Dodaj do ulubionych

Skład żywności. Czytacie metki?

07.02.11, 20:32
Zauważyłem ostatnio w Real parówki po 4.99 zł za kg, firmowane nazwą znanej parówkarskiej firmy na "S". Cena podejrzana, choć kusząca. W związku z tym zadałem sobie trud odcyfrowania podanego na metce składu produktu. Przyznaję, że wymiona, uszy, skóry i chrząstki w parówkach mnie nie odstraszają, szczególnie z chrzanem i ostrą musztardą. Produkt za 4.99 za kg, firmowany marką parówkową na "S", zawierał...11% mięsa drobiowo-wieprzowego. Pozostałych składników nie znam, choć w szkole zapoznano mnie z tablicą Mendelejewa (taki ruski uczony).
Obserwuj wątek
    • potrzeszcz Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 20:36
      > Pozostałych składników nie znam

      Nie znasz, bo nie podano, czy nie zrozumiałeś oznaczeń?
      • jan.ostrzyca Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 20:41
        potrzeszcz napisał:

        > > Pozostałych składników nie znam
        >
        > Nie znasz, bo nie podano, czy nie zrozumiałeś oznaczeń?

        Nie zrozumiałem.
        • potrzeszcz Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 20:59
          W przypadku parówek ten pozostały "materiał" to podobno soja. Niestety dla polskiego klienta wciąż najwazniejsza jest niska cena, dlatego większość parówek i w ogóle produktów spożywczych jest właśnie w taki sposób udoskonalana. Np. masło "krowie" zawiera 70 - 80 % tłuszczu zwierzęcego (a więc niekoniecznie z mleka?), a pozostałą częśc, stanowi olej palmowy, który jest najtańszy, chociaż działa rakotwórczo. Tak gdzieś niedawno czytałem. Może więc rzeczywiście lepiej nie wiedzieć, co się je :)
    • czarownica.z.tubtina Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 20:45
      Czytacie ;-). To przyzwyczajenie "wyrobil" we mnie domowy cukrzyk. Poza tym, nie kupujecie w marketach, tylko w osiedlowym sklepie, w ktorym sa marki znane, lubiane i smakowite, a i te sa "kontrolowane". Jedno mieso i wedliny wymykaja sie troche spod kontroli, bo zazwyczaj do opakowan nie mam dostepu (sprzedawane sa wszak bez opakowan). Ale i na to znalazla sie rada - jako znany miesozerca, kupuje surowe mieso i robie wlasne miesko kanapkowo-wedlinowe. Poza tym nic tak nie smakuje dobrze, jak cieniutki filet z piersi kurczaka prosto z patelni z surowymi warzywami, zamiast kromy chleba z niewiadomo czym...
      • tajnos.agentos Re: Skład żywności. Czytacie metki? 08.02.11, 08:46
        czarownica.z.tubtina napisała:

        > Poza tym, ni
        > e kupujecie w marketach, tylko w osiedlowym sklepie, w ktorym sa marki znane, l
        > ubiane i smakowite, a i te sa "kontrolowane". Jedno mieso i wedliny wymykaja si
        > e troche spod kontroli, bo zazwyczaj do opakowan nie mam dostepu (sprzedawane s
        > a wszak bez opakowan).

        Nie tylko mięso i wędliny... Wszystko ma swoje wady i zalety, w małych sklepikach łatwiej o produkty przeterminowane, niewłaściwie przechowywane, można pozwolić sobie "wepchnąć" ersatze - na przykład margarynę zamiast masła itd.. Tu czy tam, po prostu trzeba uważać i nie dać się "nabić w butelkę"...

        Ale i na to znalazla sie rada - jako znany miesozerca, k
        > upuje surowe mieso i robie wlasne miesko kanapkowo-wedlinowe. Poza tym nic tak
        > nie smakuje dobrze, jak cieniutki filet z piersi kurczaka prosto z patelni z su
        > rowymi warzywami, zamiast kromy chleba z niewiadomo czym...

