Dodaj do ulubionych

Przerost ojcowskich oczekiwan

14.12.05, 21:52
Czesc Mamy,

Sluchajcie, POMOCY, bo nie wytrzymam.
Moj maz ma wobec naszych dzieci, bylo nie bylo calkiem grzecznych, kosmiczne
wymagania. Dzieci maja ladnie jesc, tyle ile tabela przewiduje i dokladnie co
4 godz., potem ladnie spac, Boze bron, zeby za duzo plakaly (za duzo oznacza,
ze prawie wcale), jesli nie spia, maja sie cieszyc tym, co aktualnie widza i
nie oczekiwac, ze wezmiemy je na rece i pokazemy cos wiecej. Przy ubieraniu i
rozbieraniu maja wspolpracowac z rodzicami, tzn robic piastki przy zakladaniu
rekawkow i takie tam inne. Nie bede juz przytaczac wiecej przykladow, bo
grozi to eksplozja.
Do tego ja, osoba z reguly radzaca sobie z roznymi "widzimisie" mezczyzn
okazalam sie kompletnie bezradna, bo tlumaczenia i podawanie przykladow
oczywiscie nie skutkuja.
Macie jakies pomysly?
Moj to poki co znikniecie taty z pola widzenia i slyszenia.

Pozdrawiam serdecznie (mimo wszystko, a co tam)

Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
Obserwuj wątek
    • anusia_22 Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 15.12.05, 09:52
      Moj maz, mimo, iz kochany, odpowiedzialny i w ogole wzor cnotsmiletez na poczatku
      traktowal Maluchy jak baby born, ktore mozna wylaczyc. Bawil sie z nimi np 2
      godziny wieczorem, a kiedy sie wspolnie "nabawili" occzekiwal, ze wowczas w" w
      nagrode" dadza mu popracowac lub poodpoczywac. Jakiez bylo jego zdziwienie, ze
      tak nie jestsmileNa szczescie nie jest przywiazany do liczb, godzin itd.Moge tylko
      powiedziec, iz z czasem po prostu zrozumial, ze Maluchy to takie same istoty,
      jka my, ktorych nie da sie zaprogramowac i moga miec po prostu gorszy dzien.
      Pozdrawiam goraco Ciebie, Twojego Meza, Krysie,Zosie i Natalke
    • grzalka Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 15.12.05, 13:54
      nie ma rady, zrób mu szybko pranie mózgu- takie podejście będzie skutkowało
      obupółna frustracją, a to ostatnia potrzebna Wam rzecz. Sporo jest mądrych
      ksiązek, może T.Hogg mu podrzuć?
      • gacek39 Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 15.12.05, 20:43
        Nie radzę wyjścia- znikanie z pola widzenia- bo nagle zacznie wracać z pracy
        zamiast o 17 o 21, zamiast cierpieć w nocy na bezsenność będzie miał twardy
        sen, że nie obudzi go wystrzł armatni, a zamiast przewijać dzieci przynajmniej
        raz dziennie i pomagać ci w karmieniu będzie oglądać telewizję i siedzię pod
        komputerem. Moja koleżanka odpuściła sobie i teraz wychowanie dziecka jest
        wyłącznie na jej głowie ( na szczęście ma tylko jedno ). Zrób mu pranie mózgu i
        to szybko.
    • ewa054 Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 15.12.05, 23:13
      Witaj Karolciu.
      Twój mąż ma ,,ciekawe'' podejście do dzieci. Moje głodomory jedzą co 2
      godziny, czasami co 1,5 jeśli nie dojadły wcześniej. Kornelka waży 4,550, a
      Adrianek 4,500. Mają dopiero 1,5 miesiąca. Może jakieś czasopismo o maluszkach
      podsuń, jest w nich sporo ciekawych wiadomści. Jak sobie radzisz z trojaczkami,
      ja przy bliźniakach mam sporo zajęć, podziwiam mamy potrójnych szczęść. Na
      wcześniejsze Twoje pytanie do mnie o porodzie odpisałam niecały miesiąc temu.
      Życzę powodzenia.
    • justyna1232 Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 15.12.05, 23:29
      Ja mam, też ojciec maluszków , dobrą radę. Spytaj teściowej czy on jak był mały
      też był taki idealny, bo wydaje mi się ,że nie. Powodzenia. Daj znać co to
      spowodowało.
    • molnarka Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 16.12.05, 00:31
      karolcia65 napisała:

      > Moj maz ma wobec naszych dzieci, bylo nie bylo calkiem grzecznych, kosmiczne
      > wymagania.
      > Nie bede juz przytaczac wiecej przykladow, bo grozi to eksplozja.

      Wyjątkowo inteligentnego masz męża ;-/

      Pozdrawiam
      MOLNARka

      P.S. Niech pogada z jakimś kumplem, który jest dla niego autorytetem ale który
      ma dzieci.
      ... skoro rozmowa z Toba - osobą mu najbliższą - nie pomaga ...
      • karolcia65 Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 17.12.05, 23:33
        Dobry wieczor,

        Tak, odgadlas, jest wyjatkowo inteligentny, a w dodatku bardzo taktowny...

        Pozdrawiam rownie taktownie,

        Karolcia z Zosia, Krysia i Natalka
        • molnarka Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 18.12.05, 18:30
          No popatrz ... a robisz z niego tu na forum takiego ćwierć inteligenta uncertain

          Pozdrawiam
          MOLNARka
    • husasia Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 16.12.05, 09:35
      U nas było podobnie. Mąż nie ma młodszego rodzeństwa i żadnego małego dziecka w
      rodzinie. Nasze maluchy były więc dla niego zupełnie nowym doświadczeniem. Na
      początku miał naprawdę bardzo dużo szczerych chęci i bardzo mi pomagał. Tylko,
      że wydawało mu się, że jak już wszystko zrobi tak jak należy to dzieci też
      powinny się zachować tak jak należy (tzn. np. spać kilka godzin, jeść tyle ile
      pokazują tabele). No i przyszła frustracja i teksty w stylu: "nie jestem dobrym
      ojcem, nie sprawdzam się" albo jeszcze lepsze "dzieci mnie nie lubią i robią na
      złość" (dotyczyło to kilkutygodniowych maluchów). Żadnych książek oczywiście
      czytać nie chciał. Zmiana postawy wymagała czasu i tłumaczenia, tłumaczenia,
      tłumaczenia. Pomogły też spotkania ze znajomymi, którzy mają syna o miesiąc
      starszego od naszych. Gdy mąż zobaczył, że Antek też płacze bez przyczyny, że
      jego tata też nie potrafi go uspokoić, że jest noszony, karmiony na żądanie itd
      to trochę zmienił spojrzenie na nasze dzieci.
    • muzyczka6 Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 16.12.05, 19:38
      kurde, a ja tam się pochwalę, a co!! smile) moja druga polowa od początku spisuje
      się świetnie, bez zarzutu - czyli od prawie 8 miesięcy. Z góry uprzedził tylko,
      że kupa w pieluszce go przerasta, hihi.. poza tym już teraz uodpornił się na
      mękolenie dzieci w nocy i muszę go sugestywnie szturchać, żeby wstał. Ale
      zgadzam się z dziewczynami - obowiązkowe jest angażowanie tatusia od początku
      we wszystkie czynności przy dzieciach,nie ma taryfy ulgowej, bo łatwo się
      rozleniwiają, taki to już ród smile) Poczekaj Karolciu, jak Twoje dziewczynki
      zmienią się z miauczących kokoników w łobuzerskie i ruchliwe stworzonka, wtedy
      Twoj mąz zmieni idealistyczne nastawienie i będzie szalał za nimi
      bezkrytycznie, a każdą niesubordynację będzie komentował: zobacz, jakie one
      inteligentne!! smile)
      A narazie zacisnij zęby - w końcu to też jego debiut w roli potrójnego tatusia,
      a gdzie tam męskim instynktom do naszych!! wink)
    • karolcia65 Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 17.12.05, 00:51
      Drogie Mamy, Drodzy Tatusiowie,

      Dzieki wielkie, podbudowaliscie mnie troche, chwala Bogu, ze to nie tylko u
      mnie ma miejsce. Niestety nie mam kogo zapytac, jaki moj maz byl jako
      niemowlak, a on sam przeciez sie nie przyzna wink
      Na cale szczescie dostalam dzis list od znajomej, ktora ma 8-miesiecznego
      synka. Maly, doslownie rzecz ujmujac, drze sie niemal bez przerwy i niemal bez
      powodu. I tu uslyszalam, ze mamy trzy aniolki. Ma ktos przed soba dwie
      szklanki? Tak wygladaly moje oczy, gdy mi z orbit wyszly, hi, hi.
      Macie racje, ze glupota byloby pozbycie sie Pana Taty z domu. Odzwyczai sie i
      juz w ogole porzytku w niego nie bedzie.
      Muzyczka, super masz meza, gratulacje. Skorzystam z okazji i tez sie pochwale.
      Moj rowniez wzbranial sie przed kupa w pieluszce, a to wlasnie on przewinal
      taki przypadek jako pierwszy i problem sie skonczyl smile
      Za jakis czas napisze, jak sie sprawy maja.

      Pozdrawiam,

      Karolcia z Zosia, Natalka i Krysia
    • aneta-trojaczki Re: Przerost ojcowskich oczekiwan 18.12.05, 16:16
      Ja również chciałabym pochwalić się, że mój mąż jest wspaniałym tatą. Mieszkamy
      sami. Nasi rodzice i najbliżsi sa daleko. Od poniedziałku do piątku 8godzin
      pomaga mi przy dzieciach opiekunka, a potem mąż przychodzi z pracy i zajmujemy
      sie nimi razem. Pomimo tego że mamy trojaczki w naszym domu jest czysto, gdyż o
      to bardzo dbamy (będac w ciąży miałam wizję bałaganu, płaczu, ja w koszuli
      nocnej i wałkach na głowie -jakoś tak to sobie wyobrażałam!)
      Do tej pory prasuje prawie wszystkie dzieciące ubranka, codziennie wychodzę z
      dziećmi na spacer (mieszkamy na trzecim piętrze- mam już umięśnione łydki i
      ramiona bo dzieci troche ważą!)
      Aneta temat! już już...
      ,żeby to wszystko osiągnąć musimy ze sobą współpracować. Nie ma zmiłuj sie ,
      najważniejsze są dzieci. Każde z nas ma swoje obowiązki i wiele czynności
      wykonujemy razem. Mój mąż od samego początku kąpie dzieci i obcina im
      paznokietki. To są czynności, które należą tylko do niego. Ja nawet się za nie
      nie biorę, no czasami jak jego nie ma wykąpie dzieci (kąpiemy co drugi dzień).
      Mój mąż dzieci przebiera i ubiera, ale generalnie należy to do mnie. Jeżeli
      dzieci płaczą w nocy wstaje w nocy, chociaż ten obowiązek również przypisałam
      sobie. itd, itp...
      Gdy dzieci sie urodziły pojechałam z nimi do rodziców. Okazało sie, że dwoje ma
      silną kolkę i prawie cały czas płakały. Mój mąż przyjeżdżał do nas w weekendy w
      odwiedziny. Był jednak jakiś taki dziwny, czepiał sie mnie, złościł bez
      większego powodu, w nocy nie chciał do nich wstawać i powtarzał jaki to on jest
      zmęczony. Pomimo to i tak był dzielny, starał sie, pomagał mi tak jak potrafił.
      Gdy dzieci miały cztery miesiące (kolka ustępowała, ja nabrałam doświadczenia
      pod okiem bliskich) TATUŚ zabrał NAS do NASZEGO domu. Wiedzieliśmy, że musimy
      być razem, aby stworzyć prawdziwą rodzinę.
      Chociaż czasem jest ciężko i mamy odmienne zdanie na jakiś temat znajdujemy
      rozwiązanie. Wiem, że razem świetnie sobie radzimy. Kiedyś koleżanka widząc
      mojego męża opiekującego sie dziećmi powiedziała: TY to masz szczęście!

      Serdecznie pozdrawiam, Aneta mama Piotrusia, Kubusia i Karolinki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka