostu uważam, że kultura jako
            taka powinna być wspierana przez państwo i tyle.
          • Gość: idzikczortu Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.nwrknj.fios.verizon.net 04.02.08, 09:07
            Pan "Liberal" zdaje sie w swoim zapamietaniu polemicznym zapominac
            o pryncypiach.
            Po oczach mnie bije za moja "elitarnosc" bo osmielilem sie przyznac
            do swojej slabosci m.in., do arcydziel operowych a dla podkreslenia
            mojego stopnia degeneracji - milosnika koncertow, sam robi z siebie
            "dyletanta i profana co to zdejmuje czapke i slucha".
            Aby nie bylo nieporozumien, nie jestem muzykiem a to, ze gralem sam
            niegdys na fujareczce to mi sie do dzisiaj odbija czkawka bo odtad
            znajomi zwracaja do mnie per : Ty stara fujaro.
            Stwierdzam zatem, iz jestem pelen podziwu dla diapazonu
            zainteresowan muzycznych "Liberala" co to chce byc kojony i
            balladami Coltrane'a i magicznym glosem Stinga i na domiar
            wszystkiego wpadac w trans trakcie techno Jeffa Millsa.
            A niech tam! Sam pewnie polubilbym niektore kawalki. Malo tego
            uwazam, ze w miare uplywajacych lat, zmieniajacego sie srodowiska,
            przemierzajac kontynenty i kraje, uszy (a moze tez i umysl?)
            kazdego z nas otwiera sie na nowa muzyke. Co w efekcie otwiera nowe
            zainteresowania muzyka o czym tak interesujaco pisal
            wlasnie "Liberal". To cos niebywalego do jakiego stopnia, czlowiek
            z innej kultury, potrafi zrozumiec i byc zafascynowanym np.,
            smutkiem duszy portugalskiej w piosenkach Fado niegdysiejszej
            Amalii Rodrigues albo muzyka Karaibow w aranzacji niegdysiejszych
            tuzow Buena Vista Social Club, czy wreszcie plomiennym tangiem w
            akompaniamencie glosowym wielkiego Carlosa Gardela czy pieknej
            bogini, Libertad Lamarque.
            I o dziwo, sadzac po sobie, ta "codzienna" muzyka wcale nie
            zmniejsza zapotrzebowania na potrzebe uczestniczenia i w operach
            czy koncertach bo nigdy nie wiadomo kiedy sie trafi np., kolejny,
            szerzej nie znany, rumunski pianista klasy Radu Lupu ktory nada
            rewolucyjnie nowa tonacje mocno sklasycznialym mazurkom Chopena.
            A teraz do rzeczy samej, do zarzutu: "...czym Panskie doznania z
            koncertu sa lepsze od moich...(?). A ja przeciez mowie o muzyce; po
            co ja szufladkowac? Jest Pan specjalista od szufladkowania? Bo ja
            nie. Wymienilem pare nazwisk bo np., Amalia Rodrigues spiewala
            swoje piosenki Fado takze w filharmonii wysokiej rangi - w Tel
            Avivie. Karaibski, Buena Vista Social Club takze gral i spiewal w
            nowojorskim Carnegie Hall et c.
            Ponadto, Pan probuje przykladac miarke do czegos co ma byc wielka
            sztuka; wielka sztuka natomiast pojawia sie samopas. Potrzebny jest
            tylko zaczyn i wizja a dusigrosze nie maja ani jednego ani drugiego.
      • hrothulf Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 02.02.08, 15:56
        "Podejrzewam, że gdyby
        > było to przedsięwzięcie opłacalne to powstałyby już prywatne
        ośrdki tego typu."
        ***
        Wiesz co, kup tę działkę i posadź na niej kartofle. To się z
        pewnością bardziej opłaci. Weź liberała do spółki
        • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 02.02.08, 22:16
          Zaiste dziwny to liberał:( Uwielbiam Nabucco:)
          pl.youtube.com/watch?v=7K68tdN3fYw
          hrothulf napisał:

          > "Podejrzewam, że gdyby
          > > było to przedsięwzięcie opłacalne to powstałyby już prywatne
          > ośrdki tego typu."
          > ***
          > Wiesz co, kup tę działkę i posadź na niej kartofle. To się z
          > pewnością bardziej opłaci. Weź liberała do spółki
        • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 03.02.08, 15:00
          > Wiesz co, kup tę działkę i posadź na niej kartofle. To się z
          > pewnością bardziej opłaci. Weź liberała do spółki

          Nie, lepiej za, między innymi, moją kase operę se pierdyknąć. Trzeba byc niezłym gniotem, żeby tego nie pojąć. Przypomina mi to ten słynny dworzec we Włoszczowej mistrza ciętej riposty Gosiewskiego. Liberał bardzo słusznie wyłuszczył wam problem sponsorowania z podatków muzyki poważnej, której słucha znikoma część społeczeństwa. Nikt nie odniósł się do tego merytorycznie. Ciekawy jestem, czy gdubyście mieli zapłacić po 150 zł za wejście w piątek do filharmonii, to czy byłaby taka frekwencja. Na zwykłe koncerty w Chorzowie czy Warszawie dotacji nie ma. Pytam czemu?
          • hrothulf Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 03.02.08, 15:30
            Na całym świecie kultura wysoka jest wspierana z budżetu państwa i nikogo to nie
            dziwi. Tu w dodatku jest ona wspierana z budżetu UE. To, co elitarne rzadko jest
            w stanie zarobić na siebie, tak już jest. Wolę, by z moich podatków była
            wspierana opera, niż żeby moje podatki przechlewali pod sklepem tacy rolnicy na
            przykład. A zwykłe koncerty nie są dotowane, ponieważ ważniejsze jest dotowanie
            rolników, górników itp. Trzeba być właśnie niezłym gniotem, żeby nie pojąć, że
            "nie samym chlebem żyje człowiek"
            • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 04.02.08, 10:56
              Słowo dotacja powinno występować dopiero wtedy, gdy środki na dotacje są na pewno pewne. A tu tego nie mamy. I proszę nie szermować słowo UE, Ministerstwo Kultury, Urząd Wojewódzki bo to nie zmienia tego, że ta kasa jest też z mojej kieszeni wyciągana. Dalej nikt nie odpowiedział na pytanie czemu uważa się koncert w filharmonii sztuką wyższą, a już koncert Stinga, Waitsa czy choćby U2 nie. Bo co? Bo śmietanka nie będzie mogła przydrzemać w piątkowy wieczór? Wg jakiej to zasady wkółko grane kawałki opłacane są z publicznych pieniędzy? I rolników tu nie mieszajmy. Tak samo doją unię i nas równolegle jak pomysłodawcy opery.
              • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 04.02.08, 11:32
                Waits tez może wystapic w tej sali. Z przyjemnościa posłucham:) Może
                dlatego jeszcze tu do tej pory nie był,bo nie ma odpowiedniej sali?
                Sting i U2 chyba wolą większą kubaturę,ale też są mili dla ucha.
                • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 04.02.08, 17:07
                  I jak sądzisz? Bilet będzie po 20 zł czy po 120?
                  • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 04.02.08, 17:16
                    A ile kosztuje bilet na koncert Stinga, badź U2 na stadionie? Na
                    pewno nie 5 złotych.
                    • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 04.02.08, 21:34
                      I o to michodzi. Koncertu Stinga w żaden sposób miasto, UW czu UE nie będzie dotowało. A serenady, uwerturki, symfonie i inne już tak. Dalej nie wiem czemu jedno jest sztuką wyższą sponsorowaną z mojej kasy, a te drugie już nie. Bo się lepiej sprzedaje? Bo się bardziej podoba? Bo mi się tak wydaje? Może jednak coś jest tutaj niehalo? Może jednak nie jest do końca uczciwym pakowanie się w operę gdy nie ma dalej porządnej hali sportowej, porządnego stadionu itd. Ale zapomniałem, sport to już nie jest sztuka wyższa dla wąskiej grupy, często nieźle zarabiającej, również w urzędach, która ma pomysł na to jak zrealizować swoje nieprzemyślane pomysły.
                      • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 04.02.08, 21:52
                        Jestem za sponosorowaniem i nic na to nie poradzę:)
                        Od czegoś trzeba zacząc i skoro akurat Niesiołowski wywalczył budowę
                        opery tzn, ze mu na tym naprawdę zależy i widzi taką potrzebę.Juz
                        wyżej pisano, ze na koncerty wbrew pozorom trudno się do filharmonii
                        dostac.
                        To wcale nie jest taka wąska grupa ludzi jak Ci się wydaje:)
                        Nie mam też nic przeciwko stadionom i halom sportowym. Lubię jedno i
                        drugie i jest takich ludzi mnostwo. Inna sprawa,że na meczu byłam
                        dawno, bo w operze czuję się jednak bezpieczniej niż na stadionie:(
                        Powtarzam jeszcze raz, od czegoś należało zacząc i akurat padło na
                        operę:) gzdie są ci wszyscy wielbiciele innych sposobów spedzania
                        czasu wolnego?
                        Czy rzeczywiście maja dużą siłę przebicia? Chyba nie za bardzo,
                        skoro oprócz opery nie buduje się nic? Może to jednak nie jest
                        większośc?
                        • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 05.02.08, 14:01
                          Ja również cieszyłbym się z tej opery. Nobilituje to wtedy miasto na pewno. Jednak sponsorowanie w dzisiejszych czasach czegoś co być może upadnie, bo nie chciało się pomysłodawcom oszacować kosztów funkcjonowania, jest po prostu głupotą. Pogratulowałbym pomysłu, gdyby Pan Niesiołowski oświadczył, że konsekwencje( te finansowe przede wszystkim) bierze na siebie, a nie na nas wszystkich. Tym się różnimy być może, ty jesteś optymistką, ja pesymistą. Pewnie będziemy widzieli i poświęcenie budynku, i nabór nowych kadr i przez pierwsze kilka lat być może będzie to jakoś się toczyło. Później, gdy sie już okaże ile na prawdę to kosztuje zaczną się żale i lamenty.
                          • hrothulf Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 05.02.08, 14:14
                            Witam.Nie lubię opery i Stinga też nie lubię. Wolę Toma Waitsa i pewnie
                            chciałbym, żeby na jego koncert płacić 2 zł. Myślę jednak, że to jest trochę tak:
                            - opera jest pewną tradycją kulturową tak, jak Pałac Branickich w Białymstoku,
                            którego utrzymywać też się nie opłaca, ponieważ gdyby go wyburzyć to byłaby
                            nieruchomość o wielkiej wartości, którą można wykorzystać na osiedle lub
                            hipermarket,
                            - Tom Waits byłby szczęśliwy, gdyby za jakieś sto lat ktoś bronił jego dorobku i
                            dopłacać mastodontom umiejącym grać na gitarze grającym jego utwory zamiast
                            stawiać na "rynek" i dać miejsce dj-om grającym z puszki wielkości czterech
                            centymetrów kwadratowych
                            - zgodnie z twoją logiką Wenecji nie należy chronić, lecz pozwolić jej zgodnie