        Filet z piersi kurczaka - z chowu wielkofermowego, żywionego wyłącznie paszami przemysłowymi...:)))
    • zubelz Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 20:46
      Kiedyś za strasznych i mrocznych czasów komuny, brakowało wszystkiego a papieru toaletowego brakowało dlatego że "dodawano" go do pasztetowej". Więc nie dziw się że te parówki zawierają 11% tego "mięsa" a reszta to soja (jako pasza droga) i inne wypełniacze. Sprzedając je osobno można by więcej zarobić. To jak to się ma do ekonomi? Chyba Polacy lubią tracić na wszystkim.
      • dociek Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 21:32
        zubelz napisał:

        > Kiedyś za strasznych i mrocznych czasów komuny, brakowało wszystkiego a papieru
        > toaletowego brakowało dlatego że "dodawano" go do pasztetowej". Więc nie dziw
        > się że te parówki zawierają 11% tego "mięsa" a reszta to soja (jako pasza droga
        > ) i inne wypełniacze. Sprzedając je osobno można by więcej zarobić. To jak to s
        > ię ma do ekonomi? Chyba Polacy lubią tracić na wszystkim.

        Soja jest całkiem znośnym dostarczycielem białka, wprawdzie roślinnego, ale łatwostrawnego. Istnieje jednak pewne niebezpieczeństwo dla gatunku ludzkiego, a szczególnie dla panów. Jest w powszechnie dodawanej do ludzkiej paszy soi pewien hormon obniżający męską płodność, a mianowicie estrogen. Fitohormony to hormony roślinne, które pełnią ważne funkcje zbliżone do hormonów ludzkich. Ludzkie hormony płciowe dzieli się na męskie (testosteron) i żeńskie (estrogeny). Estrogeny towarzyszą kobietom w ciągu całego cyklu miesiączkowego. Są to hormony odpowiedzialne za dojrzewanie płciowe dziewcząt. Estrogeny podaje się też leczniczo w przypadku niedoczynności jajników, a także jako środek w antykoncepcji (hamuje owulację). W czasie trwającej menopauzy poziom estrogenów znacząco się zmniejsza, towarzyszy temu złe samopoczucie, uderzenia gorąca, zmiana nastroju itp. ...
        pychotka.pl/pychotka/content/view/2660/104/

        Panowie uwaga zatem na mortadelę, paróweczki, hot-dogi w dużych ilościach, no chyba, że już zrobiliście swoje....
        • tajnos.agentos Re: Skład żywności. Czytacie metki? 08.02.11, 08:55
          Nie tylko w soi. wszystkie rośliny strączkowe zawierają fitoestrogeny...
    • jan.ostrzyca Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 20:55
      Moi staruszkowie nie czytają metek tylko praktykują sposób sprawdzania żywności "na kota". Jeśli kot, a imię jego Ziomek, zeżre kupione mieso lub wędlinę znaczy, że potrawę można podać też wnukom. Zasadniczo się sprawdza, choć jest problem, kiedy Ziom odmawia konsumpcji np. polędwicy sopockiej za 19.99 zł/kg.
      • zubelz Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 21:03
        jan.ostrzyca napisała:

        > Moi staruszkowie nie czytają metek tylko praktykują sposób sprawdzania żywności
        > "na kota". Jeśli kot, a imię jego Ziomek, zeżre kupione mieso lub wędlinę zna
        > czy, że potrawę można podać też wnukom. Zasadniczo się sprawdza, choć jest prob
        > lem, kiedy Ziom odmawia konsumpcji np. polędwicy sopockiej za 19.99 zł/kg.

        Janie trzymaj tego twojego "eksperta" z dala od sąsiadów! Może oni też na nim sprawdzają?
        • empi Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 21:09
          moje stworzonko czeka i patrzy, jeśli ja jem to ono dochodzi do wniosku, że jest to zjadliwe. Moja żona także na mnie eksperymentuje, zawsze wszystko w trakcie przygotowywania mam zatwierdzać. :)
          Nic nie mam przeciw temu by "uszlachetniać" np. wyroby wędliniarskie jakimiś innymi naturalnymi komponentami. Pod warunkiem, że nie jest to czynione by mnie oszukać w celu zysku!
          pzdr.
          • przemek.leniak cóz jestem mniej wybredny niż... 07.02.11, 22:46
            te stwory co tu u nas grasują...
            ale za to nie jadam żywych gryzoni ani ptaków ani kretów nawet...
            ale z tego sklepowego to powiem wam że taki kot byle czego to nie chce zjeść...
            a ktoś zjeść musi :-D
        • dociek Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 21:20
          Gdybym miał skorzystać z kocicy mojej znajomej jako wskaźnika przydatności do spożycia, to żarłbym tylko suchą karmę i świeżą wątróbkę drobiową...
          Makabra!
          • jan.ostrzyca Re: Skład żywności. Czytacie metki? 07.02.11, 21:24
            dociek napisał:

            > Gdybym miał skorzystać z kocicy mojej znajomej jako wskaźnika przydatności do s
            > pożycia, to żarłbym tylko suchą karmę i świeżą wątróbkę drobiową...
            > Makabra!

            Kiedyś surową wątrobę sprzedawano w aptekach jako lek na anemię. Było to co prawda w latach '50 słusznie minionego wieku, ale nawet za komuny ątróba zawierała 100% ątróbki.
    • przemek.leniak O i własnie... 07.02.11, 21:06
      mnie nawet Słońce ostatnio gania że czytam...
      miesa poniżej 70% nie kupuję...
      ale widziałem juz i rybę z kurczaka (powaznie)
      • jan.ostrzyca 67 % mięsa z wymion to juz coś 07.02.11, 21:11
        przemek.leniak napisał:

        > mnie nawet Słońce ostatnio gania że czytam...
        > miesa poniżej 70% nie kupuję...
        > ale widziałem juz i rybę z kurczaka (powaznie)

        No to bieda. Najlepsze parówki jakie widziałem zawierają 67% krowich wymion, to te z Sokołowa ..."Delikatesowe"
        • zubelz Re: 67 % mięsa z wymion to juz coś 07.02.11, 21:21
          A jedynki?
          • jan.ostrzyca Re: 67 % mięsa z wymion to juz coś 07.02.11, 21:25
            zubelz napisał:

            > A jedynki?
            Nie wiem, nie stać mnie...:)
          • czarownica.z.tubtina Re: 67 % mięsa z wymion to juz coś 07.02.11, 21:37
            A co to sa jedynki, na ktore nie stac Jana?
        • czarownica.z.tubtina Re: 67 % mięsa z wymion to juz coś 07.02.11, 21:27
          Moj kolega, ktory uprawia zakupy marketowe, twierdzi, ze nie powinno sie schodzic ponizej 85% miesa w miesie (poszukiwany, poszukiwana). Ja wiem tylko tyle, ze przygladam sie dokladnie kawalkowi mieska wylozonemu w ladzie chlodniczej i oceniam "na oko" czy mi odpowiada, czy nie... Noooo, ale do tego trzeba miec czarownicy oko i szkielko ;-).

