Dodaj do ulubionych

problem z dziadkami

29.11.05, 12:08
trochę się pożalę- ani moi rodzice, ani teściowie nie chcą zostawać sami z
moimi chłopakami /mają 10 miesięcy/, bo twierdzą, że nie dają sobie rady. O
zostawieniu ich na noc nawet nie mówię. Odkąd się urodzili byłam z moim mężem
na kawie jeden raz - w domu cała chmara ludzi, a kiedy wróciliśmy tylko płacz
i zgrzytanie zębami. Może mogłybyście coś poradzić? Jak ich zachęcić do
zostawania z nimi?
Joanna - mama Tymka i Mikołaja
Obserwuj wątek
    • nadipati Re: problem z dziadkami 29.11.05, 12:20
      Niestety ja nie mam rady dla Ciebiesad sama mam prawie roczne bizniaczki i
      podobnie NIKT nie ma odwagi(nie chce) zostać. Ja przestałam już pytać sad
      wszędzie chodzimy z dziecmi , na zakupy latem na rynek na piwko do znajomych ,
      trudno cóż zrobić , niedługo dzieci dorosną i bedzie lepiej - zobaczysz
    • mruwa9 Re: problem z dziadkami 29.11.05, 13:17
      zmusic nie zmusisz, bo dziadkowie nie maja obowiazku opieki nad wnukami..Moze w
      przyszlosci sami zechca, jesli chlopcy beda wieksi latwiejsi w obsludze...
      Mozecie poszukac i zatrudnic opiekunke do dzieci, na pewno trudniej znalezc
      taka osobe dla blizniakow, niz dla jednego dziecka, ale nie jest to niemozliwe.
      Przynajmniej np. na 1 dzien w tygodniu. Niestety, wielu mlodych rodzicow nie ma
      pomocy z zewnatrz w osobie dziadkow i musza sobie radzic samemu, bez mozliwosci
      wyjscia na kawe bez dzieci, bez wzgledu na ich liczbe.
      • yeanne Re: problem z dziadkami 29.11.05, 16:43
        chyba najbardziej boli mnie to, że moi rodzice nigdy nie mieli problemu,
        żebyśmy zostały z siostrą u jednych bądź drugich dziadków. Mieli czas na
        imprezy, wyjazdy w góry, wspólne zakupy, itd. I chyba dalej uważają, że różne
        rzeczy im się należą /prawie każdy weekend imprezują ze znajomymi/, a nie mają
        zadnych obowiązków - ani wobec dzieci ani wnuków. A ja zawsze wierzyłam, że to
        co się "dostaje" od swoich rodziców i dziadków, to "oddaje się" później swoim
        dzieciom i wnukom. Ale może moje myślenie jest błędne.
        • aankaa Re: problem z dziadkami 29.11.05, 21:32
          chyba najbardziej boli mnie to, że moi rodzice nigdy nie mieli problemu,
          żebyśmy zostały z siostrą u jednych bądź drugich dziadków. Mieli czas na
          imprezy, wyjazdy w góry, wspólne zakupy, itd. I chyba dalej uważają, że różne
          rzeczy im się należą /prawie każdy weekend imprezują ze znajomymi/, a nie mają
          zadnych obowiązków - ani wobec dzieci ani wnuków. A ja zawsze wierzyłam, że to
          co się "dostaje" od swoich rodziców i dziadków, to "oddaje się" później swoim
          dzieciom i wnukom. Ale może moje myślenie jest błędne.

          ===
          jest _jak_najbardziej_błędne_
          Twoi rodzice swoje już "odbębnili", należy im się wolne

          obowiązki to macie Wy - rodzice maluchów, dziadkowie - najwyżej "przyjemność",
          z której nie muszą korzystać

