gogolina77
06.02.11, 22:55
Jestem mamą półrocznych dziewczynek i 2,5 rocznego synka.Dziewczynki niestety daja nam mocno popalić w nocy.Już na rzęsach chodzimy.Od początku stycznia nie jedzą w nocy,ostatni posiłek to butla po 23.Głodne nie są,bo rano zwykle nie zjadają wszystkiego (150ml mleka).Był dni,kiedy spały nie najgorzej,a teraz znów jest xle.Ich łóżeczka stoja w naszej sypialni,zastanawiam się,czy nie wyprowadzić ich do własnego pokoju,tylko przeraża mnioe to "latanie"Nie wiem,czy mogę to na zęby zwalić,bo wprawdzie "jeżdżą" smoczkami po dziąsełkach,smaruję przed snem,budzą się np.o 3 i zaczynają machać sobie nogami,gaworzyć,w końcu jak nie reagujemy to marudzą i płaczą.Trwa to nawet ponad godzinę,nijak nie mogą zasnąć w łóżeczkach.Po 1,5 godzinie poddajemy się i bierzemy do łóżka - zwykle zasypiają szybko,ale nie zawsze.Chciałabym powalczyć i nauczyć ich samodzielnego zasypiania w nocy ( po kąpieli i w dzień zasypiają same,na spacerze śpią 1,,5 godziny,ale po południu jak się obudzą po 30minutach to już nie zasną powtórnie).Zastanawiam się,czy nie nauczyć najpierw jedną w jednym pokoju,a potem drugą?Bo chyba spróbuję metody 3-5-7,ale nie wiem jak to zastosować przy dwójce.Poradźcie!