15.04.09, 21:07
Wiem że temat wielokrotnie wałkowany, ale...moje bliźniaczki mają 2
latka i 1 miesiąc. Obie sygnalizują potrzebę wypróżnienia,jak chcą
zrobić kupę to wołają "mama kupa!" Wtedy w pieluszce kupy jeszcze
nie ma, ale na 99,9% kupa za chwilę będzie. Z siusianiem jest
trochę "gorzej" tzn. wołają "mama mokro!" jak już zrobią w
pieluszkę. Podjęłam zatem próbę posadzenia dziewczyn na nocnik, ale
one za nic nie dadzą się na niego posadzić. Owszem, w spodenkach
tak, gdy na pupie jest pieluszka też nie ma z tym problemu,
natomiast gołum pupskiem za nic nie usiądą. Zastepy lalek, misiów,
kotków, myszek i wszelakich zabawkowych stworzeń sadzane były na
nocnik, a dziewczyny nic. Pomyśląlm sobie że może kupię taką
nakładkę na "dorosłą" toaletę, ale też nie zadziałała. Macie jakieś
pomysły żeby skłonić dziewczyny do tego by goła pupą usiady na
nocnik? Na razie nic więcej nie chcę, nie muszą nawet nic robić do
tych nocników, byleby choć chciały na chwilkę usiąść...
Obserwuj wątek
    • anna_sla Re: nocnik 15.04.09, 21:17
      daj im jeszcze trochę czasu smile
    • hannamay Re: nocnik 15.04.09, 23:32
      dokladnie to samo chcialam powiedziec - daj im jeszce troche czasu ..
      a swoja droga po co dwa razy uczyc sikania do nocnika a potem toalety jak mozna
      wlasnei kupic miekka nakladke an toalete i od razu uczyc male poza tym zabieraj
      je do taolaety wraz z toba zeby widzialy ... nocnik/toaleta to obce miejsce i
      zimne i niezbyt przyjaznie wygladajace dla dzieci - boja sie, maja swoje powody
      dla ktorych nei sa gotowe usiasc ..

      podobnie mielismy za kazdym razem - duzo obiekcji a potemw dzien zalapaly -
      fakt ze jedna z nich ma to gdzies teraz ale i to faza, druga chociazby miala
      dostac skretu nie popusci za nic. poczekaj, daj im czas, bez zadnych emocji
      oswajaj z miejscem - lalki ci nic nie dadza bo to jeszce nei ta pora na
      abstrakcyjna wyobraznie dziecka ze tam ona niby ma cos zrobic .. chyba ze kupisz
      specjalna lale co sika ..pokaz im ksiazeczki z siusianiem i bez euforii i bez
      stresu oswajaj z toaletka.
    • nochalopagus82 Re: nocnik 18.04.09, 20:31
      Mam ten sam problem. No może nie dokładnie, ale po kolei.

      Moi chłopcy mają 2 latka i 4 miesiące. Z nocnikiem oswajam ich już od kilku
      miesięcy. Zaczynałam od tego, że dla treningu sadzałam ich 2 razy dziennie o
      określonej porze- i zawsze po posiłku. Schemat niemal zawsze był ten sam- 2-3
      dni ładnie siadali bez protestów, a na kolejny dzień- jedno, wielkie, podwójne
      NIE!!! No więc odpuszczałam i próbowałam za jakiś czas. W tej chwili chłopcy już
      dość dobrze mówią i od pewnego czasu zabawa jest taka: Kacperek nagle przerywa
      to co aktualnie robił, biegnie do kuchni i zamyka drzwi. No to ja w te pędy za
      nim i pytam co robi? Na to on- "Mama, nie przeszkadzaj- Kacperek kupę robi". No
      to ja wiadomo- synek- dawaj na nocnik. A na to mój syn- mały uparciuch-
      rozdziera buzię i wrzeszczy- "Nie! Na nocnik NIEEEEEEEEE!"
      No i tak wygląda nasza zabawa w nocnik z Kacperkiem.

      Z Mateuszkiem od 3 dni mamy mały sukces- odkąd po raz pierwszy udało mu się
      zrobić kupę na nocnik- już nie robi w pieluchę, tylko elegancko tak jak trzeba.
      Mało tego- uwielbia, gdy po każdym sukcesie odtańcowuję mu taniec radości. No i
      oczywiście rytualne spuszczanie wody po skończonej "robocie" smile Kacper patrzy na
      to wszystko z zazdrością, ale jest małym uparciuszkiem i myślę, że "powalczymy"
      z tematem jeszcze jakiś czas.

      W sumie to nie mam jakiegoś parcia na ten nocnik- pampersy to dla mnie mega
      wygoda, dlatego cały czas spokojnie czekam na gotowość chłopców. Liczę- pewnie
      naiwnie smile- że przyjdzie kiedyś taki dzień i sami się nauczą.

      Póki co to na nerwy działają mi tylko dziwne spojrzenia matek jedynaków, które
      ze zdumieniem patrzą i komentują, że takie duże dzieci, a jeszcze w pieluchach.
      Do niedawna był to dla mnie ogromny stres, że może czegoś nie dopatrzyłam, albo,
      że popełniłam gdzieś błąd, ale dzięki forum o bliźniakach wiem, że nie można
      porównywać się z mamami pojedynczych dzieciaczków, bo u bliźniaków wszystko
      przebiega trochę inaczej i często później.

      Maksimini- dziękuję Ci osobiście za poruszenie po raz milionowy chyba tego
      tematu, bo ja już od dłuższego czasu się przymierzałam, ale jakoś mi zbrakło
      odwagi, żeby mnie wszyscy "nie zjedli" smile Jak widać tematy "fekalne" to tematy
      rzeka i można o nich pisać i pisać i pisać... Co zresztą widać po moim poście smile

      Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością na Wasze opinie.
      • ladyacid Re: nocnik 19.04.09, 16:40
        ja miałam podobny problem smileMąż zakupił nawet na zachętę super "wypasiony"nocnik
        z melodyjką,który okazał się totalną porażką.Na zwykłe nocniczki panny siadały
        na początku ale tylko w pampersach smilePóźniej był etap siadania bez pieluszki ale
        tak dla zabawy.Kiedy chciały siusiu albo kupkę wołały pampersa."Wysadzały"także
        swoje pluszaki.
        Ale nocniczki stały i czekały cały czas w kuchni.I udało się smile Małe same
        przekonały się do nocników smile Co prawda pomogło zdjęcie pampersów.Panny w domu
        chodziły w samych majteczkach.Kiedy wołały pieluszki mówiłam smile,że nie ma,ale
        jest tam nocniczek który czeka na nie smileOczywiście na początku moczyły
        "maniunie",których nie zmieniałam tak od razu sad I pewnie nie czuły się wtedy
        komfortowo,bo za którymś razem załapały i sukces smile
        Dzieciaczki potrzebują czasu ,aby oswoić się z czymś nowym smile A naciski nic nie
        pomogą,a wręcz przeciwnie zniechęcą.
      • anna_sla Re: nocnik 19.04.09, 19:50
        oj moi to oporne typy są. Ganiałam za nimi z tymi nocnikami od maja zeszłego
        roku. Wczesniej próbowałam sadzać, ale jak widziałam, że albo boją się nocników
        albo nie mają przekonania odpuszczałam, a od maja wzięłam sie ostro najpierw za
        Krzysia. Chciałam załatwić temat po kolei, bo nie uśmiechało mi się ganianie za
        obojgiem. Mieli wówczas 21 miesięcy. Niestety zero rezultatów, żadnych efektów,
        czułam, że to potrwa i od czerwca zaczęłam jednak obu odpieluchowywać. I nic!
        Pod koniec lipca wyjechaliśmy na wczasy, więc odpuściłam, 2 tygodnie w trasie,
        potem przez kolejne 2 tygodnie do tego nie wracałam. Potem znowu zaczęłam i tak
        do połowy września aż się przeziębili, antybiotyki poszły w ruch i wkurzyłam
        się!! Wróciłam do pampersów. Teraz zaczęłam znów jakoś w marcu czy pod koniec
        lutego. Dziś mają 2 lata i prawie 9 m-cy, wciąż zdarzają się im wpadki, kupa
        zawsze w majty, to co przechodziłam to dla mnie był kosmos. Kupa wszędzie, siki
        wszędzie, dywany, wykładzina, łóżka, raz nawet z bezsilności ryczałam! Trochę
        się cofnęli gdy na wyjścia ubieraliśmy im pampersa (zwłaszcza w gości gdzieś),
        teraz definitywnie ściągnęliśmy pieluchę i w święta nasikali teściowi w
        mieszkaniu kilkakrotnie + kupa i zbieranie bobków, najadłam się wstydu co nie
        miara. Założyliśmy pampersa, bo zasikali wszystkie ciuchy na zmianę. W nocy
        wciąż pampers, bo nie chcę się kiedyś obudzić i znaleźć kupę rozsmarowaną na ich
        prześcieradle i piżamkach..
    • nochalopagus82 Re: nocnik 19.04.09, 20:58
      Może to głupio zabrzmi, ale Wasze odpowiedzi, to balsam dla mojej duszy big_grin Już
      myślałam, że to tylko ja mam taki problem, a tu proszę- nie jestem sama smile

      U nas na razie bez większych zmian. Tzn. wczoraj Mateusz (ten który od kilku dni
      kupkał do nocniczka) jakoś nie miał czasu na wypróżnianie- no bo wiadomo- tata w
      domu, aktywny dzień więc jakoś się nie składało. Wysadzałam go kilka razy na
      nocnik, ale jakoś nic z tego nie wyszło. Ku mojemu zdziwieniu- nie załatwił się
      wcale- przez cały dzień. Z jednej strony się zestresowałam bo na co dzień raczej
      mu się to nie zdarza i przestraszyłam się, że może się biedaczek "zblokował". Z
      drugiej jednak strony przeszło mi przez myśl, że to może jednak jakiś postęp- że
      skoro nie mógł do nocnika to w pieluchę też nie chciał.
      No i dzisiaj rano- mega sukces! Zastałam go w pokoiku, jak starym zwyczajem
      przycupnął w kątku i zaczynał "robotę". Jak mnie zobaczył zaczął wołać, że chce
      kupę. No to ja po nocnik, ale Mati coś nie mógł się skoncentrować bo jakiś taki
      chaos wokół się zrobił. Przeniosłam go z nocniczkiem do łazienki, po cichutku
      przymknęłam drzwi i po krótkiej chwili słyszę: "Mama! Mati kupę zrobił!" No i
      wtedy rytuały, uściski i tańce. Po czym za chwilę dziecko krzyczy, że chce
      jeszcze. Także w sumie zrobił 3 razy pod rząd! Odrobił za wczoraj- z nawiązką smile
      Później nałożyłam mu w domu majteczki- "kokone" (czyt. czerwone smile), które sam
      sobie wybrał i chodził w nich dwie godziny zupełnie suchutki! Pytałam kilka razy
      czy nie potrzebuję na nocnik, ale odpowiadał, że nie.

      A drugi synuś... No niestety na razie bez większych zmian. Zaparł się i tyle. Na
      nocnik nie, majteczek nie... Temat mu wybitnie nie leży. Wziął się za to na
      sposób i namawia brata żeby zrobił siusiu do nocniczka to on chętnie wyleje do
      kibelka big_grin Cwaniaczek mój malutki. Ale nie zmuszam go do niczego- wierzę, że i
      na niego niedługo przyjdzie pora. Widać, że zazdrości bratu nocnikowych
      sukcesów- zdarza się, że bez powodu bije go, albo złośliwie zabiera zabawki- tak
      jakby właśnie zazdrościł, że Mateusz jest teraz w centrum uwagi. Staram się go
      oczywiście nie dyskryminować i wręcz trochę bardziej wyróżniać, żeby nie poczuł
      się gorszy, że mu się nie udaje, ale ten mój Kacperek to ambitna bestia.
      Myślę, że on się czai i któregoś pięknego dnia jak już raz zrobi to od razu
      "porządnie" smile

      Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka