Dodaj do ulubionych

Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III [...

14.02.11, 20:26
2.33' - jaka ul. Radziszewskiego ? To w dalszym ciagu skrzyżowanie ul. Głębokiej z ul. Sowińskiego. A Radziszewskiego miała wtedy za patrona niejakiego tow. Nowotkę !
3.22' - jaki kiosk przysłaniajacy pomnik Konstytucji ? Przyslaniający z której strony ? Na Krakowskim w tym miejscu nigdy nie było kiosku a przynajmniej nie w tych latach. Pomnik był wtedy zwrócony frontem do 3Maja, stał nieco bliżej Krakowskiego. Skrzyżowanie Krak. Przedm. z 3Maja było dość wąskie, brak bylo miejsca na kiosk.
A jak żyli lublinianie ? Jak wszędzie. O pracę nie musieli się martwić a mieszkania były w kilkuletnim zasięgu każdego, bez kredytowej pętli na szyi..
Obserwuj wątek
    • Gość: megajankiel Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.pools.arcor-ip.net 14.02.11, 21:41
      Zgadzam się ,to ujęcie nie było robione z Parku Akademickiego lecz ze wzniesienia , chyba przy Wyczółkowskiego .
      Podobne ujęcie miałem wmontować robione z Parku Akademickiego a wówczas byłoby to zgodne z tym co wpisałem.Mając ok.250 ujęć do montażu i montując z tego 130 ,łatwo o pomyłkę.Co do ul.Nowotki a nie Radziszewskiego...cóż ,może za ileś tam lat znowu bedzie inna nazwa ul.Radziszewskiego.
      Natomiast taki kiosk z lodami stał przy ul.3Maja ,stał po stronie placu i oczywiście że przysłaniał pomnik Konstytucji...należało się jedynie odpowiednio ustawić .
      Stał bliżej przystanku ,w kierunku Armii W.P.
      Prosze pamiętać ,klatka filmowa z filmu 8mm ma wymiary 4,37mm/3,81mm
      obraz więc nie jest zbyt ostry.
      Mimo wszystko gratuluję spostrzegawczości ,szkoda że nie mamy tego w 3D.
      Pozdr.
      • wuj.stefan Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III 14.02.11, 22:36
        Trochę przypadkowy ten dobór scen, ale dobrze, że w ogóle masz filmy z tamtych lat. Większość z nas musi tylko polegać na pamięci i wyobraźni. Drobne nieścisłości w podpisach dla znającego "temat" są nieistotne.
        A jak żyli lublinianie w latach 70.? Rozmaicie. Niestety, rzetelnego i uczciwego obrazu tamtych lat nie ma dziś ani w literaturze pięknej ani popularno-naukowej, więc trudno raczej spodziwać się, że powstanie on na forum GwL, gdzie awantury wybuchają o jedną literę w tekście.
      • Gość: uip Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.nplay.net.pl 15.02.11, 09:52
        tajnos.agentos. - największy oszołom w RP
    • Gość: rozebrać Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: 46.186.12.* 14.02.11, 23:10
      "mieszkania były w kilkuletnim zasięgu każdego, bez kredytowej pętli na szyi.."
      Zastanawiam się czy napisałeś powyższe, tak jak większość oszołomów na forum, by drażnić ludzi czy po prostu jesteś kretynem?
      • tajnos.agentos Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III 15.02.11, 08:22
        Gość portalu: rozebrać napisał(a):

        > Zastanawiam się czy napisałeś powyższe, tak jak większość oszołomów na forum, b
        > y drażnić ludzi czy po prostu jesteś kretynem?

        Zastanawiam się czy jesteś kretynem, czy po prostu gimnazjalistą, tamte czasy znającym z filmów Barei oraz propagandowego pieprzenia o "occie na sklepowych półkach".:D
        • Gość: Observerka tajnos.agentos. - największy oszołom w RP IP: *.nplay.net.pl 15.02.11, 09:52
          tajnos.agentos. - największy oszołom w RP.
          Ma takze inne atrybuty a mianowicie; tajnos agentos. debilos permanentos. idiotos completos. homo sovieticus.
          • tajnos.agentos Wielonickowiec z nplay - największy oszołom w RP 15.02.11, 10:48
            Pozdrawiam PiSuarowe szmaty z nplay.
            • Gość: maxx Re: Wielonickowiec z nplay - największy oszołom!!! IP: 173.233.213.* 18.12.13, 22:23
              Ten oszolom z "nplay'a" produkuje sie duzo i czesto, a pseudonimy zmienia jak rekawiczki !
      • Gość: J-k Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: 83.28.75.* 15.02.11, 10:00
        Nie wiem czy wiesz, że w czasach gdy powstawało osiedle Mickiewicza nie było zbyt wielu chętnych na budowane tam mieszkania. Powód, należało wnieś wkład członkowski do spółdzielni w wielkości kilku (a może kilkunastu) miesięcznych pensji a do czynszu były doliczane raty na spłatę mieszkania. Innymi słowy na tamte czasy były to mieszkania drogie. Stąd nawet powstało powiedzenie, "kto sprzedał (lub ma) ziemię ten mieszka na LSM-ie". Właścicielem takiego mieszkania była spółdzielnia mieszkaniowa. Możliwość nabycia takiego mieszkania na własność (tzw. mieszkanie własnościowe - spółdzielcze) powstała później (chyba w czasach późnego Gierka) i wartość takiej tranzystancji była już równowartością kilkudziesięciu pensji.
        PS. Ujęcie zbiegu Sowińskiego i Głębokiej (PKWN) pochodzi z ul. Bolesław Chrobrego (z miejsca w którym ulica ta przechodzi w szeroki trakt pieszy - u zbiegu Hryniewieckiego) i powstało po 1974 roku (widoczny jest skwer, który powstał w miejscu dawnego sadu z okazji XXX lecia PRL - dłuższy czas stał na tym skwerze granitowy głaz ze stosowną inskrypcją informującą o czasie powstania tego skweru).
        Wąwóz zwany Globusem został "zagospodarowany" w czasach Gierka - podczas tzw. czynów partyjnych wykonano wówczas tor saneczkowy, tor - strzelnicę - łuczniczą i oświetlenie (które ze względu na deficyt energii działało bardzo rzadko. Sady były za Globusem (za Zana)
        • Gość: rozebrać Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: 46.186.12.* 15.02.11, 11:35
          Nie było też wielu chętnych na nowe Mercedesy i wille nad Lazurowym Wybrzeżem oraz na wieżowce w Nowym Jorku, aczkolwiek były one w zasadzie w zasięgu każdego, bez zaciskania pętli kredytowej na szyi.
          I tylko fanaberią ludzi było, że mieszkali po 6 osób w jednym pokoju a po rozwodach mieszkali z rodzicami albo dalej ze sobą.
          • Gość: ef Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.lublin.hypnet.pl 15.02.11, 12:55
            tak mieszkania byly w zasiegu reki. Rodzice zakladali dzieciom ksiazeczki mieszkaniowe, wplacali przez ich cale dzecinstwo a potem dzieci czekaly dalej wiele lat chyba, ze mialy znajomosci. Na zalozenie telefonu czekalo sie latami.

            Z rzeczy pozytywnych , przedszkola np . to nie byly jakies klity jak teraz ze skrawkiem zieleni tylko z okazalymi placami zabaw. Osiedla byly przestronne na ktorych po wielkim kilku, kilkunastokrotnym trudzie sadzenia/siania ale jednak, pojawiala sie zelen i alejki, a nie tylko parkingi dla samochodow wylozone kostka bauma jak to jest obecnie.

            Istnialo cos takiego jak gorki do zjezdzania na sankach (ul. krancowa, os. maki) skonsumowane przez ul. krancowa - kolejny jakze potrzebny kosciol oddalony od kosciola na mecz .majdanka o 3 minuty pieszo, os. maki- blok - wykwit kapitalizmu lat 90 tych.
          • Gość: J-k Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 11:32
            A może powodem tego nikłego zainteresowania był fakt, że ludzie woleli czekać na lokale kwaterunkowe - czyli bezpłatne i za zasługi? Rozumiem, że tak jak wówczas wszyscy żyli po sześć osób w pokoju, tak dzisiaj wszyscy żyją sobie wygodnie (po jednym w pokoju?) i to bez zaciskania kredytowej pętli.
        • Gość: ciuchcia Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.lublin.mm.pl 15.02.11, 15:37
          Doskonale pamiętam ,sady zaczynały sie już od dzisiejszej ulicy Leszka
          Czarnego.
          A kto wie że w okolicach ul.Kazimierza Wielkiego biegły tory kolejki
          wąskotorowej?
          Czasem przejeżdzała nawet tamtędy tzw.ciuchcia ,czyli taki sobie mały
          parowozik.
          Dopiero za tą ciuchcią w stronę dzisiejszego Globusa zaczynał sie
          najwiekszy z sadów ,
          nazywany był sadem Karnego ,pewnie włascicielem był pan Karny.
          Co do tego jak się żyło wtedy a jak dziś.
          Wtedy jedni samochodem a inni trolejbusem za 0,60zl przy cenie gałki loda
          za 1,0potem 1,2zł.
          Dzisiaj też jedni maja kredytową petlę na szyi
          a inni domy w Polsce i w Portugalii albo jeszcze na innych kontynentach.
          Nie ma co szukać równości ani porównywać.
          • Gość: J-k Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 11:38
            Tak, ale to było jeszcze w czasach Gomółki. Osiedle Piastowskie powstało w miejscu tych sadów pod koniec lat 60 tych.
            • Gość: pamiętam Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.pools.arcor-ip.net 17.02.11, 13:29
              Najpierw powstało osiedle Piastowskie lecz domków jednorodzinnych
              tzw.złodziejówka (koniec lat 50-ych i początek 60-ych)gdyz w mniemaniu
              elesemiaków
              tylko złodzieje mogli sie tam pobudować.
              Mieszkał tam mój kolega więc wiem ze tuż za domkiem jego rodziców już
              zaczynały sie sady a ta kolej wąskotorowa
              była jakies 300-400m dalej.
              Natomiast samo osiedle Piastowskie czyli bloki to oczywiscie powstało
              dużo później ,jeszcze w roku 1966 nieco za dzisiejszą stacją
              benzynową
              przy ul.Głebokiej były pozostałości po cegielni.
              Co do ceny czarnorynkowej dolara to wiem że w Peweksie maluch w latach
              siedemdziesiątych kosztowal nieco ponad 1000dolarów ,moze 1200 cos około
              tego gdyz miał kilka cen ,np.cześć w złotowkach a cześc w dolarach.
              Kawalerka tez była do kupienia w Peweksie i cos za 1400 dolarow można
              było ją nabyć.
              Pól litra wódki w 1981 r kosztowało 104 zł lecz do 13godziny nie
              sprzedawali.A potem to już na karteczki.
              W Peweksie obnizyli na 0,80 dolca i można było juz rano chlać ,jak ktoś
              miał dewizy.

            • Gość: wuj.stefan Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 01:07
              Gość portalu: J-k napisał(a):
              > Tak, ale to było jeszcze w czasach Gomółki.

              Tamten Gomułka (Władysław) był przez "u" zwykłe (otwarte). Ekonomista, profesor Stanisław Gomółka jest przez "kreskowane".
              • empi Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III 19.02.11, 16:36
                Stanisław Gomułka
                pzdr.
                • Gość: wuj.stefan Dzięki za wyprowadzenie z błędu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.11, 03:21
                  Przepraszam, sądziłem, ze autor listu,
                  forum.gazeta.pl/forum/w,30,7496952,0,Stanislaw_Gomolka_profesor_London_School_of_Ec_.html ,który autorytatywnie prostuje tytuł profesorski Pana Gomułki, wie co pisze. Widocznie jednak nie wie, :(
                  A zatem obaj Gomułkowie sa przez "u" zwykłe. Dobrze wiedzieć :))
                  • empi Re: Dzięki za wyprowadzenie z błędu :) 20.02.11, 08:17
                    Dzięki za tego linka. Gość tak autorytatywnie się wypowiadał i fachowo, że rzeczywiście mogłeś mu śmiało uwierzyć. Wniosek, trzeba być ostrożnym we wszystkim :)
                    pzdr.
        • wuj.stefan Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III 15.02.11, 20:29
          Gość portalu: J-k napisał(a):

          > Nie wiem czy wiesz, że w czasach gdy powstawało osiedle Mickiewicza nie było zb
          > yt wielu chętnych na budowane tam mieszkania. Powód, należało wnieś wkład człon
          > kowski do spółdzielni w wielkości kilku (a może kilkunastu) miesięcznych pensji
          > a do czynszu były doliczane raty na spłatę mieszkania. Innymi słowy na tamte c
          > zasy były to mieszkania drogie. Stąd nawet powstało powiedzenie, "kto sprzedał
          > (lub ma) ziemię ten mieszka na LSM-ie". Właścicielem takiego mieszkania była sp
          > ółdzielnia mieszkaniowa. Możliwość nabycia takiego mieszkania na własność (tzw.
          > mieszkanie własnościowe - spółdzielcze) powstała później (chyba w czasach późn
          > ego Gierka) i wartość takiej tranzystancji była już równowartością kilkudziesię
          > ciu pensji.

          Niezupełnie masz rację. Wkład członkowski czyli udział nie był wysoki, a raczej nawet symboliczny. Znaczącą kwotę stanowił natomiast wkład mieszkaniowy, zwany później wkładem budowlanym. Nie pamiętam dokładnie do kiedy, ale w każdym razie dość długo był on zryczałtowany, a następnie został zamieniony na procentowy w stosunku do wartości mieszkania. Był więc zróżnicowany w zależności od wielkości i usytuowania mieszkania, ale oscylował rzeczywiście w granicach kilku przeciętnych pensji. Na dzisiejsze pieniądze byłoby to w granicach do ok. 10 tys. zł, a więc raczej nie szokująco.
          Możliwość nabywania tzw. spółdzielczych mieszkań własnościowych powstała dużo wvcześniej niż napisałeś. W Lublinie pierwszą spółdzielnią, która oferoweała takie mieszkania była SB-M "Spółdzielca", która powstała niespełna rok po założeniu LSM w marcu 1958 r. (LSM w kwietniu 1957) Mieszkanie własnościowe kosztowało rzeczywiście sporo, ale w porównaniu z dzisiejszymi cenami, raczej niewiele.
          Ciekawe też były relacje pomiędzy cenami poszczególnych dóbr, np. trzypokojowe mieszkanie o powierzchni ok. 70 m kw. w firmie "Locum", która sprzedawał mieszkania za dewizy, kosztowało ok. 10 tys. dolarów, podczas gdy za samochód "Lada" (radziecka wersja fiata 124) trzeba było zapłacić 7 tys. $, a za polskiego licencyjnego "malucha" (fiat 126p) 6,4 tys. $. Oczywiście siła nabywcza dolara była wówczas inna niż obecnie, ale trudno dokładnie powiedzieć jaka, bo bank wymieniał je po 4 zł za 1 $, a czarny rynek po ok. 10-15 zł/$, przy czym wartości te były zupełnie nieporównywalne w przypadku różnych towarów i usług. Pamiętam, że bodaj w roku 1979 ekonomiści z SGPiS obliczyli siłę nabywczą dolara biorac pod uwagę tzw. koszyk towarów i usług czyli ceny rozmaitych dóbr, np. biletu komunikacji miejskiej, strzyżenia u fryzjera, bochenka chleba, litra benzyny, kilograma mięsa dobrej jakości, wczasów 2-tygodniowych, 1 metra kw. mieszkania, kursu na prawo jazdy itd itp i wyszło im, że dolar wart jest w Polsce realnie około 8 zł. Jesli więc na czarnym rynku ludzie kupowali dolary nawet po 15 zł, to dlatego, że wydawali je na trudno dostępne towary, w przeliczeniu na które dolar wart był 20 i więcej zł. Natomiast w przeliczeniu na strzyżenie u fryzjera jego wartość oscylowała około 50 groszy. Toteż nikt raczej nie strzygł się za dolary. :)
          • Gość: pamiętam Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.pools.arcor-ip.net 15.02.11, 20:45
            Ciekawe też były relacje pomiędzy cenami poszczególnych dóbr, np. trzypokojowe mieszkanie o powierzchni ok. 70 m kw. w firmie "Locum", która sprzedawał mieszkania za dewizy, kosztowało ok. 10 tys. dolarów, podczas gdy za samochód "Lada" (radziecka wersja fiata 124) trzeba było zapłacić 7 tys. $, a za polskiego licencyjnego "malucha" (fiat 126p) 6,4 tys. $. Oczywiście siła nabywcza dolara była wówczas inna niż obecnie, ale trudno dokładnie powiedzieć jaka, bo bank wymieniał je po 4 zł za 1 $, a czarny rynek po ok. 10-15 zł/$,


            --------------------------------------------------------------------------------------------------------
            Hm,nie wiem skąd te dane i jakich lat dotyczą lecz jesli jest także mowa o cenie za malucha
            (6,4tys,$ oraz jednocześnie cenie czarnorynkowej 10-15 zł za 1$ to cos mi tu nie gra.
            Ja osobiście pamiętam cene za dolara 100-130 zl ,te 130 to koniec lat 70-ych.
            W 1976 ojciec mój kupił w Peweksie Zastawę 1100 i zapłacił gotówką 1750 dolarów.
            To pewnik.
            Natomiast rzeczywiście przyznawano promesy na wyjazdy i dolara liczono ok.4 zl ,plus 150% dopłaty turystycznej i cos jeszcze ,w sumie banki na promesy sprzedawały je po o.20-22 zl .Ale i tak kosztowały na czarnym po 100-120 zl.
            I to pamiętam.
            • wuj.stefan Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III 15.02.11, 21:06
              Nie wiem co i po ile kupował Twój ojciec, ja robiłem to osobiście i osobiście płaciłem. Np. w roku 1974 wykupowałem z książeczki z przedpłatą fiata 126p i kosztował on wówczas 64 tys. zł. Rok później kolega, który wrócił z kontraktu w Iraku kupił mieszkanie w "Locum" 72 m kw. za 10 000 dolarów i radziecką Ładę" za 7 000 $. To też raczej pewnik. Ta sama "Łada" kosztowała oficjalnie za złotówki ok. 130 tys. zł, a więc wolnorynkowa cena dolara wychodzi z tego ok. 18,5 zł. Być może kurs ten - jak piszesz - "pod koniec lat 70-ych", a więc np. w 1979 urósł już do 100 zł. Niestety, tego nie pamiętam, ponieważ wówczas ja pracowałem za granicą.
              • Gość: pamiętam Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.pools.arcor-ip.net 15.02.11, 22:25
                Więc niewazne co i za ile kupowal mój ojciec.
                ale ja kupowalem dolary od 100 do 120 zl w latach 1973 do 1975
                I to pamietam i wiem ze sobie te ceny wyliczasz boś nigdy nie kupil dolca.
                • Gość: wuj.stefan Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.11, 22:49
                  Rzeczywiście, raczej zbywałem dolary przywiezione z zagranicy niż kupowałem. Stąd może bardziej pamiętam kurs oficjalny niż czarnorynkowy, bo pewną ilość przywiezionych dolarów trzeba było wymienić oficjalnie w banku po kursie państwowym. W roku 1973 - 1975 oficjalny kurs dolara w NBP wynosił 19,92 zł. (Źródło: "Polityka" Nr 34(1425) z 1984 r, dodatek "Export-Import")
                  • Gość: rozebrać Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: 46.186.12.* 16.02.11, 18:28
                    Przelicznik dolarowy był prosty: flaszka wódki to dolar. W Pewexie ok $1 w sklepie 100 zł, na melinie więcej. Tak było do początku lat 80 -ych

                    Wkład na mieszkanie na LSM, os Mickiewicza, wg opowieści mojej ciotki, którą właśnie zapytałem, wynosił 21 tysięcy zł w 1959 na mieszkanie ok 60 m, oddane na samym początku. Mieszkanie było wykończone do zamieszkania. Oczywiście ciotka ma lata swoje i może słabo pamiętać.
                    • Gość: b.l. Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.aster.pl 19.02.11, 15:35
                      Chyba ciotka niewiele się myli. Niekoniecznie trzeba było sprzedawać ziemię;) by mieszkać na LSMie, ponieważ zakłady pracy pomagały pożyczkami, zwrotnymi, ale umożliwiającymi otrzymanie mieszkania. Na mieszkanie czekaliśmy nie więcej niż 4 lata. Pierwsze osiedle Mickiewicza, jeszcze z czerwonej cegły. Ach, to było mieszkanie, ciche.
                      Do połowy lat siedemdziesiątych czas oczekiwania na mieszkanie w spółdzielni LSM nie był tak masakrycznie długi, 5-7 lat.
                  • Gość: J-k Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 10:43
                    W pierwszej połowie lat 80-tych (chyba w 84) mój wuj kupił w Pewexie Poloneza za ok. 4000 $. Maluch z całą pewnością kosztował mniej. A czarnorynkowa wartość dolara mniej więcej równała się cenie pół litra wódki. A średnia zarobków wynosiła około 25 - 30 $ (czarnorynkowych)
                    Fakt, pomyliłem wpisowe (które było niskie) z tzw. wkładem budowlanym. Pytałem rodzinę, która mieszka na osiedlu Mickiewiczowskim w jednym z pierwszych bloków przy Grażyny. Dokładnej kwoty nie pamiętają ale była ona równowartością 15 % wartości lokalu mieszkalnego i była to spora kwota. Standard tych mieszkań jak na ówczesne czasy był wysoki i nie ma nic wspólnego z mieszkaniami w wielkiej płycie. Mieszkania były całkowicie wykończone a nawet miały wyposażoną kuchnię. Jednak wówczas większość wolała czekać na mieszkania kwaterunkowe, czyli darmowe.
                    • Gość: maxx Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: 173.233.213.* 18.12.13, 22:33
                      Pamietam, ze moj wujek kupil wowczas "Fiata 125P" za okolo 1300 - 1400 dolarow US...
    • Gość: JB Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.lublin.mm.pl 15.02.11, 13:04
      z ul. Sowińskiego. A Radziszewskiego miała wtedy za patrona niejakiego tow. Nowotkę ======== Sam jestes niejaki, skoro tak mowisz o zamordowanym polityku polskim.
      • Gość: JB Dało się żyć IP: *.lublin.mm.pl 15.02.11, 13:23
        Zyli różnie, tak jak dzis zyja róznie, choc wówczas nie było tak wielkiego,jak teraz,rozwarstwienia. Faktem jest,ze po dojsciu Gierka do władzy i dzieki kredytom bylo w sklepach wiecej towarow. Kupilam raz ze zdziwieniem austriacka musztarde w tubce,ale wieksze zainteresowanie budzily (i u mnie!) francuskie koniaki za złotówki. Nieliczne restauracje były przepelnione,przed "Europa" poznym wieczorem stały (bywało) kolejki,ale ceny posilkow zbyr wygorowane nie byly,a marże na alkohol tez nie porażały wielkoscią...I gdy mialo sie na karku połowe tych lat,co dzisiaj, zyc sie dało całkiem ,całkiem,a działalnosc SB do wydarzen czerwcowych w 1976 r. w Radomiu zbyt dostrzegalna nie była. Dzis przeciwnie, choc zamiast SB jest inna policja polityczna o róznych zreszta nazwach...To jednak temat osobny. A nieliczne media nie nagłasnialy kazdego wydarzenia do rozmiarów kosmicznych i człowiek żył spokojniej.
        • Gość: aron Re: Dało się żyć IP: *.play-internet.pl 15.02.11, 14:18
          tak wtedy pan Kowalski nie mial samochodu i pan Nowak nie mial samochodu wiec byla rownosc. A dzis pan KOwalski ma Golfa III a pan Nowak Ferrari wiec jest nierownosc. Tylko czy lepiej miec nawet tego Golfa III czy jezdzic trolejbusem ze swiadomoscia ze Nowak tez musi jezdzic trolejbusem
          • Gość: rozebrać Re: Dało się żyć IP: 46.186.12.* 15.02.11, 14:27
            Towarzysze partyjni mieli samochody. Ważniejsi partyjni bandyci jeździli super limuzynami. Artyści co chwalili system też mieli super autka. Dało się żyć.
            • tajnos.agentos Re: Dało się żyć 15.02.11, 14:33
              Gość portalu: rozebrać napisał(a):

              > Towarzysze partyjni mieli samochody. Ważniejsi partyjni bandyci jeździli super
              > limuzynami. Artyści co chwalili system też mieli super autka.

              Badylarze, prywaciarze, cinkciarze, derechtóry, specjaliści i robotnicy jeżdżący z "Budimexem", "Polservicem", "Exbude'", "Cekopem" itd. na zagraniczne kontrakty (ZSRR, Irak, Wietnam, Libia, Algieria, Maroko, Tunezja, Egipt, "czarna" Afryka itd.), górnicy, marynarze... Dało się żyć.:P
            • Gość: JB Re: Dało się żyć IP: *.lublin.mm.pl 15.02.11, 15:48
              Bez samochodu tez mozna zyc, czasami lepiej dla zdrowia,a nawet zycia. Prawo jazdy zdobylam po czterdziestce,ale nigdy dla auta za duzego sentymentu nie mialam,
              • Gość: aron Re: Dało się żyć IP: *.paradowski.pl 15.02.11, 19:38
                no można żyć ale zimno
                • zubelz Re: Dało się żyć 15.02.11, 20:35
                  Gość portalu: aron napisał(a):

                  > no można żyć ale zimno
                  Nie oszczędzaj na paliwie i nie gaś silnika to nie będzie ci zimno! Tak na marginesie.Podatek na "drogi " jest w paliwie! Chcesz S17 to nie marznij.
            • Gość: maxx Re: Dało się żyć IP: 173.233.213.* 18.12.13, 22:37
              "Towarzysze partyjni mieli samochody."

              Jakos tak sie zlozylo, ze znalem wowczas przynajmniej kilkunastu
              wlascicieli samochodow i... zaden nie nalezal do partii, ani nawet
              do ktoregos z tzw. "stronnictw"!

              p.S. PRL-u nie bronie, ale ilosc bzdur jaka wypisuje sie na temat
              tamtych czasow powieksza sie i powieksza...
          • Gość: J-k Dało się żyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 11:19
            Ludwik IV (król Słońce) też nie miał samochodu, ba nie miał też możliwości korzystania z trolejbusów a jakoś sobie dawał radę. Nie miał też w Wersalu kibelków i za przeproszeniem załatwiał się po kątach. Chłop żyjący w tej samej epoce podobnie jak on nie miał samochodu i kibelka (w swojej kurnej chacie) i też jakoś sobie żył. Historycy kultury twierdzą nawet, że ten francuski chłop jadał ślimaki - danie, które dzisiaj są kojarzone z kuchnią gourmet i haute cuisine. Ale czy to znaczy, że wszyscy byli równi?
            • tajnos.agentos Re: Dało się żyć? 17.02.11, 11:24
              Po co szukać tak daleko? Przed wojną w Polsce nie było zarejestrowanych nawet 50 000 samochodów - w Niemczech w tym czasie było ich około 3,5 miliona - tyle, ile było w Polsce w latach '80 XX wieku. Czyli, za komuny dogoniliśmy Niemcy a jak niepiśmiennemu chłopkowi coś się nie podoba, to niech spada i odrabia pańszczyznę, jak to za dawnych słusznych czasów bywało.:D
            • Gość: wuj.stefan Re: Dało się żyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 19:27
              Gość portalu: J-k napisał(a):
              > Ludwik IV (król Słońce)

              "Król Słońce" to Ludwik XIV pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_XIV
    • potrzeszcz Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III 15.02.11, 20:56
      Odpowiedź na pytanie, jak żyli Lublinianie w dekadzie Gierka, jest bardzo prosta: na kredyt :)
      • zubelz Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III 15.02.11, 21:14
        potrzeszcz napisał:

        > Odpowiedź na pytanie, jak żyli Lublinianie w dekadzie Gierka, jest bardzo prost
        > a: na kredyt :)

        A teraz? na własny rachunek.hahaha
        • Gość: JB Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.lublin.mm.pl 15.02.11, 23:52
          Bardziej na kredyt dzisiaj niz za Gierka, Co do czarnego kursu dolara: 1962 r. - ok.60 zl, dziesiec lat pozniej- ok.90 zl, nastepnie ,jak juz tu podano ,do 130 zl,i nawet więcej, a w 1991 r w lecie- oficjalnie juz w kantorach - 14 tys zl. Znam sie na tym bo czasem kupowalam dolce na czarno.
          • Gość: aron Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.paradowski.pl 16.02.11, 07:11
            a po co wam były imperialistyczne dolary towarzyszko Barska? Nie lepiej było kupić ruble?
          • Gość: aron Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.paradowski.pl 16.02.11, 07:17
            za Gierka Polska była zadłużona na 20 mld dolarów przy średniej pensji 10 dolarów. Dziś Tusk zadłużył Polskę na 500 mld dolarów, ale średnia pensja wynosi jednak te 700 dolarów czyli jak na razie Tusk zadłużył Polskę mniej niż Gierek.
            • tajnos.agentos Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III 16.02.11, 09:04
              Kłamiesz chłopku. !0 "baksów" to było po kursach czarnorynkowych i tak licząc łatwo było zauważyć, że na przykład złoty pierścionek w Polsce kosztował mniej więcej tyle, co bilet na metro w Paryżu.:D
              • chochlik5 Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III 16.02.11, 14:06
                Na mieszkanie w drugiej turze czekałam 3 lata. Pracowałam sama, dodatkowo renta rodzinna na syna. Mój wkład to sprzedany spadkowy pierścionek. Synowi założyłam książeczkę mieszkaniową i "ubespieczenie posagowe" . Na książeczkę docelową kupiłam motor WSK i pralkę Franię. Z czasem kupiłam radio, a nawet komputer "Koral" Urlopy poświęcałam na kolonie i obozy. Dawałam sobie radę.
              • Gość: aron Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.paradowski.pl 16.02.11, 14:11
                ale to właśnie kursy czarnorynkowe były realne, bo pieniądze były pożyczane w prawdziwych dolarach

                Gierek mógł sobie bajdurzyć, że 1 dolar = 4 zł, ale fakty były inne.

                Nie jestem zwolennikiem Tuska, wrecz przeciwnie, ale trudno nie stwierdzić faktu że zadłużenie Polski jest obecnie co najmniej 2 x mniejsze niż wtedy.

                • Gość: wuj.stefan Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.11, 15:30
                  Gość portalu: aron napisał(a):
                  > Nie jestem zwolennikiem Tuska, wrecz przeciwnie, ale trudno nie stwierdzić fakt
                  > u że zadłużenie Polski jest obecnie co najmniej 2 x mniejsze niż wtedy.

                  Zależy jak to liczyć. W jednym z postów powyżej wyjaśniłem już częściowo jak to jest z tymi kursami walut. Oczywiście, galimatias walutowy w PRL był jeszcze większy, ale nawet obecnie, przy pełnej wymienialności złotego, oficjalny kurs nie odzwierciedla jeszcze w pełni realnej wartości danej waluty, bo o tej decyduje tzw. siła nabywcza, a ta jest zmienna w zależności od rodzaju pożądanego towaru (lub usługi), jego dostępności w danym miejscu (a więc także od lokalizacji, regionu), podaży itp.
                  W "przekładzie" na konkrety wygląda to następująco. Pewna maszyna z dziedziny hydrauliki i kanalizachi (celowo nie wymieniam firmy i nazwy żeby nie narazić się na zarzut kryptoreklamy) kosztuje w firmie dystrybucyjnej w Gdańsku 3900 zł, a więc w przeliczeniu na dolary (wg dzisiejszego kursu NBP, sprzedaż 2,92 zł/$), ok. 1336 $. Producentem tej maszyny jest firma amerykańska, mieszcząca się w stanie Ohio, gdzie maszyna ta kosztuje ... 650 $. Tak więc w tym przypadku dolar wywieziony z Polski do Ohio i tam wydany wart jest ... 6 zł. No, ale powiedzmy, że potrzebujemy tę maszynę w Polsce. Nie ma sprawy, amerykańska firma dystrybucyjna gotowa jest dostarczyć ją nam pod drzwi w Polsce za ... 850 $, a zatem dolar wart jest w tym przypadku 4,6 zł. Niestety, jeśli Amerykanie wpiszą w deklaracji celenj wartość 650$, to polski urząd celny doliczy nam jeszcze 30 proc. cła i 23 proc. VAT, co po dość skomplikowanych przeliczeniach (potrójne przewalutowanie) da wartość dolara ok. 3,75 zł. Sęk w tym, że importując maszyne indywidualnie otrzymamy ją z silnikiem przystosowanym do amerykańskiej sieci elektrycznej, a więc 110 V 60 Hz. Aby móc ją używać w Polsce musimy więc zakupić jeszcze odpowiedni transformator - zasilacz, który kosztuje ok. 300 zł czyli ok. 100 $ i obniża nam wartość 1 $ o dalsze 50 gr do kwoty ok. 3,25 zł/$. W dodatku będziemy musieli "nosić się" z dodatkowym "pudłem" zasilacza.
                  Jest jednak inne wyjście. Amerykańska firma z Ohio ma swoją filie produkcyjną w Belgii, gdzie montuje te same maszyny z silnikami "europejskimi" (230V 50 Hz). Europejski dystrybutor nie jest jednak w ciemię bity i nie sprzedaje tych maszyn po 480 euro (co wynikałoby z prostej relacji euro/dolar) lecz znacznie drożej, bo po 680 euro. W doatku trzeba sobie jeszcze przywieźć tę maszynę z Louvain lub zapłacić za przesyłkę ok. 50-70 euro, co wywinduje nam cenę dolara na poziom ok. 4 zł. Oczywiście, zawsze jeszcze możemy zadzwonić do Gdańska i zamówić maszynę za 3900 zł plus koszt przesyłki kurierem ok. 120 zł czyli w sumie 4020 zł. Ile wówczas wart będzie jeden dolar? W banku nadal ok. 2zł 90 gr. A w rzeczywistości?
                  Ile więc naprawdę wynosi nasze obecne zadłużenie i czy było ono większe za Gierka niż obecnie? Tak naprawdę trzeba to szacować nie według żadnego kursu dolara, ale tym jaką część wypracowanego przez nas dochodu musielibyśmy oddać aby ten dług spłacić.
                  Jak obliczają ekonomiści przeeciętny obywatel USA jest zadłużony na ponad 50 tys. dolarów, przeciętny Polak "tylko" na 75 tys. zł (suma długu wewnętrznego i zewnętrznego). Ile to będzie w dolarach i po jakim kursie? Czy więcej niż za Gierka czy mniej?
                  • Gość: JB Dwa światy IP: *.lublin.mm.pl 16.02.11, 16:58
                    aron mółby wujowi Stefanowi co najwyzej czyscic buty. Porównajmy wiedzę obu internautów! Dwa swiaty! I takie "cos' wysyła innych na Białoruś! Sam tam jedż i poducz się w Minsku!
      • Gość: lament Re: Jak żyli lublinianie w dekadzie Gierka cz.III IP: *.nplay.net.pl 16.02.11, 16:53
        Zapominamy o FSC, LZNS, Cukrowni, itp. - gdzie wy teraz?
        • Gość: jbarska Ciekawe,nie mam gdzie wkleic. IP: *.lublin.mm.pl 16.02.11, 23:46
          wyborcza.pl/1,75515,6124080,Urban__Teraz_widze__ze_w_1981_r__trzeba_sie_bylo_bac.html
          • Gość: mieszkaniec LU Re: Ciekawe,nie mam gdzie wkleic. IP: *.dynamic.chello.pl 18.12.13, 21:57
            Wypada dodać przedświąteczne uzupełnienie. Najpierw towary zagraniczne i luksusowe sprzedawał bank PKO SA w Warszawie na ul. Czackiego. Tam też duży fiat z silnikiem 1300ccm kosztował 1180$, cena jawy 350ccm - 360$. Potem bank przekazał dział handlu do nowej firmy Pewex. W tym czasie maluch w sklepie na Męcz. Majdanka kosztował 95 000zł ale kupujący dostawał z funduszu gwarancyjnego zwrot 30 000zł. Mam rachunki ze wszystkich transakcji. Znalazłem podczas porządkowania strychu przed opuszczeniem domu.
            Jeden dolar na czarnym rynku długo kosztował 100zł. 1/2 litra wódki żytniej 0,95$.
            W latach 80tych w RFN mały fiat 126p sprzedawany w sieci Fiata kosztował 9000DM, łada WAZ sprzedawana jak popadnie kosztowała 4500DM.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka