Dodaj do ulubionych

śp. Jerzy Lileyko (*)

05.12.09, 16:46
Pomysleć - jeszcze wczoraj wieczorem pisałam na tymże forum o tym, jak
wspaniałego miałam Promotora na KUL...Dziś - przed momentem dowiedziałam się
że Profesor zmarł 2 XII.
Prawdziwy naukowiec i prawdziwy wychowawca. Cóż więcej moge napisać...
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!

Profesor Jerzy Lileyko uznawany był za jednego z najwybitniejszych badaczy
dziejów mecenatu królewskiego i polskiego sejmu doby nowożytnej oraz znawców
historii dawnej Warszawy. W kręgu Jego zainteresowań badawczych znalazły się
również relacje polsko-saskie za czasów Augusta II i Augusta III. Profesor był
autorem licznych prac naukowych, w tym monumentalnych dzieł m.in. Zamek
Warszawski. Rezydencja królewska i siedziba władz Rzeczypospolitej (1569-1763)
(1984), Życie codzienne w Warszawie za Wazów (1984), Regalia polskie (1988),
Sejm Polski. Tradycja-ikonografia-sztuka (2003).

Profesor Jerzy Lileyko był bardzo lubiany i szanowany przez studentów,
pozostanie w naszej pamięci jako znakomity wychowawca kilku pokoleń historyków
sztuki, promotor wielu doktoratów ze sztuki nowożytnej. Cytując opinię
profesora Zdzisława Żygulskiego, cechowała Profesora Jerzego Lileyko
„skromność, postawa moralna i niestrudzona pracowitość”, poza którą wyczuwało
się wielką kulturę charakterystyczną dla polskich elit.

Obserwuj wątek
    • empi Re: śp. Jerzy Lileyko (*) 05.12.09, 16:53
      Nasz forumowy kolega tak na jednej ze
      swoich
      stron
      o nim pisze i nie tylko o nim.
      pzdr.
      • folkatka Re: śp. Jerzy Lileyko (*) 05.12.09, 16:59
        Niech Pani nie przeżywa tego jak ruska aktorka! (do rozemocjonowanej
        studentki wygłaszającej referat) #


        To akurat było do mnie...Popłakalam się na serio:(((
        Takich profesorów juz dzisiaj nie ma...
        • Gość: v.m. Re: śp. Jerzy Lileyko (*) IP: *.147.102.77.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.12.09, 17:43
          folkatka napisała:
          > Takich profesorów juz dzisiaj nie ma...

          Nie byłabym taką pesymistką, Folkatko.
          Oczywiście ludzie tego typu powoli zaczynają się wykruszać, odchodzić w
          zapomnienie, niknąć w oczach. Mam jednak wrażenie, że ogromny wpływ na człowieka
          wywiera środowisko w którym ten się znajduje. Może zatem w kącie jakiejś katedry
          KUL ukrywa się kolejny wspaniały i w pełni zasługujący na profesorskie miano
          naukowiec ?
          :-)
    • rilian Re: śp. Jerzy Lileyko (*) 06.12.09, 20:07
      ech... wczoraj, na obrady sesji remerowskiej, poświęconej zabytkom i naszemu stosunkowi do nich, odbywającej się w Toruniu, wieść ta jeszcze nie dotarła. a szkoda, myślę, że refleksja o tym wspaniałym i niezwykłym człowieku trafiłaby do wielu z nas, tam zgromadzonych...

      empi wyguglował starą stronę naszą, hist-sztuczną... dorzucę jeszcze:

      rilian.republika.pl/knshs/text/sztuka_jest.htm
      "Ta wystawa była niedawno, zaraz, kiedy Pani mówi? W 79.?" :D

      rilian.republika.pl/knshs/text/o_sztuce.htm
      "Sztuka jest tym, co uszlachetnia człowieka – nie żadnym wyrazem walki..."

      tak widział go terelisek: rilian.republika.pl/knshs/foto/wykladowcy/lileyko.gif

      i jeszcze przypomniał mi się moment z zimy 2001/2002 a może 2000/2001, gdy z mym Przyjacielem, Filipem, zauważyliśmy wychodząc z KULu, że Profesor zdezorientowany patrzy na gołoledź na chodnikach, z walizką kierując się do pokojów gościnnych w Collegium JP2. Zaproponowaliśmy odprowadzenie i pomoc z walizką. Uśmiechnął się, oddał bagaż, powiedział nam parę zdań, które zrozumieliśmy po latach, o naszych umysłach, co są jak gąbka... Weszliśmy na korytarz, przed schodami Filip zaproponował, że możemy jeszcze na piętro walizkę wnieść... Pofesor: "Panowie, może ja już jedną nogą, owszem, jestem w grobie, ale jeszcze dam radę!..."

      I jeszcze Patrycja W., patrząca na niego z miłością i bezgranicznym uwielbieniem, gdy po kryjomu palił na korytarzu, strząsając popiół z cienkiego papierosa (gdzieś w 1999) na dłoń: "Boże, gdyby on mógł zostać moim dziadkiem, mógłby mnie adoptować..."
      • folkatka Re: śp. Jerzy Lileyko (*) 06.12.09, 21:03
        Profesorowi zawdzięczam podstawową rzecz. Nauczył mnie rozumienia architektury
        sakralnej. Jedną swoja opowieścią przewartościował całkowicie moje myślenie na
        ten temat.
        Otóż w latach 70. Profesor spędził kilka miesięcy na stypendium w Leningradzie.
        Wynajął sobie pokój u jakiejś rodziny na przedmieściach, skad dojeżdzał na
        uniwersytytet kolejka podmiejską. Wracał już po zapadnięciu zmroku. I wtedy jego
        uwagę zwrócił rzęsiscie oświetlony kolorowymi neonami neogotycki kościół, który
        był w poblizu jednej z wcześniejszych stacji kolejki. Zastanowiło go to,
        dlacezgo jest on tak ozdobiony. Zapytał sie swoich gospodarzy, ci mu dali
        wymijajaca odpowiedź. Wobec tego postanowił sam to sprawdzić. Któregos dnia
        wysiadł na tamtej stacji. Podszedł do koscioła, nacisnął klamke, otworzył
        dzrwi...i stanął jak osłupiały.
        W środku był basen. KOnkretnie w prezbiterium. Po bocznych nawach były
        porozstawiane stoły pingpongowe.
        Profesor zadał nam pytanie - czy rozumiecie, co wywołało moje zdumienie?
        Bynajmniej nie sam fakt zamiany koscioła w osrodek sportowy, bo w ZSRR to była
        norma. Chodziło o to, że ta nowa funkcja zupełnie nie przystawała do
        architektury obiektu, jego formy - która była jednoznacznie sakralna i budziła
        jednoznaczne skojarzenia.
        KOlejne pytanie Profesora: wyobraźcie sobie basen w którymś ze współczesnych
        kosciołów, wybudowanych w ciągu ostatnich 20 lat. Czy ich forma i stylistyka
        również w jednoznaczny sposób jest związana ze sfera sacrum, że umieszczenie tam
        basenu byłoby takim samym zgrzytem jak w przypadku kościoła neogotyckiego?
        .......
        Od tamtej chwili minęło ponad 10 lat. A ja wiem, że do końca zycia bede patrzeć
        na architekture wspłczesnych kosciołów poprzez pryzmat zamienienia ich na basen.
    • Gość: piotr Re: śp. Jerzy Lileyko (*) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.09, 22:22
      udłąo mi sie uczestniczyc przez rok w Jego seminarium, to był ostatni rok jaki
      był na KULu, pamiętam jak opowiadał o akacji zasłaniajacej barokowa elewacje
      obecnej ASP, jak był młody to rósł wtedy taki niewielki krzaczor, chodził z
      kolegami obrywac jego galęzie, a niedawno, jak relacjonował, przechodzac obok
      zauwazył tabliczke "pomnik przyrody". był to komentarz do zasłaniajacych
      elewacje drzew "tak w Baroku nie projektowano". teraz akacji nie ma, mysle ze
      sie ucieszył jak wycieli drzewa sprzed koscioła wizytek w Warszawie;-)
      R.I.P.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka