dociek
12.04.12, 19:07
I wcale nie chodzi tu o to, że tak wiele się działo złego za ostatniej kadencji. I nie sądzę też, że ma tu udział jakiekolwiek poczucie odpowiedzialności, za, jak to jeden ze znanych mi osobiście pracowników określił, cyt.: "robienie bezczelnych wałków". Ale chodziło o wybór pomiędzy bardzo realną, "zasłużoną" przegraną, a samodzielną rezygnacją. Poprzednik, W. Kamiński przegrał wybory po jednej kadencji i był podczas nich obciążany właśnie przez następcę odpowiedzialnością za wszelakie zło. Ewenementem wówczas było, że rektor już po jednej kadencji wyleciał z siodła, co wobec dotychczasowej tradycji dwu-kadencyjności stało się świadectwem - było, nie było porażki. Zatem, by uniknąć spektakularnej, porażki ("utraty twarzy") można było jedynie chyłkiem się wycofać... co też zostało dokonane, z bardzo specyficznym i rzekłbym, nieprzeciętnie subiektywnym komentarzem. Cóż, na tym to polega, że fotel JM jest rotacyjny, a ostatnio coraz bardziej. Pytanie, czy to z przyczyny "obrotowego" fotela, czy przez człowieka na nim zasiadającego?