Gość: Clavis
IP: *.unitron.lublin.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
22.01.04, 17:47
Zdaliśmy maturę i... doczekali studniówki. Oj, będzie zabawa na cztery
fajery i dwie doby. Z Lublinem w roli gospodarza.
Orkiestra już stroi instrumenty.
Na parkiecie pojawią się nasi najzdolniejsi tancerze, którym nie obce
i rytmy discopolowe i europejskie salonowce.
Choć wziąwszy pod uwagę, że Niemcy i Francuzi zamierzają tańczyć dwa
razy szybciej – trzeba będzie żwawo przebierać nóżkami.
Ale daliśmy radę w tempie „kazaczok” damy radę i teraz.
Zwłaszcza, że akompaniują nam kastaniety, a nie bałałajka.
A może w sukurs przyjdą Włosi i znów wyjmą asa z rękawa jak za niedawnej
prezydencji. Jeśli rany po operacji plastycznej wygoją...
Za sto dni zobaczymy. Bo wszystko skręci telewizja i pokaże.
Słowa tych, którzy przybyć nie mogą, a które nas niosły w referendalnym
marszu wypisze się na transparentach: „Od Unii Lubelskiej do Europejskiej”.
Niech zadziałają jak magnes na opornych, którym feta na placu Zamkowym nie
w smak i próbują nucić „Tango zdradzonych”.
Zresztą jak zobaczą teatrum u Dominikanów – muszą zmięknąć.
A sama kulminacja imprezy nastąpi o północy.
„Cicho wszędzie, ciemno wszędzie. Co to będzie, co to będzie...”