          i nie obrażaj się na dziadków
          • yeanne Re: problem z dziadkami 30.11.05, 16:00
            nie obrażam się na dziadków. Po prostu chciałabym czasami odpocząć w
            towarzystwie męża - należy mu się nie tylko mama jego dzieci, ale także żona w
            zwiewnej sukience i z beztroskim uśmiechem na twarzy. Moje znajome posiadające
            pojedyncze potomstwa mają do pomocy i babcie i ciocie. Dlatego trochę się
            rozżaliłam.
            • mruwa9 Re: problem z dziadkami 30.11.05, 20:29
              Odpoczac w towarzystwie meza chcialaby kazda matka, a ze sie nie da..taka jest
              cena macierzynstwa, bez wzgledu na ilosc dzieci. Ja mam trojke dzieci w roznym
              wieku i dziadkow 2000 km ode mnie, wiec tez nie ma szans na odpoczynek czy
              wyjscie jedynie w towarzystwie meza. Taki life. W takiej sytuacji jest wiele
              mlodych rodzicow, z calym szacunkiem dla Twojego zmeczenia. Naprawde chyba
              jedynym wyjsciem bedzie znalezienie i zatrudnienie niani chociaz na np. jeden
              dzien w tygodniu. Tylko nie jestem pewna, czy zostawiajac dzieci pod opieka
              nawet najlepszej niani, uwolnisz sie od niepokoju o nie. Zycze Ci duzo sil!
    • nadiusza Re: problem z dziadkami 29.11.05, 16:50
      współczuję.. ja mam odwrotny "problem", bo muszę się co chwila tłumaczyć, że
      nie dziękuję, poradzę sobie sama.. ale tak naprawdę bez świadomości że zawsze
      mogę na nich liczyć nie poradziłabym sobie..
      nie wiem jacy są dziadkowie ani Wasze z nimi relacje, ale może gdybyście kilka
      razy "zmusili" ich do pilnowania dzieci i przecierpieli późniejsze zgrzytanie
      zębami to dziadkowie nauczyliby sie radzić sobie z maluchami i przyzwyczaili do
      swojej roli?

      Pozdrawiam gorąco!
      • yeanne Re: problem z dziadkami 29.11.05, 16:56
        próbowałam!
        zostawali z nimi na noc /u mnie w domu, z moją albo męża asystą/ i guzik z tego.
        Samodzielnie nie dawali sobie z nimi rady nawet w dzień - a przynajmniej tak
        twierdzili. sad
        • gacek39 Re: problem z dziadkami 29.11.05, 21:44
          Mnie pomaga przy dziewczynkach (trzymiesięcznych) mama, jest u mnie cztery razy
          w tygodniu, ale myślę,że będę musiała ograniczać jej pomoc i zacząć radzić
          sobie częściej sama. U mnie jest odwrotna sytuacja, niż u ciebie, moja mama
          wychowywała swoje dzieci sama i miałaby prawo oczekiwać,że teraz jej dzieci też
          same sobie poradzą ze swoimi dziećmi. I pewnie by tak było, gdyby nie to,że ja
          mam bliźniaczki. Ale jak pisałam chcę mamie dać więcej wolnego, jest osobą
          starszą , schorowaną i ma prawo oczekiwać od życia więcej niż zajmowanie się
          wnukami. Tak jak ktoś tu pisał - zajmowanie się dziećmi ma być przyjemnością ,
          a nie obowiązkiem. kiedy myślę perspektywicznie, za jakieś dwadzieścia parę lat
          ja też nie chciałabym być uwiązana opieką nad wnukami.
    • aankaa i jeszcze jedno 29.11.05, 22:22
      dziadkowie _naprawdę_ znajdują przyjemność w zajmowaniu się wnukami gdy
      (dzieci) są już "niekłopotliwe w obsłudze"

      zdajcie sobie z tego sprawę, (niektóre) młode matki smile
      • aankaa ps. jestem matką bliźniaków 29.11.05, 22:23

    • muzyczka6 Re: problem z dziadkami 02.12.05, 19:35
      Jeanne , nie jestes sama. Moi rodzice generalnie odkąd się urodziły dzieci
      zwiewają gdzie pieprz rośnie. Zdarzają się telefony od mojej mamy typu: mialam
      przyjsc, ale mam tyle pracy w domu i na ogrodzie... to samo jest ze strony
      mojej siostry, która była u mnie i dzieci ze 3 razy od 7 miesięcy i to na
      godzinkę -góra!! Ale wiesz, może to ma dobre strony?? Nie pomagacie, to się nie
      wtrącajcie i tyle, przynajmniej masz ten jeden zasadniczy argument w razie prób
      ingerencji w metody wychowawcze itd... smile Na pocieszenie dodam jeszcze, że
      moja mama ani razu nie przewinęła żadnego z chłopaków, bo ją deprymuje widok
      kupy... hehe, to sie nazywa babcina miłość... smile) Pozdrawiam ciepło
      • gacek39 Re: problem z dziadkami 02.12.05, 21:20
        Wczoraj była u mnie teściowa, była drugi raz od czasu narodzin dziewczynek.
        Powiedziała,że przyjechała pomóc, a tymczasem było - daj jej jeść, połóz ją
        spać, przykryj ją, zrób mi kawy, przewiń ją, a jej pomoc polegała na dobrych
        jeej zdaniem radach, typu powinnaś coś zrobić , aby ona noie płakała. Mam
        nadzieję, że nigdy więcej teściowa nie przyjedzie mi pomagać przy dzieciach.
        A tobie zyczę, aby udało ci się znależć prawdziwą pomoc od czasu do czasu.
        Jeśli zawodzą bliscy, moze pomogą znajomi. Jak pisałam wcześniej nie wyznaję
        zasady,że dziadkowie maja obowiazek nam pomagać nacodzień, ale od czasu do
        czasu mała wyręka byłaby mile widziana.A może obawiają się, że jak pokażą,że
        potrafią, bedziesz ich prosić o pomoc zbyt często. może spróbuj szczerze
        porozm,awiać z mamą, z teściową nie radzę, bo sama nie umiem rozmawiać ze swoją.
        Pozdrawiam
      • yeanne Re: problem z dziadkami 02.12.05, 22:08
        dzięki za wsparcie smile Czasem właśnie tego potrzeba - kilka słów pocieszenia i
        od razu człowiek ma więcej siły
        • basia_mar Re: problem z dziadkami 06.12.05, 15:47
          Z tymi "obowiązkami" dziadków w stosunku do wnuków, to jest różnie. Wiele
          zależy od indywidualnego podejścia do sprawy.

          Moi rodzice od samego początku aktywnie uczestniczyli w opiece nad
          dziewczynkami. Nie było to na zasadzie, że siedzieli u mnie 24h/dobę, ale przy
          spotkaniach np. raz w tygodniu, to oni przebierali dziewczynki, trzymali do
          odbijania, teraz karmią, czytają książeczki. Moja mama już się zapowiedziała,
          że zabiera wnuczki w przyszłym tygodniu na kilka dni (nareszcie się wyśpię!!!),
          czasem zabiera je moja siostra. Podobnie postępowali moi dziedkowie w stosunku
          do moich rodziców, więc wydaje mi się to naturalne.

          Okazuje się, że nie wszyscy tak na to patrzą. Moi teściowie, szczególnie teść,
          mają trochę inne podejście do tej sprawy. Oni nigdy nie zostali z żadnym ze
          swoich wnuków na noc. W ciągu dnia można maluchy u nich zostawić, pod wrunkiem,
          że nie trzeba będzie ich usypiać. Teść ogranicza się w zasadzie do przywitania
          z maluchami i zrobienia im kilku zdjęć. Potem, to w zasadzie, moglibyśmy do
          razu z nimi wyjść.

          I tu "pazurki" zaczynają pokazywać dziewczynki. Na widok moich rodziców rzucają
          wszystko, pędzą do babci i dziadka, wspinają się na nich, a przy rozstaniu jest
          wielka rozpacz. Natomiast teść jest ostatnio "karany" przez Olę, która nie chce
          dać mu buziaka na do widzenia. Dziewczynki zaczęły odpłacać pięknym za nadobne.
          Kochają i okazują przywiązanie tym, którzy też się tak do nich odnoszą.

          Dziewczyny, na prawdę Wam współczuję, że nie możecie liczyć na kogoś bliskiego,
          szczególnie, że przy dzieciach pomoc jest potrzebna. Ale jeśli nie bliscy, to
          może warto zatrudnić kogoś obcego. Do nas przychodzi niania dwa razy w tygoniu,
          na 2 - 3 godziny, żebym mogła spokojnie zrobić zakupy, posprzątać, ugotować
          obiad, wyskoczyć z meżem na kawę albo nawet na imprezkę (wybieramy się w
          najbliższy piątek). Nie chcę zanadto zangażować rodziców lub siostry,
          szczególnie, ze oni też mają swoje obowiązki. A teściów nie mogę poprosić o
          pomoc, bo z imprezy musielibyśmy wrócić ok. 22, żeby uśpić dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka