30.05.03, 08:24
Chyba tylko Wy możecie mi przywrócic trochę optymizmu. Jestem w połowie 23
tc, wczoraj miałam połówkowe USG - z maluchami wszystko w najlepszym
porządeczku każde po 560 g, wysztko rozwinięte i "urosnięte" prawidłowo.
Niestety problem jest z szyjką. Jeszcze 3 tygodnie temu miała 3,9 cm i była
elegancko zamknięta, w miedzyczasie zwykłe badanie ginekologiczne też nie
wykazało niczego niepokojącego (poza rozpulchnieniem). aż do wczoraj kiedy
okazała się, że szyjka ma już 3,5 i rozwarcie ujścia wewnętrznego na 1 cm.
Decyzja - zsew. Ale najpierw posiew, który zrobiłam od ręki. Ale teraz muszę
czekać tydzień na wyniki i jeżeli nic tam złego nie wyrośnie to zabieg. No i
oczywiście odchodzę od zmysłów, boje się wstać nawet do łazienki, a muszę
póść do lekarza po skierowania. Powiedzcie jak przetwać ten tydzień (oby
tylko) i nie zwariować. Co w praktyce oznaczać powinno "leżenie plackiem"
przed i "oszczędzanie" po zabiegu aby dotrwać jak najdłużej.
Do tego ostatni raz byłam w szpitalu ćwierć wieku temu, wiec teraz mam
również obawy przed samym zabiegiem.
I tylko moje maluchy brykają sobie beztrosko waląc mnie co jakiś czas w tę
nieszczęsną szyjkę.
Obserwuj wątek
    • amj02 Re: szew :-(( 30.05.03, 14:19
      Dorotko lezenie plackiem wyglada tak. Lezysz sobie w lozeczku oblozona roznymi
      rzeczami aby sie nie nudzic, dobrze jesli masz w zasiegu TV i komputer .Wtedy
      napewno nie bedziesz sie nudzic. Bolaczka jest jedna rzecz ,ze czas wolno
      plynie. Za to bedziesz najlepiej poinformowana osobka na "swiecie"Rozklad
      programu , wszystkie programy nawet ,ktorych zwykle nie ogladsz bedziesz miala
      w jednym paluszku . NUda i jeszcze raz nuda . Mimo to warto masz o co walczyc .
      Ja tez tak lezalam plackiem od 24 tyg, pozniej od 29 (znowu w szpitalu)i nie
      moglam juz pojsc nawet do lazienki. To byla meczarnia , popprostu tragedia . Na
      temat szwu nic ci nie moge powiedziec gdyz takiego nie mialam . W 24 tyg
      znalzalm sie na porodowce z akcja porodowa , po 3 dniach usilnej walki i "1000"
      okropnych lekarstw sytacja zostala opanowana i tak dotrwalysmy do 29 tyg,
      pozniej Aly worek plodowy ciekl ale nie bylo akcji porodowej wiec bylam
      doslownie przyklejona do lozka szpitalnego. Istny koszmar ale smerfy urodzily
      sie bez komplikacji w 32 tyg i maja juz dzisiaj 4 latka. Nie martw sie wszystko
      bedzie dobrze. Jesli wiekszosc czasu jestes sama w domu niech domownicy
      postaraja sie abys wszystko miala pod reka (jedzenie , picie, ksiazki itd.) i
      tylko wstawaj do lazienki w potrzebie. Raz mialm tak zabawna sytuacje ja do
      lazienki a moj kochany czworonog zjadl mi moje kanapki!!!!!!! (mialam na
      stoliku kolo lozka)
      Gosia
      • mammamija Re: szew :-(( 31.05.03, 16:08
        Ja miałam zakładany szaw na bardzo już krótką szyjkę w szóstym miesiącu ciąży
        bliźniaczej. Dzięki temu chyba chłopcy- teraz 6 latki- urodzili się w 40
        tygodniu. Nie bój się - to nic nie boli, bo zabieg jest przeprowadzany w
        znieczuleniu ogólnym. Zdejmowanie szwu też jest bezbolesne. Mnie zdjęła go
        lekarka przy badaniu, na dwa tygodnie przed porodem. Po założeniu faktycznie
        trzeba się oszczedzać, ale bez przesady- ja chodziłam sobie trochę- na spacer,
        po małe zakupy. Ale trzeba być czujnym, bo założenie szwu nie chroni np. przed
        wcześniejszym odejściem wód.
        Wszystko będzie dobrze, myśl pozytywnie.
        Pozdrawiam
        Mammamija
    • kurkitrzy Re: szew :-(( 01.06.03, 13:09
      Dorotko!

      Zapytaj swojego lekarza o pessarium (inna nazwa pessar). Jest to krążek
      zakładany na szyjkę macicy, który zapobiega jej rozwieraniu się. Ja miałam taki
      krążek zakładany na Karowej 2,5 roku temu - wtedy nie wszyscy lekarze wiedzieli
      o jego istnieniu (byc może dziś też nie wszyscy o nim wiedzą smile)) Byłam wtedy
      w 20 tygodniu ciąży pojedynczej.
      Samo założenie krążka trwa ok. 1 min. i jest bezbolesne (nie podaje się żadnego
      znieczulenia, co dla matki i dziecka jest zdecydowanie lepsze)). Podobnie ze
      zdjęciem.
      Później prowadziłam oszczędny tryb życia - Zosię urodziłam w 39 tygodniu smile.
      Pozdrawiam
      Edyta
      P.S. Wtedy za zakup krążka płaciłam sama - nie pamiętam dokładnie chyba 120 zł.
    • dorek3 Re: szew :-(( 01.06.03, 15:29
      Bardzo Wam dziekuję za słowa otuchy. Jest mi już decydowanie lepiej
      (psychicznie, bo fizycznie czuje sie b.dobrze). Rozmawiałam jeszcze z jedną
      lekarką, u której byłam po skierowania (prowadzi mnie prywatny lekarz) i ona
      daleka była od załamywania rąk. stwierdziła, że taki stan w pojedynczej ciąży
      wogóle nie wymagałbym żadnej interwencji, a w mnogiej można dla spokoju
      zastosować profilaktyke. Poza tym kazała prowadzić tryb łóżkowo-kanapowy w w
      moim pojęciu zasdadniczo różni sie od leżenia plackiem. W łóżku spędzam 90%
      czasu, ale przynajmniej przestłam umierać ze strachu wstając do łazienki.
      O krążku mój lekarz oczywiście słyszał, natomiast twierdzi, że jest on
      zdecydowanie mniej efektywny i stąd decyzja o szwie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka