radca
30.03.04, 23:31
kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1156547&KAT=239
" Nadszedł maj, kolejny maj
i wiosna jest w pełni.
Lecz w moim pokoju nie pachnie wiosną,
bo przecież w pokoju drzewa nie rosną,
nie rośnie trawa i wiatr nie wieje,
ja jednak mam w sobie nadzieję.
Warto ją mieć, bo mur przewróci,
jak trzeba będzie, góry przeniesie.
Więc karm ją dobrze i daj jej pić,
bo wciąż masz jeszcze dla kogo żyć.
Czasu nie cofniesz, otrzyj więc łzy
i żyj na przekór tym,
którzy już dawno stawili Ci krzyż.
I unieś czoło, choć trudno jest,
zostań na scenie,
bo ktoś już tylne zatrzasnął drzwi.
A ty, aniele, skrzydła swe złóż,
rozkład się zmienił,
a ja zostaję jeszcze na ziemi.
Roman Baniewicz "
.... "40-letni pan Roman choruje na to od siedmiu lat. Jest całkowicie
sparaliżowany. Może poruszać powiekami, szyją i końcówką jednego palca lewej
ręki. Choroba nie zaatakowała czynności oddechowych i ośrodków myślowych,
dzięki temu pozostał umysłowo sprawny. Ze światem porozumiewa się za
pomocą „alfabetu fleszowego” – rozmówca wymienia mu kolejne głoski, a on na
właściwą mruga. Dwa mrugnięcia oznaczają dwuznak (np. dwa ruchy powiek na „s”
to „sz”). W ten sposób powstają wyrazy i całe zdania, tak samo pisze swoje
wiersze. Los pozbawił go mowy, a jego językiem stały się oczy. Roman
Baniewicz jest chory na gąbczaste rozmiękanie pnia mózgu........"
- to tylko czesc opisu tej tragedii i wielkiej Nadzieji
radca