ekspert.ad.vocem
04.12.04, 08:50
Za Dziennikiem Wschodnim (wyborcza znowu zaspala...!)
Polecimy z Niedźwiady
Nie udało się w Białej Podlaskiej tureckiemu biznesmenowi Vahapowi Toyowi.
Ale pod Lublinem samoloty będą lądować na pewno – twierdzą samorządowcy
Od wczoraj jest już pewne, że lotnisko dla Lublina i regionu budowane będzie
w Niedźwiadzie. Jeśli spółka zdobędzie 400 mln zł na ten cel, pierwszy
samolot ma szansę wystartować za 5 lat. A na płytę lotniska będziemy
podjeżdżać autobusem szynowym.
Kilka lat trwały dyskusje, gdzie ulokować pas startowy. Obok Niedźwiady pod
uwagę były brane Świdnik i Niemce pod Lublinem. Ale podczas wczorajszego
posiedzenia w Urzędzie Marszałkowskim wybór został ostatecznie przesądzony.
Infrastruktura lotniska znajdzie się na terenie gminy Niedźwiada, zaś sam pas
startowy w pobliżu Leszkowic w gminie Ostrówek. Wszystko to zajmie 400
hektarów.
Spółkę „Międzynarodowy Port Lotniczy Lublin-Niedźwiada” tworzą 22 gminy, 3
powiaty oraz samorząd województwa lubelskiego. 20 grudnia ma zostać podpisany
akt notarialny o powołaniu spółki, po czym można będzie ogłosić emisję akcji,
by zdobyć fundusze. Bo cała rzecz może się rozbić o pieniądze. Wstępny koszt
budowy szacuje się na aż 400 mln zł. Wiadomo że takich pieniędzy na pewno nie
wyłożą samorządy biorące udział w spółce. Także zainteresowane lotniskiem
firmy, wśród których wymienia się m.in. przedsiębiorstwo z Izraela, firmę
Mitex oraz Group 4 Falck, deklarują znacznie mniejsze kwoty.
Zdobycie 400 mln zł będzie rzeczą niełatwą. Jednym z głównych źródeł może być
unijny fundusz spójności przeznaczony na „poprawę infrastruktury
komunikacyjnej na obszarach o opóźnionym rozwoju” (Lubelszczyzna jest
najbiedniejszym regionem w nowej Unii Europejskiej). Gdyby udało się dostać
te pieniądze, to inwestycja – łącznie z wykupem ziemi i budową pasa
startowego – byłaby gotowa po 5–6 latach.
Innym problemem może być dojazd do lotniska. Na razie droga między Lublinem a
Niedźwiadą przypomina tor przeszkód. – Mamy inny pomysł na transport, zarówno
pasażerów, jak i ładunków – mówi Marian Starownik, starosta lubartowski. –
Otóż niemal z terenu planowanego lotniska biegnie do Lublina
niewykorzystywany dziś tor kolejowy, po którym jeździły kiedyś pociągi do
Łukowa. Autobusem szynowym, a takie mamy w dyspozycji, trasę liczącą 32 km
można pokonać w 15 minut.
Samorządowcy są pełni zapału. Twierdzą, że w miejscu, gdzie są teraz pola,
powstanie lotnisko przyjmujące 250–300 tys. pasażerów rocznie, przez które
będą przechodzić setki ton ładunków.
– Przypomnę przykład giełdy rolnej w Elizówce, która też rodziła się w
podobnych bólach. Nie zmarnujmy okazji! – apeluje Starownik.