          Wiem tyle - bardzo mi smakowal chleb "ze wsi" i "pasterski". Mial same zalety - byl smaczny, dawal sie kroic w cieniutkie kromeczki, przez ktore widac bylo Warszawe, pozwalal sie gryzc, a nie rwac zebami, nie kruszyl sie, jednym slowem byl super! Do czasu, az przeczytalam sklad na banderolach, w ktore byly owiniete te chleby. Zdumialam sie! Ile rzeczy mozna dodawac do maki zamiast maki, zeby... udawala chleb! Nawet maka nie byla maka, tylko jakimis dodatkami z grupy E... Od tej pory po prostu ograniczylam ilosc chleba w posilkach (a bardzo lubie chleb) i coraz czesciej mysle o pieczeniu chleba w domu.
          • przemek.leniak są takie co mają 85% 07.02.11, 22:32
            i niekoniecznie takie znów drogie są...
            ale sa i takie co mają poniżej 70%
            ...
            propos chleba to kiedyś szwagier w domu piekł i to nawet nie z jakiejś specjalnej mąki
            i ten chleb miał smak...
            hmm zamiast wędliny sklepowej mozna robić swoją
            wędzenie to jest dośc kłopotliwe ale upiec łopatkę w domu można
            całkiem nieporównywalne to jest smakowo...
            ...
            ja dość prymitywny jestem w kuchni i załuję tego mocno...
          • tajnos.agentos Re: 67 % mięsa z wymion to juz coś 08.02.11, 08:50
            Niestety, dziś nawet na wsi trudno o dobre pieczywo - z mąki i na zakwasie... Większość piekarni, także tych małych, lokalnych stosuje standardowe technologie i produkuje pieczywo "dmuchane" (więcej, za to niższym kosztem) z tradycyjnym dodatkiem enzymów, polepszaczy, glutenu itd.:(
          • Gość: bosman kupuj "wiedźmo lubelska" chlebuś... IP: *.centertel.pl 08.02.11, 12:25
            u Kuźmiuka na Furmańskiej. Tam każdy chleb jest prawdziwy. Polecam wiejski i kminkowy. Smacznego.
      • zubelz Re: O i własnie... 07.02.11, 21:12
        przemek.leniak napisał:

        > mnie nawet Słońce ostatnio gania że czytam...
        > miesa poniżej 70% nie kupuję...
        > ale widziałem juz i rybę z kurczaka (powaznie)
        To był "kurczak" z terenów powodziowych.
        • zubelz Re: O i własnie... 07.02.11, 21:20
          Kiedyś kupiłem udo z indyka ale po upieczeniu z wszystkimi przyprawami i przystąpieniu do wielkiego żarcia, myślałem że jem sardynkę (tak cuchną rybą). Zapytałem znajomego hodowcy drobiu i mnie oświecił. Te stwory warzące po 50 kg karmione były rybią mączką.
          • dociek Re: O i własnie... 07.02.11, 21:45
            Wystarczy się dokładniej przyjrzeć tzw. łańcuchowi pokarmowemu. Temu który stworzyła ewolucja w naturze i temu, który stworzył sobie człowiek... korzystając z własnych "zdobyczy naukowych i odkryć". Zacznijmy od rośliny, którą żywił się typowy zwierz roślinożerny - rosnącej naturalnie na nieskażonej glebie, itd., itd... A weźmy teraz pod uwagę, to co podaje się bydłu od wielu lat jako pasze "naturalną" z nawożonej i skażonej innymi truciznami gleby oraz w postaci podbijajacych wzrost i wagę mieszanek paszowych i dodatków... i tym podobnych wynalazków. Bydłu, które samo w sobie jest już zdegenerowanym przez hodowlę, selekcję i sposób użytkowania stworzeniem...

            Nawet mi się już dalej nie chce tego opisywać.
            • przemek.leniak ta niby ryba 07.02.11, 22:35
              to był niby "markowy produkt" takie okragłe niby kotleciki panierowane
              nie pomne firmy niestety
              i w nich było poniżej 10% ryby
              za to zrobione były ze skórek drobiowych
              spore to było zaskoczenie - przeczytałem skład niestety po konsumpcji...
            • tajnos.agentos Re: O i własnie... 08.02.11, 08:58
              Jeśli chodzi o bydło, w jego żywieniu stosuje się stosunkowo jest najmniej "wynalazków", czego niestety nie można powiedzieć o innych zwierzętach w chowie wielkofermowym...:(
    • jan.ostrzyca Pasztet mazowiecki z Łukowa 07.02.11, 21:42
      Kiedyś pychotka z chlebciem ze społemu i chrzanem lub kiszonym ogórkiem. Teraz nie da się jeść. Na metce podany skład: tłuszcz, rosół, nerki, płuca, wątroba, skórki, etc oraz kasza manna, soja i takie tam. Ale proporcji nie podają...Chyba zaczęli oszczędzać na podrobach...Niedługo płucka będą tylko w delikatesach:)
      • Gość: potrzeszcz Re: Pasztet mazowiecki z Łukowa IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.11, 21:55
        Jak już wspmniałem, to, co kupujesz, jest dla biedoty, biały człowiek kupuje w takich sklepach: www.pyszneizdrowe.pl/index.php?p1113,kielbasa-szynkowa-eko-250g-rolmies
        Wychodzi 70 zł za kilogram

