Dodaj do ulubionych

ach te babcie...:((

19.05.07, 10:47
witajcie,
po prostu muszę to z siebie wyrzucić bo oszaleję...
na pewno mamusie, które nie mają nikogo do pomocy mnie zakrzyczą, ale co tam
a chodzi konkretnie o jedną z babć - a dokładniej moją mamę
mieszka ode mnie rzut beretem i może przyjść pomóc w każdej chwili. sytuacja
idealna nieprawdaż?? dużo osób mi zazdrości ale....
no właśnie
1. mama nie zmieni pieluszki bo... sie boi!!!
2. nie nakarmi dzieci bo... sie boi, że się zadławią
3. nie wyjdzie na spacer bo... sie boi, że coś im się stanie (choć dzieci są
jeszcze w wózku)
4. jak ja pójdę z dziećmi na spacer to po co ma iść ona (dzieci mają 10
miesięcy mama jeszcze nigdy na spacerze nie była!!)
5. wózka nie pomoże mi znieść bo ciężki
i tak można w nieskończoność.
jedyne co mama z dziećmi robi to głupie miny a dzieci się cieszą
ale naturalnie mogę zawsze liczyć na jej pomoc co wszystkim obwieszcza radośnie
krew mnie zalewa po prostu
dodam, że nie jest chorą ani starszą osobą, nie ma innych zobowiązań, nie
pracuje itp.
do pracy nie mogę wrócić nawet na pół etatu bo 4 godziny z bliźniakami są
ponad jej siły (kto przewinie i nakarmi)
chce mi się płakać kiedy wszyscy gratulują mi tego, że mam pomoc w zasięgu
ręki sad((
badziul
Obserwuj wątek
    • mamaigiiemilki Re: ach te babcie...:(( 19.05.07, 12:14
      Czesc!Po pierwsze nie przejmuj sie komentarzami mam, ktore nie maja Nikogo do
      pomocy(czyli sa matkami samotnymi, bo wg mnie pomoc meza po przyjsciu z pracy
      to jednak pomoc...smile. Ja uwazam ze pomoc innych osob jest potrzebna, nawet jak
      wypada to np. raz na tydzien- przeciez kazdy chcialby choc troche odsapnac.
      Takze ja tobie niezazdroszcze takiej mamusi, bo choc obowiazku pomagania nie
      ma, to jednak....Przeciez twoje dzieci sa juz duze wiec raczej nie powinna sie
      bac tego wszystkiego o czym piszesz. Chyba ze ona oferuje swoja pomoc tylko
      teoretycznie, co sie czesto zdarzasmileCiekawa jestem co powie jak beda miec np.
      dwa lata? Pozdrawiam serdecznie!
      • agiq Re: ach te babcie...:(( 19.05.07, 13:45
        a jak Ciebie wychowała Twoja Mama??? przecież chyba Cie karmila i przewijała?
        Chociaż w sumie jest to możliwe bo teściowa mojej przyjaciółki powiedziała jej
        ostatnio że jak jej syn był mały i zrobił kupę w pieluchę to ona czekała aż mąż
        wróci z pracy żeby go przewinął...
        Moja potrafi wszystko przy małych ale mieszka od nas 160km sad
        W sumie to babcie nie mają żadnego obowiązku pomagania ale jednak czasem fajnie
        jak wezmą na spacer czy cóś...
        • cytrusowa Re: ach te babcie...:(( 19.05.07, 18:29
          bo towja mama sie boi po prostu dwojki dzieci na raz

          i tyle

          szkoda ze nie chce pomoc, ale moze jak male beda starsze...
          • erta2 Re: ach te babcie...:(( 19.05.07, 21:18
            Witam1Nie wiem czy Cie to pocieszy,ale u nas sytuacja podobna.Mamy
            2"superbabcie" do pomocy.moja mama mieszka drzwi obok,jest na emeryturze.Powiem
            szczerze,ze nie wiem co ona robi calymi dniami.Nie zdażyło sie jej przewinąć
            miśków ani razu;kąpiel,uspokojenie-abstrakcja.Raz na tydzien zrobi mleko(druga
            nie umie),na spacer nie pójdzie,bo"Bartuś może się rozpłakać i co wtedy.
            Raz ją zostawiłam na 10 min w domu,po powrocie płakali wszyscy troje
            Zadna z babc ich nie weżmie na ręce,bo nie maja siły.
            Druga gwiazda przyjeżdża raz w tygodniu,wychodzi na spacer;przeciętnie po 45
            min dzwoni,że Mateusz/Bartosz płacze(trzeba go zabrać),a za nast pół godziny
            zejść po drugiego i oczywiście wózek.
            Żadna nie potrafi rozłożyć wózka(po 6 m-cach
            W ogóle nic przy nich nie potrafią.Naprawdę nie wiem,jak one wychowały mnie i
            męża?!
            Oczywście od różnych znajomych słyszę,żę mi non stop pomaga,a poza tym ja nigdy
            nigdy nic nie chcę.A mnie i męża krew zalewa
            Trochę mi ulżyło pozdr
    • ciri_77 Re: ach te babcie...:(( 19.05.07, 22:33
      Skąd ja to znam..... Moja mama mieszka 60 km ode mnie przyjeżdża raz w miesiącu
      (jak ma czas, bo pracuje i własnie się zakochała, więc randki od wnuków ciut
      ważniejsze). Na spacer weżmie, pod warunkiem że dziewczyny zostaną kompletnie
      naszykowane i w wózku czekają pod domem. Potem spaceruje tak długo, az jej nie
      zawołam, nie zwracając uwagi na zmieniające się warunki atmosferyczne. Poza tym
      boi się wszystkiego. Nie przewinie, nie nakarmi, nawet chrupka nie da - bo sie
      zadławi, albo będa sobie wzajemnie zabierać. Ale za to zawsze mi powtarza, żebym
      jej dzieci zostawiła smile
      Za to druga babcia mama męża (mieszkamy w jednym domu)- anioł. Dziewczyny mogę
      zostawić praktycznie w każdej chwili, niezaleznie od tego czy na 15 minut czy na
      pól dnia. Przewinie, zabawi, zabierze na spacer, rozbierze, ubierze jeśii
      trzeba, często ugotuje coś dobrego dla dziewczyn. Laski za nia szaleją i wcale
      się im nie dziwię, i tylko moja mama trochę zazdrości że do drugiej babci nie
      chcą iść tak chętnie.
      A najśmieszniejsze jest to, że to moja mama opowiada całemu światu jak to sie
      dla nas poświęciła i przy dzieciach pomaga (przyjechała na urlop jak sie
      dziewczyny urodziły a ja leżałam po cc, trochę gotowała, czasem prała pieluchy,
      do sprztania była dziewczyna ) a teściowa wszem i wobec podkreśla jaka to
      jestem dzielna bo sobie sama z bliźniakami radzę a reszta pracuje smile
      • grzalka Re: ach te babcie...:(( 24.05.07, 10:47
        Ja z takiej pomocy zrezygnowałam- Teściowa tez się deklarowała, że ona chętnie
        będzie mi pomagać wieczorami jak męża nie będzie (a nie ma go często całą dobę)-
        już po kilku tygodniach okazało się, że deklarowna pomoc to oglądanie tv i
        patrzenie jak ja się miotam- w zwiazku z tym podziękowałam i zatrudniłam
        opiekunkę na godziny. Obraza była wielka. Potem też byłą opcja "pomagania" jak
        juz chłopcy byli więksi, nie wiem czemu się zgodziłam, chyba po to, żeby mogła
        opowiadać całemu miastu jaka to ona jest wykończona bo pomaga synowej. Teraz już
        nie przyjmuje żadnych deklaracji pomocy i wiem, ze mogę liczyc na siebie i
        ewentualnie na płatną opiekunkę.

        Moja teściowa ma troje dzieci, ale zawsze miała do nich 24-godzinna niańkę, więc
        to troche tłumaczy jej kompletny brak orientacji w opiece nad dziećmi. No i
        wieczorami sa zawsze najciekawsze serialewink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka