Gość: Artur
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.08.05, 22:55
Młodość musi się wyszumieć?
Bydgoski szpital zakaźny jest jedynym w regionie, który nie przynosi strat
Fot. Tytus Żmijewski
Paweł Olszewski (PO), kandydat do Sejmu, zażądał zwołania Rady Społecznej
szpitala zakaźnego. Choć jest jej członkiem od dwóch lat, nie był na żadnym z
posiedzeń. Dlaczego?
Niespełna dwa tygodnie temu ogłoszono wyniki kontroli przeprowadzonej
przez Kujawsko-Pomorski Wojewódzki Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia w
Bydgoszczy w Wojewódzkim Szpitalu Obserwacyjno-Zakaźnym. Przypomnijmy, że
były one bardzo niekorzystne dla tej placówki. Kontrolerzy zarzucili
szpitalowi wyłudzenie 3,5 miliona złotych.
Szpital zakaźny, tak jak każdy podlegający samorządom, ma swoją Radę
Społeczną, którą tworzą m.in. przedstawiciele organu założycielskiego (w tym
wypadku sejmiku województwa) oraz politycy i radni. W radzie, która pracuje w
tym składzie ponad dwa lata winno zasiadać siedem osób. Nie wszyscy jednak
pojawiali się na spotkaniach. Jednym z członków jest Paweł Olszewski, radny i
kandydat do Sejmu RP z listy Platformy Obywatelskiej. Nie podpisał listy
obecności ani razu.
Lepiej późno niż wcale
Kiedy opublikowano wyniki kontroli Paweł Olszewski wypowiedział się na
temat szpitala i rady. Zarzucił jej przewodniczącej, że jest odsuwany od
pracy oraz zażądał zawołania nadzwyczajnego posiedzenia. Nie wspomniał jednak
o tym, że kontrolę przeprowadzano kilka miesięcy, jej efekty ogłoszono w
czasie, kiedy prof. Waldemar Halota, dyrektor "zakaźnego" był w Brazylii oraz
o tym, że jedną z osób kontrolujących była... jego mama.
Nic złego w takim zbiegu okoliczności nie widzi Ryszard Ziętek, dyrektor
oddziału NFZ w Bydgoszczy mówiąc: Nie ma to znaczenia w kwestii formalnej.
Mama pana Pawła została wybrana losowo, wtedy kiedy jej syn nie startował
jeszcze w wyborach. W zespole, zawsze trzyosobowym pracowało też dwóch
medyków. Wszyscy zostali przeszkoleni z zasad zachowania tajemnicy służbowej.
Trzeba tu dodać, że zdaniem pracowników szpitala, tajemnica służbowa nie
została zachowana. W protokole pojawiły się imiona i nazwiska chorych na
AIDS. Dochodzenie wykaże, kto i czy złamał prawo.
Znany ze zdjęcia
Przewodnicząca Rady Społecznej szpitala odrzuca zarzuty Pawła
Olszewskiego.
- Pana Pawła pierwszy raz zobaczyłam na zdjęciu w gazecie - mówi Maria
Kurnatowicz, członek zarządu województwa, przewodnicząca rady. - Nie wiem,
jaki sens miałoby wykluczanie z obrad jednej osoby? Ale mam dowody na to, że
pan Paweł Olszewski był informowany o posiedzeniach. Zdarzało się też, że
prosiliśmy go, by przyjechał. Nie mieliśmy wtedy quorum. Nie przyszedł nawet
wówczas, kiedy zwoływaliśmy nadzwyczajne posiedzenie.
Maria Kurnatowska powiedziała "Pomorskiej", że szpital zakaźny jest
jedynym w regionie, który nie ma złotówki długu. W grudniu ub. r. NFZ
przedstawił jednostce bardzo niekorzystny kontrakt, brakowało w nim kilkuset
tysięcy złotych na kwartał.
- Zebraliśmy się w sylwestra po to, by pozwolić profesorowi negocjować.
Rezultat był taki, że fundusz zmienił zadnie. Szpital nie popadł w długi -
oświadcza przewodnicząca rady i dodaje: - Młodość musi się wyszumieć. Tylko
tak mogę skomentować to, co robi pan Paweł Olszewski. Mam nadzieję, że się
wreszcie poznamy. Zwołałam radę na czwartek
Nie ten adres
Radny Paweł Olszewski tłumaczy, że nie uczestniczył w obradach rady, bo
nie był informowany.
- Pani Kurnatowska albo wcale nie wysyłała zawiadomień, albo robiła to
za późno. Otrzymywałem je po terminie posiedzenia rady. Przesyłano mi
zawiadomienia na stary adres. Wreszcie napisałem pismo wskazując prawidłowy. -
To jest zaniedbanie - twierdzi radny PO. - Kuriozalna była sytuacja przed
sylwestrem. Trzydziestego grudnia, telefonicznie powiadomiono mnie, że mam
przyjść! Dziś nadal oczekuję rzetelnej informacji o sytuacji w szpitalu. Nie
przesądzam, czy złamano prawo, czy nie. Zarzuty były poważne.
Paweł Olszewski dodał, że będzie obecny na spotkaniu członków Rady
Społecznej szpitala w najbliższy czwartek.