komandos14
28.01.06, 11:29
Wstyd aby w centrum miasta było miejsce na takie targowisko!!!
Spór w zamrożonej hali
Przez ostatnie dwadzieścia lat w zabytkowej hali targowej wyremontowano tylko
dach i odmalowano drzwi wejściowe. W tym roku może odnowiona zostanie
elewacja.
Temperatura wewnątrz zabytkowej hali targowej, która znajduje się przy
ul. Magdzińskiego, nie przekracza zera. Ostatnio pracowano tutaj w
temperaturze minus siedmiu stopni. - Jesteśmy tu od wielu lat - mówią
kupcy. - Nie pamiętamy, by coś remontowano. Chociaż... Kilka lat temu
odmalowane zostały drzwi wejściowe. Na górze ciuchy, na dole jatka
Hala ma dwie kondygnacje - jak mówią kupcy - w piwnicach znajdują się m.in.
ubojnie zwierząt. Na "górze" są boksy z odzieżą. Poza halą, choć w tym samym
budynku, jest toaleta: - Zamarznięta i za złotówkę! Wstyd do niej skierować
klienta. Zresztą wody nie ma. Wodociąg zamarzł. Jest tak zimno, że na
ścianach skrapla się woda. W nocy towar do ścian przymarza - wyjaśniają.
Handlowcy twierdzą, że dach jest nieszczelny i często przecieka: - Stawiamy
miski na ladach - mówią. - Przyjadą robotnicy, zrobią jakieś "kulki",
zaklejają dach. Na jakiś czas wystarcza. W hali nie ma kto sprzątać. Opłacamy
kobietę, która z Fordonu przyjeżdża, aby nam otworzyć i zamknąć halę. Latem
tak tu śmierdzi, że nie można wytrzymać. Kanalizacja jest stara i kiedy wody
w Brdzie przybywa, fekalia wylewają się na podłogę. Nie ma wentylacji, więc
smród i zaduch jest okrutny. Szklany dach nad halą powoduje dodatkowy "efekt
szklarni". W kwietniu ubiegłego roku mieliśmy pożar. Zapaliło się od
instalacji elektrycznej. Ogień ugasił jakiś przechodzień. Chcieliśmy, by
przygotowano gaśnice, koce, piasek i ustawiono przy wejściu. Nikt nas nie
chciał słuchać. Kupcy skarżą się, że choć płacą za metr kwadratowy
powierzchni handlowej więcej niż ci, którzy dzierżawią pomieszczenie sklepowe
w kamienicach, to niczego nie mogą się doprosić. Zwykle są zbywani kilkoma
zdaniami: - Nie podoba się? To nikt tu na siłę trzymać nie będzie!
Wiedzieli, co biorą Taką zasadę stosuje Stanisław Michałowski,
wiceprezes BSS. Spółdzielcy są bowiem właścicielami hali targowej. -
Każdy, kto podpisuje cywilnoprawną umowę dzierżawy, wie jakie są warunki. To
wolny wybór - wyjaśnia Stanisław Michałowski. - Mieliśmy pożar, ponieważ
użytkownicy hali nie stosowali przepisów przeciwpożarowych. Budynek nigdy nie
był przystosowany do ogrzewania. Dach był remontowany w 1984-85 roku. Tego
przecież nie wymienia się co 5 lat! Kanalizacja jest w tym rejonie bardzo
stara, znajduje się na poziomie lustra wody. Zamontowaliśmy system pomp, ale
nie zawsze on pomaga. Zarabiają na "Chemiku" Wiceprezes powiedział
też, że BSS przygotowuje remont elewacji, który powinien rozpocząć się w tym
roku. - Kupcy chcą, abyśmy zwolnili ich z opłat - podkreśla wiceprezes. - Już
płacą o 25 procent mniej. Prawie wszyscy handlują na "Chemiku", nie muszą tu
zostać. Obiekt przy ul. Magdzińskiego od 30 lat wpisany jest do rejestru
zabytków. Skargi dzierżawców przekazaliśmy miejskiemu konserwatorowi
zabytków. Sławomir Marcysiak obiecał, że sprawdzi ich zasadność i jeśli się
potwierdzą, wyda BSS-owi stosowne nakazy.