                            ze spontanicznymi prawami rynku i prawami natury utonąć
                            Bez Wenecji świat nie upadnie, a na jej ochronie można przecież oszczędzić. Czy
                            ochrona Wenecji przed zatopieniem się opłaca? Wątpię
                            • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 05.02.08, 18:11
                              Nie wiem co ma ochrona zabytków, Pałac Branickich i Wenecja do budowania opery w Białymstoku. Pewnie na restaurację pałacu zabraknie kiedyś środków , a na operę już nie. Tutaj doszukiwałbym się wspólnego mianownika. Zastanawiam się czemu nie buduje się jeszcze jednego teatru tylko operę. Bo to nie miałoby tak porządanego echa?
                              • Gość: idzikczortu Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.sub-75-223-250.myvzw.com 05.02.08, 21:34
                                Ten "fan" (fan czego?), wyglada mi na wyjatkowego sledziennika ktoremu trudno byloby dogodzic. Pewnie mu wyjatkowo nie dogodze jezeli wspomne, ze tak naprawde gdyby policzyc wydatki i zyski z okresu zycia czlowieka to finansowo cale to przedsiewziecie nie ma sensu. Ja, na ten przyklad, co rusz to staje przed dylematem czy "nie zabraknie srodkow" na to co wlasnie planuje a jednak podejmuje decyzje i krotko i dlugoterminowe bo inaczej to bym sie nie ruszyl z mego krzesla. A z drugiej strony to czemu ekonomisci nie bija na alarm, ze Polska wlasnie zabrala sie za wydawanie pieniedzy na taka fanaberie jak role gospodarza EURO 2012?
                                Bo slusznie sadza, ze to przyniesie Polsce poza wszystkim innym (prestiz!), takze i olbrzymi finansowy zastrzyk. Czym dowodza, ze sa takze zwolennikami obracania pieniedzy gdyz banknoty nie obracane sa jedynie zbiorem brudnej makulatury.
                                • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 05.02.08, 22:11
                                  Czy "ten" idzikczortu jak planuje swoje wydatki to planuje wydać swoją kasę czy czyjąś? Dyrdymalisz gościu.
                          • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 05.02.08, 21:39
                            Tak, jestem optymistką jak najbardziej:)
                            A na te ewentualne lamenty trzeba poczekac:)
                            Jak na razie spodziewam się Frekwencji, ze Ho HO:)
                            Tak wewnątz jak i na zewnątrz, bo projekt wydaje się byc niezwykle
                            interesujący i jeżeli chociaż do pewnwgo stopnia zostanie
                            wykorzystany Tak jak nowy BUW to daj Boże:(
                            • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 05.02.08, 22:23
                              Ja byłbym również optymistą, gdyby ktoś raczył podać choćby jeden przykład juz nawet nie zysków, ale minimalnych strat finansowych, i nie tylko, dla takiego miasta jak nasze przy takiej inwestycji. Awans kultularny, nobilitacja, atrakcja turystyczna itd kosztują. Zdaję sobie z tego sprawę. Tylko, że w tym przypadku ktoś nie pomyslał, a inny krzyknął: Idź na całość! I poszli... tylko nikt nie zagwarantował, że za kilka lat byc może przyjdzie się zamknąć operę. Ale jest szansa, że tak nie będzie, podatki mają spadać, ale tylko podczas kampanii wyborczej. BUW to UW w Białym? Jeśli tak to jest to najlepszy przykład wywalania naszej kasy w błoto. Następny temat rzeka o setkach pokoi z obsadą po 4-5 sztuk w każdym z nich i szklanych windach.
                              Do idzikczortu, czy jak się tam nazywasz. Gdyby robiono co cztery lata mistrzowstwa Europy w śpiewaniu operowym, to byłbym jak najbardziej za tym, żeby ta opera u nas powstała(oczywiście pod warunkiem jej wykorzystania).
                              • followthesun Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 05.02.08, 22:29
                                Nie fanie, BUW to Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego w Warszawie:)
                                Ten sam architekt, Marek Budzyński. Warto zobaczyc z czym się to
                                je:)
                                Co do reszty a propos opery , nie zgadzam się z Tobą i niestety idę
                                spac:) Dobranoc.
                                • hrothulf Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 06.02.08, 09:21
                                  Mam wrażenie, że fan wolałbym, żeby na miejscu opery zbudować ponderozę- bis.
                                  Wtedy nie będzie musiał daleko jeździć. Co do Toma waitsa, był kiedyś projekt,
                                  żeby koncertował w Białymstoku, lecz nic z tego nie wyszło, ponieważ nie było
                                  odpowiedniej sali koncertowej. A koncert kosztowałby z pewnością jakieś 120 zł
                                  tyle, ze koncert światowej sławy śpiewaka operowego jest zwykle jeszcze droższy
                                  • hrothulf Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 06.02.08, 09:21
                                    wolałby oczywiście
                                    • Gość: fan Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: 82.139.146.* 06.02.08, 10:36
                                      Nie mówmy co bym wolał, a co nie(no może żebyś pisał od rzeczy). To już było powyżej i nie znajdziesz tam żadnych dyskotek. Jeśli w tej operze w ciągu pierwszych dwóch lat odbędzie się choć kilka koncertów na dużą skalę nie związanych z muzyką poważną, a bilety będą w przystępnej cenie, to zwrócę honor. Jeśli natomiast budynek powstanie tylko po to aby rozładować piątkowy tłok w filharmonii i żeby znowu ktoś mógł sobie dorobić do pensji to będę ten wątek przypominać cały czas. Dalej nikt merytorycznie nie odniósł się do argumentów filozofa, który podał przykłady problemów finansowych podobnych placówek, nie tylko w kraju. Dalej nie wiadomo ile trzeba włożyć kasy w to przedsięwzięcie i jakie korzyści ma to przynieść( nie tylko wymierne) Wielu rzeczy nie wiadomo, jedno dla was jest pewne, to sztuka wyższa, co prawda oglądana przez znikomy procent społeczeństwa, więc płaćmy wszyscy po równo.
                                      • Gość: liberal Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.08, 13:57
                                        1. idzikczortu: to nie ja szufladkuję muzykę, ale Pan - domagając
                                        się dotacji, która automatycznie dzieli muzyke na wartą
                                        sponsorowania lub nie. Nie robię z siebie też dyletanta i profana,
                                        zacytowałem po prostu okreslenia, które tu na mnie padły.

                                        2. chciałbym, żeby publiczne pieniadze były wydawane z sensem, bo
                                        nie są one wbrew temu co Państwu się tutaj zdaje, drukowane w
                                        dowolnej ilości w drukarni BZGraf... Argument, że trzeba tu postawić
                                        Operę, bo ktoś ma ochotę na zywo sobie Nabucco posłuchać(nawiasem
                                        mówiąc niemiłosiernie zgrany kawałek) jest przejawem egoizmu i nie
                                        liczenia się z innymi, przykrytym pięknopustosłowiem

                                        3. zapewne w operze będą się odbywały koncerty muzyki popularnej.
                                        Tyle tylko, ze do organizatora tychże Pan Dyrektor Opery powie: "ja
                                        tu stoję na straży sztuki wyższej co potrzebuje kasy, płać człowieku
                                        kilkadziesiąt tysięcy za wynajem sali. Miasto/województwo zaś
                                        powie: "prywaciarzu znajdź sobie sponsorów, bo my tu mamy Opere,
                                        WOAK, BOK na utrzymaniu"(to jest oddzielny temat; ile dostaja kasy i
                                        co za nia pokazują te twory...)

                                        4. hrothulf: w końcu jakiś sensowny argument, z którym się można
                                        zgodzić - dofinansowywanie muzyki poważnej jako naszego dziedzictwa
                                        historycznego. Tyle tylko czy w obliczu mizerii finansowej państwa i
                                        kłopotów wszystkich scen operowych w kraju jest sens budować kolejną?
                                        Każdy fachowiec powie, że w Polsce w zasadzie liczą się dwie Opery:
                                        Teatr Wielki i Opera Kameralna, reszta raczej zajmuje się wiązaniem
                                        końca z końcem. Do nich ma szanse dołaczyć nasza. Za te pieniądze,
                                        które są tu wydane możnaby każdego miłosnika opery z Podlasia
                                        dowieźć na koncert na najwyższym poziomie do Warszawy co najmniej
                                        raz w miesiącu, a raz do roku do Wiednia, Berlina czy gdzie tam
                                        chcesz.

                                        5. taka mnie refleksja naszła po ostatnio usłyszanej w tv wypowiedzi
                                        Maestro Maksymiuka: "lasów może nie być, jezior moze nie być, ale
                                        Beethoven musi być" - słuchajmy artystów, opiekujmy się nimi,
                                        realizujmy ich projekty, ale z umiarem... :]
                                        • hrothulf Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 06.02.08, 15:29
                                          To odwrócę sprawę i zapytam cię, jak ty to widzisz
                                          • hrothulf Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 06.02.08, 15:37
                                            Moim zdaniem można połączyć wiele funkcji w tym budynku. Wystarczy np. oddzielić
                                            dyrekcję obiektu od dyrekcji opery-filharmonii. Ktoś tu zapytał, dlaczego nie
                                            teatr. Teatr (konkretnie Wierszalin) będzie. A jeśli te kłopoty mają być
                                            równoznaczne z obcięciem dotacji dla darmozjadów z WOAK to jest to jak
                                            najbardziej korzystne dla kultury w Białymstoku
                      • smetny_troche Re: Opera pogrzebie podlaską kulturę? 21.04.09, 16:36
                        Przyjacielu, jezdze autem jednak musze placic podatki z ktorych jest utrzymywana komunikacja miejska, podobnie jest ze stadionami i wszelkiej masci obiektami sportowymi ktore po czesci sponsoruje a z ktorymi to nic wspolnego nie mam. Nie wspomne juz o szpitalach z ktorych, odpukac, nie korzystam a haracz na owe przybytki jest mi regularnie potracany. Wydawalo mi sie ze ludziom sa znane zasady funkcjonowania spoleczenstwa, widac jestem w bledzie. Reasumujac, wszyscy placa podatki, z tych pieniedzy sa oplacane rozmaite instytucje a ty jako obywatel mozesz kozystac z czego sobie chcesz, rozumiesz? Jesli ciagle masz watpliwosci spytaj ktoregos ze swoich rodzicow.
                        P.S.
                        A'propos stadionu juz sie pozadny buduje, bulba :)
    • hrothulf Sprawdziłem kilka szczegółów 07.02.08, 16:09
      i zmieniam zdanie. Opera będzie pomnikiem paru kabotynów, którzy za publiczne
      pieniądze ten pomnik sobie zbudują grzebiąc przy okazji kulturę w Białymstoku
      jako taką. Za pieniądze na utrzymanie opery można wydać kilka tysięcy książek.
      Liberał: miałeś rację
      • liberal44 Re: Sprawdziłem kilka szczegółów 06.04.09, 21:35

        "Budowa pierwszej na wschód od Wisły opery przy ul. Kalinowskiego
        pochłonie prawdopodobnie ok. 100 milionów złotych, choć nikt nie
        jest dziś w stanie oszacować realnych kosztów przedsięwzięcia."
        2006-06-28 miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35234,3449567.html

        "Dotychczasowe wydatki i kosztorys otwartych wczoraj przetargów to
        już w sumie nieco ponad 190 mln zł. Całość nieznacznie przekroczy
        200 mln zł - zapowiedział wicemarszałek"
        2009-01-05
        miasta.gazeta.pl/bialystok/1,37227,6123286,Opera_na_prostej.ht
        ml

        "Po 1989 roku inwestycje prowadzono bez odpowiedzialności za finał.
        (...) W ostatnich 20 latach powstało wiele podobnych inwestycji,
        przeskalowanych, realizowanych bez odpowiedzialności i rozpoznania,
        jakie skutki finansowe wywoła ich uruchomienie. Takie molochy to
        m.in. Opera Podlaska..."
        Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski 2009-03-
        30 wyborcza.pl/1,75475,6440326,Kultura_na_kryzys.html

        "Transmisje "live" oper w kinach cieszą się ogromną popularnością na
        całym świecie. Od grudnia 2006 r. seanse w systemie High Definition
        odbywają się regularnie w wybranych kinach Stanów Zjednoczonych,
        Kanady, Japonii, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Szwecji i Danii.
        Bilety na większość spektakli są wyprzedawane zawsze z dużym
        wyprzedzeniem. W Polsce tę praktykę zainicjuje sieć Multikino, która
        dziś rozpoczyna cykl transmisji najbardziej uznanych spektakli
        operowych z najznamienitszych oper na świecie." 2009-03-16
        miasta.gazeta.pl/poznan/1,36000,6389498,Najlepsze_opery_na_zyw
        o_w_kinie.html

        "Opera Mozarta "Wesele Figara" oraz balet Prokofiewa "Romeo i Julia"
        są w programie projektu "Cinemaestro", w ramach którego w kinach w
        sześciu polskich miastach pokazywane będą opery i balety - nagrane
        wcześniej na żywo w Londynie.
        Honorowy patronat nad tym muzyczno-filmowym przedsięwzięciem objął
        Bogusław Kaczyński, muzykolog, ekspert w dziedzinie opery i
        operetki.
        Pokazy oper i baletów będą organizowane od 27 marca do 26 czerwca w
        kinach sieci Cinema City w Warszawie (kina C.C. Arkadia i Mokotów),
        Łodzi (Manufaktura), Krakowie (Kazimierz), Poznaniu (Kinepolis),
        Bydgoszczy i Gdańsku (Krewetka)." 2009-03-26
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,81048,6431142,Opery_i_balety_beda_pokazywane_w_polskich_kinach.html

        W przeciwieństwie do krajów europejskich instytucje kulturalne w USA
        są niemal całkowicie sprywatyzowane. Według waszyngtońskiej
        organizacji lobbystycznej Amerykanie na rzecz Sztuki (AFTA) połowa
        rocznego dochodu przeciętnej organizacji non profit o profilu
        artystycznym to tzw. dochód wypracowany (zyski ze sprzedaży biletów,
        imprezy obliczone na zbiórkę datków itp.), 43 proc. - to dotacje ze
        źródeł prywatnych, 5 proc. - subwencje fundacji dobroczynnych, 2,5
        proc. darowizny od korporacji, a tylko 7 proc. to pieniądze
        publiczne.
        • cool_turalny Re: Sprawdziłem kilka szczegółów 21.04.09, 04:07
          Z zaciekawieniem przeczytałem powyższy komentarz i cytaty. No niestety, nie da się ukryć, że budowanie opery w takich miastach jak Lublin czy Białystok to nie jest najlepszy pomysł - tak naprawdę chodzi tu o zaspokojenie ambicji przede wszystkim jednego dyrygenta. Szkoda, że nikt nie pojechał za granicę i nie zobaczył jak tego typu przedsięwzięcia wyglądają w krajach "dojrzałego kapitalizmu". W takich miastach jak Białystok trzeba budować obiekty mniejsze i wielofunkcyjne, niezależne od zespołu operowego, działające na zasadzie impresaryjnej - dziś opera, jutro koncert, potem przedstawienie teatralne, jakiś show z magikami, a potem jeszcze teatr kukiełkowy dla dzieci, a z instytucji operowych w takich miastach jak Gdańsk, Szczecin, Kraków, Poznań zrobić zespoły objazdowe - zainwestować w ciężarówki i autokary do przewozu artystów i dekoracji i powtarzać jedną produkcję w kilku mniejszych miastach. I wilk byłby syty i owca cała. Wyszłoby taniej i ekonomiczniej, no ale straciłby na tym niestety nasz miejscowy białostocki maestro i jego ambicje...:-(

          Już mamy jeden obiekt w tym kraju, który ma najgorsze chyba na świecie relacje między zainwestowanymi w niego pieniędzmi, a artystycznym poziomem i rangą artystyczną, którą reprezentuje - Teatr Wielki w Warszawie. Wystarczy pojechać do jakiejś zagranicznej księgarni i zobaczyć, czy w jakimkolwiek przewodniku po najlepszych teatrach operowych świata można znaleźć informacje o tej pochłaniającej tony pieniędzy instytucji. Powstała ona jako wyraz megalomanii komunistycznych bonzów. Nie wiem po co buduje się następne tego typu instytucjonalne monstrum (relatywnie do wielkości miasta) w dodatku zatrudniając do tego architekta, który nie ma doświadczenia w budowaniu tego typu obiektów.
          • followthesun A ja się tylko upewniłam 21.04.09, 06:23
            "W miejscu, gdzie dziś stoi Teatr Wielki kiedyś stał kompleks
            handlowo-usługowy i hotel dla kupców – Marywil (powstał on za czasów
            Jana III Sobieskiego, a nazwa pochodzi od imienia sławnej żony
            króla – Marysieńki). W latach 30. XIX wieku Marywil został zburzony
            i na jego miejscu został wybudowany teatr w latach 1825–1833 wg
            projektu Antonia Corazziego. Pierwsze przedstawienie w nowo otwartym
            teatrze odbyło się 24 lutego 1833 r., a był nim "Cyrulik sewilski"
            Gioacchina Rossiniego. W okresie II wojny światowej budynek został
            zburzony i wypalony przez Niemców."


            cool_turalny napisał:

            Powstała ona jako wyraz megalomanii komunistycznych bonzów.
            • cool_turalny Re: A ja się tylko upewniłam 21.04.09, 11:59
              Radzę, żeby kiedy się się już coś sprawdza i cytuje, to sprawdzać i cytować informacje do końca...:-) W powyższym cytacie (z Wikipedii jak widzę) zabrakło jeszcze jednego zdania z oryginału: "Po II wojnie światowej Teatr został odbudowany i ZNACZNIE POWIĘKSZONY /podkreślenie moje/ (projekt Bohdana Pniewskiego pod kierunkiem Arnolda Szyfmana) przy udziale środków pieniężnych Społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy w roku 1965".

              Prawda jest taka, że do II wojny światowej Warszawa miała teatr operowy. Od lat 60-tych ubiegłego wieku ma zaś gigantyczne, nieefektywne ekonomicznie monstrum, które ze starej opery zachowało tylko fasadę. Monstrum, które niepotrzebnie pochłania ogromne środki finansowe na samo podstawowe funkcjonowanie, jest zmorą naszej niedofinansowanej polskiej kultury i (jak jeszcze raz powtórzę) miało być pomnikiem wybujałych ambicji władzy komunistycznej. W ten sposób stworzono instytucję, która chyba na wieczność skazana jest na problemy nie tylko natury ekonomicznej, ale i politycznej.

              Monstrualne lokum Opery Narodowej zaraz przed oknami Ministerstwa Kultury od swojego powstania było obiektem, który kolejnym ministrom przesłaniał widok na resztę polskiej kultury muzycznej i powodował niezdrowe polityczne emocje. Wystarczy przypomnieć sobie samą awanturę o pierwszą premierę, którą nieelegancko odebrano Wodiczce a dano posiadającemu słabe operowe doświadczenie Rowickiemu. Zresztą znamienne jest to, że dyrektorem tej instytucji, po wielu awanturach i politycznych zawieruchach jest były minister kultury.

              W Białymstoku będzie to samo. Olbrzymia i niezwykle droga (jak na to miasto) instytucja, która pochłaniać będzie ogromne pieniądze i powodować ciągłe polityczne awantury. A gdyby w Białymstoku i w paru innych miastach w Polsce zbudowano obiekty impresaryjne, mniejsze i bardziej wszechstronne, bez przywiązanej do nich instytucji operowej, ale obsługiwane przez jedną z 2-3 działających na terenie całego kraju oper objazdowych, byłoby to lepsze, tańsze i nie powodowałoby niezdrowych politycznie ambicji.

              Tańsze - bo opera objazdowa mogłaby więcej razy powtarzać to samo przedstawienie jeżdżąc po różnych miastach, a obiekt białostocki uwolniony od ciężaru instytucji operowej mógłby bardziej elastycznie podchodzić do rynku i łatwiej zarabiać na siebie organizując także komercyjne i dochodowe imprezy.

              Mniej polityczne - zarówno obiekt bez własnego zespołu jak i opera objazdowa bez własnego stałego obiektu byłyby mniej atrakcyjnym kąskiem dla politycznych manipulatorów i dyrektorów lub dyrygentów o wybujałym ego.

              Takie rozwiązania istnieją na świecie i sprawdzają się doskonale, szczególnie w krajach anglosaskich.

              No, ale w Białymstoku mamy niestety problem nie do przeskoczenia - prywatne ambicje jednego dyrygenta i kilku polityków, które całkowicie przesłoniły im prawdziwy obraz rzeczywistości.
              • ogabignac Re: A ja się tylko upewniłam 21.04.09, 12:26
                Nie bój się - będzie dobrze. Trochu daliśmy ciała z zakończeniem tej inwestycji
                w terminie bo mogliśmy tu już w tym roku latem mieć Madonnę na gościnnych
                występach ale trudno.
                Przyjedzie Sting albo Beyonce i rozrusza wrażliwych muzycznie białostocczan.
                Będziem walić oknami i drzwiami.
              • followthesun Re: A ja się tylko upewniłam 21.04.09, 12:47
                Nie musiałeś podkreślać, umiem czytać.

                To teraz sprawdź sobie jeszcze liczbę ludności Warszawy w 19 wieku i
                porównaj z tą jaka była po II wojnie światowej.

                Moim zdaniem, ty masz jakieś kompleksy, bo ja jak najabardziej widzę
                potrzebę istnienia opery w mieście trzystutysięcznym, melomanów nie
                zabraknie.
          • waz-on Re: Sprawdziłem kilka szczegółów 21.04.09, 08:57
            cool_turalny napisał:

            > Już mamy jeden obiekt w tym kraju, który ma najgorsze chyba na świecie relacje
            > między zainwestowanymi w niego pieniędzmi, a artystycznym poziomem i rangą arty
            > styczną, którą reprezentuje - Teatr Wielki w Warszawie.

            Wydaje mi się, że o potrzebie istnienia Opery w Białymstoku można długo
            dyskutować, wysuwać wiele argumentów za i przeciw. Ale ja nie wyobrażam sobie,
            żeby w Warszawie, stolicy europejskiego kraju nie istniałaby Opera Narodowa!

            • cool_turalny Re: Sprawdziłem kilka szczegółów 21.04.09, 12:25
              No niestety. Takie wypowiedzi jak powyższa potwierdzają tylko wyniki niedawnych badań - jesteśmy krajem, w którym z rozumieniem słowa pisanego jest najgorzej w całej Europie...:-) Radzę przeczytać jeszcze raz, powoli i uważnie to co wcześniej napisałem. Nie kwestionuję sensu istnienia Opery Narodowej w Warszawie, ale krytykuję to, że choć istnieje ona w największym obiekcie operowym na świecie, pochłania olbrzymie publiczne pieniądze, jest miejscem ciągłych konfliktów, politycznych rozgrywek, a jej międzynarodowa ranga jest niestety marna.

              Na poparcie moich słów polecam poniższą publikację:

              www.kaldor.co.uk/europe/opera.htm
              Warszawski Teatr Wielki, największy teatr operowy na świecie, dla międzynarodowego gremium autorów powyższej publikacji nie był godny uwagi nawet na tyle, żeby znaleźć się w wśród 35 najważniejszych i najciekawszych teatrów operowych w Europie.

              Radzę wstrzymać budowę OiFP, odczekać kolejne parę miesięcy, trochę poczytać, rozejrzeć się po świecie, a potem dopiero wypowiadać się i podejmować decyzje co do dalszych losów instytucji i obiektu.
              • waz-on Re: Sprawdziłem kilka szczegółów 21.04.09, 14:01
                cool_turalny napisał:

                > No niestety. Takie wypowiedzi jak powyższa potwierdzają tylko wyniki niedawnych
                > badań - jesteśmy krajem, w którym z rozumieniem słowa pisanego jest najgorzej
                > w całej Europie

                Proponuję, żebyś najpierw zbadał się sam. Wtedy może przestaniesz wypisywać
                dyrdymały, albo nauczysz się pisać z sensem:)

                > Radzę przeczytać jeszcze raz, powoli i uważnie to co wcze
                > śniej napisałem.

                Ja radzę, żebyś przeczytał uważnie i powoli swoje poprzednie wpisy. A zauważysz
                jak się plączesz i zaprzeczasz sam sobie:)

                > Nie kwestionuję sensu istnienia Opery Narodowej w Warszawie

                A mi się wydaje, że jednak kwestionujesz. Bo na pewno nie popierasz:)

                > Radzę wstrzymać budowę OiFP, odczekać kolejne parę miesięcy, trochę poczytać, r
                > ozejrzeć się po świecie, a potem dopiero wypowiadać się i podejmować decyzje co
                > do dalszych losów instytucji i obiektu.

                A kim ty jesteś, że ośmielasz się dawać takie rady? Jakimś domorosłym
                "światowym" fachowcem od opery? Sądząc po twoich postach to raczej z muzyką nie
                masz nic wspólnego.
                A już pomysł z operą objazdową rozbawił mnie do łez:) Objazdowy to może być cyrk
                albo jakiś wodewil lub przedstawienie kukiełkowe a nie opera!
                To raczej pohamuj swoją wybujałą fantazję.
                • competer1 Re: Sprawdziłem kilka szczegółów 21.04.09, 23:22
                  > A kim ty jesteś, że ośmielasz się dawać takie rady? Jakimś domorosłym
                  > "światowym" fachowcem od opery? Sądząc po twoich postach to raczej z muzyką nie
                  > masz nic wspólnego.

                  Wystarczy, że wpłaci choćby złotówkę ze swoich podatków na ten przybytek ulgi i już ma prawo się wypowiedzieć. Jak na razie to jest to meganiewypał, ale zawsze można powiedzieć, że kultura wyższa wymaga megaśrodków. Spodziewam się zapłaty za bilet coś około 150-200zł. Pewnie związek działkowców wykupi karnety na cały rok z góry dla swoich członków.
                  • waz-on Re: Sprawdziłem kilka szczegółów 22.04.09, 08:44
                    competer1 napisał:

                    > Wystarczy, że wpłaci choćby złotówkę ze swoich podatków na ten przybytek ulgi i
                    > już ma prawo się wypowiedzieć.

                    To niech się po prostu wypowie: jest za lub przeciw operze w Białymstoku. Ale
                    niech nie daje pseudofachowych rad, jak powinna funkcjonować, jego zdaniem,
                    opera w XXI wieku (objazdowa - jak cyrk:)))))). A jeżeli uważa się za fachowca
                    od tych spraw, to niech przedstawi swoje stanowisko jakimś kompetentnym urzędom
                    - może wezmą jego zdanie pod uwagę:)

                    > Jak na razie to jest to meganiewypał,

                    A skąd ty to wiesz?

                    Spodziewam się zapłat
                    > y za bilet coś około 150-200zł. Pewnie związek działkowców wykupi karnety na ca
                    > ły rok z góry dla swoich członków.

                    I po co te złośliwości i drwiny z emerytów? Byłeś chociaż raz na koncercie w
                    Filharmonii? Albo chociaż masz pojęcie gdzie się ona znajduje?
              • corrnick Re: Sprawdziłem kilka szczegółów 22.04.09, 09:04
                > Radzę wstrzymać budowę OiFP, odczekać kolejne parę miesięcy, trochę poczytać, r
                > ozejrzeć się po świecie, a potem dopiero wypowiadać się i podejmować decyzje co
                > do dalszych losów instytucji i obiektu.

                Najgłupsza rada jaką słyszałem. Teraz, skoro budowa jest w trakcie, to trzeba ją
                jak najszybciej skończyć. O słuszności opery można było myśleć przed decyzją o
                jej budowie. Uważam, że to jest najgorsza wada u nas - nierealizowanie raz
                podjętych decyzji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka