Gość: bydgoszczanin
IP: *.chello.pl
23.10.03, 15:09
Ostatnio miałem do załatwienia pewną sprawę w UM i po przeszło dwutygodniowym
okresie oczekiwania poszedłem na spotkanie gdzie zostałem obsłużony dosłownie
w 5 sekund : "...nie udzielamy Panu pozwolenia"
Postawiłem później na jedną kartę i poszedłem już bezpośrednio do osoby,
która się zajmuje tymi rzeczami i wręczyłem jej bez świadków kwotę 5000 zł i
nagle się okazało, że pozwolenie już na mnie czeka.
Teraz kwestia czy zgłosić to na Policję i stracić pozwolenie i pracę (bo
zapewne UM i US nie dadzą mi żyć) czy też nie zgłaszać i cieszyć się tym co
mam, tymbardziej że wszystko mam nagrane na dyktafonie ???