Dodaj do ulubionych

Leki jadą do domu chorego, a inne apteki protes...

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 22:18
zajmie sie toba samorzad nasla ci jakas kontrol,e to sie
uspokoisz.dobrego dnia aptekarzu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Brawo Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: *.ds.pg.gda.pl 08.01.03, 22:36
      Popieram aptekarza. Dużo jest starszych, schorowanych osób,
      którym ciężko jest udać się do apteki. I dowóz im leków jest
      nieetyczny? Tak twierdzą chyba Ci aptekarze, którzy obawiają się
      konkurencji. I tak mają już za dobrze...
    • Gość: pawell Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: *.visp.energis.pl 08.01.03, 22:38
      Tak niestety działają tzw. samorządy. A pomysł jest b. dobry.
      Popieram.
      • radca leki z Apteki - dostarczamy .. jak na zachodzie 08.01.03, 22:58
        To bardzo dobry pomysl.Lecz jednak troche nalezaloby to przeanalizowac.
        Z jednej strony chory i nie mogacy sie poruszyc - ma lekarstwo w domu bez
        wychodzenia.Lecz jak mam np. postapic kiedy na racepcie jest napisany lek -
        "jak kura pazurem" ? Jak mam wtedy dobrze wytlumaczyc o jakie lekarstwo chodzi ?
        Chyba,ze najpierw przyjedzie ktos z Apteki - zabierze Recepte i dostarczy
        leki do domu ? Wtedy jest to logiczne,ze mozna to opanowac.
        Mozna rowniez byloby wyslac FAX lub meila zeskanowanej Recpty.Przed podaniem
        lekarstw pobrac w domu Orginalna Recepte.

        To,ze leki "dostarczano do domow" ? - to nie zadna nowosc.Wiele pracownic SLUZBY
        ZDROWIA "robilo przysluge" i "zalatwialo recepty lub lekarstwa" dla kogo tylko
        sie dalo.By miec leki - wystarczylo znac takie osoby.

        Bardziej podoba mi sie pomysl,aby osoba z Apteki podjechala na prosbe.Zabrala
        Recepte i nastepnie dostarczyla DOSTAWE - wraz z rachunkiem.

        pomysl uwazam za bardzo praktyczny

        pozdrowienia dla NOWOCZESNEJ APTEKI

        radca
    • Gość: michu Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: *.szpital-bielany.torun.pl 08.01.03, 22:57
      Nie wiem w czym problem, bo przecież jak jestem chory i poproszę
      kogoś o pójście do apteki z receptą to w gruncie rzeczy tez ktos
      mi te leki przywozi. Dlaczego nie moze to być aptekarz. Czy
      dlatego, że włascieciel opisywanej apteki najszybciej
      pogłówkował ?
      • radca przepraszam , ale nie doczytalem dokladnie 08.01.03, 23:12
        i nie wiedzialem,ze wlasnie tak sie tu zalatwia :

        "- Receptę przywozimy do apteki - opowiada Piotr Wojciech. - Dopiero potem
        jedziemy z lekiem do pacjenta i pobieramy pieniądze. "

        To jest bardzo WAZNE i potwierdzilo sie z moja opinia i propozycja.Nie widze
        tutaj niczego - co byloby NIEWLASCIWE lub NIEETYCZNE.
        Super sprawa - napewno w razie potrzeby skorzystam z tej Apteki i beda polecal
        ja kazdemu - kto bedzie chcial miec lekarstwa - bez wychodzenia z domu.

        pozdrawiam serdecznie ta APTEKE

        radca
    • Gość: ispan Ktoś chce karać za przedsiębiorczość? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 08.01.03, 23:56
      Apteka jest punktem sprzedaży towarów jak każdy inny. Dlatego też może stosować dowolne formy
      sprzedaży. Jedyną specyfiką jej dzialalności jest to, że produkty są dostępne w ograniczonym zakresie ,
      czyli na recepte. A to przecież niczego nie zmienia.
      Nie można karać aptekarza za przedsiębiorczość! Zamiast podnosić larum i uruchamiać znajomości,
      może by tak reszta też pomyślała o innowacjach? Najlepiej zgnoić człowieka jak wpadnie na lepszy
      pomysł, dający przewagę konkurencyjną! Niech wprowadzą podobne usługi, choćby i wszystkie apteki
      miały się stać "teleaptekami".
    • Gość: G2 Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: *.cps.pl 09.01.03, 08:23
      Pomysł rewelacyjny! Jak to się stało, że nikt do tej pory na
      niego nie wpadł? Cenny zwłaszcza dla ludzi starszych. GRATULACJE
      dla apteki Na Jurasza, a pan prezes Izby Wróbel - na drzewo.
    • Gość: Adam Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: cerber:* / 10.1.0.* 09.01.03, 08:38
      Sam wpadłem na taki pomysł,, niestety nie mam Apteki.
      Dziwię się wypowiedziom przeciw pomysłowi, choć właściwie
      nic mnie w tym kraju juz nie dziwi. Ich argumenty uważam
      za bzdurne. Przecież nie ma obowiązku że to chory musi wykupić
      recepte osobiście. Gdyby aptega miała kłopoty wystarczy, że
      powoła osobną firme która pojedzie do chorego, weżmie receptę
      wykupi w swojej aptece a za całą usuługe dostanie wynagrodzenie
      od Apteki w postaci znizki na te leki.
    • Gość: Krystyna Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: proxy / *.bp.com.pl 09.01.03, 09:38
      Uważam, że jest to wspaniały pomysł i od dawna stosowany w wielu
      krajach Europy. Pan Andrzej Wróbel powinien ukierunkować swoje
      myślenie na akceptację pomysłu i nadrzędne dobro chorego.
    • Gość: smok_telesfor Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: 62.65.141.* 09.01.03, 10:45
      "Nie jest zakazany, co wcale nie znaczy, że jest dozwolony",
      jak widac szanowny pan Zbigniew Niewójt, dyrektor Departamentu
      Nadzoru Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego w Warszawie nie
      zna podstawowych praw logiki. Komentarz chyba niepotrzebny.
      • Gość: Cartin Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 00:40
        Gdyby trzymać się Twojej logiki , to apteki wyglądały by tak jak w wielu
        innych krajach.Tam w aptece można kupić niemal wszystko , także mleko , papier
        toaletowy czy nawet rower. U nas jednak przepisy szczegółowo mówią co może
        robić apteka i jest to egzekwowane przez inspektorat. Podam przykład - swego
        czasu nakazano wycofać z aptek nawet obuwie lecznicze pomimo że sprzedaż jego
        nie była nigdzie zakazana :)
        Jeszcze jedna sprawa - gdzie leży odpowiedzialność w przypadku przywożenia
        leków na telefon - po stronie apteki, kierowcy czy pacjenta? Odpowiedzialność
        za prowadzenie apteki spoczywa na jej kierowniku , ale czy samochód to jeszcze
        apteka? Leki to nie pizza, często są to silne psychotropy, narkotyki , czy
        trucizny (tak, tak). Jeśli kierowca pomyli paczki i dostarczy nam specyfik
        przeznaczony dla kogo innego to konsekwencje mogą być nieobliczalne!
        Na koniec- przecież to od nas zależy jakbędą wyglądać nasze apteki. Czy
        będziemy zamawiać leki przez telefon, internet, kupowąć w aptece także trampki
        i hulajnogę. Stwórzmy jednak najpierw klarowne przepisy, dzięki którym
        zapewnione będzie także maksymalne bezpieczeństwo pacjenta. Nie dziwmy się że
        środowisko aptekarskie krzywo patrzy na nieprzestrzeganie przepisów , nawet
        jeśli są one niedoskonałe. Zmieniajmy prawo ale go razem przestrzegajmy!
    • Gość: tuba Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: proxy / 194.196.228.* 09.01.03, 13:30
      Nareszcie. Mialem taki przypadek, recepte z pogotowia musialem
      dac do wykupienia taksowkarzowi. Kosztowalo drugie tyle, co
      wartosc lekow.
    • Gość: pomysl Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.01.03, 19:29
      gratuluje pomyslu
    • Gość: też aptekarz Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.03, 23:45
      Chciałbym być dobrze zrozumianym. Nie jestem przeciwny
      pomysłowi ani jego "autorowi".Ale żadna to nowość wymyślona
      przez tę aptekę.Jednak w ocenie takich działań nie widzę
      żadnego "dobrego serca" w stosunku do pacjenta a zwykłą
      socjotechnikę i grę pod publiczkę. Pominę już żle rozumianą
      konkurencjię do innych aptek (większość leków ma cenę urzędową
      lub marżę urzędową.Natomiast te bez takich "narzutów
      administracyjnych" można kupić w kioskach,stacjach
      paliw,supermarketach itp.Jeśli koszta dowozu leków mogą czasami
      kilkakrotnie przewyższyć wartość leków (nie piszę już o
      wartości uzyskanej na nich marży-średnio 16-18 %)to z czego
      utrzyma sie ten Samarytanin? Będzie przecież sprzedawał leki
      normalnym pacjentom po wyższej marży niż w innych aptekach.
      A dostarczanie leków do ciężko chorych jest często praktykowane
      przez apteki,tylko bez taniej reklamy a z rzeczywiście chęci
      niesienia pomocy ludziom bez wyjścia.
      Proponuje więcej realizmu w ocenie. TJ
      • radca aptekarzu - moze sie mylisz ? 12.01.03, 23:53
        Gdyby nawet "nic nie zarobil " - jak to masz namysli i tym sie kierujesz - to;

        Pomoze choremu dostarczyc leki, osiagnie satysfakcje i radosc,ze pomogl
        czlowiekowi w potrzebie.

        "dobro rodzi nastepne dobra "

        pozdrawiam
        radca

        ps. nie wszyscy - wszystko przeliczaja na pieniadze :)
        • Gość: fazola Re: Radco... czy aby na pewno ? IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 16:18
          radca napisał:

          > Gdyby nawet "nic nie zarobil " - jak to masz namysli i tym sie kierujesz - to;
          >
          > Pomoze choremu dostarczyc leki, osiagnie satysfakcje i radosc,ze pomogl
          > czlowiekowi w potrzebie.
          >

          Skoro jest taki "dobry" to czemu się tak mocno reklamuje ???

          > "dobro rodzi nastepne dobra "

          Oczywiście .... ale nie w tym przypadku. To świadome działanie marketingowe.
          Straty na dowozie odbije sobie wyższą marżą na tych co przychodzą do apteki.

          >
          > ps. nie wszyscy - wszystko przeliczaja na pieniadze :)

          Zgoda... ale nie w tym przypadku :). Nie chwaliłby się tym. Dobroci zawsze
          towarzyszy skromność a tej tutaj nie ma.

          pzdr
          fazola
          • Gość: ispan sterowana gospodarka się znowu marzy? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 13.01.03, 16:35
            Gość portalu: fazola napisał(a):


            > Oczywiście .... ale nie w tym przypadku. To świadome działanie marketingowe.
            > Straty na dowozie odbije sobie wyższą marżą na tych co przychodzą do apteki.
            >

            I co w tym złego? Nikt nie każe robić ludziom zakupów przy okienku właśnie w tej aptece. Każdy ma wolny
            wybór i jak coś jest nie tak to niech sobie idzie do apteki za rogiem. Rózne apteki i tak oferują już różne
            ceny. Nie oszukujcie siebie wmawiając sobie, że w każdej aptece kupicie ten sam medykament
            nie dotowany za tą samą cenę!
            Ludzie, chcecie kapitalizmu a jednocześnie myślicie kategoriami ręcznego sterowania gospodarką!
            • Gość: fazola Re: sterowana gospodarka się znowu marzy? IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 18:41
              >
              > I co w tym złego? Nikt nie każe robić ludziom zakupów przy okienku właśnie w
              te
              > j aptece.

              Nie mnie to oceniać czy jest to coś złego czy nie ale sedno w tym, żeby nazwać
              to po imnieniu czyli marketingiem, reklamączy jak kto woli a nie zasłaniać
              się "działalnością dobroczynną".

              Każdy ma wolny
              > wybór i jak coś jest nie tak to niech sobie idzie do apteki za rogiem. Rózne
              ap
              > teki i tak oferują już różne
              > ceny.

              Czy to źle ???

              > Nie oszukujcie siebie wmawiając sobie, że w każdej aptece kupicie ten sa
              > m medykament
              > nie dotowany za tą samą cenę!

              Zapominasz o refundowanych

              > Ludzie, chcecie kapitalizmu a jednocześnie myślicie kategoriami ręcznego
              sterow
              > ania gospodarką!

              Powiedz to ministrowi zdrowia i finansów. Niech zlikwidują ceny urzędowe, zakaz
              wydawania części leków bez recepty horredalnie kosztowne wymogi przy otwieraniu
              aptek i wtedy możemy pogadać o wolności gospodarczej.
              Nie może być tak, że z jednej strony ma się zakładane cugle a z drugiej wolna
              amerykanka albo w te albo we w te.

              pzdr
              fazola
    • Gość: też aptekarz Re: Leki jadą do domu chorego, a inne apteki prot IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 17:33
      Przyjazna polemika z panem RADCĄ.
      Proszę sobie (i mnie też) nie wmawiać,że apteczny Samarytanin
      zakłada aptekę (apteki?)nie myśląc o utrzymaniu się z tej
      działalności i wypracowywaniu zysków?To oczywiście nic naganego,
      kazda firma tym się charakteryzuje i inne podejście do tego
      wątku jest kłamliwe lub oszukańcze.
      Ale działalność handlowa apteki jest jednak inna od zwykłego
      sklepu.Jest specyficzna,wymagająca zatrudnienia personelu z
      dyplomem wyższej uczelni,wyposażenia placówki w kosztowny
      sprzęt komputerowy,posiadaniepomieszczeń i urządzeń (w tym
      receptury)o wysokich parametrach technicznych i finansowych
      oraz ciągłych uzupełnień stanów magazynowych w sprzedane
      lekarstwa.To wszystko bardzo dużo kosztuje a jest wyjątkowo
      starannie administrowane przez Ministra Zdrowia(recepty,ceny,
      limity,wykazy leków refundowanych,terminy płatności)
      Za wydany panu dzisiaj lek na receptę (refundowaną) otrzymuję
      pieniądze średnio po trzech tygodniach.Jeśli ten lek kosztował
      ponad sto złotych lub tysiąc ( może dwa tysiące)pan płaci 2.50
      a ja zawsze "zarabiam" na nim 12 zł-bez względu na cenę
      (mniej,jesli jest tańszy od 100 zł).
      "Dobro rodzi dobro"- to motto pana komentarza do mnie.Znam inne
      formy prezentowania sie "dobrem" niż oferowane tutaj.Są
      przejrzyste i uczciwe. W dalszym ciągu twierdzę,że polityka
      reklamowania apteki darmowym dowozem leku do pacjenta (a nawet
      podwójnej jazdy)jest sprytną socjotechniką i żeruje na
      naiwności nie tylko czytelnika,ale i redaktora piszącego aptece
      darmowy artykuł reklamowy.
      Poprostu aptek nie stać finansowo na takie działania bez
      względu na krążące w społeczeństwie opinie w tej materii
      ipoziom dobroci charakteryzujący właścicieli aptek.Przy
      sprzedaży leków za 30 zł(minimum wartości dostawy u
      Samarytanina) apteka w najlepszym przypadku "zarobi brutto" 5-6
      zł).Jakimi finansami zostanie pokryta ta cudowna
      "dobroczynność"?
      Proponowane natomiast (przez innego czytelnika)na złość
      prezesowi OIA wprowadzenie oficjalnego(czyli odpłatnego) dowozu
      leków z apteki do pacjenta wypaczy zamysł bycia "dobrym"już na
      starcie.Wizja Nowoczesnej Apteki w takim wydaniu umrze jako
      pomylona a kazdy taksówkarz będzie tańszy i sprawniejszy od
      aptekarza.
      Nie dajmy się zwariawać panie Radco. Cudów nie ma!Jeśli nawet
      czasami się pojawią,to na bardzo krótko.Potem jest afera!
      Pozdrawiam TJ
      • ispan nie nie nie!!! Panie Aptekarzu! 13.01.03, 17:41
        Gość portalu: też aptekarz napisał(a):

        > Przyjazna polemika z panem RADCĄ.
        > Proszę sobie (i mnie też) nie wmawiać,że apteczny Samarytanin
        > zakłada aptekę (apteki?)nie myśląc o utrzymaniu się z tej
        > działalności i wypracowywaniu zysków?To oczywiście nic naganego,
        > kazda firma tym się charakteryzuje i inne podejście do tego
        > wątku jest kłamliwe lub oszukańcze.
        > Ale działalność handlowa apteki jest jednak inna od zwykłego
        > sklepu.Jest specyficzna,wymagająca zatrudnienia personelu z
        > dyplomem wyższej uczelni,wyposażenia placówki w kosztowny
        > sprzęt komputerowy,posiadaniepomieszczeń i urządzeń (w tym
        > receptury)o wysokich parametrach technicznych i finansowych
        > oraz ciągłych uzupełnień stanów magazynowych w sprzedane
        > lekarstwa.To wszystko bardzo dużo kosztuje a jest wyjątkowo
        > starannie administrowane przez Ministra Zdrowia(recepty,ceny,
        > limity,wykazy leków refundowanych,terminy płatności)
        > Za wydany panu dzisiaj lek na receptę (refundowaną) otrzymuję
        > pieniądze średnio po trzech tygodniach.Jeśli ten lek kosztował
        > ponad sto złotych lub tysiąc ( może dwa tysiące)pan płaci 2.50
        > a ja zawsze "zarabiam" na nim 12 zł-bez względu na cenę
        > (mniej,jesli jest tańszy od 100 zł).
        > "Dobro rodzi dobro"- to motto pana komentarza do mnie.Znam inne
        > formy prezentowania sie "dobrem" niż oferowane tutaj.Są
        > przejrzyste i uczciwe. W dalszym ciągu twierdzę,że polityka
        > reklamowania apteki darmowym dowozem leku do pacjenta (a nawet
        > podwójnej jazdy)jest sprytną socjotechniką i żeruje na
        > naiwności nie tylko czytelnika,ale i redaktora piszącego aptece
        > darmowy artykuł reklamowy.

        I co w tym złego? Nikt nie każe robić ludziom zakupów przy okienku właśnie w tej aptece. Każdy ma wolny
        wybór i jak coś jest nie tak to niech sobie idzie do apteki za rogiem. Rózne apteki i tak oferują już różne
        ceny. Nie oszukujcie siebie wmawiając sobie, że w każdej aptece kupicie ten sam medykament
        nie dotowany za tą samą cenę!
        Ludzie, chcecie kapitalizmu a jednocześnie myślicie kategoriami ręcznego sterowania gospodarką!


        > Poprostu aptek nie stać finansowo na takie działania bez
        > względu na krążące w społeczeństwie opinie w tej materii
        > ipoziom dobroci charakteryzujący właścicieli aptek.

        Jak nie stać? To czemu ta jedyna apteka to robi???? Trzeba bylo wpaść na ten sam pomysł!

        >Przy
        > sprzedaży leków za 30 zł(minimum wartości dostawy u
        > Samarytanina) apteka w najlepszym przypadku "zarobi brutto" 5-6
        > zł).Jakimi finansami zostanie pokryta ta cudowna
        > "dobroczynność"?

        Niższa marża ale większe przychody. I co źle? żle bo nie u mnie tylko u konkurencji! Zamiast narzekać
        bierz się człowieku do szukania własnych obszarów przewagi konkurencyjnej!!! Typowo polska zazdrość!
        Im sięudaje to trzeba im nabrudzić i dokopać!

        > Proponowane natomiast (przez innego czytelnika)na złość
        > prezesowi OIA wprowadzenie oficjalnego(czyli odpłatnego) dowozu
        > leków z apteki do pacjenta wypaczy zamysł bycia "dobrym"już na
        > starcie.Wizja Nowoczesnej Apteki w takim wydaniu umrze jako
        > pomylona a kazdy taksówkarz będzie tańszy i sprawniejszy od
        > aptekarza.
        > Nie dajmy się zwariawać panie Radco. Cudów nie ma!Jeśli nawet
        > czasami się pojawią,to na bardzo krótko.Potem jest afera!
        > Pozdrawiam TJ

        Radzę wyjść z okowów myślenia w socjalistyczny sposób o gospodarce:)
        • Gość: fazola Re: nie nie nie!!! Panie Ispan! IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 18:47
          >
          >
          > > Poprostu aptek nie stać finansowo na takie działania bez
          > > względu na krążące w społeczeństwie opinie w tej materii
          > > ipoziom dobroci charakteryzujący właścicieli aptek.
          >
          > Jak nie stać? To czemu ta jedyna apteka to robi???? Trzeba bylo wpaść na ten
          sa
          > m pomysł!

          Wielu wpadło ale po prostu reszta trzyma się przepisu, że leki można sprzedawać
          tylko w aptece.

          >
          > >Przy
          > > sprzedaży leków za 30 zł(minimum wartości dostawy u
          > > Samarytanina) apteka w najlepszym przypadku "zarobi brutto" 5-6
          > > zł).Jakimi finansami zostanie pokryta ta cudowna
          > > "dobroczynność"?
          >
          > Niższa marża ale większe przychody. I co źle? żle bo nie u mnie tylko u
          konkure
          > ncji! Zamiast narzekać
          > bierz się człowieku do szukania własnych obszarów przewagi konkurencyjnej!!!
          Ty
          > powo polska zazdrość!
          > Im sięudaje to trzeba im nabrudzić i dokopać!

          Żadna zazdrość po prostu próba logicznego wyjaśnienia "dobroczynności"

          >
          > > Proponowane natomiast (przez innego czytelnika)na złość
          > > prezesowi OIA wprowadzenie oficjalnego(czyli odpłatnego) dowozu
          > > leków z apteki do pacjenta wypaczy zamysł bycia "dobrym"już na
          > > starcie.Wizja Nowoczesnej Apteki w takim wydaniu umrze jako
          > > pomylona a kazdy taksówkarz będzie tańszy i sprawniejszy od
          > > aptekarza.
          > > Nie dajmy się zwariawać panie Radco. Cudów nie ma!Jeśli nawet
          > > czasami się pojawią,to na bardzo krótko.Potem jest afera!
          > > Pozdrawiam TJ
          >
          > Radzę wyjść z okowów myślenia w socjalistyczny sposób o gospodarce:)

          Slogan...

          pzdr
          fazola
        • Gość: marian Re: nie nie nie!!! Panie Aptekarzu! IP: *.slupsk.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 22:30
          Właściciel apteki z Bydgoszczy prowadzi jeszcze inną działalność gospodarcą na
          terenie kraju, więc może sobie pozwolić na pseudosamarytańskie metody, którymi
          dokopie konkurencji.
          Jeżeli chodzi o tęsknotę za socjalistyczną gospodarką sterowaną, to proponuję
          skontaktować się z ministerstwem zdrowia i finansów. Może w aptekach też
          zapanuje kapitalistyczny wolny rynek.
          • Gość: ispan Re: nie nie nie!!! Przedmówcom! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 13.01.03, 22:44
            Nie mieszajmy dwóch kwestii na różnych poziomach. Wolny rynek a propos cen (dotowanie do lekarstw)
            byłby zbyt okrutny. Jeżeli chodzi o formę dystrybucji i konkurencja pozacenowa (czyli nie w sensie cen już
            ustalonych przez ministerstwo) aptek to jak najbardziej - jest potrzebna konkurencja. A w obecnych
            czasach kiedy aptek jest prawie tyle ile kiosków, dążenie do wybicia się ze swoją ofertą i tworzenie jej
            unikalnych odmian jest jak najbardziej naturalne i dla nas (klientów) potrzebne. I w tym sensie wolny
            rynek jak najbardziej! Na temat dopłat do cen leków DOTOWANYCH się nie wypowiadałem, więc proszę
            mi nie wsadzać bzdur w moje usta. Od kilku postów mowa jest o lekach dostępnych powszechnie bez
            recepty.
            • Gość: fazola Re: nie nie nie!!! Przedmówcom! IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 23:11
              Gość portalu: ispan napisał(a):

              > Nie mieszajmy dwóch kwestii na różnych poziomach. Wolny rynek a propos cen
              > (dotowanie do lekarstw)
              > byłby zbyt okrutny.

