pargor
04.11.03, 09:01
Jego "misyjna" działalność przeciwko białoruskim mieszkańcom podlaskich wsi
(dla nie wtajemniczonych: polegająca na paleniu białoruskich domostw, rąbaniu
ciał siekierami, wbijaniu kamieni w oczy, itp.) stawia go w czołówce polsko-
katolickich "bohaterów" (jak go określa Agnieszka Arnold w swoim
filmie "Bohater").
Chociaż po wojnie został osądzony jako m.in. członek AK, jako katolicki
bandyta (katolicki, bo wspomagany w swej "misji" przez okolicznych księży),
to jednak w latach 90-tych - zrehabilitowany. Został polsko-katolickim
bohaterem. Stąd już krok do świętości, oczywiście, w polsko-katolickim
wydaniu...