dorek3
30.05.03, 08:24
Chyba tylko Wy możecie mi przywrócic trochę optymizmu. Jestem w połowie 23
tc, wczoraj miałam połówkowe USG - z maluchami wszystko w najlepszym
porządeczku każde po 560 g, wysztko rozwinięte i "urosnięte" prawidłowo.
Niestety problem jest z szyjką. Jeszcze 3 tygodnie temu miała 3,9 cm i była
elegancko zamknięta, w miedzyczasie zwykłe badanie ginekologiczne też nie
wykazało niczego niepokojącego (poza rozpulchnieniem). aż do wczoraj kiedy
okazała się, że szyjka ma już 3,5 i rozwarcie ujścia wewnętrznego na 1 cm.
Decyzja - zsew. Ale najpierw posiew, który zrobiłam od ręki. Ale teraz muszę
czekać tydzień na wyniki i jeżeli nic tam złego nie wyrośnie to zabieg. No i
oczywiście odchodzę od zmysłów, boje się wstać nawet do łazienki, a muszę
póść do lekarza po skierowania. Powiedzcie jak przetwać ten tydzień (oby
tylko) i nie zwariować. Co w praktyce oznaczać powinno "leżenie plackiem"
przed i "oszczędzanie" po zabiegu aby dotrwać jak najdłużej.
Do tego ostatni raz byłam w szpitalu ćwierć wieku temu, wiec teraz mam
również obawy przed samym zabiegiem.
I tylko moje maluchy brykają sobie beztrosko waląc mnie co jakiś czas w tę
nieszczęsną szyjkę.