Dodaj do ulubionych

My Lubelanie

21.01.04, 12:41
Jacy jesteśmy, jaką mamy mentalność, zachowania itp.?. Czym różnimy się od
innych Polaków, Wielkopolan, Krakowian, Mazowszan, Pomorzan itd.?. Czy winne
są tym różnicom zabory?. Może jesteśmy lepsi albo gorsi od reszty?.
Jakie mają zdanie o nas inni i my sami?.
pzdr.
Obserwuj wątek
    • rena_gd Re: My Lubelanie 21.01.04, 13:04
      nie znam ani historii, ani ludzi z wielu rejonow kraju, ale wiem, ze porownanie
      pomorzan z lubelakami jesli chodzi o goscinnosc, zyczliwosc, codziennych
      usmiech wypada zdecydowanie na korzysc mieszkancow Lublina... tu mi tego bardzo
      brakuje, takiej otwartosci, radosci zycia, cieszenia sie z codziennych malych
      spraw... moze inaczej to odbieram, bo wakacjuje juz tylko w Lublinie i byc moze
      to wplywa, ze czuje taki spokoj i beztroske jak tu przyjezdzam, ale chyba
      ogolnie po prostu w Lublinie sie wolniej zyje i to jest pozytywne, nie wolniej
      gorzej, tylko zwraca sie wieksza uwage na byc, a nie miec:)

      pozdrawiam
      Rena steskniona:))
      • empi Re: My Lubelanie 21.01.04, 13:13
        Ty nigdy nie będziesz obiektywna bo jesteś za bardzo stęskniona i oddalona :-))
        Niektórzy mówią, że nasza gościnność jest wschodnia, taka trochę "bizantyjska".
        Oburzać się czy nie?.
        pzdr.
    • ryza_malpa1 Re: My Lubelanie 21.01.04, 13:56
      Hm, zawsze byłam przekonbana, ze mieszkaniec Lublina to Lublinianin a nie
      Lubelak czy Lubelanin.
      Mógłby ktoś zerknąc do słownika???
      • rena_gd Re: My Lubelanie 21.01.04, 14:09
        ja tez bylam przekonana... ale lubelacy to takie swojskie niegramatyczne:)) a
        lubelanie czytam pierwszy raz:)) ale kazdy ma swoj wlasny osobisty slownik...
        niepoprawnej polszczyzny;))

        empi, nie bij:))

        nieobiektywna rena... tzn. ze nie moge sie wypowiadac juz wcale?? :(((
        • Gość: ryża malpa Re: My Lubelanie IP: *.lublin.mm.pl 21.01.04, 14:11
          Znalazłam. Oczywiście miałam rację. A na słowo "lubelak" mnie wzdraga
          obrzydzenie. Co ja na to poradzę???

          Lublinianin
          (mieszkaniec Lubelskiego), o tym Lublinianinie; ci Lublinianie, tych
          Lublinian, tym Lublinianom

          lublinianin
          (mieszkaniec Lublina), o tym lublinianinie; ci lublinianie, tych lublinian,
          tym lublinianom


          • dociek Re: My Lubelanie 22.01.04, 01:44
            Mimo, że to zdecydowanie "niegramotne", ale Lubelanie ma jakieś dziwnie znajome
            brzmienie pasujące do lokalnej, społecznej mentalności klerogrodu. Być może
            dlatego, że tak bliskie jest w swej konstrukcji ze słowem, które mnie irytuje:
            Lubelanie... kapelanie...
            • empi Re: My Lubelanie 22.01.04, 07:39
              dociek napisał:

              > Mimo, że to zdecydowanie "niegramotne", ale Lubelanie ma jakieś dziwnie
              znajome
              >
              > brzmienie pasujące do lokalnej, społecznej mentalności klerogrodu. Być może
              > dlatego, że tak bliskie jest w swej konstrukcji ze słowem, które mnie
              irytuje:
              > Lubelanie... kapelanie...

              a może dociekanie.
              To już obsesja, czy ta choroba boli?
              pzdr.
      • empi Re: My Lubelanie 21.01.04, 14:10
        ryza_malpa1 napisała:

        > Hm, zawsze byłam przekonbana, ze mieszkaniec Lublina to Lublinianin a nie
        > Lubelak czy Lubelanin.
        > Mógłby ktoś zerknąc do słownika???
        >
        >
        Lubelanin, mieszkaniec regionu lubelskiego, tak jak Wielkopolanin
        wielkopolskiego. Słowotwórstwo także jest wskazane i cenione.
        pzdr.
    • Gość: ryża małpa Czym się różnimy IP: *.lublin.mm.pl 21.01.04, 14:19
      Na razie widze , ze róznimy się do Krakowian, Wrocławian, Łodzian...na
      niekorzyść.
      Nie mamy pomysłów ani odwagi do robienia rzeczy twórczych. Na wszelkie
      inicjatywy odpowiadamy " a po co?".

      Nie ineteresuje nas kultura - na różnych wydarzeniach w nielicznym gronie
      widac ciągle te same twarze ( spójrzmy na Kraków gdzie życie intelektualne
      kwitnie i jest żywe).

      Nie mamy elit - mało u nas pisarzy , malarzy...ci co byli uciekli do warszawy.

      Nie mamy tradycji miejskich - gdzież u nas krakowski emaus albo wystawa
      szopek??? ( " A po co?")

      Co mamy?

      Mamy kompleksy - że mieszkamy na wsi, ze nuda wieje o co w świetle powyższych
      przykładów mozemy mieć pretensje tylko do siebie.

      Mamy konserwatywne p[odejście - po co robić cos inaczej skoro " nikt tak nie
      robi"?
      • rena_gd Re: Czym się różnimy 21.01.04, 14:41
        Ryza... to podstawowe pytanie: moze warto zmienic miejsce zamieszkania??:)) co
        was tam trzyma??
      • empi Re: Czym się różnimy 21.01.04, 14:48
        Ryża, oczekiwałem od Ciebie więcej entuzjazmu i drobiny zachwytu. Jak by te
        słowa padły z ust obcego na forum to oczywiście pierwsza byś była która by
        zaprzeczyła takim stwierdzeniom.
        Czy nie uważasz, że ta "zaściankowość" Lublina i Lubelszczyzny może być
        atutem?.
        pzdr.
        • ryza_malpa1 Re: Czym się różnimy 21.01.04, 16:57
          JA lubię Lublin, lubie tu mieszkac , lubię święty spokój ale...czasem mi czegoś
          brakuje, żadne miejsce nie jest idealne i pewnie w róznych innych miastach nie
          pasowałby mi inne rzeczy.
          Lublin ma swoje dobre strony : odpowiednia wielkość, dużo zieleni, piekna
          starówka, garstka ludzi , którym coś sie chce i lubia te same klimaty co ja,
          fajne knajpy i naprawde jak ktoś chce to sobie od roboty cos znajdzie ( zgodnie
          ze stwierdzeniem, ze inteligentni ludzie sie nie nudzą hi hi).

          Sa jednak rzeczy, których zazdroszcze mieszkańcom innych miast ale nie aż tak,
          zeby sie przeprowadzać od razu... :)))
      • Gość: goskat Re: Czym się różnimy IP: 213.77.87.* 23.01.04, 08:44
        zgadzam sie z przedmówcą w całkowicie. Lublin ma niewątpliwie wiele zalet ale w
        porównaniu z innymi większymi miastami wypada naprawde blado.
        Czasami mam wrażenia jak by to miasto powoli umierało...młodzi ludzie
        wyjeżdżają, no nie ma pracy, artysci także bo ludzimieszkający są biedni, lub
        maja wazniejsze potrzeby niz sztuka...
        władze na kazdym kroku robia problemy z jakąkolwiek inicjatywą, a same nie maja
        pomysłu na rozwój...
        Potencjał Lublina poprostu sie marnuje...
        • empi Re: Czym się różnimy 23.01.04, 11:36
          wszystkie nasze wady widzimy i narzekamy na nie często tu na forum, zastanawia
          mnie fakt na ile ich przyczyną są np. uwarunkowania historyczne, na ile zaś
          nasze cechy genetyczne itd. Może przy okazji pousprawiedliwiajmy się, zwalmy
          winę na okoliczności, sąsiadów.
          pzdr.
          • Gość: ryża małpa Re: Czym się różnimy IP: *.lublin.mm.pl 23.01.04, 19:46
            Ja proponuję zwlaic wine na Niemców :)
            Zniszczyli nam kawął maista, wytłukli rdzenną ludznośc lubelską, tak że
            wiekszośc grodu teraz zamieszkujaprzyjezdni za praca dla których Lublin to po
            prostu miejsce gdzie sie pracuje albo chwilowo studiuje albo śpi i czeka
            lepszych czasów.
            Z drugiej strony brak pieniefdzy - w Lublini raczej z płacami krucho, wileu
            znajomych nie ma kasy po prostu żeby wyjść z domu7 i ożywic kanjpiany karjobraz
            i nie oszukujmy się - do większości rozrywek czy uczestnictwa w wydarzeniach
            kulturalnych potrzebne są ( przynajmniej mi) trzy rzeczy : czas , pieniądze (
            na bilet albo choćby po to żeby dla pełni szczęścia po wydarzeniu kulturalnym
            pójść ze znajomymi na piwo i omówić wrażenia :-)) i brak zmęczenia .
            Ludzie w Lublinie sa zniechęceni i sfrustrowani swoim ciezko zarobionym
            tysiącem i większośc ma naprawde inne bardziej przyziemnie kłopoty na głowie.
            Nie wiem, kto to powiedział, że " ludowi potrzebny jest chleb. Kiedy lud bedzie
            miał chleb, igrzyska wymyśli sobie sam". Coś w tym guście ale niewątpliwie był
            to ktos kto zanł sie na życiu :))) To był chyba Stach Przybyszewski????
            • empi Re: Czym się różnimy 23.01.04, 20:23
              " ludowi potrzebny jest chleb. Kiedy lud bedzie
              >
              > miał chleb, igrzyska wymyśli sobie sam". Coś w tym guście ale niewątpliwie
              był
              > to ktos kto zanł sie na życiu :))) To był chyba Stach Przybyszewski????

              Do tego pasują te Jego słowa: "Chuć to prasiły życia, rękojmia wiecznego
              rozwoju, wiecznego odchodzenia i wiecznego powrotu, jedyna istota bytu."
              pzdr.
              • Gość: ryża małpa Re: Czym się różnimy IP: *.lublin.mm.pl 23.01.04, 21:36
                Taaaa...Przybyszewski znał sie na życiu :)))
                Choc moim zdaniem teorię o chuci przerżnął z Freuda :)
                • empi Re: Czym się różnimy 23.01.04, 22:11
                  Przybyszewski w 1921 r. był w Lublinie, miał jakiś odczyt, spotkania. Warto by
                  pogmerać.
                  pzdr.
    • Gość: jonk Re: My Lubelanie IP: *.lublin.pl / 212.182.94.* 21.01.04, 14:37
      czym sie roznia Lubelanie......
      chociazby tym, ze nie odsniezaja chodnikow na glownych, reprezentacyjnych
      traktach miasta..
      jesli chodzi o goscinnosc to nie zaznalem wiekszej niz w innych czesciach
      polski.
      do tego brak pomyslowosci, stagnacja....

      poza tym fajne z was ludziska!!!
    • Gość: Clavis Civitas Lublinensis czyli... jak nas widzą inni IP: *.unitron.lublin.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 11:59
      Taką opinę znalazłem na stronie internetowej Poradnik-Lublin:

      "Lubelacy... Jacy są sami lublinianie? To ludzie, którzy żyją na wschód od
      Wisły, w klimacie kontynentalnym i na ziemi nie dotkniętej nieomal przez
      germańskiego zaborcę.
      To wpływa mocno na ich zachowania i przyzwyczajenia.
      W większości mają klapki na oczach i patrzą prosto przed siebie, nie
      dostrzegając wielu oczywistych i ważnych spraw dziejących się obok.
      Zazwyczaj nie przejawiają najmniejszej inicjatywy, są zobojętniali i chłodni;
      lubią być wodzeni na sznurku, nie chce im się niczego zmieniać. Tak naprawdę
      to studenci - przyjezdni ożywiają i napędzają to miasto, które w okresie
      wakacyjnym obumiera.
      Lubelacy posługują się własną, zróżnicowaną gwarą, której jednym z
      najistotniejszych elementów jest zatwardzenie "i" w "y" pomiędzy spółgłoskami.
      Stąd można usłyszeć (niemal jak w Niemczech!) zamiast "Lublin" - "Lublyn"
      (por. wymowa "Berlin").
      W wyborach głosują czerwono - zielono.
      Starego Miasta nie zamieszkuje już inteligencja ani rodziny mieszkające tam od
      wielu pokoleń. To teren badań dla socjologów i psychologów patologii -
      podobnie jak okolice ul. Lubartowskiej, Wyszyńskiego i okolic dworca PKP".
      • empi Re: Civitas Lublinensis czyli... jak nas widzą in 23.01.04, 12:17
        Ech Clavis, cudze opinie to my znamy, prawda?. Chociażby z forum. Co Ty o
        sobie i innych współziomkach sądzisz i jak ich oceniasz?. Czy nie brak nam
        poczucia regionalzmu takiego jak mają Ślązacy, Wielkopolanie, Krakowianie?. Co
        nas jednoczy, co wszyscy mamy wspólnego. Sam niewiele na ten temat mogę
        powiedzieć, nie odczuwam tego.
        pzdr.
        • Gość: Clavis Re: Civitas Lublinensis czyli... jak nas widzą in IP: *.unitron.lublin.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 15:11
          Nie znałem tej opinii.
          W części dotyczącej przyrównywania do szkapy dorożkarskiej z klapami na
          oczach – zirytowała mnie.
          „Powoli człapał konik skrajem szosy” – patrząc prosto przed siebie, nie
          dostrzegając wielu oczywistych i ważnych spraw dziejących się obok? Bzdura.
          Mieszkam na wschodzie więc jestem nieco „duszoszczipatelnyj”, lubię słuchać
          starych romansów, sącząc przy tym wino przy świecach, nie spieszę się, ale
          życie nie przecieka mi pomiędzy palcami. Co powinienem – zauważę!
          Lubię być wodzony na sznurku? Jak pajac? Bzdura. Może brak mi, a nawet
          nienawidzę „ordunku” co nie znaczy, że nie stać mnie na inicjatywę,
          zaangażowanie i jestem skłonny poddać się sterowaniu.
          No, i nie przepadam za czerowono-zielonym.
          A może wobec powyższego nie jestem Lubelakiem?
      • halevi co wy z tym "lublynem"? 24.01.04, 10:32
        szczerze mówiąc, nigdy nie spotkałem się z taką wymową nazwy Lublin wśród jego
        mieszkańców. To jakiś mit, czy obracam się w "niewłaściwym" środowisku?
        • ryza_malpa1 Re: co wy z tym "lublynem"? 24.01.04, 11:34
          JA spotkałam się z wymową " Lublyn" wyłącznie u mieszkańców POdlasia :)
          W samym Lublinie też nie słyszałam.
          • mali_bu Re: co wy z tym "lublynem"? 24.01.04, 13:58
            Oj czasami słychać.

            Tak samo jak ze słowem "weekend" czytane jako łykend, a nie miękko - łikend.
            Szczególnie słychać to u niektórych dziennikarzy lubelskich (kilku), że aż drażni.
            • empi Re: co wy z tym "lublynem"? 24.01.04, 14:19
              Jak my boimy się własnej inności, chcemy być niezauważlni?. Kompleksy jakieś?.
              Cholera inni chodzą na "pole", jedzą "pyry", mówią "kopłem", na dupę
              mówią "żyć" i chwalą się tym. My zaś debatujemy nad wymową "Lublyn" i to
              wstydliwie. Jeśli tak mówimy to jest to poprawne, to nasze miasto i tak je
              nazywamy i inni powinni tak to wymawiać. Żaden Anglik nie mówi Londyn tylko
              London i spróbujmy wytłumaczyć mu, że powinien wymawiać tak jak my. To my
              mówimy niepoprawnie a on wie lepiej jak Londyn wymawiać. Jeśli lublinianie
              mówią "Lublyn" to jest to poprawne. Warto spytać prof. Miodka.
              pzdr., lublynianin empi, prawda, że ładnie brzmi?
              • halevi Re: co wy z tym "lublynem"? 24.01.04, 14:56
                przecież to nie jest dyskusja czy to dobrze, czy to źle, ale po prostu czy
                Lublinianie tak rzeczywiście mówią. Z mojego doświadczenia wynika, że nie. Dla
                mnie to jest wymowa mazowiecka, i to co napisała Ryża pasuje mi do tego
                (historycznie Podlasie należało do Mazowsza).
                Poza tym jeśliby to było takie powszechne, to również słyszałoby się wymowę:
                lyst, lycencja, lytania, lynijka, lyść, lyder itp itd. Słyszał ktoś coś takiego
                w Lublinie? Bo ja nie
                A co do łykendu, to jest to jak najbardzie prawidłowe spolszczenie wymowy
                angielskiej. Gdyby łikend było formą typowo polską, to mielibyśmy np. panią
                minister Łibacką, łikalibyśmy mleko w kolorze białim i jeździli na łiżwach itd
                itp
                • empi Re: co wy z tym "lublynem"? 24.01.04, 15:06
                  Halevi, może należałoby podyskutować właśnie o naszych regionalizmach, co
                  zrobić aby inni szanowali to w nas i u siebie też. Trzeba sie bronić
                  przed "unifikacją" przez Europę.
                  pzdr.
                  • halevi Re: co wy z tym "lublynem"? 24.01.04, 15:10
                    Masz rację, oczywiście, że tak. Ale też żeby w pogoni za zachowaniem tożsamości
                    i oryginalności nie przyszyć sobie cudzej (w tym przypadku mazowieckiej).
                • mali_bu Re: co wy z tym "lublynem"? 24.01.04, 15:15
                  halevi napisał:


                  > A co do łykendu, to jest to jak najbardzie prawidłowe spolszczenie wymowy
                  > angielskiej. Gdyby łikend było formą typowo polską, to mielibyśmy np. panią
                  > minister Łibacką, łikalibyśmy mleko w kolorze białim i jeździli na łiżwach itd
                  > itp

                  No to poproszę NiusŁyka.

                  Nigdy się z tytułem Niusłyk nie spotkałem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka