elan13
19.02.11, 00:12
Od pewnego już czasu media podkreślają jak wiele osób weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych Ekscelencji. Początkowo mówiono o 70 tysiącach, teraz popularyzowana jest liczba 100 tysięcy. Zastanawiam się na jakiej podstawie dokonano owych obliczeń. Czy wynajęto ośrodki badania opinii publicznej, które wydzwaniały do wybranych losowo mieszkańców z pytaniem, czy wezmą udział w uroczystościach? A może ankieterzy zaczepiali na ulicach przechodniów zadając im takie pytania? Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś robił taką szopkę z pogrzebu. Wygląda na to, że zastosowana metodologia szacowania przypomina nieco metodologię niejakiego Tomasza Grossa, który szacował liczbę Żydów rzekomo zamordowanych przez Polaków.