witajcie,
po prostu muszę to z siebie wyrzucić bo oszaleję...
na pewno mamusie, które nie mają nikogo do pomocy mnie zakrzyczą, ale co tam
a chodzi konkretnie o jedną z babć - a dokładniej moją mamę
mieszka ode mnie rzut beretem i może przyjść pomóc w każdej chwili. sytuacja
idealna nieprawdaż?? dużo osób mi zazdrości ale....
no właśnie
1. mama nie zmieni pieluszki bo... sie boi!!!
2. nie nakarmi dzieci bo... sie boi, że się zadławią
3. nie wyjdzie na spacer bo... sie boi, że coś im się stanie (choć dzieci są
jeszcze w wózku)
4. jak ja pójdę z dziećmi na spacer to po co ma iść ona (dzieci mają 10
miesięcy mama jeszcze nigdy na spacerze nie była!!)
5. wózka nie pomoże mi znieść bo ciężki
i tak można w nieskończoność.
jedyne co mama z dziećmi robi to głupie miny a dzieci się cieszą
ale naturalnie mogę zawsze liczyć na jej pomoc co wszystkim obwieszcza radośnie
krew mnie zalewa po prostu
dodam, że nie jest chorą ani starszą osobą, nie ma innych zobowiązań, nie
pracuje itp.
do pracy nie mogę wrócić nawet na pół etatu bo 4 godziny z bliźniakami są
ponad jej siły (kto przewinie i nakarmi)
chce mi się płakać kiedy wszyscy gratulują mi tego, że mam pomoc w zasięgu
ręki

((
badziul