gb15 26.01.13, 12:10 Czy ktoś mógłby napisać jaki wpływ na dzieci ma lekceważący stosunek np. ojca - bordera do żony i matki jego dzieci? Czy syn nie naśladuje ojca a córka nie ma problemu w późniejszych relacjach z mężczyznami? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
brz_a_sk Re: Co z dziećmi? 26.01.13, 12:19 a o pytanie dziwne jakby teściowa pytała :) no sorry :) z kosmosu lekko to i krótko odpowiem oczywiście partner borda odpowiada w 100% za to, ze takiego rodzica wybrał swoim dzieciom i na bank razem mają szansę wyhodować nowe bordy bo syf w domu jest a nie miłość kazdy bord - bo inteligentny - martwi się tym potwornie, bo nie chce swoim dzieciom zgotować swojego losu co za pytanie: "co z dziećmi?" - no maja przesr* jak w każdej dysfunkcyjnej rodzinie i trzeba stawać na głowie, żeby jak najmniej szkodzić Odpowiedz Link
perpetua-mobila Re: Co z dziećmi? 26.01.13, 13:30 Ma przesrane nie tylko ze wzgledu na ojca borda, ale i szurnietą matke. No sorry, ale która nie szurnieta kobieta zdecydowałaby się na dziecko z (pozwole sobie zacytować) "potworem który powinien być omijany przez ludzi"?... Miłego dnia. Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Co z dziećmi? 26.01.13, 13:36 życie jest rewelacyjnie ciekawe znam szurniętych dobrych i nieszurniętych podłych staranie się bywa zaskakująco ważne no i co z tego, ze jesteś miss świata - to tak nie wiele, a nawet czasem przeszkadza być szczęśliwym - zdziwki życiowe :) prawda? Odpowiedz Link
ykrastek Re: Co z dziećmi? 30.01.13, 08:44 brzasku : przeraża mnie Twoja odpowiedź. Widzę, że towarzystwo "miłośników i fascynatów" bordów ma się nieźle...:/ Jestem byłym parterem borderki, z którą mieszka moja ukochana córka. Jest akurat odwrotnie niż piszesz! To bordy niszczą swe dziieci a nie ich partnerzy. BPD wychodzi często po urodzeniu dziecka! Walczę o to aby matka nie zniszczyła całkiem mojej wrażliwej i spontanicznej córki - za co przeraźliwie obrywam (jej donosy do prokuratury, wnioski do sądu o pozbawienie praw rodzicielskich i zakaz kontaktów z córką połączone z alienacją silnie związanej ze mną córci...). Wspieram córkę jak mogę. Teraz muszę walczyć przed sądem. Mylisz się bardzo! Poczytaj na anglojęzycznych stronach o toksycznej i wyniszczającej dziecko relacji : matka (lub ojciec) z BPD a jego dziecko. Swoją wypowiedzią krzywdzisz byłych partnerów osób z bpd i ich dzieci. To jest walka, to jest trauma i bezsilność patrzenia na krzywdę dziecka, które jest traktowane jako osoba bez odrębnych uczuć i potrzeb, jak rzec, jak zabawka do kochania borda i posłuszeństwa. Bo świat się kręci wokół pępka świata - borda. Może i bordy są inteligentne ale brak im empatii wobec uczuć sprzecznych z ich własnymi. Swoją inteligencję wykorzystują zupełnie nie tak jak twierdzisz, lecz do ochrony swego ego, wypierania, oskarżania, obwiniania, manipulowania innymi ludźmi i emocjonalnego krzywdzenia najbliższych... Niszczą psychikę i emocje własnych dzieci, nie ważne czy tego chcą czy nie chcą. Robią to! Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Co z dziećmi? 30.01.13, 10:47 ależ ja nic takiego nie napisałam!!!! przeczytaj na jakie pytanie odpowiadałam oczywiście, ze sytuacja dzieci jest dramatyczna jeśli nie tragiczna napisałam, ze żadne z rodziców w związku w którym dziecku dzieje sie krzywda nie ma prawa czuć się niewinne dobrze , ze walczysz o prawa swojego dziecka i nic Cię nie zwolni z odpowiedzialności za to co dziecko spotyka nawet jeśli jesteś aniołem a partner diabłem tak rozumiem odpowiedzialność za swoje dziecko teraz rozumiemy się? I żeby nie było za chwilę z drugiej strony ataków - znam bordów bardzo świadomych zagrożenia jakie zgotowali swoim dzieciom i starających się bardzo by ocalić wszystko co sie da z normalność w tej potwornie skomplikowanej sytuacji. Nie znam człowieka, który powie, że bord jest wymarzonym rodzicem - ale sprawiedliwie należy przyznać partner borda też podejmuje decyzje o posiadaniu dzieci; Wiem czasem wiedza obojga jest nie pełna. O dzieci trzeba dbać i nie ma usprawiedliwienia dla nikogo jeśli dziecku dzieje się krzywda !!!!!!!! Odpowiedz Link
7mka7 Re: Co z dziećmi? 02.02.13, 00:28 Jeśli bord nie widzi w sobie nic złego i nie próbuje nawet się zmieniać, to sytuacja dziecka jest przechlastana. Jest takich oczywiście bardzo dużo, bo wydaje się im, że nie potrzebują ani pomocy ani zmian. Znam takich i wiem, że nie ma tłumaczenia, które by do nich docierało. Jest też grono bordów, którzy mimo wszystko widzą, że coś jest nie tak, walczą o siebie, starają się zmienić i takich też znam i wiem, że bardzo się przejmują swoimi dziećmi, próbują wszelkimi siłami zmienić siebie i dać dzieciom odczuć chorobę rodzica w jak najmniejszym stopniu! Nie można generalizować i wrzucać wszystkich bordów do jednego wora tylko dlatego, że akurat trafiło się wyłącznie na tych, którzy nie widzą w sobie problemu i mają głęboko w duszy leczenie! Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Co z dziećmi? 02.02.13, 13:36 tym bardziej, że bord potrzebuje najbardziej kochania a to rodzicielskie dostępne cholera to jak z morfiną która bywa jedynym wyjściem najtrudniejszy z dylematów z tymi dziećmi nawet dla tych, którym się udaje to powód bezustannej troski reszta dramatyczna i przy braniu pod uwagę bez cenność szczęścia każdego dziecka... - jasne! ludzie bez bpd podlegają tym samym prawom! powinni wisieć na takim samym haku kiedy krzywdzą swoje dzieci - no proszę migiem przeludnienie byśmy zlikwidowali Jest we mnie jedna sprzeczność - jestem przeciw karze śmierci ale kiedy ktoś krzywdzi SWOJE dziecko i nie dociera do niego POMYŚL, mam moc rozszarpania na strzępy natychmiast i odręcznie. Sama zawsze mam wątpliwości czy nie można lepiej swoim dzieciom świata podarować. polecam portal mkanet.info/ - nowoczesny - reszta do sprawdzenia Odpowiedz Link
gb15 Re: Co z dziećmi? 02.02.13, 09:38 Zadałam to pytanie bo spotkałam się z zachowaniami mężczyzny, których nie rozumiem . Sytuacja dotyczy osób dojrzałych, mających dorosłe dzieci i zamierzających spędzać ze sobą czas, tak to ujmę. Spotkałam mężczyznę od którego odeszła żona ale został z nim dorosły syn. Facet, po pewnym czasie spotykania się ze mną, w którym następowało oczarowanie, zaczął zachowywać się agresywnie. Zdecydowanie tak to można nazwać i mam tu na myśli agresję słowną, bo tej doświadczyłam. Na początku myślałam, że to jakiś rodzaj testu, niewybredny żart czy po prostu brak kultury ale zachowanie zaczęło odbiegać od stereotypów zbyt mocno. Nie zamierzam analizować dlaczego i w jakim celu bo moje rozumowanie jest proste - jeżeli ktoś działa na mnie destruktywnie, to ograniczam kontakty choćby nie wiem jak ciekawa i inteligentna była to osoba. A tak na marginesie - inteligentnym nie nazwalam kogoś kto popełnia ciągle te same błędy i wraca uparcie do zachowań, które przynoszą niezbyt ciekawe efekty. Ciekawa jestem czy była żona tego człowieka nie doczekała się przypadkiem oprawcy także we własnym synu. Nie wyobrażam sobie, jak można przez czas dłuższy znosić agresywne zachowania ze strony bliskiej osoby i ciągle być czujnym z której strony wybuchnie bomba. Taka osoba przestaje być bliska. Wiem, ze istnieją inne wytłumaczenia, że sytuacje nie są takie proste jak się wydają itd ale dla mnie miernikiem tego, czy chcę z kimś być czy nie, jest to, czy czuję się w jego towarzystwie dobrze. Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Co z dziećmi? 02.02.13, 13:19 możesz być pewna, że Twoja pewność jest najlepszym sygnałem - nie jestem człowiekiem, który wejdzie w chory związek; tego się trzymaj i nie trać czujności; życie jest ciekawsze niż nam się zdaje, ważne by nikogo nie stracić z pola widzenia; kiedyś wymagałam by znajomi nadawali się do mieszkania ze mną wręcz - czyli byli doskonali :) dziś mam bardzo wielu znajomych, którzy mają wady nieznośne dla mnie ale mają i zalety, które wręcz uwielbiam - to się nazywa tolerancja :) ustalamy zasady i jest nam dobrze razem gadać - i nie przekraczać granic; jeśli chcesz pomyśl sobie co byś zrobiła gdyby kiedyś ktoś najbliższy stał się nieznośny - gdy zdrowy obie znamy odpowiedź - fru w świat olbrzymi i spoko; gdy na własne życzenie chory - równie szybkie baj baj - upraszczam ale niepochopnie; problem zaczyna się kiedy choroba dopada i zmienia wszystko - wtedy okazuje się czy całe życie byliśmy gotowi unieść czyjąś niedoskonałość czy mamy 'nowoczesną' zdolność narcystycznego podchodzenia do krótkiego czasu życia i kochamy najpierw siebie a potem to się zobaczy; czy wolno nam wtedy mieć dzieci? Odpowiedz Link
gb15 Re: Co z dziećmi? 02.02.13, 17:15 Ładnie napisałaś Brzasku, tak od serca, z uczuciem ale słowa niewiele znaczą jeżeli nie przystają do czynów. Ja nikogo nie porzuciłam, chorego czy zdrowego. Poznając nowego interesującego człowieka, mam ochotę przebywać w jego towarzystwie a nie układać sobie z nim życia. Nie muszę też dźwigać wszystkich nieszczęść, które do tej pory mu się przydarzyły. Po prostu ja nie odpowiadam za życie dorosłego, w pełni ukształtowanego człowieka. Poczytałam trochę o tej chorobie i z tego, z czym się zapoznałam wynika, że jej nasilenie z wiekiem maleje. Może jednak niektórym odpowiada by ją pielęgnować? Odpowiedz Link
szalona123456 Re: Co z dziećmi? 02.02.13, 19:59 > Ładnie napisałaś Brzasku, tak od serca, z uczuciem ale słowa niewiele znaczą je > żeli nie przystają do czynów. > Ja nikogo nie porzuciłam, chorego czy zdrowego. Poznając nowego interesującego > człowieka, mam ochotę przebywać w jego towarzystwie a nie układać sobie z nim ż > ycia. Nie muszę też dźwigać wszystkich nieszczęść, które do tej pory mu się prz > ydarzyły. Po prostu ja nie odpowiadam za życie dorosłego, w pełni ukształtowane > go człowieka. > Poczytałam trochę o tej chorobie i z tego, z czym się zapoznałam wynika, że jej > nasilenie z wiekiem maleje. Może jednak niektórym odpowiada by ją pielęgnować? Droga gb15, z mojego doświadczenia w kontaktach (zakończonych już) z bpd mogę powiedzieć, że niestety zdarza się i tak, że z wiekiem nasilenie objawów wcale nie maleje. Niektórym niestety odpowiada "pielęgnowanie" choroby bo..., bo jest to wygodne, bo... może nie potrafią już czegokolwiek zmienić, bo... otoczenie to już zaakceptowało i toleruje takie zachowanie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Co z dziećmi? 02.02.13, 21:16 chyba najlepiej nie oceniać to straszliwie trudna materia na tyle, że lepiej nie wiedzieć zbyt wiele kiedy nie potrzeba :) Odpowiedz Link
szalona123456 Re: Co z dziećmi? 02.02.13, 21:29 Drogi Brzasku, tak to BARDZO trudna materia. Oczywiście, że nie można generalizować i przesądzać i ja tego nie robię. Czy lepiej nie wiedzieć zbyt wiele... ? Może tak, a może nie... Któż z nas to może przewidzieć. To przecież STRASZLIWIE TRUDNA materia. Zgadzam się w 100000%. :) Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Co z dziećmi? 03.02.13, 13:36 forum.gazeta.pl/forum/w,35861,111494173,142269978,Re_dla_partnerow_osob_dotknietych_BPD.html żeby nie przepisywać Odpowiedz Link