dziki_truten
26.01.13, 13:22
Nic z tego nie będzie - pustoszejące centra miast to zjawisko ogólnopolskie. Miasto żyje, gdy mieszkańcy czują potrzebę przebywania w centrum. Po co iść tak na prawdę do Centrum? Może raz w życiu do sądu? Notariusza? Może raz na kwartał jakiegoś gościa zaprowadzić? Czasem na uroczystość do lokalu? Zakupy załatwia się wygodnie i tanio w centrum, tyle że handlowym na obrzeżach miasta. Kiedyś dobre sklepy były w centrum miasta, na osiedlach pustka, albo spożywczaki i się jechało na Krakowskie po żyrandol, do księgarni naukowej (róg Chopina), do papierniczego, do apteki, na pocztę główną, do delikatesów, do PDT, dorobić klucze, nabić długopis, czy flamastry (tak!), do fryzjera, po pasmanterię, buty, materiały, chemię gospodarczą, do banku (teraz z reguły przez Internet, lub infolinię), do telekomunikacji.