Nie wiem czy piszę w odpowiednim dziale, ale... Koleżanka ma dwójkę dzieci - jedno 6, drugie 3 lata (rówieśnica mojego syna). Spotykamy się prawie codziennie, nasze dzieci się lubią, ale jest parę ale.
Jakkolwiek moje problemy mogą wydawać się wzięte z kosmosu, to proszę o jakieś świeże spojrzenie na sprawę, pomysły itp.
Trzylatka jest uważana za trudne, konfliktowe dziecko.
Przykłady?
6-latka odrabia lekcje, a 3-latka wpada i rwie zeszyty. Dostaje potem w tyłek.
6-latka śpi, a 3-latka podchodzi do niej i kopie ją w twarz/wyrywa pukiel włosów/oblewa wodą.
Urządza wielogodzinne histerie, łącznie z waleniem głową w grzejnik. Czasami widzę, że matka ma pogryzioną twarz, ręce,szyję.
Ja wychowuję mojego syna tak, że gdy jest u kogoś w domu, to musi spytać czy może pobawić się daną zabawką, nie pozwalam zabierać u kogoś zabawek itp. Gdy on jest gospodarzem - dzieli się tym, czym chce, a gdy czymś nie chce - to nie reaguję (jego wola). Gdy spotyka się na neutralnym gruncie (np. plac zabaw) to niech sam toczy bój o huśtawkę itp. Wczoraj była u nas 3-latka z siostrą i mała specjalnie wyrywała mojemu synowi zabawki, prawie rozszarpała na strzępy jego grę (w ataku złości), tak przestraszyła mojego syna, że ten wtulił się we mnie i najzwyczajniej w świecie się rozpłakał (i potem miał koszmarną noc). Matka nie zrobiła NIC poza mówieniem po cichu - może to oddasz, może to oddasz?
Nie wiem czy powinnam chronić syna w takiej sytuacji (ale właściwie co zrobić? Wyprosić dziecko i koleżankę? Szarpać się z 3-latką o zabawkę?) czy umożliwić poznawanie synowi twardego życia?

Sytuacja jest absurdalna. Szkoda mi tej mojej koleżanki, ale wczoraj uświadomiłam sobie, że cała jej rodzina staje na baczność przed trzylatką, żeby tylko mieć trochę spokoju od jej wielogodzinnego płaczu. Gdy zwróciłam uwagę, ze powinna bronić starszej córki, że ona powinna mieć swój azyl w tym domu, że dziecko ma prawo do odrabiania lekcji w spokoju i na delikatną sugestię, że może by w tym czasie zamykała starszą w jej pokoju (aby mała nie miała dostępu, a starsza miała ciszę i upragnioną intymność) koleżanka odrzekła, że...młodsza wybiłaby szybę.
Koleżanka regularnie prosi mnie o rady, o pomoc. Jestem jedyną osobą, która trzylatkę bierze na spacery (wychodzimy wtedy we trójkę). Ani dziadkowie, ani rodzeństwo koleżanki czy jej męża - nie chce brać jej samej. Nikt nie chce uczestniczyć w tych histeriach.
Co ta dziewczyna może zrobić?