schyderca 12.09.13, 16:10 Mam nadzieję, że "student" nie obronił się. Nie chciałbym, żeby taki (przepraszam palantów) palant kiedykolwiek kimkolwiek i czymkolwiek zarządzał... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nabucco1954-54 a o co tu pytać? 12.09.13, 16:15 jaka matura, tacy studenci. Przecież to towarzystwo nie pisze tych prac bo nie zna języka polskiego, pewnie nawet w całości nie czyta no to jak ma odpowiadać na pytania prac dotyczące? Bezczelni ci profesorowie! Zamiast pytać biedaka o ceny i wybór piweczka w knajpach to oni takie rzeczy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman gdy za pięć - dziesięć lat spotka się taki... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.09.13, 16:17 jeden z drugim na browarze to powie: gdy pomyślę, jakim jestem inżynierem, to aż boję się do lekarza pójść... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vOppeln Re: gdy za pięć - dziesięć lat spotka się taki... IP: *.fbx.proxad.net 12.09.13, 18:43 Czyli to prawda, ze jedny problem jaki jest w stanie rozwiazac polska "mysl techniczna" to prostowanie zardzewialych gwozdzi. Odpowiedz Link Zgłoś
totyczyja Re: gdy za pięć - dziesięć lat spotka się taki... 12.09.13, 19:10 @vOppeln Trafne określenie. :-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klient Gwno prawda ! IP: *.cluster-j.websense.net 22.10.13, 12:54 Ja place za studia wiec wymagam ! Klient wasz pan ! Odpowiedz Link Zgłoś
mieszaniec-zopola Re: gdy za pięć - dziesięć lat spotka się taki... 12.09.13, 19:29 To nieprawda/. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J Re: gdy za pięć - dziesięć lat spotka się taki... IP: 91.208.10.* 13.09.13, 09:47 Boskie :) Odpowiedz Link Zgłoś
xki Re: gdy za pięć - dziesięć lat spotka się taki... 14.09.13, 12:03 po zarządzaniu się nie zostaje inżynierem tylko licencjatem - zarządzanie kończy się po to żeby mieć więcej urlopu podczas pracy w macdonaldzie. nie obrażaj normalnych, ciężko pracujących na studiach ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 78 Re: a o co tu pytać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 16:27 a co wspólnego z artykułem ma jarosław k. Dowcip też cienki ,nie gramatyczny Wracając do meritum ,to,że jest niż nie powinno powodować,że każdy jest magistrem czy inżynierem.Niestety tak to się dzieje. Studenci są słabi ale celebracje chcieliby jak największe.NA KUL na koniec tzw absolutorium robią imprezy w togach .Im poziom mniejszy tym te obchody większe. Odpowiedz Link Zgłoś
angielski_kochanek Re: a o co tu pytać? 12.09.13, 18:31 Hm.... To chyba była tak zwana stopka. (poguglaj sobie co to jest)... Stopka najjczęściej ma niewiele wspólnego z niczym - wyraża to, co autor chce żeby wyrażało... Gość portalu: 78 napisał(a): > a co wspólnego z artykułem ma jarosław k. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buzon Re: a o co tu pytać? IP: *.centertel.pl 12.09.13, 19:28 *"najjczęściej"? "Stopka najjczęściej ma niewiele wspólnego z niczym" - czyli ma wiele wspólnego ze wszystkim? Z logiką, to u ciebie kolego/żanko coś krucho... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehe Re: a o co tu pytać? IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.13, 19:42 Ale to ty masz problem z językiem polskim (poczytaj co to jest podwójne przeczenie w naszym języku). Chyba uczą tego jeszcze w szkołach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kropka Re: a o co tu pytać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 22:13 Żadne podwójne przeczenie, po prostu błąd. "Stopka najjczęściej ma niewiele wspólnego z niczym" => Stopka najczęściej ma niewiele wspólnego z czymkolwiek" => Stopka najczęściej nie ma nic wspólnego z niczym. Odpowiedz Link Zgłoś
tepicpo Hmm, skoro swoją opinię o uczelni 12.09.13, 22:59 Gość portalu: 78 napisał(a): wystawiasz w oparciu o uczelniane uroczystości, to tym samym stawiasz się w gronie małostkowych złośliwców ..... xd pewnie żadnej szkoły wyższej nie skończyłeś albo twoja obrona była miałka :P a'propos, amerykańskie uczelnie, to też pewnie dziadostwo.... absolutoria robią w togach xd > Studenci są słabi ale celebracje chcieliby jak największe.NA KUL na koniec tzw > absolutorium robią imprezy w togach .Im poziom mniejszy tym te obchody większe. Odpowiedz Link Zgłoś
ovo_sapiens Studia to teraz badziew 12.09.13, 23:47 Owszem, amerykańskie uczelnie to jeden wielki badziew. Może poza tymi od Ivy League. I tam faktycznie w najpodlejszym college'u w zapadłej dziurze świętuje się kupienie dyplomu w togach etc. żeby zachować pozory że uczelnia coś znaczy. A my właśnie sprowadziliśmy szkolnictwo do ich poziomu. Na studia powinno iść 10% najzdolniejszych po egzaminach wstępnych - tak jak było dawniej. Pseudonaukowców też tyle w kraju nie potrzeba, można spokojnie pozwalniać. Odpowiedz Link Zgłoś
stanczykowo Re: a o co tu pytać? 13.09.13, 13:01 Gość portalu: 78 napisał(a): "a co wspólnego z artykułem ma jarosław k." ----------------- Tzw. "matura giertychowa", to wymysł ministra rządu niejakiego Jarosława K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maxx Re: a o co tu pytać? IP: 173.233.199.* 12.09.13, 18:00 "Studia dla kazdego" to jednak wyjatkowo zly pomysl ! Odpowiedz Link Zgłoś
steph13 Re: a o co tu pytać? 12.09.13, 18:01 nabucco1954-54 napisał: > jaka matura, tacy studenci. Przecież to towarzystwo nie pisze tych prac bo nie > zna języka polskiego, pewnie nawet w całości nie czyta no to jak ma odpowiadać > na pytania prac dotyczące? Bezczelni ci profesorowie! Zamiast pytać biedaka o > ceny i wybór piweczka w knajpach to oni takie rzeczy! O jakich poczestunkach I kwiatach mowicie? Dla kogo, gdzie I dlaczego? Skonczylam studia za PRL I nic takiego nie mialo miejsca. Moje dzieci skonczyly studia w Anglii I tez nic takiego tutaj nie widzialam. Czy do lekarza tez sie dalej chodzi z butelka koniaku na dzien dobry? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: de Re: a o co tu pytać? IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 19:20 > Czy do lekarza tez sie dalej chodzi z butelka koniaku na dzien dobry? Butelka koniaku wystarczy tylko do tego, żey nie być traktowanym jak śmieć. Jesli chce się uzyskać badanie od lekarza, to lepiej przyjść z grubą kopertą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GZ Re: a o co tu pytać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.13, 02:49 Bzdura Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: a o co tu pytać? IP: 109.232.31.* 12.09.13, 19:27 Ja kończyłem studia kilka lat temu i jako jedyny z całego rocznika nie przyniosłem "podarunków". Nikt mnie przez to gorzej nie oceniał. Studenci się boją i próbują (nawet podświadomie) przekupić komisję egzaminacyjną. Smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xcv Re: a o co tu pytać? IP: *.szczecin.mm.pl 12.09.13, 21:05 Też kończyłem studia kilka lat temu, też żadnego poczęstunku nie przygotowywałem, nie partycypowałem w kosztach. W końcu to egzamin jak każdy inny. Na obronie miałem oczywiście trzy pytania: z pracy, ze specjalizacji i z całego zakresu studiów. W sumie banały, jeśli się choć trochę przykładało na studiach, a szczerze powiem, że jakimś orłem nie byłem;p Odpowiedz Link Zgłoś
gosia_1971 Re: a o co tu pytać? 13.09.13, 07:08 Myślę, że poczęstunek czy jego brak jest to zwyczaj przyjęty na uczelni zależny od sposobu współpracy z pracownikami podczas pisanie pracy magisterskiej .Podczas moich studiów, po obronie, magistranci szykowali poczęstunek dla " całej katedry " i nikt nie traktował tego w kategorii przekupstwa tylko podziękowania za współpracę , to samo dotyczyło kwiatów czy alkoholu dla promotora i recenzenta . Jeżeli przez 1,5 roku współpracuje się z kimś blisko to jest to normalny sposób, żeby podziękować i się pożegnać . Zwykle przed obroną promotor dawał listę " przykładowych pytań " i każdy był wdzięczny za taką pomoc, a to czego dotyczy artykuł , to mam nadzieję , jest jakiś żart Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scep Re: a o co tu pytać? IP: *.bielsat.com.pl 13.09.13, 11:38 Dokładnie. Ja zrzutkę na poczęstunek i drobny prezent traktowałem jako podziękowanie, bo mój promotor był naprawdę świetny i pomagał studentom. Jak ktoś nie chciał- to nie zrzucał się i nie było problemu, bo to była inicjatywa samych studentów. A co do "bohatera" artykułu: chłopie nie raz jeszcze się będziesz stresował. Jak Cie w pracy postawią przed trudnym zadaniem, a potem opierdzielą, to też się rozpłaczesz i pójdziesz do mediów? Czy może zawołasz mamę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: a o co tu pytać? IP: *.static.chello.pl 14.09.13, 07:26 Przecież tych "podarunków" nie daje się przed tylko po obronie, u nas wszyscy dawali kwiaty. Ja nie miałam kasy na kwiaciarnie i sama ukręciłam te bukiety z kupionych na targu kwiatków. Odpowiedz Link Zgłoś
kirkunia Re: a o co tu pytać? 13.09.13, 00:04 Ja promotorowi i recenzentowi dałam elegancki bukiet kwiatów (z naciskiem na elegancki) za obecną równowartość 40 zł każdy. Odpuszczono mi jedno pytanie: o recenzję przedstawienia oglądanego w ciągu ostatniego miesiąca (3 mies wcześniej urodziła się moja córka) Wszyscy byli szczęśliwi: ja, że praca w którą włożyłam dużo serca została doceniona (i przydała się następcom) egzaminatorzy - że może i teatr współczesny zaniedbałam (przepraszam?) ale z jego historii wiem co powinnam (a trochę fajnych rzeczy uporządkowałam) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daniel Re: a o co tu pytać? IP: *.ds.pg.gda.pl 13.09.13, 00:34 Studia są nic nie warte to dlaczego robią z tego nie wiadomo jaki prestiż więcej dobra zrobią jak ich wypuszczą w cyklonu wiedzy po prostu do roboty tam się więcej nauczą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiek Re: a o co tu pytać? IP: *.hornet.pl 13.09.13, 08:56 Nie oceniaj wszystkich jednakowo, ja tez pisałem nowa maturę jako pierwszy rocznik. magistra broniłem 2 lata temu na AGH w Krakowie, a ze wzgledu, że nad praca sam siedziałem to nei miałem problemu z odpowiedzią na żadne pytanie komisji i mi to nie przeszkadzało, ponieważ oprócz tego co zawarłem w prezentacji i w samej pracy miałem jeszcze trochę więcej wiedzy. Wiedza ta wynikała z tego, że musiałem sam zrobić badania, przeczytać masę materiałów i wybrac tylko to co mi potrzebne. A tacy co kupują, bo podejrzewam że wymieniony w artykule gość kupił pracę i tylko ją przeczyta, to potem mają taki problem. Dla kogoś kto sam pisze pracę to pytania od komisji są wręcz satysfakcją, ponieważ świadczą o zainteresowaniu pracą i dla mnie było to swego rodzaju wynagrodzenie trudu włożonego w pracę. Ale teraz większość młodzieży chce mieć wszystko podane pod nos, najlepiej jakby dawali magistra za to tylko, że zapisali się na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
ggargi Nie wierzę, po prostu nie wierzę !!! :) 12.09.13, 17:09 Co za palant z tego studenta !!!! Kończyłem technikum budowlane PSB i UMCS. Egzamin z pracy dyplomowej w technikum "System dociepleń budynków Drivit" - prezentowałem pracę dyplomową, dostawałem pytania dotyczące pracy jak także wszelkich możliwości problemów, sytuacji czy też korzyści wynikających z tematu mojej pracy. Kompletnie nie związanych z tematem pracy ale z budownictwem ogólnie w którym można zastosować mój temat Obrona pracy magisterskiej z historii sztuki "Symbolika falliczna w sztuce chrześcijańskiej - na wybranych przykładach"- krzyżowe pytania od recenzenta i promotora dotyczące i pracy i zagadnienia poruszanego w pracy, nie tylko wybranych przykładów, dodatkowo pytania od członków komisji których temat zainteresował :) Żadnej puli pytań !!!!! To studia wyższe mam mieć szeroką wiedzę a nie ograniczoną do 120 stron w pracy !!!!! Coraz głupsi ci absolwenci, kurcze i ja muszę z nimi konkurować na rynku pracy Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Nie wierzę, po prostu nie wierzę !!! :) 12.09.13, 17:58 symbole falliczne....hm..czy ty masz jakieś nieuświadomione skłonności? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toth Re: Nie wierzę, po prostu nie wierzę !!! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 18:58 Idioto, nie kompromituj się, proszę. Dlaczego ludzie nie mają pojęcia o sztuce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyplomatoł Uważajcie stare "zgredy" IP: *.ip-198-50-145.net 12.09.13, 21:13 Bo was młodzi zagryzą!! Wiedza ma być w Wikipedii, a nie w głowie! Głowa to przestarzały wynalazek! W dzisiejszych czasach służy głównie do czesania, jedzenia i picia, oraz oglądania Netu. Głowa przyszłości to terminal Wi-Fi podłączony non-stop do Neciku i Fejsika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: Uważajcie stare "zgredy" IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 21:24 Gość portalu: dyplomatoł napisał(a): > Bo was młodzi zagryzą!! > > Wiedza ma być w Wikipedii, a nie w głowie! > > Głowa to przestarzały wynalazek! > W dzisiejszych czasach służy głównie do czesania, > jedzenia i picia, oraz oglądania Netu. /i jeszcze żeby deszcz do środka nie padał... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aldis [...] IP: *.static.chello.pl 12.09.13, 21:18 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eh Re: Nie wierzę, po prostu nie wierzę !!! :) IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 19:20 Widzę ścianę tekstu i ból dupy jakie to kursy nie porobiłeś. Cóż, przykro mi że nie masz roboty. A co do tych mgr inż itp. to przecież tego chcieliście. To są właśnie pracownicy dla dużych korporacji gdzie odpowiedzialność minimalna, system praktycznie rozwiązuje większość problemów za ciebie a ty kasujesz i ego rośnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cehaem Re: Nie wierzę, po prostu nie wierzę !!! :) IP: *.bb.sky.com 12.09.13, 20:13 Problem polega na tym, ze bez "puli" zagadnien otworza sie wrota do zlosliwego czepialstwa. Obrona powinna miec na celu udowodnienie, ze student prace napisal samodzielnie, rozumie po co to zrobil i jest w stanie skutecznie obronic przedstawione w niej wnioski. Pytania powinne dotyczyc pracy oraz tematow bezposrednio z nia powiazanych. Odpowiedz Link Zgłoś
kimi1234 Re: Nie wierzę, po prostu nie wierzę !!! :) 12.09.13, 21:51 "Zlosliwe czepialstwo" powinno byc eliminowane przez innych czlonkow komisji. Jesli uczelnia jest na poziomie to to czlonkowie komisji tez sa na poziomie i nie powinno byc "czepialstwa". Oczywiscie niedouczony student moze uwazac ze jakiekolwiek pytanie ktorego nie znal wczesniej to jest czepianie sie. I co sie tu dziwic pracodawcom, ze mowiaz ze absolwenci nie sa przygotowani do pracy, jezli absolwent jak piszesz ma znac tylko odpowiedzi na pytania dotyczace pracy oraz "tematow bezposrednio z nia zwiazanych". Czyli potem w pracy bedziesz tylko wykonywal zadania "w tematch zwiazanych bezposrednio z praca dyplomowa" i ewentualnie z puli 100 pytan do ktorych wkules przed egzaminem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyplomata Re: Nie wierzę, po prostu nie wierzę !!! :) IP: *.ip-198-50-145.net 12.09.13, 21:06 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyplomatoł Ubrał się człowiek w garnitur .... IP: *.ip-198-50-145.net 12.09.13, 21:08 odprasował - umył, uczesał, a dyplomu nie dostał!!!! Co to za chory system!!!? Natychmiast urządzić konkurs garniturów!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
on1950 uczelnie same sa sobie winne 12.09.13, 17:47 Jeszcze kilka lat temu jak na uczelniach był tzw wyż lat 70-80 tych uczelnie doprowadziły studiowanie do obsługi taśmy w zakładzie produkcyjnym. Tworzono bezsensowne kierunki po których nie ma pracy, masę ludzi uciekało przed wojskiem. Obniżono rangę wielu kierunków do minimum. Doszło do tego że większy był stres nie przy obronie pracy ale przy tym, żeby spodobał się poczęstunek, prezent czy kwiaty. Uczelnie pozwoliły na ten cyrk więc się nie dziwią teraz, że mamy takich "studentów". Przyzwyczajono ludzi do tego typu zachowań bo liczyła się kasa a nie wykształcenie. No to takie "student" stwierdził, że zapłacił jak za towar (obroniona praca) tak jak w sklepie więc mu się należy. Jak w zdecydowanej większości obrona pracy to szopka to trudno się dziwić reakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toth Re: uczelnie same sa sobie winne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 19:03 To co piszesz, to tylko częściowo prawda. Większość z tych co podostawali się wtedy na studia nigdy ich nie skończyła, a ci co dotarli do finału mieli normalną obronę, tzn. stresową, z pytaniami i prezentacją pracy. To teraz porobiło się coś dziwnego. Młodzież jest leniwa, roszczeniowa, a ich jedynym problemem życiowym jest to czy zostanie zalegalizowana marycha. Dno! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AnKa Re: uczelnie same sa sobie winne IP: *.Korbank.Pl 12.09.13, 20:18 Zgadzam się z Toth. Ja pięć lat temu broniłam swoją pracy magisterskiej. Nie było żadnej puli pytań przygotowanych wcześniej. W komisji również zasiadał dziekan, a najtrudniejsze pytania zadawał mi promotor. Obrona pracy magisterskiej była dla mnie ogromnym stresem, ale do samej obrony (nie licząc przygotowywania pracy magisterskiej) przygotowywałam się przez miesiąc, ponieważ zwyczajnie nie mogłabym sobie pozwolić, aby zwieść zaufanie mojego promotora i wykazać się niewiedzą w obecności komisji. Część pytań wykraczała poza zakres przedmiotu, z którego broniłam pracę, ale to miało pokazać czy umiem samodzielnie myśleć, jak sobie radzę w sytuacjach stresowych i czy po 5 latach studiów opanowałam materiał systemowo. Bardzo miło wspominam mojego promotora i mam nadzieję, że będzie miał możliwość uczyć jak największą rzeszę studentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Finity's End Re: uczelnie same sa sobie winne IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 22:30 >Młodzież jest leniwa, roszczeniowa, a ich j > edynym problemem życiowym jest to czy zostanie zalegalizowana marycha. Dno! Pretensje należy kierować do tych, co tą młodzież wychowywali...zawsze mówiłem, że idiotyzmem jest wymaganie dokumentu by prowadzić samochód, ale dzieciaka zmajstrować sobie może każdy... Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista to prawda 12.09.13, 20:07 tyle że wina leży w 50% w uczelniach i 50% w politykach. Bo ci drudzy zrobili świadomie ze studiów przechowalnię dla ukrytych bezrobotnych, którzy mogą oswoić się z rynkiem pracy lub emigrować później za chlebem. Odpowiedz Link Zgłoś
ciotka_ltd Powiem wiecej: to takze i wina Cambridge ;) 12.09.13, 23:35 Myslalam, ze to tylko my mamy takie przeboje z polskimi kandydatami na doktorantow, o czym tu na jakims forum kiedys dluzej pisalam, ze powodem fatalnego poziomu kandydatow jest ucieczka miernoty od przyslowiowego zmywaka ze wzgledu na dosc pociagajace stypendia doktoranckie. Niestety, wyglada na to, ze zjawia sie u nas sam kwiat, co nabiera wody w usta i mierzy nas pelnym oburzenia spojrzeniem juz przy zadaniu dosc oczywistego pytania, czemu delikwent czy delikwentka zdecydowal(-la) sie na taki, a nie inny, zakres badan i temat pracy? To najwyrazniej nietakt z naszej strony, cholerny nietakt.;) Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista wcale mnie to nie dziwi 13.09.13, 16:54 w zeszłym roku na konferencji mieliśmy wystąpienia doktorantów - z rywali twojego Cambridge i z najbardziej prestiżowej francuskiej uczelni. Obie Panie dały taki popis, że towarzystwo zbierało szczęki z podłogi. Co gorsza, krytyczne uwagi na nic się zdały - bo jak się okazało, prace zostały już ukończone. A skoro tak, to promotor na to wszystko pozwolił... Boleśnie się więc przekonałem, że problem sprzedaży dyplomów i masowości studiów - również doktoranckich - nie dotyczy tylko nas, ale i tzw. "Zachodu". Oczywiście w naukach społecznych, bo w przypadku przyrodniczych i ścisłych to jednak (dzięki Bogu) nie przejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rumpa Re: wcale mnie to nie dziwi IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.13, 08:50 a sprzedawaniu opinii o lekach kolega nie słyszał, hę? Był niezły skandal parę lat temu, jak uczelnia za darowizny od firmy zataiła niekorzystne fragmenty , tzn przeoczyła skutki uboczne i pozytywnie oceniła lek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mair Re: uczelnie same sa sobie winne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 22:21 Broniłam się na tym samym wydziale w 85 roku. Żadnego poczęstunku. Pytania dotyczące pracy, a potem każdy członek komisji zadawał pytanie ze swojej specjalności. Jakaś pula pytań?? Nie słyszałam o takiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: uczelnie same sa sobie winne oraz AWS IP: *.static.vip-net.pl 12.09.13, 23:15 Wiesz kolego na Politechnice Lubelskiej a dawniej Wyższej Szkole Inżynierskiej co najlepiej pasuje do kadry tej uczelni bo dorabia dookoła we wszystkich PWSZ najważniejsza była rodzinka, a najbardziej śmiesznym kiedy ojciec pracownik uczelni adiunkt dreptał z indeksem syna do kolegi po zaliczenie egzaminu, którego syn nie potrafił zdać a dość łatwego pomimo wielu podejść. Stare przysłowie jest prawdziwe nie daleko pada jabłko od jabłoni, a ponieważ wielcy z AWS czytaj Buzek i spółka zniszczyli polską naukę to jest co jest wszystko można kupić i w każdej uczelni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jebac.gw Jakbym mu dał kopa, to by się dopiero zestresował. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 17:54 Co za ku... beznadziejny PALANT. Odpowiedz Link Zgłoś
qba_822 Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:00 Kto pisał ten artykuł i co to za sonda? czy gazeta.pl nie pozwoli już czytelnikom mieć własnego zdania? Nie popieram tego chłopaka, ale ten tekst jest strasznie słaby... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Visimir Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.neti.gsm.pl 12.09.13, 18:44 Żeby mieć swoje zdanie, trzeba jeszcze coś wiedzieć i mieć podstawy. Jak się je ma bez tego, to jest to po prostu obnażanie głupoty i artykuł to jasno uzmysławia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toth Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 19:06 No a jak miałby niby być napisany? Skoro mowa o jełopie, to trzeba to jasno napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eh Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 19:29 O tak: D. podczas obrony pracy dyplomowej, doznał ogromnego rozluźnienia mięśni odbytu co spowodowało wydalenie porannego treściwego śniadania. D. upokorzony przed komisją i studentami postanowił się zemścić. Wieczorem po wypiciu pół litra wódki ze łzami w oczach wciąż czując zapach porażki napisał list do GW. " pier..olona uczelnia i c.je z komisji udupili mnie na obronie i ciagle sie czepiali! to nieludzkie i nieuczciwe! Do tego w komisji zasiadają starzy Ubecy." A produktywny redaktor GW doklepał parę zdań koloryzując całą gó...aną historię i tak oto macie dramat oraz refleksję nad systemem szkolnictwa wyższego w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
azja80 Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:03 Cóż, studia stały się komercyjne, student zamienił się w klienta, więc wymaga... Artykuł przeczytałam z uśmiechem niedowierzania, ankieta mnie rozzłościła. To nie są nawet pytania - autor ankiety wprost przepycha swoje poglądy konstruując szydercze i jednoznacznie sterujące zapytanie. Jeśli wszystkie ankiety i badania Redakcji wyglądają w ten sposób, nie dziwię się, że ich wyniki są po myśli Gazety. W tak skonstruowane pytanie kliknie tylko ten, kto absolutnie się zgadza z jego autorem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.13, 18:57 zgadzam się, ankieta jest tak skonstruowana, że nie można odpowiedzieć sensownie zgodnie z własnym sumieniem. Albo trzeba poprzeć postawę roszczeniową studentów, albo "pojechać całą młodzież" - absurd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toth Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 19:09 Tu muszę się bezdyskusyjnie zgodzić. Te niby-ankiety GW są wkurzające. Czyżby tworzył je jakiś absolwent politechniki lubelskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mylink Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.net.voice-net.pl 16.09.13, 14:21 Ankiety są wkurzające? Nie ma obowiązku ich wypełniania - zachęcam więc do ich niewypełniania. Raz chciałem kilka lat temu wypełnić na stronie gazety ankietę - i było podobnie do tego co opisujecie. Od tamtej pory nie angażuję się w te bzdury i nie czytam wyników ankiety Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira nie mogeeeeee!!! 12.09.13, 18:04 Matko, jak czytam takie rzeczy to zachodzę w głowę czy w/w Politechnika to uczelnia specjalna? Dla studentów SPECJALNEJ TROSKI, w sensie? To by było może śmieszne, gdyby to nie było tragiczne: za kilka miesięcy delikwent zapuka do biura kogoś z Was, drodzy czytelnicy, i powie, że CHCE PRACE!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kj Re: nie mogeeeeee!!! IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 19:18 > Matko, jak czytam takie rzeczy to zachodzę w głowę czy w/w Politechnika to ucze > lnia specjalna? Dla studentów SPECJALNEJ TROSKI, w sensie? Czy Ty wiesz, kogo mamy na myśli pisząc "dzieci specjalnej troski"? Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista coś o rozmowach kwalifikacyjnych 12.09.13, 20:05 znajomy kieruje działem hr w dużej korporacji i opowiada, że na rozmowach kwalifikacyjnych coraz częściej pojawiają się tacy, którzy mówią że "strasznie się zestresowali", "nie mogą tak dalej" i chcą się umówić ponownie za tydzień. I oczywiście dostać listę pytań wcześniej. Ktoś ich do tych pytań przed egzaminem przyzwyczaił... Odpowiedz Link Zgłoś
dyskootantka Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:06 "dodatkowo uniośle negowała ich odpowiedzi " - ten człowiek zdał maturę z polskiego? Od dawna mówi się o ludziach po zarządzaniu, że im wystarczy wmówić, że się do zarządzania wszystkim nadają. Reszta wiedzy im niepotrzebna. Więcej na kursach biznesu bez stresu się nauczą. Odpowiedz Link Zgłoś
cezar85 Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:06 ostatnimi czasy magisterki jedynie przyspieszają przesiewanie cv na biurkach potencjalnych pracodawców Odpowiedz Link Zgłoś
banan125 Student wstrząśnięty... on nie pisał tej pracy! 12.09.13, 18:07 ha, ha, ha, ....skoro on nie napisał tej pracy to nic dziwnego, że nie chciał odpowiadać ... Odpowiedz Link Zgłoś
martazmijka Oszczędzić mu więcej traum 12.09.13, 18:08 Niech Pan D. się podpisze, żeby ostrzec przed sobą potencjalnych pracodawców lub nie trudzili się przygotowaniem pytań na rozmowę z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
banan125 Student i łapówka 12.09.13, 18:09 zorganizował poczęstunek oraz kwiaty dla komisji = ŁAPÓWA !!!, Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: Student i łapówka 12.09.13, 19:32 Oj tam jak broniam sie na UMK to podzielilisy sie kosztami - ktos kupił kawe, ktos herbatę etc. Na mnie wypadły ciastka. Odpowiedz Link Zgłoś
wkwony Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:11 ..nieee wierzęęę. to jest jakiś fake, prowokacja. Masakra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc73 Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.09.13, 18:19 no tak w szkolach najpierwmaja znac swoje prawa ,a obowiazki hihi mam prawo matura 30% wiadomosci juz o pracy mgr nie mowie bo podobno sa kupowane komu zalezy by mysmy jako narod byli tepakami ,to WSZYSTKIE rzady tak wymyslily i poslowie ktorzy juz od lat niby pracuja nad ustawami niektorzy maja dlugi staz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aldis a ty maturę kupiłaś czy po prostu po zawodówce? IP: *.static.chello.pl 12.09.13, 21:25 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sum Re: MIerna uczelnia mierni wykładowcy IP: *.static.vip-net.pl 12.09.13, 21:51 Cóż wymagać mieni pracownicy tylko nepotyzm i kolesiostwo oraz czesanie kasy . Żadnych osiągnięć naukowych rzeczywistych, po prostu przerost ambicji nad umiejętnościami grunt to rodzinka widocznie nie załatwił z kim trzeba aby nie pytali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Absolwentka Uwr Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: 212.160.104.* 13.09.13, 10:52 Dziwi mnie, że sama treść listu nie została tu opublikowana, nie ma do niej odnośnika. Mam wrażenie, że autor artykułu wybrał tylko najbardziej kontrowersyjne fragmenty. Na jednej ze swoich obron (mam za sobą trzy, wszystkie z dobrym wynikiem) spotkałam się z problemem, który we fragmencie tego listu jest poruszony- wroga, niemiła, złośliwa i umyślnie stresująca studentów osoba w komisji. O ile zgadzam się z tym, że obrona pracy jest egzaminem i powinna sprawdzać wiedzę studenta zdobytą w okresie studiów, o tyle uważam, że w jej trakcie studentom należy się odrobina szacunku. Jako ludziom. Nikt nie ma chyba wątpliwości co do tego, że jest to ogromnie stresujący egzamin. Członkowie komisji powinni rzetelnie sprawdzić wiedzę egzaminowanego, czemu nie sprzyja potęgowanie stresu przez ciągłe przerywanie wypowiedzi, poganianie, kąśliwe uwagi, czy dodatkowe pytania spoza zakresu studiów, na które profesor po 20 latach kariery naukowej zna odpowiedź, ale student po 3 czy 5 latach nie musi. Obrona, którą bardzo niemiło wspominam mało miała wspólnego ze sprawdzeniem wiedzy. Ludzie wychodzili z sali ze łzami w oczach, mimo że znali odpowiedzi na pytania, które wylosowali. Prowadzący komisji przerywał, poganiał, złośliwie komentował, zadawał pytania spoza zakresu studiów. Pozostali członkowie komisji patrzyli na niego z niedowierzaniem, kilka razy dawali mu do zrozumienia, że przesadza. Cóż, mimo wszystko udało mi się odpowiedzieć na pytania (w przerwach między kąśliwymi uwagami, drżącym głosem i z poczuciem, że to co mówię nie ma znaczenia, bo najwidoczniej decyzja o tym, że nie zaliczę obrony, została podjęta zanim weszłam do sali). Obroniłam pracę, ale niesmak pozostał. To nie powinno tak wyglądać. Wydaje mi się, że egzamin pisemny z toku studiów byłby bardziej rzetelną formą sprawdzenia wiedzy studenta i nie pozwalałby na tak wiele nadużyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwerty Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 18:11 ostatnia opcja w sondzie powinna brzmieć: co ten idiota robi na studiach. niestety, wartość wyższego wykształcenia leci na łeb, na szyję, bo już do szkół kończących się maturą przyjmują barachło, które kiedyś musiałoby ładnie poprosić, żeby móc się uczyć w zawodówce. dziś każdy debil ma maturę a potem taki debil daje popis jak ten z artykułu na obronie pracy dyplomowej. Odpowiedz Link Zgłoś
krl11 Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:17 To tajemnica poliszynela, że zazwyczaj egzamin dyplomowy to formalność. Wyjątkiem jest tu matematyka na Uniwersytecie Wrocławskim. Egzamin dyplomowy ma tu dwie częsci: pisemną oraz ustną. Część pisemna składa się z testu oraz zadań otwartych, sprawdzających wiedzę. Część ustna to już tylko obrona pracy dyplomowej. Warunkiem dopuszczenia do części ustnej jest zdanie części pisemnej. Ten tryb gwarantuje odpowiedni poziom absolwentów. Funkcjonuje już od wielu lat. Inne uczelnie boją się wprowadzić podobny tryb, by nie wyszło ile ich absolwenci umieją po studiach. Odpowiedz Link Zgłoś
krl11 Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 12.09.13, 18:19 Dodam jeszcze, że część pisemna jest wspólna dla wszystkich studentów (te same zadania w ramach specjalności). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 18:37 "Wyjątkiem jest tu matematyka na Uniwersytecie Wrocławskim". Zgaduję, że - zupełnym przypadkiem - przytoczony wyjątek jest jednocześnie ukończonym przez Ciebie kierunkiem. I - że z automatu czyni Cię to wyjątkowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.09.13, 21:08 Daruj sobie zlośliwostki ;-) Kończyłam matematykę, na UWr, 24 lata temu. Obrona: 4 Osoby w komisji, Promotor i Trzech. Człowiek był siny ze strachu, dopóki nie poznał skladu Komisji, bo od tego zalezało, co się będzie działo. 4 pytania - od Każdego jedno. I teraz - masz niefart i trafisz na Eksperta z dziedziny, która Ci przysłowiowo "nie leży"..... Kazda odpowiedź oceniona oddzielnie, potem do tego ocena z pracy, średnia ze studiów - z całości średnia i taki wynik ogólny... Ja trafiłam na analizę matematyczną, rachunek prawdopodobieństwa, topologię ( o matko kochana ;-)) i geometrię (Promotor). Zadnych list pytan wcześniej, zapomnij. MASZ UMIEC. Nie wiesz z czego będa pytac - masz umieć wszystko i kropka. Będa "pytać ze studiów" i pozamiatane. Prace magisterskie? Wisi sobie lista na tabicy, Tematy, Nazwiska Promotorów. Zapisujesz się, drepczesz.... Tematy w 90% NOWE, twórcze. Trzy miesiące szukałam literatury do swojej, znalazłam JEDNĄ ksiązkę, po rosyjsku ;-) Od pierwszego do ostatniego słowa trzeba było MYSLEĆ i UDOWODNIĆ (bo to MATEMATYKA). Do dziś pamiętam, jak podreptałam z jakims pomysłem do Promotora, z nadzieją, ze może ... coś... w sensie.. A Promotor na to: - ŚWIETNE! ZNAKOMITE! SUPER! (ja rosnę...) No to teraz niech pani to udowodni... Trzy tygodnie udowadniałam ;-) Na szczęscie hipoteza była słuszna ;-) Kwiatki... taaak. Miałam cztery bukiety zamówione, kumpel je odbierał W TRAKCIE mojego egzaminu, który to egzamin trwał PÓŁTOREJ GODZINY. Weszłam tam blada, zielona i roztrzęsiona, bo Promotor dziesięć minut wczesniej powiedział mi na ucho" jaka ocenę dostałam z pracy, a ja się popłakałam na korytarzu jak przedszkolak "Bo... panie psorze... bo ja to sama wszystko.. tymi ręcami... a ja nic nie umiem... ja w ogóle nic nie umiem... a tu piątka... i oni sobie pomyslą... że mi to ktoś napisał... a ja to całkiem sama... te twierdzenia... i te dowody...." (tu: spektakularne łkanie ;-)) Bardzo bylam z siebie po tej obronie dumna. Jak tak oceniam z perspektywy czasu - na studiach bywało rozmaicie, ale ten egzamin był naprawdę fantastyczny i na bardzo wysokim poziomie. Naprawdę czlowiek się nie powstydzi tego dyplomu (bez względu na to, ile on jest dziś "komercyjnie" wart). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 22:02 Piękna historia! Ja zdawałam matematykę 10 lat temu i prawie się zgadzało, choć ryłam cały zakres studiów "tylko" dwa tygodnie (wychodząc z domu tylko po żarcie, a piękny był czerwiec tego roku... :P ;) ) oraz że moja praca była z informatyki, więc łatwiejsza. Nowa była w sensie zastosowania (musiałam napisać projekt, który jakoś tam działał), ale nie teorii. Książek pewnie było więcej, moja po angielsku. Czyli było łatwiej i ocena też była niższa (4). Ale i tak trudno to porównać z "pytaniami z puli". W komisji miało być panów trzech, jeden nie przyszedł, ale pytali na przemian, nie pamiętam jakiejś sztywnej zasady kto miał ile pytań, maglowali pod tablicą, ot co. Też wyszłam zielona, zwłaszcza, że nazajutrz o 8 miałam się stawić do pracy, bo przyszły szef już bardzo dzwonił, żeby przychodzić :) A, pierwszy rozdział pracy musiałam mieć skończony, żeby w ogóle zaliczyć czwarty rok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 22:05 Ale ja nie na UWr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.09.13, 09:54 Też piękna historia :-) Zapomniałam dodac, że dwa dni przed egzaminem "dokopał" mi... ząb ;-) I dentysta. Nauki zero, jadę na przeciwbólowych oraz śpię dwie noce z opasłym trzytomowym wydawnictwem pod poduszką (taki śmieszny przesąd, a co mnie szyja bolała - to moje...) pod tyułem "Poradnik matematyczny" :-) Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Niemozliwanie Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.dynamic.chello.pl 13.09.13, 20:44 To wszystko pestka. Ja na swojej obronie na UWr 61 lat temu lata mialem jeszcze ciezej. Aby w ogole moc brac udzial w seminarium musialem 3 tygodnie pchac czolg Tygrys przez ulice miasta. W oknach moj promotor, razem z komisja. Przez cale trzy tygodnie mojej obroni prowadzili ogien z broni maszynowej a ja musialem, ciagnac czolg, unikac pociskow. Dziekan z powietrza bombardowal starymi cewnikami ulice po ktorej ciagnalem czolg. Gdy po trzech tygodniach, caly we krwi i amoniaku dotarlem z moim czolgiem do bramy uniwersytetu, dziekan z komisja amputowali mi stopy i kazali je zjesc. Po zakonczeniu wspolnie zjedlismy czolg. To dopiero byla obrona - dzieciaki teraz nie maja pojecia, jak kiedys bylo ciezko. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 12.09.13, 22:20 Znając proporcjum mociumpanie to analogicznie wygladał u mnie w technikum egzamin dyplomowy... A ten płacze, że dostał trzy pytania na obronie na polibudzie <pac> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Q Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.cm-5-4b.dynamic.ziggo.nl 12.09.13, 22:26 Jak widać po opowiedzianej historii takie rzeczy pamięta się na całe życie :-). Osoba, która miała do przygotowania 100 pytań, przejdzie nad tym egzaminem jak nad każdym innym. Poza tym jak to świadczy o umiejętności abiturienta? Zawsze obniżenie poprzeczki prowadzi do równania średniej w doł. Podczas swojej obrony pracy magisterskiej z fizyki na UWr najbardziej cieszyłem się z pytań związanych z pracą dyplomową, jako że w tym zakresie siłą rzeczy człowiek wie najwięcej. Cała reszta pytań była ogólna, podobnie jak u @miki z matematyki 20 lat wcześniej. Żadnych znanych z góry pytań. I tak trzymać :-). Komisja nie ma być miła i trzymać nas za rączki. Ma sumiennie i ostro sprawdzić naszą wiedzę. A jak ktoś się boi pytań z zakresu własnej pracy dyplomowej, to zwykle raczej wskazuje to na problem z samodzielnością jej wykonania. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.09.13, 10:06 Dokładnie. Oczywiście na egzaminie były rózne ciekawe zdarzenia ;-) Promotor, zobaczywszy mnie zieloną i telepiącą się z lekka - swierdził, ze "ON zacznie". Wiedział, co robi. Byl bardzo zadowolony z mojej pracy - zaczał pytać z pracy, na poczatek. No i to wystarczyło. Przeciez znałam każdą kropeczkę, SAMA tę pracę przepisałam na robotronie, bo dało się zrobić symbole, a było ich od jasnej niespodziewanej - dzieki temu, już po 5 minutach zdązyłam zapomnieć, że ja własnie się bronię i rozgadałam się na dobre. Pozostale pytania poszły z górki. Ale... - Całka Riemanna. Biorę kartkę i zaczynam sobie rysowac. Na co pada pytanie: - Ale... co pani robi? - Wyprowadzam sobie... - mruczę pod nosem. - DEFINICJĘ sobie pani wyprowadza? - No. - szczerzę się radośnie - Ja lubię obrazki.... Na co Promotor do Pytającego o całkę Riemanna: - Przecież pani napisała pracę magisterską z geometrii! I potwierdzam każde slowo napisane przez @Q. Pozdrowiam wzajem! Odpowiedz Link Zgłoś
butters.0 Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 12.09.13, 18:50 o przepraszam, przepraszam, ale w wypi...wie dolnym w przypadku kulturoznawstwa również trzeba się bardzo mocno napocić, aby dostać ten upragniony dyplom!!! Odpowiedz Link Zgłoś
grejg Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:19 Kretyn a nie student... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adder Dziękujemy studencie za bycie studentem! IP: *.free.aero2.net.pl 12.09.13, 18:21 To przerażające. Nie dość, że się chłopak wysilił i sam napisał pracę licencjacką (czy tam magisterską), to jeszcze musiał się nauczyć odpowiedzi na pytania z całego toku studiów! Całe 3 lata musiał się ciężko uczyć, zaliczać przedmioty, a na koniec jeszcze dostał pytania z tych 3 lat... To jest normalne znęcanie się! Jakby uczelnia nie mogła pokazać, że jej zależy na nadaniu tytułu i przyjść do domu tego Pana z kwiatami, czekoladkami, orkiestrą i nadać mu ten straszliwie zasłużony tytuł bez stresu... Bo przecież on się tyle uczył. Tyle wysilał. Tyle pisał... Straszne. Mam nadzieję, że rodzina otoczy go miłością i wyrozumiałością po takim ciężkim i druzgocącym przeżyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Ło matko, córko i Wietnamko! 12.09.13, 18:22 Biedactwo na studia poszło? Jakoś gdy wydziały Zarządzanie i Informatyka dopiero zaczynały uczyć, a studia były niesamowicie ciekawe, jednocześnie bardzo trudne poprzez algebre liniowa i analize matematyczną, to jednak po latach, jak ktoś tam przeszedł przez studia obrona pracy dyplomowej czy to licencjatu czy magisterskiej był czystą przyjemnością. Można było wreszcie przedstawic ciekawe rzeczy o których sie napisało, mozna było pokazać ciekawostki nie tylko z literatury ale i część pracy własnej, własnych badań. I obrona polegała nie na 3 pytaniach:P tylko na rozmowie o pracy, na pytania w takiej ilości w jakich zechciała komisja i sobie je sama przygotowała na temat pracy, którą dostała czy przedmiotu badań, zagadnień itd. Mam wrażenie, że obecnie studia to juz nie te porywające Marketing Kotlera czytany jak kryminał do poduszki oraz Economics MacKenziego czytany równie szybko i z ciekawością plus zajecia z biznesu i gry róznego typu plus przeciekawe wykłady z analizy matematycznej itd. Mam wrażenie że obecnie studia to jakies zajecia na odczep sie z osobami, które w ogóle na studiach nie powinny sie znaleźć, a raczej winny odwiedzac psychologa, tudzież szkołę zawodową, a co najwyżej liceum zawodowe. Niestety mam czasami także wrażenie że część studentów wcale nie napisało swojej pracy magisterskiej, licencjackiej, a niektórzy jak opisany w gazecie osobnik, nie tylko jej nie napisał ale nawet nie przeczytał i nie przestudiował ze zrozumieniem. Taki osobnik powinien może zrobić jakąś praktyke zawodową i gdyby został hydraulikiem albo czegoś pozytecznego sie nauczył to wiedziałby od czego zależy jego przyszłość:P Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Gdyby student jak w Londynie wydał Ł9K opłaty za 12.09.13, 18:37 rok studiów i miał świadomość, że jak sie nie bedzie uczył to to straci, a przecież wziął kredyt, że musi później zdać wszystko, nauczyć sie, znaleźć prace i spłacić kredyt to pewnie inaczej by sie zachowywał(plus dodatkowo kosmiczne koszty utrzymania sie na studiach-wynajecie pokoju,wyżywienie itd). A tu sobie poszli na studia bo było za darmo, albo zapłacił grosze i uważa że z racji uczelni Krzak tudzież KUL po zapłacie nalezy mu sie papierek jak psu miska:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LeM Re: Ło matko, córko i Wietnamko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.13, 08:50 Żeby być hydraulikiem trzeba coś umieć! Ostatnią rzeczą której bym chciał to ten osobnik naprawiający mój kran/toaletę czy kładący instalację w moim domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: objawienie Re: Ło matko, córko i Wietnamko! IP: *.opera-mini.net 13.09.13, 10:27 Toż napisął, że lepiej gdyby sie uF student wział za nauke zawodu i czegoś nauczył-może łapami by potrafił coś zrobić skoro nie potrafi głową, a może w takiej zawodówce by go nauczyli jak czytac schemat i co i jak łączyć-zawsze to lepiej niż kupować prace magisterskie a potem z nimi iść na obronę jak sie ich nie rozumie:P Odpowiedz Link Zgłoś
kaszmirowyszal Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:22 Jestem studentką PL. W tym roku bronię tytuł magistra,a obronę inżyniera co oczywiste mam za sobą. Czuję się zawstydzona i zażenowana całą tą sprawą. Do swojej pracy inżynierskiej naprawdę bardzo się przyłożyłam,w bibliografii miałam mnóstwo książek, w tym zagranicznych,pisanie pracy było czasochłonne i wymagało nieraz poświęceń. Sama obrona wcale nie była taka jak ten student od siedmiu boleści mówi,że powinna być. Miałam zadawanych sporo pytań do swojej pracy oraz kilka pytań z całego toku studiów. Ale na litość boską! obrona to nie formalność! To egzamin sprawdzający wiedzę studenta,który właśnie startuje do osiągnięcia tytułu zawodowego. Wstyd mi za obecną młodzież,za pożal się Boże studentów,którzy myślą, że wszystko im się należy bo oni przecież studiują! Włóżcie trochę wysiłku we własne wykształcenie,od tego czego się nauczycie na studiach (nie zdacie i zapomnicie) często zależy Wasza przyszłość. Nie jesteście już kilkulatkami,weźcie się w garść i do roboty. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: butters Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.dynamic.chello.pl 12.09.13, 18:31 dobrze babciu. Odpowiedz Link Zgłoś
aanty Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 12.09.13, 18:56 kaszmirowyszal napisała: > Jestem studentką PL. W tym roku bronię tytuł magistra,a obronę inżyniera co ocz > ywiste mam za sobą. Co to do diabła jest "obrona inżyniera"??? Możesz wyjasnić? Odpowiedz Link Zgłoś
kaszmirowyszal Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 12.09.13, 19:05 jasne panie czepliwy: obrona pracy inżynierskiej, czy tak wystarczy czy przybliżyć jeszcze co nieco? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: randam69 Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.ip.netia.com.pl 12.09.13, 23:45 Dokładnie się z tym zgadzam, obrona pracy dyplomowej inżynierskiej lub magisterskiej nie jest i nie może być tylko czystą formalnością. Gdyby tak było to można całkowicie zrezygnować z tej "formalności" jeśli student samodzielnie napisał pracę to nie będzie miał problemu z odpowiedzią na pytania dotyczące jej tematyki. Jeśli uważa, że to tylko formalność i nie potrafi odpowiedzieć na pytania dotyczące pracy dyplomowej lub zakresu studiów to po prostu zmarnował kilka lat nauki, pracy wykładowców oraz funduszy przeznaczonych na jego edukację. Przez taką czystą formalność każdy nieuk może stać się inżynierem lub magistrem? A może przewód doktorski też mógłby się stać formalnością? Odpowiedz Link Zgłoś
rita.1 Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:27 Co to jest??!! Jakim sposobem ten człowiek skończył liceum, zdał maturę, dostał się na studia i dobrnął do pracy dyplomowej?! Jeśli to tak teraz wygląda, to aż strach się bać, gdy człowiek pomyśli kto ich leczy, buduje drogi, mosty, domy i uczy dzieci. Teraz nie dziwię się dlaczego większość obecnych absolwentów wyższych studiów nie może dostać roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
pawelekok Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 12.09.13, 19:26 Szukamy takich do pracy. I kicha. Bo albo wynajdujemy studentów w trakcie ich studiów, zwabiamy na praktyki, powierzamy odpowiedzialne zadania i zatrudniamy jeszcze gdy studiują (nie muszę mówić, ze zwabiamy najzdolniejszych z protekcji ich kolegów ze studiów, którzy już u nas pracują i maja niezły przegląd kto z ich kolegów może się nadać) albo ci co się nie załapali zgłaszają się do pracy. Zadajemy im proste pytania, olbrzymia większość z nich wykazuje się niedopuszczalnymi lukami w wiedzy podstawowej, nie potrafi znaleźć prostego rozwiązania trywialnego problemu, nie zna języków a także ma olbrzymią roszczeniowość kompletnie nieadekwatną do poziomu jaki prezentują a swoją pracę wyobrażają sobie tak, że śmiejemy się w kułak. Dziś najlepsi studenci znajdują dobrą pracę kiedy jeszcze studiują, a olbrzymia większość absolwentów nie nadaje się do niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
pawelekok Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 12.09.13, 19:29 Możecie mi nie wierzyć, w ostatnich latach moja firma podwaja co roku obroty i produkcję, cały czas zatrudniamy nowych ludzi, bo musimy by podołać rosnącym zamówieniom, ja już z trudem rozpoznaję nowe twarze na korytarzu, ale powiem wam jedno, 70% z tych nowych twarzy to są takie kiedy oprowadzano ich i jeszcze przedstawiano kiedy jeszcze byli studentami na praktykach. Odpowiedz Link Zgłoś
pawelekok Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 12.09.13, 19:35 Ciekawe są losy tych nowych twarzy w kilka lat później, jedne robią błyskotliwe kariery, niektóre nawet u konkurencji i czasem jeszcze błyskotliwsze niż gdyby mieli szanse tak szybko u nas, inne się w pracy odnajdują i robią kupę dobrej roboty awansując powoli lecz pewnie, jeszcze inne zatrzymują się na dość niskim poziomie, a jeszcze innych, w sumie niewielkiego procenta się pozbywamy bo się nie sprawdzili. Z tych 70% zostaje jakieś 50%. Dlatego nauczyłem się nie lekceważyć studenta na praktykach bo za parę lat może być moim szefem:) Odpowiedz Link Zgłoś
bambi7 Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 13.09.13, 14:22 A może coś więcej o tej firmie? Info na priv, jeśli nie ma problemu Odpowiedz Link Zgłoś
tock Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:28 Najlepiej, to z domowej kanapy zdawać dyplom. Odpowiedz Link Zgłoś
rowno Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:35 Ja też jestem wstrząśnięty. Zatkało mnie. Facet jest do namierzenia. Uważam, że powinno się odebrać mu dyplom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KLIK Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.13, 18:54 ten D. to chyba już wie, że całkowicie się skompromitował , nie rozumiem jak można być tak tępym typem, co gość sobie myślał. DYPLOM MU ZABRAĆ I KOMISYJNIE ZNISZCZYĆ zadając 3 pytania. hahaha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mad Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie IP: *.zabrze.vectranet.pl 12.09.13, 20:33 Jezu... kończyłem studia 5 lat temu (Polibude Śląską w Gliwicach) i po prostu nie mogę wyjść z podziwu z powodu idiotyzmu studentów po gimbazie... zabrać dyplom, wykonać ponownie egzamin i zniszczyć typa PRAWDZIWYMI pytaniami a nie jakąś ustawką pytań (100 pytań do nauczenia się a on jeszcze płacze...) matko.. a później się dziwić że na rynku pracy dyplom się nie liczy... Odpowiedz Link Zgłoś
unsatisfied6 Re: Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie 14.09.13, 17:43 Racja nie jest czymś absolutnym, jest relatywna. Racje tego studenta są śmieszne dla Polaków, bo Polacy mają swoje normy wynikające z ich wychowania i wykształcenia. Moim zdaniem natomiast sposób odpytywania studentów i uczniów w Polsce to kpina i ma służyć głównie przesiewowi spolegliwych i wyeliminować w procesie tworzenia elit niewygodnych dla systemów autorytarnych inteligentnych i krytycznie myślących.Wykładowca polskiej uczelni ma wszelkie możliwości podczas "odpytywania studenta" wyeliminować takiego,który mu podpadł, "udowodnić" uczniowi lub studentowi, że ten nic nie umie, niczego nie rozumie. Jeżeli reszta "komisji" niekoniecznie zna temat abo ma kompletnie w nosie cały egzamin, główny egzaminator może, i to mówię na podstawie własnych doświadczeń, bezczelnie kłamać, że student błędnie odpowiedział, . Obszar wiedzy i literatura, którą wymaga się od studenta na polskiej uczelni są praktycznie nieograniczone i zawsze można delikwentowi wykazać, że się "nie przygotował". ..Oczywiście na polskiej uczelni można wszystko bez bólu zaliczyć, wystarczy robić notatki z miernych wykładów, przeczytać skrypcik wykładowcy, kilka komlemencików, żadnej krytyki oczywiście i bez żadnego wymądrzania i wczytywania się w zbyt naukowe książki. bo to może się skończyć tragicznie. Nawet na matematyce nie można absolutnie przytaczać standardowej definicji jakiegoś pojęcia, no chyba że mamy do czynienia z profesorem z klasą i obszerną wiedzą. Najczęściej trzeba podać definicję z miernego czasami skrypckia profesora, bo od tego zależy cała reszta twojej odpowiedzi, która opiera się o te definicje. Odpowiedz Link Zgłoś
tak.ale Student wstrząśnięty, ale nie zmieszany! 14.09.13, 19:10 Zgadza się! Wypowiedzi na forum potwierdzają właściwe chyba tylko Polakom przyzwolenie na pomiatanie nimi na uczelni, w pracy, urzędzie... No i ta swoista gradacja, że tak być musi, bo rzekomo jak student nie przetrwa poniżania w szkole, to niby jak sobie w pracy poradzi? Ludzie, oprzytomnijcie! Odpowiedz Link Zgłoś
kopia1234 Student Politechniki wstrząśnięty. Na obronie k... 12.09.13, 18:35 Mam nadzieję, że to jest żart. Jeśli nie, to chyba rozumiem dlaczego taki jeden z drugim żąda po "studiach" góry kasy. No przecież ma "wyższe wykształcenie". Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Rzeczniczka Politechniki Lubelskiej Iwona 12.09.13, 18:38 Czajkowska-Deneka odkryla, ze usmiech jest na twarzy. Odpowiedz Link Zgłoś