Gość: Clavis
IP: 62.233.192.* / *.internetdsl.tpnet.pl
22.06.04, 15:25
Wraz z rodzącą się demokracją na ulice naszych miast wypełznął sznur
samochodów. Ziszczał się cel marzeń rodaków zapełniając chodniki, skwery,
podwórka i osiedlowe place emitując hałas i zatruwając spalinami powietrze.
W tym sznurku początkowo jechały krajowe rzęchy i powypadkowe wraki sciągane
z Europy, ale z czasem pojawiły się też nowobogackie cacka.
W końcu cała ta kawalkada zaczęła nas wszystkich truć i męczyć.
Udowodniono naukowo powiązania pomiędzy stężeniem zanieczyszczeń powietrza,
a problemami zdrowotnymi. Według badań WHO w Europie pyły samochodowe
odpowiedzialne są za 25 mln dodatkowych zachorowań wśród dzieci na schorzenia
górnych dróg oddechowych i ponad 32 tysiące dodatkowych zgonów na rok.
Międzynarodowe Centrum Badań nad Nowotworami przy Światowej Organizacji
Zdrowia ocenia, że niektóre rodzaje zanieczyszczeń występujących w spalinach
samochodowych są rakotwórcze.
Czy w Lublinie istnieje jakaś organizacja zajmująca się pomiarem
zanieczyszczeń choćby w najbardziej ruchliwych punktach miasta?
A może mierzy także poziom hałasu wytwarzanego przez pojazdy?
Jeśli tak, gdzie trafiają wyniki tych pomiarów? Bo chyba nie na biurka
władzy, która wydaje się nie panować ani nad emisją hałasu, ani smrodem
spalin ani totalnym „zapchaniem” lubelskich ulic autami.