              "Ludzie, chcecie kapitalizmu a jednocześnie myślicie kategoriami ręcznego
              sterowania gospodarką!" jako odpowiedź cytuję Twoje własne słowa....:)
              A poważnie nie sądzęby był okrutny wolny rynek na ceny (konkurencja) ale na
              pewno jest okrutne (dla przedsiębiorców i pośrednio dla pacjentów) dawanie
              maks. marży 12 PLN na leki kosztujące więcej niż 100 PLN. Policz ile wynosi
              wtedy marża na lek kosztujący np. 2400 PLN; ułatwię 0,5% !!!! Policz to w
              kontekście obsługi kredytu wziętego z banku na zakup tego leku (refundację
              dostaje się po 2-4 tyg.) oraz jednoczesny obowiązek posiadania tego leku w
              magazynie (czyli koszt kredytu rośnie).

              pzdr
              fazola
              • Gość: ispan Re: A ja nadal swoje:) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 13.01.03, 23:25
                Próbujesz mnie przekonać jak ciężki żywot mają aptekarze. Nie może być tak ciężki i niedochodowy, skoro
                aptek powstało tak dużo, iż ilością dorównują sklepom spożywczym. Nie mydlmy sobie oczu. powstają bo
                się opłaca. Tak działa rynek i na tej podstawie można wyciągnąć wnioski.
                Na pewno byliby aptekarze szczęśliwi gdyby na każdym leku mieli 10 czy więcej procent marży! 10% z
                2400??? No, no! 240PLN z jednej tylko transakcji! Gdyby tak było kupiłbym sobie szybko dyplom
                farmaceuty i otworzył szybko kokosowy interes (pół Polski by pewnie też to zrobiło).
                Ale co to w ogóle ma do dowozu leków na życzenie klienta? Gościu albo podwyższy te ceny, które może
                (czyli niedotowane przez ministerstwo) i straci część klientów "okienkowych", albo po prostu zwiększy
                sprzedaż (dzięki dowozom) przy niższej marży (pomniejszonej o koszty dowozu) i uzupełni niszę rynkową.
                I o co tyle krzyku?
                Może sprzedaż "okienkowa" jest dla niego nieopłacalna i znalazł sposób na przetwanie? I dobrze! Na tym
                polega wolny rynek (na tym poziomie).
                pozdr
        • Gość: też aptekarz Re: nie nie nie!!! Panie Aptekarzu! IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 23:21
          Starałem sie przekazać obiektywną prawdę o działaniach zwanych socjotechniką.
          Nie przekonałem pana-pańska sprawa a może i strata.Właśnie na tak naiwnym
          odbiorze fałszywej reklamy fortuny zbijają różnej maści dawcy tanich
          kredytów,wycieczek w ciepłe kraje,twórcy loterii z milionową wygraną i
          supermarkety z cenami jak marzenie.Opamietanie przychodzi dopiero wtedy,gdy
          tani kredyt jakoś się nie uruchamia,wycieczka na wyspy kończy się na dworcu a
          tanio kupiony papier toaletowy nie nadaje się nawet do wytarcia ...nosa.Ja nie
          neguję przesiębiorczości tej apteki.Zbyt dobrze jednak znam tę dziedzinę
          pracy,jej rachunkowośc i ekonomię.Ja zwyczajnie nie wierzę w cuda a w takim
          stawianiu sprawy jak w tym przypadku-widzę tylko obłudę.
          A na koniec-to nie ja przesiąkłem socjalizmem. Bez obrazy-to pan uważa,że jest
          już w kapitalizmie (przecież wszystko wolno) a chętnie konsumować chce
          socjalistyczne bajki darmowego dobrodziejstwa.
          Mnie również nie jest obojętna etyka w zawodzie aptekarza.Inaczej widzę
          konkurencję w tym zawodzie.
          Jak? Ano: długie godziny otwarcia apteki,praca we wszystkie soboty,(nawet
          niedziele-jeśli trzeba),cierpliwe wyjasnianie działania leku,fachowe doradztwo
          w meandrach ich stosowania,stworzenie warunków do intymnego kontaktu pacjent-
          farmaceuta(nie tylko przy okienku-tasmie)a jak trzeba-bezinteresowny dowoz
          leku do chorego(nawet jego darmowe przekazanie w sytuacjach krancowych)oraz
          uśmiech i widoczne wrażenie,że w tej aptece chcą panu pomóc,nie tylko sprzedać.
          A różnica w cenach pomiedzy aptekami z reguły powstaje poza apteką (inna
          hurtownia,inna data zakupu leku przy innym kursie dolara,cena ze starej
          dostawy (raz niższa-a czasami wyższa) itp.
          Dla dobra wszystkich w tym "polskim kapitalizmie" społeczeństwo winno
          zrobić bardzo duzo,żeby pomóc aptekom czymś się jednak wyróżniać od
          warzywniaka (przepraszam ich właścicieli).Tu nie wolno sprzedać
          przeterminowanego lub wycofanego warzywa nawet po obniżonej cenie a na drugi
          gatunek przez pomyłke nakleić metkę I jakości.
          To tylko tyle i aż tyle.Pozdrawiam licząc dalej na nie wypaczanie mych intencji
          TJ.

          • Gość: ispan Re: A ja nadal swoje:) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 13.01.03, 23:28
            Kopia tego co przed chwilą napisałem:

            Próbujesz mnie przekonać jak ciężki żywot mają aptekarze. Nie może być tak ciężki i niedochodowy, skoro
            aptek powstało tak dużo, iż ilością dorównują sklepom spożywczym. Nie mydlmy sobie oczu. powstają
            bo
            się opłaca. Tak działa rynek i na tej podstawie można wyciągnąć wnioski.
            Na pewno byliby aptekarze szczęśliwi gdyby na każdym leku mieli 10 czy więcej procent marży! 10% z
            2400??? No, no! 240PLN z jednej tylko transakcji! Gdyby tak było kupiłbym sobie szybko dyplom
            farmaceuty i otworzył szybko kokosowy interes (pół Polski by pewnie też to zrobiło).
            Ale co to w ogóle ma do dowozu leków na życzenie klienta? Gościu albo podwyższy te ceny, które może
            (czyli niedotowane przez ministerstwo) i straci część klientów "okienkowych", albo po prostu zwiększy
            sprzedaż (dzięki dowozom) przy niższej marży (pomniejszonej o koszty dowozu) i uzupełni niszę
            rynkową.
            I o co tyle krzyku?
            Może sprzedaż "okienkowa" jest dla niego nieopłacalna i znalazł sposób na przetwanie? I dobrze! Na
            tym
            polega wolny rynek (na tym poziomie).
            pozdr
            • Gość: Cartin Re: A ja nadal swoje:) IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 00:07
              > Próbujesz mnie przekonać jak ciężki żywot mają aptekarze. Nie może być tak
              cięż
              > ki i niedochodowy, skoro
              > aptek powstało tak dużo, iż ilością dorównują sklepom spożywczym. Nie
              mydlmy
              > sobie oczu. powstają
              > bo
              > się opłaca.

              Wielu tak jak Ty myśli,że apteka to dobry interes i otwiera swoją aptekę .
              Niestety ponad połowa aptek jest pod kreską.(Żeby nie było ,że zmyślam propnuję
              śledztwo dziennikarskie ;) w dowolnej hurtowni farmaceutycznej.

          • Gość: Elka Re: nie nie nie!!! Panie Aptekarzu! IP: *.rawanet.net 15.01.03, 19:10
            Jesteś aptekarzem ? Mówisz o etyce ? Twoje poglądy są szokujące dla każdego
            zwykłego klienta apteki. Z jednej strony jeden z aptekarzy uruchamia dowóz
            leków, z drugiej są klienci którzy z tego korzystają, więc uważają to za
            lepsze, w danym momencie, niż pójście do apteki. Co inny aptekarz ma do tego ?
            Co ma do tego etyka ?

            1. Załóżmy, że ten aptekarz na tym traci. Z punktu widzenia pacjenta, jeśli z
            tego korzysta, jest to niezwykle pozytywne. Nawet jeśli po pewnym czasie
            aptekarz z tego zrezygnuje, to wszyscy pacjenci którzy z tego skorzystali -
            zyskali. Ten aptekarz jest wtedy bardziej etyczny niż ci którzy nie dowożą gdyż
            zafundował im transport.

            2. Załóżmy, że ten aptekarz z dowozem wychodzi "na zero". Ma reklamę,
            dalej "dotuje" pacjentów którym dowozi. Dalej jest "bardziej etyczny" bo chęć
            skorzystania wychodzi od pacjentów, on ich nie zmusza do tego.

            3. Załóżmy, że na dowozie zyskuje. Więc o co krzyk ? Niech wszystkie apteki
            dowożą leki.

            Przecież wiadomo o co chodzi w tej sprawie. Jeden z aptekarzy realizuje, dość
            prosty zresztą, pomysł. Pacjenci przychodzą do niego więc inne apteki zarabiają
            mniej. Ponieważ jest to, w jakimś stopniu, zamknięte środowisko próbują go
            zastraszyć lub obrzydzić jego metodę działania (porównywanie go z jakimiś
            hochsztaplerami właśnie takie jest, niech sobie dowozi choćby tylko miesiąc i
            tak zdziała więcej dla klientów niż ci którzy tego nie robią). Przecież tak
            postępuje każde zamkniete środowisko. U notariuszy "nieetyczne" jest pobieranie
            mniejszej opłaty niż maksymalna. Założę się, że za "nieetyczne" uważałbyś
            również np. udzielanie rabatów. Kupując w promocji telewizor z darmowym dowozem
            do domu uważasz właściciela sklepu za "nieetycznego". To więcej niż śmieszne.
            • Gość: Cartin Re: nie nie nie!!! Panie Aptekarzu! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 00:19
              Rzeczywiście. Jako przedsiębiorca prowadzący aptekę od wielu lat nie widzę
              ekonomicznego uzasadnienia dla działalności polegającej na rozwożeniu leków na
              telefon. Ale to nie jest istotne. Jeśli się to komuś opłaca lub ma przyjemność
              w dokładaniu do interesu to jego sprawa (chociaż tak się składa że znam Pana PW
              i wiem że nie jest On klonem Jurka Owsiaka :))) Tylko na wszelki wypadek
              propnuję tym którzy się zdecydują zamówić leki przez telefon, by najpierw
              upewnili się ile zapłacą za leki (porównać ceny !), jak długo trwa realizacja
              zamówienia, czy dowóz będzie bezpłatny a przede wszystkim czy rzeczywiście
              najpierw odebrane zostaną recepty, które odzczyta specjalista w aptece. Nigdy
              nie gódźmy się na odczytanie recepty przez telefon - nie ryzykujmy swojego
              zdrowia i życia!
            • Gość: medyk Re: nie nie nie!!! Panie Aptekarzu! IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 00:50
              Myślałem ,że po tylu wywodach w temacie dyskusja już padła.Ponieważ nie-pozwolę
              sobie również na właczenie się w nią i wyrażenie własnych poglądów.Zgadzam się
              z argumentacja "też aptekarza". Dla jasności-nie jestem aptekarzem,ale znam
              dobrze medycynę i pojęcie atyki w zawodzie:
              =================
              Elka napisał(a):

              Jesteś aptekarzem ? Mówisz o etyce ? Twoje poglądy są szokujące dla każdego
              zwykłego klienta apteki.Z jednej strony jeden z aptekarzy uruchamia dowóz
              leków,z drugiej są klienci którzy z tego korzystają, więc uważają to za
              lepsze w danym momencie,niż pójście do apteki.Co inny aptekarz ma do tego?
              Co ma do tego etyka ?
              ==========================
              A ma i to bardzo dużo.Bo jesli w imię głoszonego dobra dla pacjenta ten pacjent
              jest oszukiwany-pozostali aptekarze mają prawo (a nawet obowiązek) napietnować
              takie postępowanie. Obojetnie co myslisz o "dobrobycie aptekarzy" żadnej apteki
              naprawdę nie stać na dowożenie leków do domów.Ten co to głosi zwyczajnie odbija
              sobie na czymś innym żeby wyjsc na swoje.
              ===========================
              1. Załóżmy, że ten aptekarz na tym traci. Z punktu widzenia pacjenta, jeśli z
              tego korzysta, jest to niezwykle pozytywne. Nawet jeśli po pewnym czasie
              aptekarz z tego zrezygnuje, to wszyscy pacjenci którzy z tego skorzystali-
              zyskali.Ten aptekarz jest wtedy bardziej etyczny niż ci którzy nie dowożą gdyż
              zafundował im transport.
              ===========================
              Logika Kalego, ale się zgadzam. Pacjent zyskuje.
              Tylko ten aptekarz przecież nie prowadzi apteki Caritasu lub z darów. On
              prowadzi działalność gospodarczą i musi zapłacić personelowi,hurtowni,za prad,
              ogrzewanie,za dzierżawe lokalu, odprowadzić VAT od sprzedanych (nawet dowozowo)
              leków.Z czego pokryje te koszta?
              ==============================
              2.Załóżmy, że ten aptekarz z dowozem wychodzi "na zero". Ma reklamę dalej
              "dotuje" pacjentów którym dowozi. Dalej jest "bardziej etyczny" bo chęć
              skorzystania wychodzi od pacjentów, on ich nie zmusza do tego.
              ===============================
              Co ma etyka do reklamowania sie apteki formą tego właściciela? Oczywiście że
              nie zmusza nikogo do korzystania z tej formy.On podpuszcza.On stosuje metody,
              które zalewają nas wszędzie:dajemy złapać się na nie jak dzieci.Kupujemy tani
              salceson w supersamie-w domu śmierdzi.Wędliny mają jednakowy,wodnisty smak bez
              zapachu(afera na Śląsku).Tak istotna dla życia ludzkiego sprawa jak obrót
              lekiem nie może być tylko ekonomicznie uzasadniona.Musi podlegać restrykcjom.
              Chcesz afery podobnej do łódzkiego Pogotowia?Liczył sie tylko szmal! Przecież
              wszystko wolno jak nie zakazane.
              ============================
              3. Załóżmy, że na dowozie zyskuje. Więc o co krzyk? Niech wszystkie apteki
              dowożą leki.Przecież wiadomo o co chodzi w tej sprawie. Jeden z aptekarzy
              realizuje, dość prosty zresztą,pomysł.Pacjenci przychodzą do niego,więc inne
              apteki zarabiają mniej.
              =============================
              Skad wiesz,że przychodzą? Jesteś nim czy obserwujesz apteke,jaki tam ruch?
              Przecież jeśli dowozi leki,to raczej bardziej siedzi przy telefonie i w
              samochodzie niż w aptece.
              Ale na powaznie: nic nie odebrał innym aptekom. Nie o to idzie. W Bydgoszczy
              jest chyba około 150 aptek.Jeśli w najlepszym przypadku odebrał 150 pacjentów
              (nonsens-oby miał 10 dziennie) to średnio na apteke przypadnie jeden zwolennik
              tej formy dziennie.Nie w tym problem i nie ośmieszaj sie.
              Prawo zakazuje sprzedazy leków poza apteką.I to jest istotne.I ma racje. Lek
              to również trucizna.Zawsze,jeśli jest lekceważony-wcześniej lub pózniej mści
              się.To tylko w głupiej reklamie "to co pomogło Gozdzikowej pomoze i tobie".
              ===========================
              Ponieważ jest to,w jakimś stopniu,zamknięte środowisko próbują go zastraszyć
              lub obrzydzić jego metodę działania (porównywanie go z jakimiś hochsztaplerami
              właśnie takie jest, niech sobie dowozi choćby tylko miesiąc i tak zdziała
              więcej dla klientów niż ci którzy tego nie robią.
              ===================================
              Bzdura.Lekarstwo to nie telewizor ani pitza.Wymaga określonej temperatury
              przechowywania,warunków przewozu,informacji o sposobie użycia i spokojnych
              warunków odczytu treści recepty(wiem coś o tym).
              ====================================
              Przecież tak postępuje każde zamkniete środowisko. U notariuszy "nieetyczne"
              jest pobieranie mniejszej opłaty niż maksymalna. Założę się, że "nieetyczne"
              uważałbyś również np.udzielanie rabatów. Kupując w promocji telewizor z
              darmowym dowozem do domu uważasz właściciela sklepu za "nieetycznego". To
              więcej niż śmieszne.
              ====================================
              Oczywiście!Uwazam,że rabaty w aptekach przy niskich marzach i cenach
              urzędowych są tak samo podejrzane,jak dowóz leków.Dający rabat musi na czymś
              innym nadrobić.
              I tu przestaję bronić aptekarzy:sam spotkałem się z przypadkiem,że lek bez
              rabatu był tańszy w innej aptece niż ten z rabatem w drugiej.
              • radca w czym problem ? 17.01.03, 15:54
                Jesli ktos chce dowozic leki ? Jego sprawa i jego problem ile wyjdzie na tym.
                Nie widze powodu,aby sie denerwowac tym.Jesli innych aptekarzy tak to
                bulwersuje - niech tez dowoza :)

                radca
                • Gość: Cartin Re: w czym problem ? IP: *.telsten.com / 10.21.1.* 19.01.03, 12:34
                  Problem w tym,że nie chce Ci się czytać postów (tudież "doczytywać").
                  Inaczej miał byś jasność , że poza niewątpliwą korzyścią pacjenta istnieją też
                  pewne oczywiste zagrożenia. Dla niektórych oczywiste niestety dopiero wtedy,
                  gdy dojdzie do tragedii. Inaczej mówiąc dla Ciebie będzie problem wtedy, gdy
                  kierowca pomyli się i dostarczy Twojemu Dziecku zamiast pyralginy polstygminę
                  przeznaczoną dla sąsiadki mieszkającej dwa piętra wyżej.
                  Co do gorących reakcji "zbulwersowanych" aptekarzy to cóż, w końcu po
                  to jest to forum by wyrażać swoje opinie.( Czy może lepiej milczeć, niż robić
                  rozgłos i reklamę aptece "na telefon" ? )Także te dotyczące - ogólnie mówiąc -
                  ekonomii w aptece. Jeśli aptekarze sygnalizują, że coś jest nie tak, to znaczy
                  że mają ku temu swoje powody, i wcale nie musi to być chęć udupienia tego,
                  który wymyślił coś nowego. Do czego zmierzam - był wczoraj u mnie pacjent,
                  który skorzystał z "nowoczesnej apteki". Niestety, realizacja recepty
                  przebiegała w sposób odmienny od tego, jaki właściciel apteki podaje nadzorowi
                  farmaceutycznemu, izbie aptekarskiej i prasie. Do domu przyjechała pani o
                  nizidentyfikowanej tożsamości (w aptece każdy specjalista ma identyfikator),
                  odczytała receptę i dopiero póżniej przyjechał kierowca rozwożący leki także
                  dla innych, i przywiózł zamówiony lek. Niestety nie dostarczył paragonu.
                  Oczywiście zaraz ktoś powie " i dobrze to ich sprawa jak sobie organizują
                  pracę , jak ktoś chce to korzysta" I racja! Jak ktoś chce to kupi sobie leki u
                  Rosjan na rynku,to też jego sprawa. Ale powtarzam, nie dziwmy się aptekarzom
                  że sygnalizują problem. Piętnowanie przedsięwzięcia bazującego, delikatnie
                  mówiąc, na rozmijania się z prawdą tam, gdzie istnieje zagrożenie zdrowia i
                  życia ludzkiego jest niestety konieczne, także w etyce innych profesji!
              • Gość: Elka Re: nie nie nie!!! Panie Aptekarzu! IP: *.rawanet.net 17.01.03, 18:23
                > A ma i to bardzo dużo.Bo jesli w imię głoszonego dobra dla pacjenta ten
                pacjent
                > jest oszukiwany-pozostali aptekarze mają prawo (a nawet obowiązek)
                napietnować
                > takie postępowanie.

                Śmiać się czy płakać ? Jakie oszustwo ? Mam na osiedlu piekarza, którego 10-
                letni syn roznosi rano bułki. Pewnie ojciec daje mu za to kieszonkowe, dostaje
                też czasem przy okazji coś od ludzi. Oszustem jest to dziecko, jego ojciec czy
                ci którym te bułki przynosi.

                > Obojetnie co myslisz o "dobrobycie aptekarzy" żadnej apteki
                > naprawdę nie stać na dowożenie leków do domów.Ten co to głosi zwyczajnie
                odbija
                > sobie na czymś innym żeby wyjsc na swoje.

                No i dobrze. Nie zmusza nikogo do dowożenia leków ani do kupowania w jego
                aptece. Niech zarabia na innych lekach np. bez recepty, a chorym którzy nie
                mogą przyjść do jego apteki niech dowozi.

                > Logika Kalego, ale się zgadzam. Pacjent zyskuje.

                No to dlaczego "logika Kalego" ? Logika Kalego to jest u aptekarza który jak
                sam zarobi to dobrze, a jak zarobi inny aptekarz to źle.

                > Tylko ten aptekarz przecież nie prowadzi apteki Caritasu lub z darów. On
                > prowadzi działalność gospodarczą i musi zapłacić personelowi,hurtowni,za prad,
                > ogrzewanie,za dzierżawe lokalu, odprowadzić VAT od sprzedanych (nawet
                dowozowo)
                > leków.Z czego pokryje te koszta?

                Jego problem. Klient zyskuje dowóz. Klient zyskuje lepszą obsługę bo może choć
                przez chwilę porozmawiać z aptekarzem leżąc w swoim łóżku i nie wychodząc nawet
                z domu. Dlaczego martwisz sięo jego zysk. On chce, klient chce, jest to lepsze
                niż podanie recept sąsiadce która miałaby je wykupić. O co chodzi ?

                > On podpuszcza.On stosuje metody,
                > które zalewają nas wszędzie:dajemy złapać się na nie jak dzieci.Kupujemy tani
                > salceson w supersamie-w domu śmierdzi.Wędliny mają jednakowy,wodnisty smak
                bez
                > zapachu(afera na Śląsku).Tak istotna dla życia ludzkiego sprawa jak obrót
                > lekiem nie może być tylko ekonomicznie uzasadniona.Musi podlegać restrykcjom.
                > Chcesz afery podobnej do łódzkiego Pogotowia?Liczył sie tylko szmal! Przecież
                > wszystko wolno jak nie zakazane.

                To on dowozi śmierdzące leki ? A jak wykupi je sąsiadka i przywiezie to bedą
                dobre ? Gdzie nie są spełnione restrykcje jak przy normalnym kupnie w aptece ?

                > Skad wiesz,że przychodzą? Jesteś nim czy obserwujesz apteke,jaki tam ruch?
                > Przecież jeśli dowozi leki,to raczej bardziej siedzi przy telefonie i w
                > samochodzie niż w aptece.
                > Ale na powaznie: nic nie odebrał innym aptekom. Nie o to idzie. W Bydgoszczy
                > jest chyba około 150 aptek.Jeśli w najlepszym przypadku odebrał 150 pacjentów
                > (nonsens-oby miał 10 dziennie) to średnio na apteke przypadnie jeden
                zwolennik
                > tej formy dziennie.Nie w tym problem i nie ośmieszaj sie.
                > Prawo zakazuje sprzedazy leków poza apteką.I to jest istotne.I ma racje. Lek
                > to również trucizna.Zawsze,jeśli jest lekceważony-wcześniej lub pózniej mści
                > się.To tylko w głupiej reklamie "to co pomogło Gozdzikowej pomoze i tobie".

                Przecież z artykułu wynika, że lek jest sprzedawany w aptece.

                > Bzdura.Lekarstwo to nie telewizor ani pitza.Wymaga określonej temperatury
                > przechowywania,warunków przewozu,informacji o sposobie użycia i spokojnych
                > warunków odczytu treści recepty(wiem coś o tym).

                Kompletnie nie rozumiem. Czym taki dowóz różni się od tego jak sama pójdę do
                apteki. Co wiecej jeśli zacznie na tym zarabiać to może wrzuci insuliny do
                lodówki turystycznej bo ja jej ze sobą do autobusu nie wezmę. Więc bedzie to
                lepsze niż bym sama pojechała do apteki.

                > Oczywiście!Uwazam,że rabaty w aptekach przy niskich marzach i cenach
                > urzędowych są tak samo podejrzane,jak dowóz leków.Dający rabat musi na czymś
                > innym nadrobić.

                Jego problem. Klient zyskuje.

                > I tu przestaję bronić aptekarzy:sam spotkałem się z przypadkiem,że lek bez
                > rabatu był tańszy w innej aptece niż ten z rabatem w drugiej.

                Ja też im życzę wszystkiego najlepszego (tak samo jak każdej innej branży), ale
                po co odwracać kota ogonem ? Ten aptekarz robi coś z czego ludzie będą lub nie
                będą korzystali. Jeśli będą to znaczy że tego chcą, więc działa na ich korzyść.
                Proste jak drut.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka