witam,
moje pociechy skończyły właśnie 18 miesięcy i muszę się przyznać że przy
jedzeniu obiadów mam ochotę je udusić ;>.
Nie wiem czy z pojedynczymi dziećmi też tak jest czy to przez to że jest ich
dwójka ale jedzenie to wyśmienity czas zabawy...
Był czas że nawet chętnie łapały za łyżeczki czy widelczyki i jadły, owszem
dużo leci na podłogę i śliniaki ale potrafią już sobie nałożyć na łyżeczkę,
nadziać na widelec, bardzo ładnie trafiają do buzi... i co z tego..
od jakiegoś czasu jak tylko zaczynamy posiłek wszystko jest ok. siadają,
jedzą, wszystko cacy, a potem zaczynają babrać. Biora w ręce, gniotą, rzucają.
Najlepsze są do tego oczywiście ziemniaki i ryż bo tak cudnie się rozmazują,
no i brokuł który wycieka przez palce też jest mega atrakcją..
o ile jesteśmy przy posiłku z mężem to staramy się pilnować żeby w miarę
ładnie jadły, ale często jestem sama i wtedy to już wolna amerykanka bo jak
zwracam uwagę jednemu to drugi robi już demolkę. Niestety zamiast czerpać
przykład z nas jak się je to biorą przykład z siebie jak rozwalać i babrać.
Może to nienormalne, ale strasznie mnie to złości jak z uśmiechem rozwalają
wszystko i robią wszystko coby nie łyżka tylko łapką do buzi załadować.
Dzisiaj dałam zjeść o tyle ile dały radę, bez pomagania przeze mnie, bez
dopychana żeby dzieci głodne od stołu nie wstały, i jak zaczęły wywalać
zapowiedziałam ze zaraz skończą. Wywalać nie skończyły więc podziękowałam za
posiłek i skończyliśmy obiad. Efekt był taki że przez następne dwie godziny
dały nieźle w kość bo głodne marudne i płaczliwe.
i co tu zrobić?
karmić zamiast samodzielnego jedzenia... chyba nie bo kiedyś się nauczyć muszą
nie zwracać uwagi na to że jedzą rękami i wywalają... może się kiedyś nauczą a
może wyrosną mi flejtuchy
zwracać uwagę i jak zaczynają wariować zabierać jedzenie ? nie wiem, nie mam
przekonania.
Co radzicie?
PS.
córcia nie raczy jeszcze przesypiać nocy a jak jest nienajedzona to kilka
pobudek mamy zagwarantowanych

Zwykle pierwsze mleko pije około 4-5 rano