Witam,
Wiem, że to formu to nie klub pocieszycielek strapionych mam, ale nie mam do
kogo się zwrócić - mąż, rodzina i lekarze nie moga już słuchać moich żali.
Mam odstawić małego od piersi - za tydzień kończy 6 miesięcy. Kilka razy
pisałam o naszych problemach z alergią (dotąd niezidentyfikowaliśmy sprawcy,
skóra jest raz lepsza, raz gorsza, ale dołączyły się problemy z górnymi
dorgami oddechowymi - robimy inhalacje z Pulmicortu, które bardzo pomogły,
nawracaja wymioty śluzem itd. - mimo to synek jest radosnym, dobrze
przybierającym na wadze dzieckiem). Aktulane zalecenia od lekarza - dieta,
dla mnie jeśli chcę karmić bezmleczna, bezjajeczna i bezglutenowa +
wyeliminowanie wielu składników, które do tej pory jadłam (potencjalne
alergeny). Alergolog podejrzewa alergię krzyżową, więc dochodzą inne
zalecenia natury technicznej. I tu jest dylemat - dla mnie sprawa
fundamentalna - bardzo chciałabym dalej karmic, tym bardziej, że jeszcze
przez prawie rok będę z małym w domu, poza tym uwielbiam to, ale... mój
organizm zaczyna szwankować - mam duże problemy z odpornością, kłopoty z
cytomegalią i mój lekarz prowadzący absolutnie zabronił takiej drakońskiej,
jak się wyraził diety, podobnie sądzi moje guru pediatryczne - twierdzą, że
bardziej od mojego mleka potrzebna jest dziecku zdrowa i mająca siłę się nim
opiekować matka. Ja co do tego nie jestem przekonana i próbuję odstawić
małego od piersi - a ten zdrajca nawet nie protestuje i w najlepsze wcina
butlę, ale wciąz się łamię (emocje, względy zdrowotne dla dziecka).
Mam pytanie do mam karmiących małych alergików mlekiem modyfikowanym - czy to
prawda, ze dzieci te znacznie gorzej znoszą wprowadzanie nowych pokarmów ?
trudno jest im rozszerzyć dietę ? czy maja kłopoty z odpornościa?
Wiem, że może banalne i głupie pytania, ze każde dziecko to indywidulana
jednostka, ale tego właśnie się najbardziej boję - że pozbawiam mojego
brzdąca życiodajnej siły.
Z drugiej strony nie mam sumienia podawać mu mojego mleka z kolejnymi lekami,
w tym antybiotykami, bo sam już dostał trzy razy w swoim krókim życiu, a i
ode mnie sporą dawkę - to też zapewne miało wpływ na jego jelitka.
A jeść w miare normalnie - alergolog kazała próbować z niabiałem , ale po nim
kilkudniowe wymioty sluzem

i dawać mu dawkę alergenów i katowć maściami i
fenistilem żeby nie swędziało też nie ma sensu, chyba??
Decyzję muszę podjąć sama, wiem, ale nie potrafię wybrać kogo dobro jest
ważniejsze, a jakoś dla nas dwojga to się nie równoważy.
Prosze, powiedzcie, że da sie przeżyć z alergikiem bez piersi.
Rozhisteryzowana, zalana łzami
Kasia
Pozdrawiam i sorry za wylewanie żali.