Dodaj do ulubionych

Noworoczne postanowienia

02.01.02, 14:56
1 stycznia za nami, w głowach jeszcze trochę szumi... Nie jest to jednak
przeszkoda, aby z Nowym Rokiem coś sobie postanowić. Jakie macie plany na 2002
rok? Co chcecie zrealizować? Gdzie pojechać? Co zobaczyć? Czego nowego nauczyć
się?
Czekamy na Wasze postanowienia...
Obserwuj wątek
    • anka1 Re: Noworoczne postanowienia 02.01.02, 15:20
      postanowilam nie robic zadnych postanowien:)
      • anka1 Re: Noworoczne postanowienia 03.01.02, 16:13
        reszta Bialostoczan chyba poszla w moje slady i nawet nie napisala. nieladnie
        tak Redakcje olewac!:)
        • Gość: Acro Re: Noworoczne postanowienia IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.02, 00:25
          Anka - toć Ty jesteś wszechobecna we wszystkich wątkach tego forum. ZAtrudnili
          Cię w gazecie żebyś go rozruszała?...
          • anka1 Re: Noworoczne postanowienia 04.01.02, 08:20
            nie. ale ciagle mam nadzieje ze to zrobia:)
            • Gość: Acro APEL DO REDAKCJI IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.02, 17:20
              Szanowna Redakcjo! Zwracam się z uprzeją prośbą, coby Redakcja parę groszy
              odżałowała na jakis choc ułamek etatu dla obywatelki Anki1. Prośbe swą motywuję
              tym, że powinno to zaowocować znacznym ożywieniem forum.
              Z poważaniem
              Acro, zwany tez Krwawym Hegemonem
              • anka1 Re: APEL DO REDAKCJI 07.01.02, 07:48
                dzieki Krwawy Hegemonie!:) dla Ciebie tez cos powinni znalezc!
                • Gość: Krwawy Re: APEL DO REDAKCJI IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 21:05
                  Piękne dzięki! Nie śmiałem tak sam sie upominać...
                  • ralston DO REDAKCJI 08.01.02, 17:44
                    Nigdy nie snuje dalekosieznych planow. Z tych najblizszych to za tydzien
                    wyruszam na Kilimandzaro. Takie stare marzenie, ktore byc moze uda sie teraz
                    zrealizowac. Nie wiem jak organizm zniesie spora w koncu wysokosc i czy sie nie
                    zbuntuje, ale bardzo chcialbym wejsc na sam szczyt.
                    • Gość: Acro Kili IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 20:59
                      Trzymam kciuki. Wlazlem tam rok temu. I nie moglem się sobie nadziwić, że się
                      tak męczę dobrowolnie,za własne pieniądze, na własnym urlopie...
                      • ralston Re: Kili 09.01.02, 12:08
                        Gość portalu: Acro napisał(a):

                        > Trzymam kciuki. Wlazlem tam rok temu. I nie moglem się sobie nadziwić, że się
                        > tak męczę dobrowolnie,za własne pieniądze, na własnym urlopie...

                        A ktora droga wchodziles?
                        Pozdrawiam,
                        Ralston

                        • Gość: Acro Re: Kili IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 16:39
                          Najpopularniejszą, nazywa się chyba Marangu. Fajna sprawa, ale prawdę mówiąc
                          najciekawiej było u podstawy - interesujące owady, na drzewach makaki i gerezy,
                          hałaśliwe płazy, a wyżej - kamienna pustynia i kruki abisyńskie.
                          • ralston Re: Kili 09.01.02, 16:54
                            Gość portalu: Acro napisał(a):

                            > Najpopularniejszą, nazywa się chyba Marangu. Fajna sprawa, ale prawdę mówiąc
                            > najciekawiej było u podstawy - interesujące owady, na drzewach makaki i gerezy,
                            >
                            > hałaśliwe płazy, a wyżej - kamienna pustynia i kruki abisyńskie.

                            Ja wybrałem kombinowaną trasę: wyruszam z Machama, potem przechodzę trawersem
                            (south circuit path) na trasę Mweka. Stamtąd na szczyt i w dół trasą Mweka. Potem
                            jeszcze dwudniowe safari w kenijskiej części Serengeti. Odlot w najbliższy
                            poniedziałek. Jak mi się uda wejść, to się odezwę po powrocie.

                            Pozdrawiam.

                            • Gość: Krzych Re: Kili IP: 193.0.117.* 09.01.02, 17:55
                              Jedni to chcą na Kilimandżaro, a ja tylko na Żmudź!
                              • ralston Re: Zmudz 09.01.02, 19:09
                                Gość portalu: Krzych napisał(a):

                                > Jedni to chcą na Kilimandżaro, a ja tylko na Żmudź!

                                Zmudz jest w deche!. Choc do tej pory bardziej marzyla mi sie huculszczyzna...
                                Przedwojenne przewodniki bardzo ja zachwalaja i chetnie bym tam pojechal
                                pobiwakowac na dziko. Tylko troche sie boje.

                                Pozdrawiam

                              • Gość: Acro Żmudź IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 18:11
                                Żmudź jest cool! (jak mawia moja bratanica). Ale z tak skomplikowaną
                                ortograficznie nazwą kariery u nas nie zrobi...
                            • Gość: Acro Re: Kili IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 18:14
                              Trasa wygląda ciekawie - na pewno będzie mniej ludzi niż na mojej.
                              W Masay Marze też byłem (bo to masz zapewne na myśli), nawet dwa razy, lecz dwa
                              dni to tylko przejazd, niewiele zobaczysz! A jest to pełen odlot!
                              I byłoby lepeij jechać tam PRZED wspinaczką - jest to niezła aklimatyzacja.
                              Odezwij sie po powrocie na tym wątku - jakoś się znajdziemy :)
                              • Gość: Ralston Re: Kili IP: *.pepsico.plusnet.pl 25.01.02, 12:34
                                Gość portalu: Acro napisał(a):

                                > Trasa wygląda ciekawie - na pewno będzie mniej ludzi niż na mojej.
                                > W Masay Marze też byłem (bo to masz zapewne na myśli), nawet dwa razy, lecz dwa
                                >
                                > dni to tylko przejazd, niewiele zobaczysz! A jest to pełen odlot!
                                > I byłoby lepeij jechać tam PRZED wspinaczką - jest to niezła aklimatyzacja.
                                > Odezwij sie po powrocie na tym wątku - jakoś się znajdziemy :)


                                Wróciłem.
                                Niestety nie udało się dotrzeć na szczyt. Na 5,500 m n.p.m. dopadła mnie choroba
                                wysokościowa. Zaskoczyło mnie zupełnie bo do tej pory nie miałem nawet lekkiego
                                bólu głowy. Wszyscy dookoła żarli środki przeciwbólowe garściami - a ja nic.
                                Zaatakowało mi żołądek, dostałem torsji. Po tym na chwilę mi się poprawiło. Ale
                                paredziesiąt metrów wyżej dostałem zawrotów głowy. To dziwne uczucie, kiedy ma
                                się pełną świadomość, co się dzieje. Wiesz, że lecisz twarzą na skały - ale nic z
                                tym nie możesz zrobić. Po pierwszym upadku odczekałem chwilę i ruszyłem dalej,
                                ale po chwili zatoczyłem się znowu i uznałem, że muszę wracać. Z naszej grupy 10
                                osób na Uhuru Peak dotarło 6. Co jest i tak nieźle, bo na tej trasie statystyki
                                mówią, że dociera na górę, zaledwie 25% próbujących.
                                Mimo to warto było, bo trasa Machame jest po prostu przecudna. Widoki zapierają
                                dech w piersiach. Z tego wszystkiego właśnie pierwszy odcinek - przez las
                                tropikalny wydawał mi się najmniej atrakcyjny, choć sam w sobie był oczywiście
                                interesujący. Potem było po prostu jeszcze bardziej ciekawie. Zresztą ciekawszy
                                las tropikalny widziałem podczas zejścia - na trasie Mweka. Oprócz drzew
                                liściastych pojawiały się również szpilkowe - jakaś tamtejsza odmiana sosny.
                                Nawet pachniało jak w Puszczy Knyszyńskiej. Widziałem też bardzo ciekawe drzewa,
                                których pnie przypominały mundury polowe (tzw. panterki)- całe były w plamy:
                                jasne, ciemne, oliwkowe, zielone, brązowe...
                                Byłem też w Masai Mara National Park i w Lake Nakuru National Park. Prawda - dużo
                                czasu upływa na przejeździe - spore dystanse i kiepskie drogi. Ale widziałem dużo
                                zwierzaków i mnóstwo ptaków, m.in. setki tysiecy flamingów nad przegiem jez.
                                Nakuru. Niezapomniane przeżycie, ciekawi ludzie - i dobra strona tego, że nie
                                udało się wejść - jest pretekst, żeby znowu odwiedzić Afrykę...
                                • Gość: Oka Re: Kili IP: *.17.79.204.lifespan.org 25.01.02, 17:17
                                  Ralston,
                                  witaj z powrotem. Czytalam Twoja opowiesc z zapartym tchem. Pewnie nie chcialo
                                  Ci sie wracac do zasniezonej Polski. Gdzie uderzysz nastepnym razem?
                                  Oka.
                                  • ralston Re: Kili 25.01.02, 17:52
                                    Gość portalu: Oka napisał(a):

                                    > Ralston,
                                    > witaj z powrotem. Czytalam Twoja opowiesc z zapartym tchem. Pewnie nie chcialo
                                    > Ci sie wracac do zasniezonej Polski. Gdzie uderzysz nastepnym razem?
                                    > Oka.

                                    Teraz u mnie raczej krucho z kasą. Ten wyjazd sporo kosztował. Nastepna duża
                                    wyprawa - najwcześniej za rok na ... Kilimandżaro. Tym razem sprobuję inną trasą,
                                    tą którą wchodził Acro - z Marangu. Jest może mniej malownicza, ale daje szansę
                                    obejrzenia z bliska niższego wierzchołka Kilimandżaro, tj. Mawenzi. Daje też
                                    większe szanse na sukces - bo krócej przebywa sie na dużych pułapach. Boję się,
                                    że się zakochałem w Afryce i że moja dusza pozostanie na zawsze w Tanzanii. To
                                    zdaje się będzie brzmieć w suahili: "Roho yangu ita ishi Tanzania. Moja kwa moja."

                                    A z bliższych planów - najprawdopodobniej moje ukochane Pogórze Przemyskie. To
                                    będzie już chyba dziewiąty raz.

                                    Pozdrawiam

                                    P.S. Jak tam mniejszość białostocka za Wielką Wodą?
                                    • Gość: Oka Re: Kili IP: *.17.79.204.lifespan.org 29.01.02, 00:25
                                      Dzieki, polska mniejszosc za Wielka Woda miewa sie niezle.
                                      W niedziele w jednym z kin pod Bostonem bedzie wyswietlane "Przedwiosnie", a
                                      tydzien pozniej "Quo Vadis". Bilety zdaje sie po $15. Nie mozemy sie doczekac.

                                      Poza tym powoli, ale do przodu.
                                      Pozdrowienia.
                                      Oka.
                                • Gość: Acro Re: Kili IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.02, 16:28
                                  Brawo! To i tak świetnie, biorąc pod uwagę brak aklimatyzacji. Rzeczywiście,
                                  ludzi choroba wysokościowa siecze tam okrutnie. Jezioro Nakuru jest faktycznie
                                  niesamowite. Prawdę mówiąc też kombinuję, żeby tam pojechać w przyszłym roku.
                                  Do tej pory jeżdzieem zimą, teraz myślę o wczesnym lecie - tak, żeby zobaczyć
                                  Wielką Wędrówkę. Podstawowy koszt, to bilet lotniczy, i tu trzeba popolować na
                                  jakąś promocję. A zatem - do zobaczenia - kto wie, może w Czarnej Afryce?
                                  • ralston Re: Kili 28.01.02, 18:48
                                    Gość portalu: Acro napisał(a):

                                    > Brawo! To i tak świetnie, biorąc pod uwagę brak aklimatyzacji. Rzeczywiście,
                                    > ludzi choroba wysokościowa siecze tam okrutnie. Jezioro Nakuru jest faktycznie
                                    > niesamowite. Prawdę mówiąc też kombinuję, żeby tam pojechać w przyszłym roku.
                                    > Do tej pory jeżdzieem zimą, teraz myślę o wczesnym lecie - tak, żeby zobaczyć
                                    > Wielką Wędrówkę. Podstawowy koszt, to bilet lotniczy, i tu trzeba popolować na
                                    > jakąś promocję. A zatem - do zobaczenia - kto wie, może w Czarnej Afryce?

                                    Gratulować nie ma za bardzo czego. Nie uważam tego za jakiś wyczyn. Ale tego, co
                                    widziałem nikt mi już nie odbierze. Ten trawers południową stroną był
                                    rewelacyjny. Przechodziliśmy w poprzek wiele dolin, z których każda była inna.
                                    Jedne - z bujną roślinnością: lobellie, senecusy, wrzosy wielkości cielaka albo
                                    coś na kształt paproci, które miejscowi nazywają ua', inne z kwitnącymi na
                                    białoróżowo krzewami, gdzie indziej - krajobraz jak z Księżyca - tylko skały i
                                    głazy - brak nawet porostów. I najpiękniejszy mój biwak w Barranco Camp - to już
                                    niestety nie do opowiedzenia - po prostu trzeba zobaczyć samemu. Góry z trzech
                                    stron, w tym z jednej Kibo, z drugiej stroma tzw. breakfast wall. Z czwartej
                                    strony przechodzi ostro w dół w kolejną dolinę. Środkiem płynie dość wartki
                                    strumień. W górze (w nocy) - Orion w poprzek, Wielki Wóz - do góry nogami a
                                    Gwiazda Północna gdzieś pod horyzontem. W oddali widać światła Moshi... Do tego
                                    gitara i harmonijka - tak, tak udało się namówić jednego szaleńca, który wszystko
                                    to targał na górę. Dzięki temu byliśmy najbardziej rozpoznawalną grupą na całej
                                    trasie. No i to "Hej bystro woda", grane na 4,900 m... (na szczycie była już
                                    tylko harmonijka).
                                    Co do choroby wysokościowej, to widziałem kilka grup (Austriacy, Niemcy, Włosi)
                                    które wchodziły w 100%. Statystycznie niemożliwe bez sztucznego wspomagania.
                                    Prawdopodobnie jechali na Diamox-ie albo jeszcze czymś mocniejszym. Szli jak
                                    automaty. Na górze ponoć były jeszcze ciekawsze obrazki. Ci z nas, którzy weszli
                                    mówili, że widzieli Japończyka ciągniętego pod pachy przez dwóch przewodników -
                                    on prawdopodobnie nawet nie wie, że był na szczycie. Dowie się, jak wywoła film
                                    po powrocie do domu. Widziałem też Holenderkę, która źle obliczyła się z wodą i
                                    zabrakło jej na ostatni dzień. Mimo to zdecydowała się iść. Weszła. Schodziła
                                    kompletnie odwodniona, na dole musieli jej dawać kroplówkę. A wystarczyło przyjść
                                    i poprosić o wodę...


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka