Dodaj do ulubionych

czy mogę zrobić dziecku krzywdę?

28.04.09, 16:15
mam niedociśnienie, które niestety bardzo nasiliło się po ciąży. wcześniej
brałam Kardiamid, potem przestałam i w ciąży miałam spokój, niestety zdarzyło
mi się ostatnio kilka zamroczeń, bardzo krótkich i nie powiązanych z utratą
przytomności, tylko lekkim zawrotem głowy. mimo to jestem absolutnie
przerażona jeśli chodzi o trzymanie mojego synka na rękach. staram się nie
wstawać z nim gwałtownie, cały czas jestem czujna, czy aby nie przydarzy mi
się omdlenie. nie zanosi się na to więc nie wiem, czy to nie przeradza się w
jakąś paranoję, może to złożony objaw z przeproszeniem depresji poporodowej,
nie wiem, czy macie jakieś doświadczenie z tym schorzeniem i małym
dzieckiem... czy moje obawy są uzasadnione, czy znowu przesadzam?
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 28.04.09, 16:29
      razi wysoki poziom lęku w zestawieniu z dość błahą przypadłością
      zdrowotną. Stawiałabym na depresję poporodową.
      • mally_2 Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 28.04.09, 16:34
        chm... skoro sama mówisz, że się na to nie zanosi, to dlaczego tak się
        martwisz? wybacz, nie wyobrażam sobie, żebyś jako matka ograniczała się w
        dotykaniu własnego dziecka. może powinnaś wybrać się do psychologa, skoro
        problem Cię przerasta...
        • bebena Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 28.04.09, 16:46
          Rzeczywiście, strach przed dotykaniem własnego dziecka się zdarza, ja bałam się
          na przykład obcinania paznokci, prosiłam siostrę żeby to robiła, bałam się, że
          coś naruszę, takie były delikatne, małe, także poniekąd cię rozumiem. ALe to
          przechodzi.
    • bloopsar Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 28.04.09, 17:30
      Oj przy zbyt niskim cisnieniu to moze byc roznie. Czasem sie wydaje, ze jest ok
      i nagle sie leci. Znam to niestety. Przez pewien czas powstrzymywalo mnie to
      nawet od pracy przed komputerem i troche kasy przepadlo sad Wiec wiem, ze moze
      sie to dawac we znaki.

      Chyba kwestia obawy o dziecko zalezy od tego na ile masz powazne objawy. Czy
      tylko ci sie lekko kreci przez chwile w glowie jak gwaltownie wstaniesz czy masz
      juz powazniejsze zawroty glowy i dluzsze mroczki przed oczami? Powazniejsze
      objawy moga sie konczyc niewesolo: pamietam raz jak nagle przed oczami pojawila
      mi sie podloga. Uderzenie o ziemie nic nie bolalo ale jednak nastapilo, nawet
      nie wiem jak i kiedy. W jednej chwili ide, w nastepnej leze, nie pamietam nawet
      zachwiania sie. Pytanie czy u ciebie moze dojsc az do takich problemow.

      Probowalas brac Gutron? Niektorym pomaga.
      • mally_2 Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 28.04.09, 18:13
        są kobiety, które w ogole nie są wstanie zajmować się dzieckiem po porodzie,
        trudno im nawet je podnieść bez lęku, nie mówiąc już o obcinaniu paznokci...
        • bajadercia Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 28.04.09, 18:16
          Nie ma się co unosić nad depresją poporodową, póki jesteś realnym zagrożeniem
          dla dzieciaka! To, że na razie nie mdlejesz nie znaczy, że napradę ci się to nie
          przydarzy, więc idź czym prędzej do przychodni, jeśli nie chcesz mieć porządnych
          kłopotów!
          • majenkir Re: 28.04.09, 18:27
            Tez nie rozumiem, dlaczego na sile wciskacie jej depresje.... Z
            tego, co dziewczyna pisze wynika, ze ma obiektywne podstawy, by bac
            sie o dziecko.

            A co do rady: wiem, ze sa psy, ktore wyczuwaja nadchodzace omdlenie
            chwile PRZED i ludzie z takim problemem jak Twoj nigdy sie z nimi
            nie rozstaja (nie wiem tylko, czy jest mozliwosc dostania takiego w
            PL). Bo przypadlosc niby blaha (na pewno ludzie Ci mowia, ze lepsze
            to niz nadcisnienie wink ), ale skutki moga byc oplakane(wyobraz
            sobie, ze mdlejesz w trakcie prowadzenia auta...).
            • bloopsar Re: 28.04.09, 18:52
              > przypadlosc niby blaha (na pewno ludzie Ci mowia, ze lepsze
              > to niz nadcisnienie

              Z tym sie nie zgodze. Na nadcisnienie jas MASA lekow, ktore naprawde niezle
              dzialaja. Mnie lata temu meczylo nadcisnienie i Cordipin czy Metocard czynily
              cuda. Za to jak niedawno trafilo sie niedocisnienie, to lekarze dali jedynie
              Gutron i jak nie zadzialal to rozkladali rece. I ciagle powtarzali jak to latwo
              sie leczy nadcisnienie ale niedocisnienie to juz bryndza. Jest Dopamina, ale to
              dozylne, raczej jak ktos ma przejsciowy problem po zabiegu operacyjnym, a nie na
              codzien.

              Poza tym nadcisnienie musi byc spore albo dlugotrwale zeby mialo jakies powazne
              skutki a przy niedocisnieniu - omdlenia, zawroty glowy, problemy ze wzrokiem i o
              wypadek nietrudno.

              Bazowe cisnienie to ok. 120/80. Jak dodamy powiedzmy 40/20 to wyjdzie 160/100 -
              z takim da sie spokojnie funkcjonowac. Pisze z doswiadczenia. Z kolei jak tyle
              samo odejmiemy to bedzie 80/60 - tu juz moze byc bardzo kiepsko. Wydmuchanie
              nosa w chusteczke konczy sie chwilowa utrata wzroku (czerwona mgla orzed oczami)
              uncertain A ja mam za soba 60/30 - massakra! Mi na szczescie juz to minelo ale
              wspominam ten okres jako czas strasznej bezradnosci, wlasne cialo potrafilo mnie
              nagle zdradzic. Kicha sad

              Generalnie apeluje o nie lekcewazenie zbyt niskiego cisnienia, na zasadzie, ze o
              nadcisnieniu sie sporo slyszy i leczy, a niedocisnienie to nic takiego. Otoz
              nie, bywa grozne.
              • lolinka2 Re: 28.04.09, 21:58
                wszystkie znane mi osoby z niedociśnieniem (a trochę ich jest) to
                osoby z maskowaną depresją - prędzej czy później zdiagnozowaną,
                pisząca te słowa również w ten sposób maskowała zaburzenia
                afektywne...
              • daisy Bez przesady! 28.04.09, 22:41
                Całe życie żyję z niedociśnieniem (często 90/60 na przykład) i do tego z
                bradykardią (spowolnione tętno). Bywa niemiłe, ale bez przesady! Na pewno nie
                można zemdleć przy prowadzeniu auta... Zresztą psychika ma w tym wielki udział,
                w sytuacjach napięcia i koncentracji na pewno się nie odpływa.
                Mroczki przed oczami, chwilowe "zaczernienie" i lekki zawrót przy wstawaniu to
                absolutna norma (tak samo jak ohydne walenie serca i niemożność dłuższego
                stania). Trzeba wstawać powoli, innej rady nie ma.
                Nie wyobrażam sobie, żeby z tego powodu obawiać się brać dziecko na ręce. Jeżeli
                cię to męczy, to zaczynaj dzień od ćwiczeń fizycznych - doskonale podnoszą
                ciśnienie i rozruszają. W ogóle ćwicz regularnie, to pomaga.
                • majenkir Re: Bez przesady! 29.04.09, 03:08
                  daisy napisała:
                  > Całe życie żyję z niedociśnieniem (często 90/60 na przykład)

                  Wybacz, ale mowimy tu o NAPRAWDE NISKIM cisnieniu. 90/60 to dolna
                  granica, ale w normie.

                  Na pewno nie
                  > można zemdleć przy prowadzeniu auta... Zresztą psychika ma w tym
                  >wielki udział, w sytuacjach napięcia i koncentracji na pewno się
                  >nie odpływa.

                  Moj tata-niskocisnieniowiec potrafi zemdlec wchodzac po schodach
                  albo wstajac z krzesla na przyklad. Na szczescie rzadko mu sie to
                  zdarza smile.

                  > zaczynaj dzień od ćwiczeń fizycznych - doskonale podnoszą
                  > ciśnienie
                  LOL! Wiele rzeczy mozna sie dowiedziec na forum, hehe wink.
                  • marina2 Re: Bez przesady! 29.04.09, 08:59
                    mam niskie ciśnienie i bradykardię.wszystkie moje dzieci przeżyływink)

                    radzę sobie tak: staram się pływać i ruszać nie jakoś wyczynowo,ale
                    spacery,rower.osobiście zauważyłam,że najlepiej robi mi pływanie.i co być może
                    rozbawi niektórych,ale stres mi służy.napędza mnie.acha podpowiedziałabym
                    autorce wątku sprawdzenie stanu "technicznego" kręgosłupa.poza tym piję głównie
                    zielone herbaty ,czasem kawę.móię tu i około dwóch l herbaty dziennie.
              • ulica-wredzica Re: 29.04.09, 16:52
                zgadzam sie z tym ze nadcisnienia nie wolno lekcewazyc, sama sie z tym
                borykalam. wielokrotnie zdarzalo mi sie przez to zaslabnac, prawie zemdlec przy
                wstawaniu przy naglym ruchu, bardzo nieprzyjemne, i niebezpieczne. nie wiem, jak
                mozna mowic ze to claha dolegliwosc, jak ktos tu napisal... i faktycznie ciezej
                to wyleczyc niz nadcisnienie. a gutron jest czesto przepisywany, mi bardzo,
                bardzo pomogl, przestalam mdlec, bac sie ze padne za kierownica itp., nie wiem
                moze za krotko go bralas, za krotka kuracja? albo lekarz powinien byl zwiekszyc
                ci dawke? czasem przez zle obliczone dawkowanie lekarz potrafi ci spieprzyc cale
                leczenie -_-
                • daisy Re: 29.04.09, 17:23
                  Ja nie rozumiem tej paniki. Chyba lubicie chorować? Jak mam gorszy dzień to parę
                  razy dziennie zdarza mi się przy wstawaniu mieć mroczki, ciemność przed oczami,
                  zawrót głowy. No i co?... Jak jestem w domu to osuwam się na podłogę, klęczę
                  chwilę i spokojnie wstaję znowu. W miejscach publicznych zdarza się też, chociaż
                  rzadziej (większe napięcie i koncentracja) - wystarczy pamiętać, żeby się nagle
                  nie zrywać. Albo czegoś się przytrzymać. Borykam się z tym od zawsze i jakoś nie
                  zauważyłam nic niebezpiecznego. Na pewno ogólnie dla zdrowia niedociśnienie jest
                  "lepsze" niż nadciśnienie.
                  A "padanie za kierownicą" to pomysł bez sensu i moim zdaniem jest niemożliwe. No
                  chyba że ktoś się wyjątkowo relaksuje za kółkiem. Ale jazda, szczególnie w
                  mieście, to taki stres, który wyklucza wdzięczne zsunięcie się na gumowy dywanik
                  pod pedał gazu...
                  No i regularne ćwiczenia naprawdę robią cuda.
    • agni71 Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 29.04.09, 09:57
      Doskonale cie rozumiem, bo tez jestem niskocisnieniowcem i tez
      miałam taka sytuację, że karmiłam dziecko piersią w nocy (na
      siedząco) i czułam, ze zaczyna sie omdlenie. Innym razem, wstając po
      karmieniu, zeby dziecko odlozyć do łóżeczka, zaczęłam sie
      przewracać. Cudem udalo mi sie dziecko odłożyć na łóżko, zanim
      upadłam i mocno sie potłukłam. Na szczęście mąż był obok i szybko
      się zajął i mną i dzieckiem, w obu sytuacjach.
      Mam tez problem ze stawem kolanowym (ucisk powoduje ból przy którym
      mozna zemdleć) - i też miałam wizję siebie leżącej nieprzytomnej a
      obok zawodzące dziecko np. roczne. Na szczęście nie zdarzyło się to -
      zrobiłam wszystko, zeby omdlenia uniknąć i udało się - przeszło. A
      teraz pamietam po prostu zawsze o oszczędzaniu kolana i odpukać - na
      razie jest OK.
      Może jednak pogadaj z lekarzem o lekach podnoszących ciśnienie (na
      pewno cos jest), dopóki sytuacja sie nie unormuje, a i dziecko
      będzie starsze i nie będzie wymagalo częstego noszenia.
    • malila Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 29.04.09, 10:12
      Też często jestem niskociśnieniowcem. Ostatnia ciąża trochę
      pogłębiła problem. Nieprzespane noce jeszcze bardziej. To, co
      starałam się uporządkować przede wszystkim, to sen. Polecam też
      ćwiczenia tai-chi - są takie, które szczególnie regulują ciśnienie.
      Do tego regularne posiłki. To są rzeczy, które w bardzo dużym
      stopniu poprawiają zdrowie.
      Co nie zmienia jednak mojego poglądu na to, ze większość
      dolegliwości ma podłoże psychosomatyczne.
      • amelinna Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 29.04.09, 19:49
        WYbacz, ale w rozmowa z lekarzem too powinien być Twój pierwszy strzał. Dziwię
        się, że dotąd tego nie zrobiłaś. Jeśli masz kłopoty z niedociśnieniem to
        przecież są sposoby na to żebyś czuła się bezpieczniej; umówisz się na badania,
        dostaniesz Gutron, który na tyle długo działa, że nie będziesz miała problemów z
        objawami i nie będziesz co chwilę drżała, że zemdlejesz i dziecku stanie się
        krzywda. Inaczej chyba niestety sprawy nie da się rozwiązać. W depresję
        poporodową też nie wierzę.
        • bajadercia Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 29.04.09, 22:50
          Ja tam się nie dziwię, ludzie są mistrzami wyparcia! Idź do lekarza, kobito
          droga, no!
        • malila Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 30.04.09, 09:15
          amelinna napisał:
          > WYbacz, ale w rozmowa z lekarzem too powinien być Twój pierwszy
          strzał.

          Że niby mój?wink

          Zibrizka, ile czasu minęło od porodu?
        • net79 Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 30.04.09, 09:28
          kurcze długo cierpiałam na niedociśnienie ( po trzeciej ciąży przeszło) i ile
          razy byłam u lekarza, bo np mdlałam cały dzień tyle razy słyszałam słynne: z tym
          da się żyć i taka pani uroda, w życiu po za zmierzeniem ciśnienia lekarz nic mi
          nie zaproponował...
          i fajnie, że kobieta napisała na forum, bo przynajmniej wie czego od lekarza
          wymagaćsmile
    • kiddy Re: czy mogę zrobić dziecku krzywdę? 30.04.09, 10:21
      A może byś do lekarza poszła, co? Na odległość nikt ci nie pomoże.
      Niedociśnienie, któe powoduje takie objawy, jakie masz, nalezy
      leczyć, bo może być zagrożeniem dla zdrowia i życia. Niskie
      ciśnienie to gorsze krążenie, a więc niedotlenienie, zastoje krwi w
      żyłach grożące zakrzepicą.
      Sama mam ciśnienie na poziomie 80/50-90/60. Zwykle czuje się dobrze,
      ale czasem sercemi galopuje jak szalone. Poza tym mam wysoką
      krzepliwość krwi, wraz z innymi czynnikami spowodowało to u mnie
      zakrzepicę.
      Jeśli coć cię niepokoi, to idź do lekarza. Tym bardziej, że masz
      małe dziecko.




      Do koleżanki pytającej, czy lubimy chorować. Tak, uwielbiamy.
      Szczególnie omdlewać przy powtarzającej się arytmii i skokach
      ciśnienia oraz umierać w wyniku zaburzeń krążenia wywołanych źle
      postawioną diagnozą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka