Gość: Iwona
IP: 212.182.108.*
22.11.04, 16:54
Niedobrze mi sie robi jak czytam recenzje takie jak ta, i mam wrażenie ze
dzisiaj brakuje obiektywnych recenzentów, co znają i kochają sztukę. Hamlet,
którego rozpacz i szaleństwo jet tylko jakimś nieokreślonym grymasem, którego
żaden monolog nie jest zrozumiały, a słowa "byc albo nie być" znikają w
niebycie, może być filarem jedynie niebytu. Żal mi publiczności wprowadzonej
przez niezrozumiałe układy w błąd poddajacej się manipulacji, i tylko
szaleństwo Ofelji jest prawdziwe pośród niekonfliktowej scenografii reszta
moi mili to tylko " nowe szaty cesarza" ...(interpretacja dowolna)