        W Stokrotce to samo kosztuje od 15 do 30 zł: www.stokrotkapremium.pl/storage/fck/File/sosnowiec%2014_08.pdf
        • przemek.leniak albo można tak 07.02.11, 22:44
          para prosiąt (nie wiem czemu ale kupuje się je parami) to koszt ok 150-200 zł...
          dajemy na odchowanie z opcją świniobicia...
          no wiem że to kłopot ale przynajmniej zjemy świnię ze świni...
        • Gość: bosman potrzeszczu - smakoszu "za dychę"... IP: *.centertel.pl 08.02.11, 12:30
          kupione w stanie surowym płuca, watroba, nereczki i inne podroby to przysmaki. Trzeba je tylko umieć przyrządzić. Dla biedoty - cha cha cha - milionerze z pensją 1500 brutto. Wpieprzaj "sopocką" po 19,90. To jest dopiero syf.
      • przemek.leniak z proporcjami to jest tak 07.02.11, 22:40
        że najpierw się wymienia to czego procentowo jest najwięcej...
        i tak dalej w kolejności zawartości procentowej
        ale fakt faktem same procenty są nieczesto...
        ...
        ostatnio czytałem gotowe sosy w markecie
        głównie są z wody...
        w sumie to nie dziwne ale w grzybowym 10 % grzybów to już ok
        z tym że to nie będą borowiki...
        a wiecie że mały słoik maslaków kosztuje 16 zł?
        zaobserwowałem coś takiego jak ekologiczne maślaki
        z tej okazji Słonko stwierdziło że mamy majątek w spiżarce...
        • zubelz Re: z proporcjami to jest tak 07.02.11, 22:54
          Przemku. Zobacz przy zgaszonym świetle, czy nie masz jasnej "poświaty" w spiżarce?. Jeżeli masz taką poświatę to jesteś szczęśliwym posiadaczem "ekologicznej " energii z Czarnobyla!
          • przemek.leniak Maślaki mamy z Kań 07.02.11, 23:09
            ewentualnie Kani przy lini kolejowej do Chełma
            gdzie zresztą są i fantastyczne gołąbki (wymiotne mniej smaczne są)
            podgrzybki i prawdziwki z lasów biłgorajskich albo z Sosnowicy (podgrzybki)
            a opieńki rosną u nas tuż koło domu w ilości przekraczającej możliwości przerobu...
            świecić nie świecą ;-)
            hmm zresztą w tym roku to był gzrybowy horror urodzaju...
            ha nawet goryczaka chciałem zebrać...
            ale się opamiętałem...
            a no i jeszcze tradycyjnie zbieram kominki (vel fajki)
            do bigosu i uszek...
            albo do krokietów ze szpinakiem
            albo z soczewicą
      • czarownica.z.tubtina Re: Pasztet mazowiecki z Łukowa 07.02.11, 22:49
        Owszem, pamietam dobre pasztety mazowieckie, ale to bylo tak dawno temu (obowiazkowe kolonijne kanapkowe sniadanko). Dzisiaj czasami z nostalgia patrze na stojacy w sklepie na polce sloik i... nie mam odwagi! Tak jak z rozrzewnieniem wspominam konserwy turystyczne z lubelskich zakladow miesnych. Byly to puszki wydawane w ramach posilkow regenaracyjnych. Odawalam chlopakom, a oni brali chetnie i pukali sie palcem w czolko. Az kiedys skusilam sie... Mmmm... co w nich bylo nie wiem do dzisiaj, ale smak i zapach przebijal wszystkie Whiskasy (pamietacie, byl jakis fim o czlowieku, ktory zyl puszkami kocimi - co to bylo?).

        Nawiasem mowiac moj pies nie tknie zadnego, najlepiej zbilansowanego, zarcia suchego i oczekuje tylko szpondru z warzywkami lub watrobki koniecznie z cebulka i jablkiem, w zwiazku z czym utarlo sie, ze ona je miesko, a ja mam wode "spod mieska"...

        I dalej nie wiem, co to sa te "jedynki"?
        • przemek.leniak Te jedynki to takie pakowane 07.02.11, 23:10
          po jednej sztuce chyba...
          • czarownica.z.tubtina Re: Te jedynki to takie pakowane 07.02.11, 23:19
            Po jednej sztuce pakowane? Biorac pod uwage, ze na kolacje zjadlam pol grape-fruit'a, to bylaby pelna rozpusta... Kulinarna, rzecz jasna ;-P
            • przemek.leniak Kobiety ech 07.02.11, 23:33
              hmm ja jeszcze nic nie zjadłem ale myślę o chlebku ze smalcem i ogórkiem kiszonym...
              mniam...
              no i pół nie wchodzi w grę musi być cały
              ...
              ta, tylko że Słonko zaraz coś o cholesterolu zacznie i ...
              z uczty będą nici...
              więc może pierogi?
              one chyba nie mają wpływu na to cholestrstwo we krwi...
              • Gość: bosman leniaku - zapytam: IP: *.centertel.pl 08.02.11, 12:34
                pół ogórka czy pół litra nie wchodzi w grę?
                Jeżeli i to całe i to całe, to popieram.
                • przemek.leniak cała całość 09.02.11, 10:23
                  ;-) ech raz...
        • zubelz Re: Pasztet mazowiecki z Łukowa 07.02.11, 23:39
          czarownica.z.tubtina napisała:
          > Nawiasem mowiac moj pies nie tknie zadnego, najlepiej zbilansowanego, zarcia su
          > chego i oczekuje tylko szpondru z warzywkami lub watrobki koniecznie z cebulka
          > i jablkiem, w zwiazku z czym utarlo sie, ze ona je miesko, a ja mam wode "spod
          > mieska"...
          >
          > I dalej nie wiem, co to sa te "jedynki"?
          Jedynki? Parówki. Ale podaj przepis na tą wontróbkę z jabłkiem.
          • czarownica.z.tubtina Re: Pasztet mazowiecki z Łukowa 08.02.11, 00:03
            Proste jak sama watrobka ;-). Uzywam do smazenia watrobki masla klarowanego (to taki hinduski wynalazek - maslo ghee, albo dawny, staropolski sposob smazenia, w zwiazku z tym, ze maslo bywalo na codzien, a smalec od swieta), a teraz mozna kupic gotowca z Mlekovity. Ma te przewage nad innymi tluszczami, ze sie nie pali i watrobki nie czuc "obcymi" zapachami. Moze byc smalec i oliwa, ale... Podsmazam watrobke na masle, ale nie pozwalam, zeby byla spieczona. Zdejmuje z patelni lekko krwista i w ten sam tluszcz wrzucam pokrojona cebule, najlepiej cukrowa. Kiedy cenula sie zeszkli (ma byc miekka, ale ciagle biala, nie spieczona na brazowo), zdejmuje ja z patelni i wrzucam pokrojone w czastki jablka (osemki lub cwiartki, zaleznie od wielkosci, najlepiej dosc winne i twarde, takie co to na szarlotke). krociutka chwile je podsmazam, zeby sie nie zrobila z nich packa, ale jednak zeby zmiekly i puscily troche soku. Potem na srodek patelni wraca watrobka, dookola cebula podduszona, a w niej jablka. I juz podgrzewania jest tylko tyle, zeby podac goraca na stol. Czasami mozna troszke podlac sokiem ananasowym lub bialym polslodkim winem, a w sezonie truskawkowym zastepuje jablka... truskawkami!!!

            Smacznego:-). Bedziesz mogl spac? ;-)))))

            Dobranoc :-))))))
            • zubelz Re: Pasztet mazowiecki z Łukowa 08.02.11, 00:16
              Jednak zostanę przy moim przepisie. ( smalec,won trupka i cebulka) Trupek świeży i z kuraka. (zapraszam na degustację)
              • Gość: bosman a co powiecie o... IP: *.centertel.pl 08.02.11, 12:36
                gęsich wątróbkach? To jest dopiero żarełko. A zamiast tego masła proponuję gęsi smalec - bez zapachu i bez cholesterolu.
                • czarownica.z.tubtina Re: a co powiecie o... 09.02.11, 10:02
                  Gesie to kupuje zwykle na pasztet strasburski, ale robie go dosc okazjonalnie (najczesciej wtedy, gdy trafie watrobki gesie). Ale gdzie kupic tluszcz gesi? Nie widzialam go nigdzie w sklepach, a rzeczywiscie wspaniale poprawia smak potraw i to wielu...
    • jan.ostrzyca Borówki "Kowalewski" 08.02.11, 08:35
      Borówek w borówkach było 50%, reszta to jabłka.
      Napój porzeczkowy znanej firmy zawierał 1% soku porzeczkowego, reszta to była aronia, woda i cukier.
      • tajnos.agentos Re: Borówki "Kowalewski" 08.02.11, 08:53
        Całkiem nieźle... Gorzej, jeśli taki napój składa się z 1% koncentratu owocowego i wody + barwnik z czerwonego buraka (albo inny, sztuczny), kwas cytrynowy, guma arabska, słodzik, konserwant, przeciwutleniacz...:)
        • Gość: ef Re: Borówki "Kowalewski" IP: 91.123.172.* 08.02.11, 10:52
          fajny artykulik na temat

          www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/glod-zysku/nc/1/
          a propos rzekomo zdrowej zywnosci kiedys i rzekomego zdrowego zycia kiedys to proste pytanko : jakiego wieku dozywal srednio czlowiek powiedzmy 50 lat temu a jakiego teraz ? :)
          I nie mowcie mi , ze to sprawa tylko i wylacznie postepu w medycynie.
          Inna sprawa jak to jedzenie obecne smakuje...
          • dociek Re: Borówki "Kowalewski" 08.02.11, 11:51
            nie bardzo mnie przekonuje, że to własnie współczesne żarcie przedłuzyło nam życie...
            • Gość: ef Re: Borówki "Kowalewski" IP: *.lublin.hypnet.pl 08.02.11, 12:10
              na pewno wiele czynnikow -zarcie, ktore mimo ze faszerowane nie wiadomo czym to jednak badane na okolicznosci np chorobotworczych bakterii , opieka medyczna czy dostep do czystej wody. I tu mozna by analogicznie do jedzenia napisac jaka woda z kranu to smierdzacy chlorem, chemiczny syf plynacy zanieczyszczonymi rurami nijak niemogacy sie rownac ze smaczna zrodlana woda , ktora pili nasi przodkowie . A jednak nasi przodkowie czesto woleli raczyc sie piwem ktore skutecznie zabijalo bakterie niz wodą.
              Mimo , ze zzera nas rak ludzie jdnak zyja dluzej niz kiedys.
    • jan.ostrzyca Słynne Jedynki=71% mięsa 08.02.11, 16:46
      Słynne Jedynki=71% mięsa "mechanicznie oddzielonego", paczka 240 g. kosztuje w Luxie 5.40 zł. Kilogram Jedynek wychodzi dobrze ponad 20 zł.
      • tajnos.agentos Re: Słynne Jedynki=71% mięsa 09.02.11, 07:51
        A co myślał? Albo tanio ale szajs, albo drożej ale zjadliwie.:P
        • Gość: jan o. Re: Słynne Jedynki=71% mięsa IP: 62.244.158.* 09.02.11, 08:26
          tajnos.agentos napisał:

          > A co myślał? Albo tanio ale szajs, albo drożej ale zjadliwie.:P

          24 zł za kilogram wyrobu zawierającego 70 % resztek mięsnych pozostałych po rozbiorze zwierza, zeskrobanych mechanicznie z kości? Drożej owszem, ale czy zjadliwie?
    • pogarda Re: Skład żywności. Czytacie metki? 09.02.11, 16:01
      Metka to czesc informacji zawierajaca cene - wiec oczywiscie, ze wszyscy czytamy!
      pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka