hej dziewczyny bardziej doswiadczone podpowiedzcie co robić!!!
mój synuś (2,5 roku) ma stwierdzoną (?) astmę. Od listopada do marca
miał 4 razy zapalenie oskrzeli, kazdorazowo obturacyjne, w styczniu
nawet jeden lekarz dosłuchał się już zapalenia płuc.
Czytałam o pasożytach dających objawy astmy, zrobiłam więc badania w
zwykłym labie - negatywne i u Kamirskiej również negatywne (nie ma
lambli, nie ma innych pasożytów). W czerwcu zeszłego roku leczyłam
go na lamblie, bo wtedy u Kamirskiej wyszły, teraz nic.
I co dalej? Uznać, ze moje dziecko rzecyzwiście ma astmę, czy
próbować go jednak odrobaczać i mieć nadzieję, że pomoże? Leczę go
dużo homeopatią, dlatego udało mi się jak dotąd podać mojemu synowi
antybiotyk tylko dwa razy w jego 2,5 letnim życiu. Inwestuję w jego
odporność no ale i tak chorowity jest bardzo. Ostatnio baaardzo
niechętnie musiałam już włączyć wziewy sterydowe - flixotide.
Pomogły. Ale alergolożka przepisała mu dodatkowo singulair na stałe,
a ten lek już dużo mniej mi się podoba
No i stoję teraz na rozdrożu co z tym zdrowiem mojego synka dalej
mam robić... Dodam, że dom mamy wyczyszczony, usunęliśmy dywany,
kwiatki, wymieniliśmy pościele i materace na "dla alergików"(jest
podejrzenie o alergię na roztocza), nawet z wielkim bólem
zdecydowaliśmy się na oddanie zaprzyjaznionej rodzinie naszego
czworonożnego przyjaciela...
Jesli chodzi o dietę, to mały jest na ścisłej bezmlecznej, dbamy tez
o max ograniczanie słodyczy - nic kupnego, jedynie to co sama upiekę
(jedyne odstępstwo to żelki nimm2
jak macie jakieś pomysły to napiszcie