24.07.06, 20:47
nie wiem czy to odpowiednie miejsce na takie zwierzenia,ale nie pozostaje mi
nic innego.Po krótce:uznałam,że nie kocham mojego męża,mamy niespełna 2 letnie
dziecko,ja nie pracuję,mamy mieszkanie i trochę wspólnego zadłużenia.Wszystko
praktycznie jest na niego wzięte...ale ja nie o tym.Chciałabym się
rozwieść,ale nie wiem jak sobie poradzę.Nie moge zamieszkać u rodziców mają za
małe mieszkanie(pewnie by nie chcieli bo mnie odwodza od pomysłu).Mój mąż jest
dobrym mężem i ojcem,ale nic do niego nie czuję,nie mogę z nim żyć.Nienawidzę
jego rodziny,szczególnie matki, która nigdy nie była zadowolona z jego
wybranki(często to okazywała).Nie jestem szczęsliwa w tym związku i nie
wyobrażam sobie życia dalej.Wyszam za mąż za poradą rodziny,bo on taki dobry i
td itp,żeałuje,że nie posłuchałam podszeptów wątpliwości.poradźcie...Depresja
Obserwuj wątek
    • be.em Re: rozwód 24.07.06, 21:01
      hmm... nigdy nie żyłabym z facetem, którego bym nie kochala..nawet gdyby byl
      najlepszym ojcem na świecie..dzieci kiedyś dorosną i założą włąsne rodziny a ja
      miałabym budzić się obok obcego i obojtnego mi faceta...? życie trzeba przeżyc
      tak, żeby nie żałować!!! Życzę Ci siłysmile
    • kayah73 Re: rozwód 24.07.06, 21:05

      Ja sie rozwiodlam z podobnych przyczyn (tez nie kochalam), ale nie mialam
      dzieci i zadnych dlugowo-posiadlosciowych zobowiazan. Najlepsza decyzja mojego
      zycia...
      • mama.mimki Re: rozwód 24.07.06, 21:17
        długowo-posiadłościowe zależności są najmniej ważne.Jak sobie poradziłaś?rodzina
        mnie nie weźmie do siebie,pracę i opiekunkę znajdę,ale gdzies trzeba miezkać
        przynajmniej do orzeczenia rozwodu i majątku sad( tego się obawiam (i "zemsty"
        męża,utrudniania)...depresja
        • nina2006 Re: rozwód 24.07.06, 21:42
          A ile jesteście po ślubie? U mnie był taki kryzys jak mijały 3 lata. Też
          myślałam, że nie kocham męża i że nie jestem w stanie z nim dłużej żyć.
          Mieliśmy małą córeczkę około 6 miesięczną i wtedy postanowiłam, że się rozwiodę
          jak stanę na nogi. Wtedy nie pracowałam nie miałam żadnego dochodu. Mieszkać
          miałbym gdzie, ale jak utrzymać mieszkanie tego nie wiedziałam. Poczekałam i
          kryzys minął, od nowa pokochałam męża inną nie tak szaleńczą miłością, ale
          bardziej dojrzałą. Wydaje mi się, że kryzys przechodziliśmy, gdyż zgasła ta
          rozgrzewająca nas iskra, a do końca życia nie można być w sobie szaleńczo
          zakochanym, kiedyś przychodzi ostudzenie uczucia, ale zostaje przyjaźń i
          zaufanie. Cieszę się, że nie podjęłam wtedy decyzji o rozwodzie i przeczekałam
          zły okres. Tobie życzę tego samego.
          • mama.mimki Re: rozwód 25.07.06, 18:43
            jestesmy 4 i pół roku po ślubie. To moje chyba 3 podejście do kwestii
            ewentualnego rozstania.pierwsze było po roku.Potem myslałam,że dziecko,że nas
            połączy na nowo.A chyba podzieliło.Przeczekam ale wiem ,że to wróci.Ciągle wraca sad
        • kayah73 Re: rozwód 25.07.06, 01:00
          Te pierwsze najgorsze momenty (ok miesiaca) mieszkalam u najblizszej kolezanki
          (ona odpierala tez ataki ex-meza), potem wynajelam bardzo tanio bardzo byle
          jaki pokoj. Bylam wtedy na studiach, ale mialam jakastam dorywcza prace, ktora
          ledwo co oplacala czynsz. Tak generalnie to slabo ten okres pamietam, wszystko
          bylo jak we mgle, malo co do mnie docieralo.
          Ex jakiestam wstrety probowal robic, ale ja kompletnie nic od niego nie
          chcialam, staralam sie nie wchodzic w zadna interakcje. On "podzielil majatek" -
          ja dostalam kwiatka (doniczkowego) i zepsuta drukarke do kompa, on zabral
          wszystko inne, w tym nawet moje ubrania. Podejrzewam, ze chcial po prostu zebym
          sie z nim szarpala o to, ale odmowilam.
          Ale ja bylam sama, wydaje mi sie, ze to zupelnie inna bajka z dzieckiem i bez.
          Jak sie ma dziecko to chyba trzeba sie jednak starac o jakiestam cywilizowane
          kontakty dla dobra samego dziecka. Ja kontakty zerwalam zupelnie.
    • kolor201 Re: rozwód 25.07.06, 01:04
      zapraszam na forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36737 tutaj ciagle
      piszemy o tym.......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka