Dodaj do ulubionych

Coś na pocieszenie.....

25.11.06, 00:54
Dzisiaj pewna znajoma, bardzo mądra kobieta powiedział mi coś miłego i
fajnego. Mianowicie, że to dzieci wybierają rodziców, a nie rodzice dzieci i
ze to dusze nas wybrały na swoich rodziców czyli że na bliźniaki i więcej
trzeba sobie zasłużyć. I tak sobie myślę ze skoro po dwie i trzy duszyczki
zechciały zamieszkać w naszych (mam tu na myśli mamy wieloraczków) brzuszkach
i zagościć na stałe w naszym życiu to chyba musimy być jakieś wyjątkowe -
szczególnie mamy trojaczków.
Chociaż zupełnie nie dostrzegam tej wyjątkowości w swoim przypadku, ponieważ
pomimo tego ze moje dzieci mają już 19 miesięcy nie do kończą potrafię się
cieszyć z tego, że jestem mamą bliźniaków. (Chyba za długo żyłam sama dla
siebie, urodziłam moich synów mając 32 lata). Ale do cholery może mam jakąś
misję do spełnienia skoro dostałam (wybrało mnie) dwoje tak mądrych,
wspaniałych i ślicznych dzieci. Byle by tylko mój stosunek do nich nie
wyrządził im krzywdy.
Piszę Wam o tym, bo może słowa mojej znajomej niektórym z Was (podobnym do
mnie) pozwolą spojrzeć na podwójne i potrójne macierzyństwo z innej
(metafizycznej) strony.
Obserwuj wątek
    • karolcia65 Re: Coś na pocieszenie..... 25.11.06, 18:18
      Hej, hej,

      Usmiecham sie czytajac Twojego posta. Kiedys dawno temu, zanim jeszcze zaszlam
      w ciaze, moja znajoma powiedziala mi cos bardzo podobnego.

      Moja przyjaciolka zawsze mawia, ze nikt na Ziemi nie dostaje misji ponad swoje
      sily ale kazdy dostaje misje, w ktorej trzeba sie wykazac. I kazda z takich
      misji nas rozwija i poglebia, a potem dostajemy nastepna, trudniejsza, choc po
      tej pierwszej wcale tego nie dostrzegamy. I ze tak filozoficznue zapodam,
      przeanalizowalam swoje zycie niejednokrotnie, w ciazy mialam troche czasu i ...
      cos w tym jest, sporo prawdy smile

      Jednym z powodow (tych mi znanych) dla ktorych opatrznosc obdarzyla mnie
      trojaczkami jest milosc. Milosc do dzieci. Mam jej w sobie tyle, ze jedno, a
      nawet dwoje dzieci zaglaskalabym na smierc jak przyslowiowego kota. Dzieciaki
      spierniczalyby na widok takiej matki w podskokach i to na koniec swiata.

      Ja uwazam, ze wszystkie jestesmy wyjatkowe. Proza zycia pokazuje, ze dostalysmy
      nielatwe wyzwanie, a jednak radzimy sobie wspaniale, mimo zalaman, placzu i
      przeklinan. Fajnie jest, mi sie podoba, po prostu czuje, ze sie spelniam. Moje
      zadanie przyszlo we wlasciwam czasie i miejscu.

      Napiszcie troche, jak jest u Was, mysle, ze warto troche pofilozofowac, a nie
      tak tylko o karmieniu cyckiem i cenach pieluch.

      Anula,
      Dzieki za ten watek.


      Pa, pozdrawiam,

      Karolcia z Zosia, Natalka i Krysia
      ur.10.10.2005.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34599210
    • anna_sla Re: Coś na pocieszenie..... 25.11.06, 20:58
      ja nie wiem co myśleć. Również bardzo bardzo kocham dzieci, ale przy
      pierworodnej popełniłam tyle błędów z niedojrzałości, mimo, że była długo
      oczekiwanym przeze mnie dzieckiem, a noga mi się podwinęła. I choćby dlatego,
      że wciąż mam wyrzuty sumienia i dlatego, że nawet teraz popełniam błędy (ale
      już nie tyle) wydaje mi się, że ja chyba w ogóle nie zasłużyłam na swoje tak
      mądre dzieci... Z drugiej strony to dopiero bliźniaki robią ze mnie porządną
      matkę..
    • ukomo Re: Coś na pocieszenie..... 26.11.06, 17:04
      ciekawe że trafiam na takie słowa właściwie zaraz po wielkim załamaniu i
      czającym się w przedpokoju drugim; dobrze jest przeczytać takie słowa , będę je
      sobie powtarzać w ciągu tygodnia kiedy płacz moich dzieci będzie zagłuszał
      wszystko;I trochę też ze smutkiem czytam słowa anuli9910 bo sama mam dzieci
      dopiero od 6 tygodni, nie czuje jeszcze słodkiego smaku macierzyństwa i boje się
      że go w ogóle nie poczuje, mam gdzieś daleko nadzieje że w końcu do tego dojdzie
      ale jak widać niekoniecznie. Z drugiej strony jak sobie przypomnę co się w moim
      życiu działo to skłonna jestem uwierzyć w słowa karolci więc może jest dla mnie
      nadzieja.....może chociaż moje dzieci na tym nie ucierpią i jakoś się będą
      rozwijać mimo niedoskonałości i żałosności matki.
      • grzalka Re: Coś na pocieszenie..... 27.11.06, 19:46
        moim zdaniem to bzdura
        to kompletny przypadek, że jestem matką bliźniaków, żadna misja i żadne wybranie
        tak się po prostu stało i trzeba sobie z tym poradzić, lepiej lub gorzej
        • mala2408 do ukomo 28.11.06, 22:40
          Hej! Nie przejmuj się, u mnie było to samo. Jak się zastanowię, to dopiero
          gdzieś jak miały z pół roku to zaczęło mi się wydawać że je kocham. Z czasem to
          uczucie rozkwitało coraz bardziej,teraz mają 3,5 roku i uwielbiam je
          bezgranicznie, nie wyobrażam sobie, że mogłaby być jedna. Więc uszy do góry,
          pomyśl że czas szybko leci i niedługo zaczniesz zbierać swoje "nagrody". Pozdro
          • karolcia65 Re: do ukomo 29.11.06, 13:55
            Kochana,

            Dolaczam sie do mala2408.
            Ja wprawdzie do 7 tygodnia mialam sielanke, bo bylysmy wszystkie w szpitalu. Za
            to pozniej, przez 3 miesiace bywalo, ze nie wiedzialam, jak sie nazywam i jaki
            dzis dzien. Cieszylam sie jak dziecko kazdym malym promyczkiem, jak tylko
            moglam staralam sie ladnie wygladac i doprowadzac dzieci do smiechu. Mala ma
            racje, nagrody przyszly pozniej, przychodza teraz, trzeba bylo sobie zaracowac.
            Nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo, wiec ... uszy do gory, usmiech wew usta
            (jak mawial pewien stary madry czlowiek) i do przodu.

            A teraz bardziej przyziemnie. Czy wiesz, dlaczego Twoje malenstwa placza?
            Dowiedziec sie, to podstawa, by przestaly. Napisz, jak jest, pomozemysmile

            Pa, pozdrawiam,

            Karolcia z Natalka, Zosia i Krysia
            ur. 10.10.2005.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34599210
            • ukomo Re: dzieki mala2408 i karolcia65 29.11.06, 18:34
              dzięki dziewczyny, wiedziałam ze na pewno napiszecie coś co polepszy mój stan;
              przez parę dni miałam towarzystwo do pomocy, cudowna sprawa, choć nie była to
              pomoc taka że można odpocząć, bardziej wsparcie psychiczne ale strasznie mi to
              było potrzebne; teraz jest lepiej, nie wiem na jak długo wink ale sie postaram
              utzrymać ten stan;W sumie to naprawde dobrze jest wiedzieć że chaos i mieszane
              uczucia nie dotyczą tylko mnie.
              Ich płacz P O W O L I rozpracowywuje.Na razie poza standardem jedzenie,
              pielucha to chyba gazy.Biedulki często wybudzają ich ze snu co moim zdaniem nie
              pozwalało im odpocząć i przez to były bardziej marudne.Wdrożyłam leczenie
              odgazowujące, nie wszystkim pomaga całkowicie ale malutka poprawa jest. Jeśli i
              to nie pomoże , napisze jak to wygląda.
              • karolcia65 Re: dzieki mala2408 i karolcia65 29.11.06, 20:24
                Dobry wieczor,

                Nie ma za co dziekowac, cala przyjemnosc po mojej stronie smile

                Jak o mnie chodzi napisz od razu, jak to wyglada, nie ma na co czekac. Im
                szybciej daszsobie rade, tym szybciejbedziesz miala spokoj, no i radosc z bycia
                z dziecmi.

                Pa, pozdrawiam,

                Karolcia z Zosia, Krysia i Natalka
                ur. 10.10.2005.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34599210

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka