Gość: aron
IP: 91.200.94.*
16.12.10, 16:01
tam gdzie nie ma busów to dopiero jest fajnie
poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,8827486,Ekstremalna_podroz_z_Gniezna_do_Poznania.html
Oto relacja naszego Czytelnika z porannego pociągu Inowrocław-Kościan
Nowy rozkład jazdy obowiązuje od trzech dni, a już mocno uprzykrzył nam
życie. Dojeżdżamy jak wielu codziennie do Poznania ze strony Gniezna.
Czarę goryczy przelał środowy poranny pociąg relacji Inowrocław-Kościan,
odjeżdżający planowo (wg nowego rozkładu) z Gniezna o godz. 6.07.
Przyjechał spóźniony ponad 20 minut (tablice informacyjne na dworcu nie
są uruchomione - szczerze współczuję podróżnym czekającym na mniejszych
stacjach), nieogrzewany (ludzie jechali w czapkach), a przede wszystkim
- podobnie jak w poniedziałek - miał tylko jeden skład elektryczny.
Pasażerowie stali w przejściach już w Gnieźnie, więc niech sobie Państwo
wyobrażą, co się działo od Pobiedzisk - nie można było zamknąć drzwi
między przedziałami (PKP zakłada chyba, że im ciaśniej tym cieplej)!
Na dodatek, po ruszeniu ze stacji Ligowiec, nie zamknęły się drugie,
licząc od czoła składu, drzwi wejściowe do pociągu. Udało się je domknąć
współpodróżnym dopiero w połowie drogi do następnej stacji (pociąg był w
pełnym biegu), po wielokrotnym szarpaniu i pukaniu w drzwi. To cud, że z
wypchanego po brzegi przedsionka nikt nie wypadł!
Nigdy nie zrozumiem tych pyr. Nie mają busów i jeszcze im źle.